Palm to dziś świetny obiekt do przejęcia. Kto kupi?

22.03.2010
Palm to dziś świetny obiekt do przejęcia. Kto kupi?

Po ogłoszeniu, że wyniki kwartalne będą dużo gorsze niż oczekiwano znaleźli się analitycy, którzy ocenili giełdowy potencjał Palma na? 0 dolarów za akcję. Jeśli kolejny kwartał będzie równie rozczarowujący, to Palm może nie przetrwać do końca roku. Odżywają spekulacje o możliwym przejęciu. Tym razem to dość prawdopodobny scenariusz.

Palm poinformował rynek, że przychody w czwartym kwartale rozliczeniowym (dla Palma skończył się w maju) wyniosą mniej niż 150 milionów dolarów. To znacznie mniej niż rynkowy konsensus, który opiewał na 306 milionów dol. – Nasze ostatnie słabe wyniki są dla mnie personalnie bardzo rozczarowujące – powiedział podczas konferencji telefonicznej z analitykami CEO firmy Jon Rubinstein. Palm sprzedał jedynie 408 tys. smartfonów w ostatnim kwartale (dla porównania Apple – 8,7 mln). To o jakieś 600 tys. mniej niż oczekiwał rynek.

Po tych wiadomościach akcje Palma poleciały na łeb i szyję tracąc? prawie 30%. To ośmieliło dwóch niezależnych od siebie analityków – Petera Miseka z Conaccord Adams oraz Ilya Grozovsky’ego z Morgan Joseph & Co – do obniżenia projekcji ceny Palma do? 0 dolarów za akcję. Czyli mówiąc kolokwialnie, obaj panowie luważają, że firma jest już nic nie warta.

Kolejny kwartał ze stratą (zdaje się, że dziewiąty z rzędu) oraz bardzo rozczarowujące przychody ze sprzedaży, które czasami nawet w obliczu braku rentowności pozwalają spółkom na dość śmiałe patrzenie w przyszłość dają podstawy twierdzenia, że eksperyment w postaci zrobienia z Palma mini-Apple 2 nie wypalił. W związku z tym, coraz częściej pojawiają się głosy, że Palm może zostać przejęty. Ze swoim dobrze wyglądającym nowoczesnym systemem operacyjnym WebOS, Palm wygląda na ciekawy obiekt do przejęcia swojego know-how. Kto mógłby na tym skorzystać?

Na pewno nie Apple ani Google, bo te firmy nie potrzebują jedynego cennego aktywa jakie pozostało Palmowi – mają nie gorsze systemy, odpowiednio iPhone OS i Android. Na dodatek Apple nigdy nie kupuje znanych i dobrze ugruntowanych w świadomości konsumenckiej marek. Raczej już nie Microsoft, bo Redmond przygotowuje się do mocnego uderzenia z Windows Phone Series 7. Jedyne dwa sensowne strzały to Nokia i Dell, który od lat zapowiada atak na rynku mobilnych systemów operacyjnych i jak dotąd nic z tego nie wychodzi. Możliwy jest również scenariusz z kompletnym outsiderem w branży mobilnej (np. Hewlett-Packard, czy nawet IBM), ale tu gdybanie jest mało sensowne.

Nokia – to firma, której nazwa wydaje się najbardziej naturalna w myśleniu o potencjalnym nowym inwestorze w Palmie. Mimo, iż ciągle jest liderem na rynku smartfonów, fiński gigant nie radzi sobie w starciu z Apple’m, Google’m, a nawet Reaserch in Motion. Jest raczej dość prawdopodobne, że jeśli się wiele nie zmieni w podejściu Finów, to stracą oni pierwszeństwo na najbardziej prestiżowym aktualnie rynku nowych technologii. System operacyjny Finów – Symbian – nie przystaje do aktualnych wymagań rynkowych, a sprzętowo Nokia ciągle daje radę. Na dodatek Finowie ciągle mają dwa największe atuty na rynku – ułożone relacje z sieciami mobilnymi na całym świecie oraz bardzo wysoką świadomość marki wśród przeciętnych użytkowników komórek. Wychodzi więc na to, że jedyne czego Nokii brakuje to właśnie dobry, nowoczesny mobilny system operacyjny. WebOS wydaje się więc być idealnym kandydatem.

Nie wierzę, że w Nokii nie istnieje temat Palma. Pytanie tylko czy ktoś inny nie jest bardziej na niego napalony, szczególnie że cena nie powinna przekraczać 1 mld dolarów, co dla zdrowych finansowo globalnych spółek zwyczajna „resztówka”. Tyle, że przejęcie Palma nie byłoby zwykłym przejęciem. Palma kupiłoby się bowiem z całym bagażem pierwszej wielkiej marki na rynku przenośnych komputerków z możliwością dzwonienia i bardzo duże zainteresowanie mediów. A to dla wielu może być sporym i odstraszającym bagażem.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement