Spider's Web

Wpisy z działu: Google

Chrome Beta dla Androida już dostępny

chrome

Na to wszyscy czekamy od dawna – na przeglądarkę Chrome dla mobilnego systemu Google’a, Androida. Synchronizacja zakładek, aktualnej sesji czy lepsze podpowiedzi są oczekiwane tym bardziej, że przecież Chrome to jak Android dzieło Google’a. Doczekaliśmy się; Google wypuścił dziś wersję beta Chrome’a. Jest niestety jeden spory szkopuł. Chrome beta działa tylko na smartfonach i tabletach z Androidem 4.0. Niestety nikt z redakcji nie posiada urządzenia z tym systemem, zdajemy się więc na Wasze, czytelników, reakcje i doświadczenia – jeśli zainstalujecie Chrome beta z Android Marketu, to podzielcie się swoimi wrażeniami w komentarzach.

Cztery ekrany to rzeczywistość, ale dla kogo

Kinect1

Cztery ekrany użytkownika urządzeń technologicznych – co to tak właściwie jest? Dla wielu to mit stworzony na potrzeby marketingu największej spółki technologicznej na świecie. Smartfon, tablet, komputer oraz telewizor razem mają tworzyć cztery ekrany na użytek każdego nowoczesnego obywatela. Prezesi firmy, która przedefiniowała pojęcia: tablet oraz smartfon stanowczo mówią o erze post-PC. Gdzie jest więc przyszłość czterech ekranów? Jaki mają sens? A przede wszystkim – gdzie w dobie nowoczesnych telefonów oraz tabletów jest miejsce na tradycyjne komputery oraz telewizory.

Słowem-kluczem do zrozumienia sensu posiadania czterech ekranów jest „ekosystem”. Możemy posiadać najnowocześniejszy tablet, komputer, telefon oraz telewizor, jeśli jednak poza wygórowana ceną nie będą miały ze sobą nic wspólnego, nijak będą się miały do wizji czterech ekranów.Dziś o ekosystem walczą przynajmniej trzej gracze: Google – 0ferując swoje uzależniające usługi na komputerze oraz system Android w komórkach i tabletach oraz jego zmodyfikowaną wersją na telewizory czyli Google TV, Microsoft – posiadający dominującą pozycję na rynku systemów operacyjnych dla PC, wiele milionów telewizorów podłączonych pod konsole Xbox 360 oraz wielkie aspiracje na rynku smartfonów i tabletów oraz Apple – posiadający najbardziej zamknięty ekosystem iOS, który jest jednocześnie najbardziej spójny i zintegrowany (na razie należą do niego: iPhone, iPad, iPod touch oraz Maki i przystawka Apple TV, jednak o wprowadzeniu telewizora jest coraz głośniej).

Windows Phone Apollo – sprawdzamy, czy ma szansę w starciu z Androidem i iPhone’em

iphone-android-windows

Kilka dni temu do Sieci wyciekły pierwsze dane na temat Windows Phone „Apollo”. Po raz pierwszy też nie są one plotkami: pochodzą bowiem z prezentacji przygotowanej przez Joe Belfiore z Microsoftu. Kto przegapił newsa, polecam chociażby moje małe podsumowanie. Obawiam się jednak, że Apollo, mimo imponującego skoku jakościowego, nie wyprowadzi Windows Phone z niszy.

Windows Phone to system uszyty specjalnie dla mnie. Bardzo mi się podoba to, na co kładzie nacisk: na jak najszybsze, jak najłatwiejsze i jak najwygodniejsze prezentowanie treści. Mobilne Okienka (a właściwie „kafelki”) stawiają na jak najczytelniejszy przekaz: wszystko, co jest zbędne, wylatuje. Zdaję sobie jednak sprawę, że należę do przytłaczającej mniejszości: z wynikami sprzedaży smartfonów z Windows Phone dyskutować się nie da. System ten trafia do niszy pomyleńców takich, jak ja (wg wszystkich badań, jakie widziałem, „consumer satisfaction rate” jest na poziomie, lub powyżej iPhone’a, więc diabelnie wysoko), i nigdzie więcej. Windows Phone Apollo będzie rewolucją. Ale rewolucją dla wyżej wspomnianej niszy. Żadna z dodanych funkcji nie spowoduje, że masy porzucą Androida i iPhone’a na rzecz mobilnych kafelków. Oto dlaczego.

