Spider's Web

Internet nie należy do ludzi, tylko do reklam i marketingu

Masowe protesty przeciw ACTA, SOPA i PIPA pokazały, że internauci mocno utożsamiają się z siecią i traktują ją jak własną. Jednak internet nie należy do ludzi. Internet nie należy też w sumie do żadnego rządu. Internet należy do reklam: reklamodawców, rerkalmobiorców, firm, marek, PRowców i różnej maści marketingowców. Końcowy odbiorca jest tylko towarem, którego trzeba jakoś przyciągnąć i czerpać z niego materialne i niematerialne zyski. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że internet przyśpieszył ewolucję reklamową, wykreował nowe i potężne środki kontaktu i dialogu z odbiorcami i w ogóle wszystko ładnie i pięknie.

Internautom póki co to nie przeszkadza, bo przyzwyczajani jesteśmy od dawna, że reklama pojawia się wszędzie (chociaż wczoraj Przemek Pająk powiedział “nie” reklamom podczas oczekiwania na połączenie, a przecież sam od lat siedział w PR), a coraz częściej nie zdajemy sobie sprawy, że coś jest reklamą i jest opłacone. I “specjaliści od marketingu” w sieci mogą mówić, że zasady są przejrzyste, ale nie są i nie wiem, jak Wy, ale ja już nie ufam za bardzo słowu pisanemu, w które mogą wkraść się reklamy. Poza tym używam AdBlocka i czuję się z tym coraz lepiej, bo gdy przychodzi mi włączyć Firefoksa bez tego rozszerzenia to nie poznaję swoich ulubionych stron. I my, i właściciele stron, doprowadzamy do sytuacji patowej, w której reklama jest wszędzie, zalewa nas z każdej strony, a coraz częściej ukrywa się w treści. Chciałam poprosić więc z tej okazji wszystkie portale, serwisy, blogi właścicieli stron o umieszczenie przycisku, dzięki któremu będę mogła wpłacać równowartość zysku z moich odwiedzin czy coś w tym stylu.

Myślę, że przykujemy uwagę internautów czymś, czego jeszcze nie widzieli – Łukasz Mielczarek, TwojaPogoda.pl

TwojaPogoda.pl to istny fenomen. Inaczej nie można nazwać serwisu, który notuje miesięczną oglądalność na poziomie ponad miliona użytkowników i jest przy tym najchętniej wybieranym przez internautów serwisem pogodowym w Polsce.

Najpopularniejsza internetowa pogodynka oferuje precyzyjne dane meteorologiczne, poza prognozami ogólnymi prezentowane są także prognozy pogody dla określonych grup o różnych zainteresowaniach (narciarzy, kierowców, astronomów, biegaczy czy turystów). Całość dopełnia baza analiz i artykułów o ciekawostkach meteorologicznych, jak zmiany klimatyczne czy aktualne zjawiska pogodowe mające miejsce na całym świecie.

Wiedźmin 2: coś, czego Xbox 360 bardzo potrzebował

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów to prawdziwy polski fenomen. Gra stawiana jest przez światowych krytyków na równi z takimi tytułami, jak Dragon Age czy Elder Scrolls (a czasem i wyżej). Świat pokochał Wiedźmina. Teraz rusza na podbój konsol. I do tematu podchodzi bardzo ambitnie.

Fani złożonych, rozbudowanych gier wideo mają ostatnio wiele powodów do narzekań. Gry stają się coraz łatwiejsze, coraz krótsze. Koncentrują się na przygodzie, opowieści, akcji. Nie widzę w tym nic złego, świetnie się bawiłem przy produkcjach takich, jak Call of Duty: Modern Warfare czy Mass Effect II, ale muszę przyznać, że te gry to nieraz bardzo rozbudowane interaktywne filmy. Wspaniałe filmy, dające dużo frajdy, nieraz angażujące, ale wymagające od gracza niewiele pomyślunku. A nisza kochająca rozpracowywać tysiące drobnych mechanizmów rządzących rozgrywką, nisza kochająca gry trudne, skomplikowane i wymagająca ma do swojej dyspozycji raptem parę tytułów.

