Nokia Suite

Spider's Web

Wpisy autora: Maciej Gajewski

SkyDrive to prawdziwy as w rękawie Microsoftu

skydrive

Microsoft zaprezentował właśnie „zupełnie nowego” SkyDrive’a, który ma udowodnić, że Windows 8 to system całkowicie zintegrowany z chmurą. Pokazał wręcz nieco więcej: na tyle dużo, że Dropbox i iCloud mają się czego obawiać.

SkyDrive od Microsoftu istnieje już od dawien dawna. Konkretnie, od 2008 roku, kiedy dołączył on do oferty Windows Live. Od samego początku rozwijał się bardzo dynamicznie. Microsoft co chwila udostępniał nowe funkcje dla swojego e-dysku, likwidował kolejne limity, w efekcie oddając użytkownikom do dyspozycji potężne narzędzie. Mimo to usługa nie jest zbyt popularna. Czemu? Liczą się nie funkcje, ale ich implementacja. I Microsoft o tym zapomniał. Nowy SkyDrive to efekt nauczki, jaką dostał gigant.

Google przeciwko internautom (aktualizacja!)

google

To już zaczyna być komiczne. Kolejna firma „wpadła” jeśli chodzi o naruszanie prywatności internautów. Tym razem zrobił to Google. Pominąłbym temat, gdyby nie to, że akurat Google’a owa wpadka może bardzo drogo kosztować.

Tym, którzy w weekend nie czytali newsów i / lub wiernie (i słusznie!) trwają wyłącznie przy Spider’s Web należy się streszczenie całej awantury. Otóż wyszło na jaw, że Google wykrył błąd w przeglądarce Safari na systemy iOS i OS X. Panuje zwyczaj wśród deweloperów, nawet konkurujących ze sobą, który nakazuje informować o usterkach w produkcie. Google tego nie zrobił. Ale to drobny grzech. Dużo poważniejszym jest to, co Google zrobił. Otóż wykorzystał on ową usterkę. Apple na tym nie stracił. Stracili internauci.

Inteligentne samochody nie podobają się urzędnikom

Ford-Sync

Żyjemy w epoce słówka SMART. Telefony są passe. Teraz są SMARTfony. Po co nam zwykły telewizor, skoro możemy mieć Smart TV? To samo tyczy się samochodów. Legislatorzy mogą jednak zablokować rozwój „inteligentnych” samochodów.

Coraz więcej samochodów wyposażonych jest w multimedialne centra rozrywki, w komputery które są użyteczne nie tylko do poprawy działania silnika, spalania, i tak dalej, ale z których również może skorzystać kierowca. Samochody są w stanie odbierać SMS-y, mają wbudowaną nawigację, aplikacje VoIP, zestawy głośnomówiące, i tak dalej. Zdaniem przedstawicieli rządu USA, to niebezpieczne, bo rozprasza kierowcę. I może zostać niedługo zabronione.

OS X Mountain Lion nadgania zaległości za konkurencją. Co się dzieje z Apple?

cougar

Dziś nas Apple nieźle zaskoczył. Zapowiedział początek testów następcy OS X Lion. Bez konferencji ani wielkiej pompy. Po przejrzeniu zmian przestałem się dziwić: zmiany w Mountain Lion są zdecydowanie na plus. Ale to głównie gonienie konkurencji…

Apple od lat, jeśli nie od dekad, nosi miano jednego z największych innowatorów w elektronice użytkowej. I tak jak Mac i iPhone zdecydowanie nie są „moją” platformą, tak uważam tą opinię za słuszną. Może iPhone nie był pierwszym smartfonem, może iPod nie był pierwszym odtwarzaczem, iPad tabletem, i tak dalej, ale Apple zdecydowanie te urządzenia uczłowieczył. Firma Jobsa spowodowała, że te urządzenia przestały być końmi roboczymi geeków, a zaczęły być użytecznymi gadżetami dla Kowalskiego. I chyba nawet największy hater Apple’a może się z tym zgodzić. Od pewnego czasu obserwuję jednak odwrotny trend.