Google będzie sprawdzał aplikacje dla Androida – wreszcie!

Clipboard01

Koncern uruchomił właśnie coś, co powinno działać już co najmniej od 3 lat – skaner, automatycznie sprawdzający aplikacje wprowadzane do Android Market pod kątem złośliwego oprogramowania i funkcji potencjalnie szkodliwych dla użytkownika. Google robi to bardzo późno… ale na szczęście nie za późno. Bo choć o złośliwym oprogramowaniu w Android Market mówi się ostatnio coraz więcej (głównie dlatego, że faktycznie było go tam coraz więcej), to jednak Android nie stał się jeszcze platformą zawirusowaną w tym stopniu, co Windows.

Jeśli Bouncer – bo tak nazywa się nowe narzędzie – będzie działał tak, jak powinien, to użytkownicy Androida mają wszelkie powody by czuć się bezpiecznie. Google’owi można bowiem wiele zarzucać, ale przyznać trzeba, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to produkty firmy reprezentują bardzo wysoki poziom. Dość wspomnieć o Chrome – czyli chyba najlepiej zabezpieczonej przeglądarce internetowej.

Chrome wyprzedził w Polsce Internet Explorera. Nareszcie

chrome

Symboliczna zmiana na rynku przeglądarek internetowych w Polsce. Niecałe cztery lata od pojawienia się na rynku Google Chrome wyprzedziła Internet Explorera. Zasłużenie. Popularność Chrome,  oprócz wyszukiwarki jednego z niewielu udanych sieciowych produktów Google, to premia za innowacyjność.

Był kiedyś taki czas, który nazwano „wojnami przeglądarek”. Dziwny to był okres. Z uporem godnym lepszej sprawy spieraliśmy się z kolegami, która z nich jest najlepsza. Odpowiedź na pytanie, czego używasz, definiowała użytkownika w podobnym stopniu jak dziś serwis społecznościowy. Choć wygląda to teraz zupełnie niewiarygodnie, we wrześniu 2008 r. „Rzeczpospolita” umieściła mój artykuł o pojawieniu się Google Chrome na pierwszej stronie gazety. Oczywiście nie miałem wtedy pojęcia, że opisuję najlepszą przeglądarkę świata. Uwaga technologicznych mediów szybko przerzuciła się z powrotem na rynek smartfonów.

Google skazane we Francji

Francuska firma kartograficzna Bottin Cartographes złożyła wniosek przeciwko Google Maps, z powodzeniem.

Do wniosku francuskiego producenta map przychylił się sąd, skazując giganta z Mountain View na 500 tysięcy euro odszkodowania oraz 15 tysięcy euro grzywny. Dodatkowo Google zostało obciążone kosztami rozprawy sądowej.

YouTube jak telewizja? To nie całkiem dobry plan

Youtube

CEO YouTube, Salar Kamangar, na konferencji D:Dive Into Media podzielił się długoterminowymi planami i pomysłami odnośnie tego największego serwisu z wideo. Według niego jednym ze sposobów na przywiązanie użytkownika i konkurencję z innymi może być stworzenie tematycznych subskrypcji tak, by użytkownik nie musiał co chwilę decydować co obejrzeć w następnej kolejności, a po prostu oglądał. Dobrze, że Kamangar dodał, że to na razie wstępne plany i że nie da się przewidzieć, co się sprawdzi, dlatego YouTube chce być przygotowane na różne możliwości.

YouTube byłby wtedy bardziej “telewizyjny”. Zresztą już niedługo pojawi się sto kanałów tematycznych, które YouTube przygotowuje razem z poważnymi telewizyjnymi partnerami. Czy to się uda? Na razie chęć pasywnego oglądania materiałów jest chyba mała, bo YouTube wyrósł na tym, że z filmiku do filmiki się klika, wyszukuje, znajduje w powiązanych czy polecanych… I właśnie to angażuje. Będzie ciężko skłonić użytkowników do oglądania nieznanych wcześnie programów. Zwłaszcza, że to YouTube.

Dokumenty Google na Androida wreszcie offline

google-apps-android

Tego było trzeba – jedna z najważniejszych usług Google’a – Dokumenty – w wersji aplikacji mobilnej na Androida w końcu oferuje możliwość dostępu do plików offline. W Android Markecie czeka właśnie aktualizacja aplikacji, która tę wielce oczekiwaną zmianę przynosi. Teraz nawet bez dostępu do internetu można przeglądać zapisane wcześniej dokumenty. 