Za Apple i Samsungiem już tylko same problemy

W ujęciu kwartalnym zwycięża Apple, w ujęciu rocznym zwycięski wychodzi Samsung – tak w skrócie można podsumować raporty sprzedaży poszczególnych producentów smartfonów po czwartym kwartale 2011 r. I choć to bardzo interesujące, to jeszcze ciekawiej jest za dwójką liderów, bo poza nimi wszyscy mają mniej lub większe problemy. 

Według dwóch raportów, które podsumowują ostatnie wyniki sprzedaży branży mobilnej – od IHS Suppli oraz Strategy Analytics – na koniec 2011 r. to Apple był liderem sprzedaży smartfonów z 37 mln sprzedanych iPhone’ów. Na drugim miejscu był Samsung z 36,5 mln. W ten sposób w całym 2011 r. po każdym kwartale następowały zmiany na pozycji lidera. Jako lider 2011 r. rozpoczęła Nokia. W drugim kwartale przegonił ją Apple, a także Samsung, który wziął drugie miejsce. W trzecim kwartale to Samsung wyprzedził zarówno Apple’a, jak i Nokię. W ostatnim czwartym kwartale roku sytuacja wróciła do tej z połowy roku i to Apple był przed Samsungiem i Nokią. 

Widzieliście już spot reklamowy Nokii Lumia 800?

Nokia Lumia 800 zadebiutuje w Polsce 4 lutego 2011 r. Będzie dostępna w ofercie wszystkich czterech operatorów sieci komórkowych, a także w wybranych salonach firmowych oraz sklepach sieci Media Markt i Saturn. Sugerowana cena detaliczna Nokii Lumii 800 to 2249 zł brutto. Powoli rusza kampania reklamowa prezentująca pierwsze smartfony Nokii z systemem Windows Phone. Jej hasło przewodnie to „Niezwykły każdy dzień”. Dokładnie taki jest tytuł pierwszego długiego bo aż minutowego telewizyjnego spotu reklamowego Nokii Lumii 800.

Reklamy podczas oczekiwania na połączenie telefoniczne? Stanowcze NIE!

Muszą być jakieś granice wolności od reklamy, bo inaczej wszyscy wpadniemy w obłęd. Pewne tradycyjne rzeczy, sygnały, czy utarte schematy, które pozwalają w oka mgnieniu asocjować konkretne czynności muszą pozostać twierdzą nie do ruszenia dla inwazji reklamowej, bo inaczej zburzy nam się podstawowe przestrzeganie otaczającego nas świata. Niestety ciągle słychać o kolejnych próbach obalenia tych twierdz – najnowszy projekt: wprowadzić reklamy w czasie sygnału oczekiwania na połączenie głosowe. Takim pomysłom mówimy stanowcze NIE!

Pewnie wiele osób kojarzy usługę „granie na żądanie”, którą swego czasu wprowadziła jedna z polskich sieci mobilnych. Polega ona na tym, że po wybraniu numeru kontaktu, do którego chcemy zadzwonić, w trakcie oczekiwania na to, aż odbierze on (lub ona) telefon, w tle tradycyjnego sygnału gra sobie wybrana przez tego, do którego dzwonimy muzyka. Nie wiem jak inni, ale ja wciąż nie mogę się do tego przyzwyczaić. Wprawdzie niezbyt często zdarza mi się słyszeć muzykę w słuchawce podczas próby połączenia, ale zawsze gdy to się dzieje, to w pierwszym momencie jestem przekonany, że popełniłem błąd, że to pomyłka. Ta sekundowa konfuzja jest bardzo nieprzyjemna. Gdy pomyślę sobie, że zamiast muzyki miałbym słyszeć reklamy…

Wirus w załączniku? To już historia, teraz szkodniki są na „bezpiecznych” stronach

85% złośliwego oprogramowania, atakującego obecnie internautów, instalowana jest w komputerach z poziomu stron WWW – wynika z opublikowanego właśnie przez firmę Sophos raportu Security Threat Report 2012. Generalny wniosek z dokumentu jest taki: jeśli twój komputer złapie lub niedawno złapał jakieś świństwo to: a. pracuje pod kontrolą Windows, b. prawdopodobnie złapał je podczas odwiedzania jakiejś strony WWW (i to niekoniecznie potencjalnie niebezpiecznej).