Podłe sztuczki Twittera

privacy

Rozumiem, że trwa kryzys ekonomiczny, i wszystkie firmy szukają dodatkowego zarobku. Rozumiem, że Facebook, Google i inni, w zamian za darmowe usługi, zbierają na mój temat dane. Jestem o tym jasno informowany i to akceptuję. Nigdy nie miałem problemu z ochroną prywatności w Internecie. Przypadek aplikacji Path wydawał się jednostkowy. Ale kolejne tego typu wpadki Wielkich to już „przegięcie”.

Dyskusja o ochronie prywatności niewątpliwie jest potrzebna. Internauci powinni być świadomi, że nie ma nic za darmo, i że w zamian za to, że korzystają z Google’a, Facebooka i innych usług za darmo, wszystko to, co pozostawią na tych portalach, jest informacją przeznaczoną na handel i zarabianiu na niej. Nie mam niczego za złe tym portalom: taki ich model biznesowy. Nie muszę przecież z nich korzystać, nie mam obowiązku wpisywania tam innych danych oprócz tych, którymi mam życzenie się podzielić. Jestem wszak o tym informowany. Fakt, że nieraz regulaminy korzystania z danych serwisów pisane są zawile i są pochowane gdzieś z boku, na dole, ale są. Rozumiem to. Ale jest pewna granica, której nie wolno przekraczać.

NASA rezygnuje z Marsa: coraz mniej nauki, coraz więcej propagandy

Victoria_Crater,_Cape_Verde-Mars

NASA chce wydawać na podbój kosmosu coraz mniej i mniej pieniędzy podatników. Doszło do tego, że plan podboju Czerwonej Planety został odłożony na „bliżej nieustaloną przyszłość”. Pole do popisu mają europejska, rosyjska i chińska agencja kosmiczna. I prywaciarze.

Amerykańska Narodowa Agencja Kosmiczna z roku na rok dostaje coraz mniejszy budżet i ciężko się dziwić: w czasach kryzysu gospodarczego, jaki trapi zachodnią gospodarkę, ciężko wydawać lekką ręką pieniądze na naukę i przygody, które nie mają za wiele wspólnego z elektroniką użytkową, przemysłem, pornobiznesem czy zbrojeniami. NASA na przyszły rok otrzymała 17,7 miliarda dolarów budżetu. Jak stwierdziła agencja, to koniec marzeń o misjach badawczych na Marsa. Przynajmniej na razie.

Największy poplecznik Flasha właśnie go dobił

Chrome dla Androida przypieczętowuje los Flasha i jemu podobnych wtyczek. Światem Internetu będą rządzić HTML, CSS i JavaScript. I tak jak mechanizm Adobe jest słusznie krytykowany, tak nie można kwestionować jego wkładu w „uczłowieczenie” Internetu.

Flash zaczął bardzo skromnie. Za jego początki uważa się aplikację SmartSketch stworzoną przez Jonathana Gay’a i wydaną przez firmę FutureWave Software. To był prosty program dla dotykowych komputerów z rysikiem pracujących pod kontrolą systemu PenPoint OS. Nie słyszeliście nigdy o tym systemie? Nic dziwnego, rynku on nie podbił. SmartSketch jednak nie chciał umrzeć, został przeportowany na Windows i Mac OS-a. I jego twórcy zobaczyli w nim duży potencjał.

Microsoft szykuje się do premiery Windows 8 i… wojny z urzędem antymonopolowym

business

Urząd antymonopolowy przestał interesować się firmą Microsoft, z czego gigant skwapliwie korzysta. Wygląda na to, że Windows 8 będzie systemem kompletnym, bez konieczności pobierania podstawowych aplikacji po instalacji. Gigant nie chce jednak powtórki z rozrywki: otwiera system na rozwiązania konkurencji.

Po zainstalowaniu Windows 7 czeka nas jeszcze żmudna instalacja aplikacji systemowych. Czemu? By uniknąć gniewu instytucji antymonopolowych. Edytor tekstu, galeria zdjęć, mechanizmy kontroli rodzicielskiej, SkyDrive, aplikacja antywirusowa, odtwarzacz multimedialny – by móc je zainstalować, trzeba pobrać dodatkowe programy ze strony Microsoftu. Zune, podstawowe programy Windows Live, i tak dalej. Windows 8 ma nas od tego uwolnić.