Co więcej, w wersji offline można również edytować dokumenty, a gdy znajdziemy się ponownie w zasięgu czy to WiFi, czy internetu mobilnego, wszystkie poczynione wcześniej zmiany zostaną automatycznie zaktualizowane i zsynchronizowane z kontem w chmurze. Obok wersji offline, Google zaktualizował także wygląd aplikacji w wersji na tablety z systemem Google Android. Teraz po otwarciu dokumentu na tablecie, zobaczymy go w wersji zoptymalizowanej pod względem rozdzielczości dla ekranu tabletu. Włączono także obsługę dokumentów gestami – ruch palca w lewo lub w prawo przeniesie nas pomiędzy poszczególnymi stronami, a slider na dole strony pozwoli na natychmiastowe przejście do żądanej strony dokumentu. 

Google potwierdza – tak, blokujemy porównywarki cen

google_logo

No to pozamiatane. Google wzięło sprawy w swoje ręce i dziś od rana siecią zatrzęsła informacja o wykluczeniu z wyników wyszukiwania wyszukiwarki gigantów e-commerce. Za pośrednictwem wyszukiwarki nie odnajdziemy stron związanych z serwisami Nokaut.pl, Skapiec.pl, Ceneo.pl. Cios otrzymali również inni giganci polskiego internetu, między innymi Fotka.pl, Euro.com.pl i niezwykle popularny serwis rozrywkowy CDA.pl.

Oficjalne oświadczenie przedstawiciela Google Piotra Zalewskiego przesłane w odpowiedzi na pytania Spider’s Web brzmi:

Dziś Facebook składa papiery na giełdę. Będzie gorąco

Facebook-IPO

Dobre wieści dla wszystkich tych, którzy w napięciu (licząc wolną gotówkę, którą będą mogli dysponować) oczekują na debiut Facebooka na giełdzie. Jeśli dziś Facebook złoży odpowiednie dokumenty przed regulatorami rynku, to największe IPO spółki technologicznej w historii możliwe będzie już na przełomie kwietnia i maja. Ciągle aktualna jest wycena 100 mld dol. – tyle właśnie ma być warty Facebook, który zamierza zebrać z giełdy 10 mld dol. Jeśli to się powiedzie, to Facebook będzie nową gwiazdą amerykańskiej giełdy.

Widać, że Facebook dostał się w dobre PRowe ręce, bo wszystkie aktualnie komunikaty, które dotyczą finansów, wzrostów i opozycji do konkurencji są bardzo pozytywne. To z pewnością element kampanii wizerunkowej, która przybierze na sile, gdy czas będzie się zbliżał do giełdowego debiutu Facebooka. Wszystko po to, aby maksymalnie wzniecić popyt na jego akcje. Z tym nie powinno być żadnych problemów i z pewnością giełdowy debiut Facebooka będzie wydarzeniem numer 1 w 2012 r. dla branży tech.

Motorola będzie ciągnąć Google w dół

google_moto

13 lutego to ostateczny termin, w którym Komisja Europejska ma dać odpowiedź na to, czy zgadza się na przejęcie Motoroli Mobility przez Google’a, czy nie. Także przed amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości procedury oceny potencjalnych zagrożeń związanych z tym połączeniem dobiegają końca, a w Chinach lokalny urząd antymonopolowy już zaaprobował transakcję. Wszystko wskazuje na pozytywne rozstrzygnięcia w każdym z wyżej wymienionych przypadków, więc najpóźniej do końca lutego Motorola Mobility znajdzie się w rękach Google’a. Pytanie tylko, czy to wciąż dobra wiadomość dla Google’a.