Raport opracowano na podstawie ankiet, wypełnionych przez 4,3 tys. specjalistów do bezpieczeństwa. W oparciu o ich obserwacje, a także własne analizy Sophosa, przedstawiono następujące wnioski:

Test Samsung Galaxy Nexusa – dopracowany, solidny i z porządnym systemem

Z Galaxy Nexusem spędziłam tylko kilka dni. Pierwsze wrażenie nie było bardzo przyjemne – system lagował, co wzbudziło początkowe wątpliwości. Jednak po intensywnym użytkowaniu przez ten czas na tyle, ile mogę zgadzam się z opiniami, że jest jak na razie najlepszy telefon z Androidem, jaki powstał. Nie obyło się bez wad, jednak w ogólnym rozrachunku Galalaxy Nexus to świetny i dopracowany smartfon działający pod kontrolą potężnego, dorosłego systemu operacyjnego.

Nexus wykonany jest bardzo solidnie i od pierwszego momentu sprawia wrażenie mocnego, solidnego telefonu. I tak jest w rzeczywistości – wykonany jest z dobrej jakości plastiku i szła, bardzo dobrze spasowany i wyważony. Poza tym jest ogromny. Ekran ma przekątną 4,65 cala, co jest jedną z jego większych zalet, ale i wad, bo dla wielu osób będzie to zbyt duży do codziennego wygodnego używania rozmiar. Jednak amatorów dużych ekranów jest sporo, przecież Samsung Galaxy Note jest całkiem dobrze sprzedającym się smartfono-tabletem.

Eurodeputowany nazywa prace nad ACTA „maskaradą” i rezygnuje ze stanowiska

Kader Arif, francuski deputowany, który pełnił funkcję posła-sprawozdawcy w czasie prac nad ACTA w Parlamencie Europejskim ujawnia kompromitujące szczegóły prac nad kontrowersyjną umową. W proteście przeciw ACTA rezygnację złożył przewodniczący powołanej miesiąc temu Rady Informatyzacji. Mówi się o także o dymisji ministra kultury.

Portal Gazeta.pl donosi, za „Rzeczpospolitą”, że Bogdan Zdrojewski, minister kultury, jest na wylocie, a stanowisko straci w wyniku chaosu jaki powstał wokół porozumienia ACTA. Kontrowersyjny dokument tymczasem zaczął już zbierać personalne żniwo. Wczoraj ze stanowiska przewodniczącego Rady Informatyzacji przy premierze zrezygnował prof. Mieczysław Muraszkiewicz.

Samsung zakończył transformację biznesu

Koreański gigant Samsung, który wyrasta na pierwszego rozdającego na rynku technologii konsumenckiej opublikował wyniki ostatniego kwartału 2011 r. Widać w nich wyraźnie, że przebranżowienie z kierunku mniej dynamicznych linii biznesowych (choć historycznie największych) w kierunku tych najbardziej rosnących powoli staje się faktem – biznes komórkowy Samsunga, który jeszcze kilka lat temu był pobocznym biznesem koreańskiej firmy, dziś ma największy wpływ na jej wynik finansowy. I choć z kwartału na kwartał udział zysków z rynku smartfonów był niższy, to jednak znacznie wzrósł ich procentowy udział w strukturze przychodów.  

W ujęciu wartości przychodów Samsung to jedyna dziś spółka z sektora technologicznego, która może porównywać się z Apple’em. 42 mld dol. przychodów to tylko nieznacznie niższa wartość od przychodów Appe’a w ostatnim kwartale (46,3 mld dol.), choć oczywiście trzeba zauważyć znacznie szersze pole działań operacyjnych Samsunga, który przy okazji jest znacznie mniej rentowny – w kwartale na koniec 2011 r. zarobił na czysto 4,7 mld dol., przy nieco ponad 13 mld dol. zysku Apple’a.