Rozejm w wojnie patentowej? Nie wierzę.

google_apple_jobs

Najwięksi wojownicy bitew o patenty jak jeden mąż publikują deklarację zmiany polityki patentowej. Zapewniają w nich, że nie będą „trollować”, a swoją własnością intelektualną będą dzielić się na uczciwych zasadach. Czy ktoś w to wierzy?

Microsoft właśnie opublikował oświadczenie dotyczące swojej polityki patentowej. Stwierdza w nim, że nigdy nie będzie blokował konkurencji poprzez zastrzeganie patentów, które są „kluczowe do rozwoju”. Microsoft oświadczył też, że wspiera i wspierać będzie wyznaczone przez odpowiednie organy standardy i zamierza też pomagać w ich rozwoju. Patenty, które należą do giganta, będą udostępniane na „niedyskryminacyjnych, rozsądnych i uczciwych zasadach”. Najważniejsza jest jednak deklaracja Microsoftu dotycząca naruszeń własności intelektualnej. „Microsoft nigdy nie będzie doprowadzał do wstrzymania sprzedaży lub wykluczenia produkty z rynku z powodu naruszenia kluczowych patentów”.

Windows 8: „nowoczesne” aplikacje znacznie wydłużą czas pracy na baterii

windows-8-start-screen

Windows 8 Developer Preview zaskakiwał, jeśli chodzi o czas pracy na baterii. Daleko mu jeszcze do ideału, ale widać, że drastyczna optymalizacja jądra, stosów sieciowych i wszystkich innych „wnętrzności” przyniosła duży efekt. Windows 8 w finalnej wersji ma sobie radzić jeszcze lepiej. Pod jednym warunkiem.

Microsoft podzielił się nowymi informacjami na temat mechanizmów zarządzania energią w Windows 8. Tym razem jednak skupił się nie na samym systemie, a na… aplikacjach. Następca Windows 7 ma pozwolić na „rekordowo długi czas pracy na baterii” pod warunkiem, że aplikacje, z których korzystamy, będą napisane według Metro/WinRT guidelines. Tłumacząc na nasze: jeżeli będziemy korzystać z programów napisanych według szablonów proponowanych przez Microsoft, zyskamy więcej czasu do momentu, w którym zaczniemy się rozglądać za gniazdkiem elektrycznym. Wszystko dzięki nowym mechanizmom Metro i WinRT.

Microsoft Flight: zwieńczenie trzech dekad wybitnej serii gier

msflight0

Do przeczytania tej notki zachęcam tylko dwa rodzaje Czytelników: tych, którzy doskonale rozumieją czemu można się pasjonować grą, w której typowa „misja” to dwugodzinny lot liniowcem na trasie Warszawa – Kraków, podczas którego nic nie wybucha, nic nie strzela… oraz tych, którzy chcą poczytać o kretynie, który widzi w tym wyborną zabawę.

Flight Simulator to seria gier, która ma już ponad trzydzieści lat! Pierwsza część gry ukazała się w 1980 roku, wyłącznie na komputer Apple II i TRS-80. Jedyne, co oferowała, to wierne (jak na tamte czasy) odwzorowanie praw fizyki działających na samolot. Można było więc wystartować, polatać sobie i wylądować, w pełni dbając (na ile komputer wtedy pozwalał) o wszystkie realia. Nie było strzelanin, pościgów, wybuchów, dramatycznych misji. Głupota? Nie dla miłośników awiacji. Gra zarobiła sporo i doczekała się sequela, który pojawił się również na Commodore 64 i Atari 800. Projektem zainteresowała się firma, w której ktoś najwyraźniej bardzo lubi samoloty. Nad Flight Simulatorem pochylił się sam Microsoft, zapewniając twórcom gry ogromny budżet i wolną rękę na najbliższe dwadzieścia kilka lat. Opłaciło się.

Sony niczym Titanic. Czy nowy CEO zauważy w porę górę lodową?

sony-vaio

Sony to prawdziwa legenda. Stworzyła wręcz niezliczoną ilość nie tylko fenomenalnych, ale wręcz legendarnych produktów. Walkman, Discman, PlayStation zmieniły świat w sposób równie istotny, co taki iPod czy iPhone. Smucą więc coraz większe problemy tej firmy.

