Niebezpieczny absurd goni kolejny niebezpieczny absurd w ostatnich tygodniach. Megaupload został zamknięty, użytkownicy odcięci od swoich plików, a możliwe, że te w czwartek zostaną całkowicie skasowane. Hasła do polskich stron rządowych pobiły wszystkie szczyty banałów i brzmiały mniej więcej tak “admin1”, “jesteśmyniekompetentni2”. Twitter, wielomilionowy serwis uważany dotychczas za nieskrępowane narzędzie, idealne do komunikacji przy ważnych wydarzeniach, nie ma nic przeciw cenzurze i zmienia regulamin dopuszczając blokowanie treści w poszczególnych krajach z “powodów kulturowych”. Protesty przeciwko ACTA, PIPA czy SOPA trwają, ale wiadomo, że legislatorzy nie mają zamiaru odpuścić i jeśli nawet te akty prawne nie wejdą w życie, to pojawią się inne, choć może o mniejszej skali, dzięki czemu łatwiej je będzie wprowadzać.
Przemysł rozrywkowy coraz mocniej naciska na wyszukiwarki internetowe, by te nie wyświetlały w wynikach stron stron takich, jak The Pirate Bay czy isoHunt. W Wielkiej Brytanii odbyło się już nawet spotkanie w tej sprawie, na której przedstawiono listę żądań. Ludzie, którzy chcą kontrolować internet, nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć jego istoty, ludzie, którzy w ogóle nie znają podstawowych zasad sieci, w zasadzie tworzą ją i ośmieszają się, a wielkie koncerny udowadniają, że nie liczą się z użytkownikami, na których zarabiają. Cudowne czasy nastały dla internetu i chyba jesteśmy świadkami pierwszych tak poważnych, bo dotyczących samej istoty sieci, zmian i… cichej wojny o internet.