Telewizor jak smartfon – wchłonie dedykowane urządzenia

Dziś osoby, które posiadają telewizor i chcą się cieszyć więcej niż pięcioma kanałami, skazane są na sporą liczbę dodatkowych urządzeń pod telewizorem. Do telewizora podłączony zostaje dekoder telewizji satelitarnej czy kablowej, odtwarzacz Blu-ray lub DVD, w niektórych przypadkach jeszcze konsola do gier, czy dodatkowe urządzenie jak Apple TV bądź też sieciowy odtwarzacz multimedialny. Wszystkie te urządzenia zajmują miejsce, zużywają energię i generują sporo poplątanych kabli oraz pilotów.

Wydaje się jednak, że wszystkie te urządzenia mogą w całkiem niedalekiej przyszłości odejść do historii. Wszystko za sprawą coraz to nowszych modeli telewizorów, porozumień pomiędzy operatorami telewizyjnymi a producentami sprzętu oraz oczywiście cyfrowej dystrybucji.

Co dalej z Angry Birds po wejściu na Facebooka?

Wściekłe Ptaki pojawią się w walentynki na Facebooku. To chyba ostatnie duże miejsce, gdzie nie były obecne. W Angry Birds pograć można na iOS, Androidzie, Symbianie, MeeGo, Windows Phone 7, BlackBerry, w przeglądarce Chrome, na komputerach, konsolach przenośnych, a niedługo na telewizorach Samsunga… Dziennie różne wersje gry ściąga ponad milion osób i od dobrych dwóch lat ptaszki są rozpoznawalna, flagową grą, zwłaszcza na smartfony. Firma, która stworzyła Wściekłe Ptaki, Rovio, stała się szybko najszybciej rosnącą firmą z branży rozrywkowej naszych czasów. Co dalej? Przed Rovio ciężkie zadanie – musi przekuć sukces jednej gry (choć w kilku odsłonach) w długoterminowy biznes.

Angry Birds szybko stało się ikoną tak zwanych gier “casualowych”, czyli w miarę prostych, nierozbudowanych produkcji skierowanych do przeciętnego odbiorcy. Świat oszalał; maskotki-ptaszki, gadżety, parodie i obecność w mainstreamowych mediach i reklamach napędzały szaleństwo do granic możliwości. Szybko okazało się, że Rovio zaczęło konkurować z największymi graczami ery Web 2.0, mówiło się nawet o rychłym wkroczeniu na giełdę. Jednak z takimi sukcesami jest problem – opierają się na jednym, jedyny produkcie, który przynosi większość dochodów i bez niego firma nie byłaby w stanie nawet w połowie być taka potężna.

Symantec i jego drobne kłamstewka

Wpadki mogą zdarzyć się każdej firmie. I za każdym razem jest to niewątpliwie bardzo dla niej kłopotliwe. Do sprawy można podejść dwojako: przyznać się, załkać, przeprosić, oferować wielkie promocje, lub kombinować i ściemniać. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi, o czym przekonał się Symantec.

Symantec to firma robiąca porządne produkty. Fakt, miała swój gorszy okres, a aplikacje Norton Internet Security nie tak dawno temu były symbolem ociężałości i fuszerki, tak od pewnego czasu wszystko wróciło do normy. Od wersji 2011 to zdecydowanie jedne z najlepszych produktów na rynku. Nie tylko są skuteczne, co potwierdziło wiele testów, ale też są lekkie, banalne w obsłudze i nie dręczą użytkownika miliardem pytań pod tytułem „ta aplikacja mi się nie podoba, co mam zrobić?”.