Sony traci pozycję lidera praktycznie w każdym segmencie. Informacje te są dla mnie zaiste szokujące, bowiem to prawdziwy gigant jeśli chodzi o elektronikę użytkową, i to od dekad. A czytając sprawozdania finansowe z ostatnich kwartałów, można poczuć co najwyżej smutek. Do upadku Sony jeszcze bardzo daleko, ale za dobrze też nie jest.

Windows Phone Apollo – sprawdzamy, czy ma szansę w starciu z Androidem i iPhone’em

iphone-android-windows

Kilka dni temu do Sieci wyciekły pierwsze dane na temat Windows Phone „Apollo”. Po raz pierwszy też nie są one plotkami: pochodzą bowiem z prezentacji przygotowanej przez Joe Belfiore z Microsoftu. Kto przegapił newsa, polecam chociażby moje małe podsumowanie. Obawiam się jednak, że Apollo, mimo imponującego skoku jakościowego, nie wyprowadzi Windows Phone z niszy.

Windows Phone to system uszyty specjalnie dla mnie. Bardzo mi się podoba to, na co kładzie nacisk: na jak najszybsze, jak najłatwiejsze i jak najwygodniejsze prezentowanie treści. Mobilne Okienka (a właściwie „kafelki”) stawiają na jak najczytelniejszy przekaz: wszystko, co jest zbędne, wylatuje. Zdaję sobie jednak sprawę, że należę do przytłaczającej mniejszości: z wynikami sprzedaży smartfonów z Windows Phone dyskutować się nie da. System ten trafia do niszy pomyleńców takich, jak ja (wg wszystkich badań, jakie widziałem, „consumer satisfaction rate” jest na poziomie, lub powyżej iPhone’a, więc diabelnie wysoko), i nigdzie więcej. Windows Phone Apollo będzie rewolucją. Ale rewolucją dla wyżej wspomnianej niszy. Żadna z dodanych funkcji nie spowoduje, że masy porzucą Androida i iPhone’a na rzecz mobilnych kafelków. Oto dlaczego.

Tradycyjny backup jednak pewniejszy od „chmury” czy Megaupload… przez głupie prawo

cloud

W Internecie wciąż wielkie zamieszanie wokół zamknięcia MegaUpload. Sprowokowało to wiele dyskusji na temat metod walki z piractwem. Zapomnieliśmy jednak o innej sprawie: wiele osób używało portalu jako swojego e-dysku. Całkowicie legalnie. Dane, najprawdopodobniej, przepadły. To jest ta bezpieczna chmura?

Nie mogło być gorętszego momentu na zamknięcie MegaUpload. Tu wielka afera o SOPA i PIPA, tam jeszcze większa o ACTA. Nie dziwię się więc nakręcaniu afery wokół MegaUpload. Nie czarujmy się, witryna się sama o to prosiła. Nie dość, że z premedytacją przymykała oko na piractwo, to jeszcze planowała uruchomić dział z darmową muzyką. To prowokuje dyskusję na temat słuszności tudzież absurdalności prawa dotyczącego prawa autorskiego, ale ja dziś nie o tym chcę. Warto pochylić się bowiem nad innym problemem: co z danymi użytkowników, które nie naruszały w żaden sposób własności intelektualnej, a są teraz, na skutek akcji Federalnych owym użytkownikom odebrane?

Porażka Barnes & Noble: Microsoft będzie mógł dalej trollować

steveballmer

Microsoft stara się zwalczać konkurencję na przeróżne sposoby. Jeśli chodzi o Androida, wybrał wojnę patentową, w wyniku której większość producentów sprzętu z tym systemem musi płacić firmie z Redmond opłaty licencyjne. Barnes & Noble się zbuntował. Miał być wybawieniem dla Androida. Wygląda na to, że się nie udało.

Taktyka Microsoftu była prosta: prawnicy tej firmy udawali się do producentów sprzętu z systemami Android i Chrome OS. Informowali, że systemy te łamią patenty należące do firmy Microsoft. Opcje są dwie: zapłaćcie nam opłaty licencyjne za każdy wyprodukowany produkt z Androidem, a my pokażemy wam o które patenty chodzi, albo widzimy się w sądzie.

Przełącz do wersji mobilnej