Kilka dni temu Motorola Mobility zaprezentowała swoje wyniki finansowe po czwartym kwartale ubiegłego roku i przy okazji podsumowała cały poprzedni rok. Słowa „tak sobie” byłyby nadużyciem w ocenie wyników Motoroli – dane finansowe amerykańskiej firmy wskazują na bardzo duży problem niegdysiejszego głównego innowatora rynku mobilnego. W całym 2011 r. Motorola Mobility zanotowała stratę 249 mln dol. przy 13 mld dol. przychodów ze sprzedaży. Rok wcześniej strata wyniosła 86 mln dol. przy 11,5 mld przychodach. W samym czwartym kwartale 2011 r. – który, przypomnijmy, w zdrowych firmach technologicznych powinien być zdecydowanie najlepszy w całym roku – Motorola Mobility musiała przełknąć gorzką 80 mln dol. stratę przy 3,44 mld dol. przychodach. Patrząc na te wyniki rodzi się naturalne pytanie – za co tak naprawdę Google zapłacił gigantyczne pieniądze – 12,4 mld dol.

„Miliony” wirusów i trojanów na Androidzie to już nie fikcja

android_malware2

Temat wirusów na smartfony od zawsze uważałem za kuriozalny, mający wyłącznie napędzić sprzedaż aplikacji do zabezpieczania telefonów. Bo czy nie można nazwać absurdem sytuacji, w której to programów antywirusowych jest więcej, niż wirusów? Po najnowszym raporcie firmy Symantec włos się jednak zjeżył na głowie.

Historia wirusów na smartfony to opowieść dość krótka. Te komputerowe mają już kilkadziesiąt lat, a encyklopedia definiująca wszystkie ich rodzaje byłaby zapewne większa od Wikipedii. Smartfony to jednak młode urządzenia, na dodatek przez długi okres wirusy mobilne nie miały większego sensu. Pierwszego mobilnego szkodnika wykryła firma Kaspersky Lab w 2004 roku. Szkodnik atakował telefony z systemem Symbian i rozprzestrzeniał się za pomocą… nie, nie za pomocą Internetu. Wtedy to był wciąż telefoniczny luksus. Złapać go można było za pomocą Bluetooth, lub, w późniejszej wersji, za pomocą SMS-a.

Prezydent Obama otworzy dziś spotkanie na Google+

Dziś o godzinie 23:30 naszego czasu, prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Obama, skorzysta z przekazu wideo w serwisie społecznościowym Google’a.

Nie będzie to Google Hangout w tradycyjnym wydaniu. Nie będzie możliwe podłączenie się do rozmowy w celu zadania pytania prezydentowi. Obama odpowie jednak na żywo na zgłoszone wcześniej pytania (można było je wysyłać za pośrednictwem YouTube przez kilka ostatnich tygodni). Wybrane zostaną najwyżej oceniane nagrania z pytaniami.

Internet stał się już jawnym polem walki politycznej

mega

Niebezpieczny absurd goni kolejny niebezpieczny absurd w ostatnich tygodniach. Megaupload został zamknięty, użytkownicy odcięci od swoich plików, a możliwe, że te w czwartek zostaną całkowicie skasowane. Hasła do polskich stron rządowych pobiły wszystkie szczyty banałów i brzmiały mniej więcej tak “admin1”, “jesteśmyniekompetentni2”. Twitter, wielomilionowy serwis uważany dotychczas za nieskrępowane narzędzie, idealne do komunikacji przy ważnych wydarzeniach, nie ma nic przeciw cenzurze i zmienia regulamin dopuszczając blokowanie treści w poszczególnych krajach z “powodów kulturowych”. Protesty przeciwko ACTA, PIPA czy SOPA trwają, ale wiadomo, że legislatorzy nie mają zamiaru odpuścić i jeśli nawet te akty prawne nie wejdą w życie, to pojawią się inne, choć może o mniejszej skali, dzięki czemu łatwiej je będzie wprowadzać.

Przemysł rozrywkowy coraz mocniej naciska na wyszukiwarki internetowe, by te nie wyświetlały w wynikach stron stron takich, jak The Pirate Bay czy isoHunt. W Wielkiej Brytanii odbyło się już nawet spotkanie w tej sprawie, na której przedstawiono listę żądań. Ludzie, którzy chcą kontrolować internet, nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć jego istoty, ludzie, którzy w ogóle nie znają podstawowych zasad sieci, w zasadzie tworzą ją i ośmieszają się, a wielkie koncerny udowadniają, że nie liczą się z użytkownikami, na których zarabiają. Cudowne czasy nastały dla internetu i chyba jesteśmy świadkami pierwszych tak poważnych, bo dotyczących samej istoty sieci, zmian i… cichej wojny o internet.

Przełącz do wersji mobilnej