Cokolwiek stanie się z webOS, nie ma już żadnego znaczenia
Odgrywany w formie serialu, odcinek po odcinku co kilka tygodni, dramat jednego z ciekawszych systemów operacyjnych niedługo po raz kolejny najprawdopodobniej doczeka się kolejnej odsłony, o ile tylko dotrzymana zostanie niedawna obietnica ujawnienia planów, jakie HP wiąże z tym mobilnym OS’em w przyszłości. Może zostanie on sprzedany temu, kto zaoferuje najwięcej, może komukolwiek, kto zechce uwolnić jego obecnego właściciela od tego ciężaru, może zostanie po prostu całkowicie porzucony, a może ostatecznie trafi do drukarek. Jakkolwiek jednak nie rozegrana zostałaby by kwestia własności webOS, jedno jest niemal pewne – dla nikogo z nas nie będzie to miało większego znaczenia.
Pomysł, przyświecający HP na samym początku był rewelacyjny, zwłaszcza w momencie, kiedy ujawniono, że webOS nie stanie się wyłącznie systemem smartfonowo-tabletowym, ale będzie rozwijany do momentu, w którym z powodzeniem będzie mógł znaleźć się w laptopach lub chociażby netbookach. Do tego wszystkiego wystarczy dodać innowacyjny, intuicyjny, atrakcyjny i identyczny dla różnych urządzeń interfejs, pomysłowy sposób błyskawicznej wymiany danych pomiędzy nimi oraz mniejsze dodatki, takie jak chociażby obsługa Flasha. Rezultat? Praktycznie pełen przegląd wszystkiego, czego moglibyśmy oczekiwać, wzbogacona o to, o czym jeszcze nie wiem, że powinniśmy tego chcieć.