Znów zakochałem się w telefonie od pierwszego wejrzenia… Recenzja Lumii 800

Podobno pierwszy raz zawsze boli. Tak jest w przypadku nauki jazdy na nartach, pierwszego samodzielnie ugotowanego obiadu. Przykłady można mnożyć. Zawsze przy okazji robienia czegoś po raz pierwszy jesteśmy narażeni na efekty uboczne naszej nauki. Raz możemy nabawić się kilku siniaków, innym razem pochlapać gorącym olejem. Jeszcze w innym wypadku możemy po raz pierwszy na dłuższy czas otrzymać do testów telefon i pełni obaw rozpocząć odkładanie swojego starego cacka w celu poznania nowej myśli technologicznej. To miało boleć.

Pierwsze wrażenia

Moja znajomość z Lumią zaczęła się od nieprzyjemnego incydentu. Było przed 10 rano, gdy obudził mnie kurier. Pobudka o takiej godzinie to zbrodnia! Na szczęście złość, szybko przerodziła się w zadowolenie. Był to chyba efekt skojarzeń jakie niesie ze sobą pudełko, z którego w mgnieniu oka wyłoniła się ona – Nokia Lumia 800. Samo pudełko, jak to pudełko, nic specjalnego, ale sam fakt, że nawiązuje konstrukcją i wyglądem do produktów Apple’a. To był miód na moje serce. Co było dalej? Dalej było jeszcze lepiej! Z oczami szaleńca dobrałem się do wszystkich elementów, z których największa uwagę (oczywiście prócz telefonu) zwróciły dwie rzeczy. Ładowarka i silikonowy pokrowiec. Ta pierwsza, choć dziwna, wyglądająca niczym mydło z dwoma drutami początkowo mnie zniechęciła. Jednak im dłużej z niej korzystałem zacząłem bardziej doceniać pomysł twórców. Stworzyć coś oryginalnego i praktycznego to sztuka, która im się udała. Z pokrowcem jest jeszcze lepiej. Niech za dowód posłuży fakt, że wśród kilkunastu osób, którym pokazałem Nokię, tylko jedna była w stanie spostrzec, że telefon chroniony jest przez silikonową wylewkę. Jest niesamowita, kompletnie niewidoczna i bardzo mocno wpływa na komfort użytkowania z telefonu, oczywiście na plus.

ACTA podpisana, choć internauci pokazali, że potrafią protestować. To jednak jeszcze nie koniec

Polski ambasador w Japonii w imieniu premiera Donalda Tuska podpisała porozumienie ACTA, porozumienie, które wywołuje skrajne reakcje. Podpisanie nie znaczy jeszcze, ze ACTA wchodzi w życie, bo do tego potrzeba jeszcze zgody Parlamentu Europejskiego, następnie procesu ratyfikacji i ostatecznej zgody Rady Europejskiej. Jednak to symboliczne podpisanie jest znakiem, że głos internautów i zwykłych obywateli, głos “terrorystów” i “szantażystów” wyrażających swoje zdanie na wiele sposobów i domagających się dyskusji przed, a nie po podpisaniu, został zignorowany. Prawo, które “może oznaczać jedno, ale i może oznaczać drugie” i forma, bardzo tajna i jednostronna, spotyka się z aprobatą rządzących. I oby odbiło im się to czkawką.

Wczoraj i przedwczoraj na manifestacjach przeciwko ACTA pojawiło się dziesiątki tysięcy osób. Niby takie z nas społeczeństwo “slactywistów”, czyli osób ograniczających się do kliknięcia “lajka” przy akcjach społecznych i nie angażujących się zbytnio. Wczoraj jednak udowodniło, że w obronie internetu potrafi wyjść na ulicę, i to w nie w małych ilościach. I co z tego, że pewnie większość z nich nie przeczytała ACTA od deski do deski i nie zwróciła uwagi na to, że w porozumieniu internet zajmuje w sumie małą część? Internauci zaufali “mądrzejszym od siebie”, którzy wyjaśniali znaczenie na swoich blogach i serwisach, komentowali, co ACTA może oznaczać i przybliżali sprawę. To na tym opierają się internauci, i na fakcie, że o porozumieniu nie mówiło się wcześniej.