Nokia, netbooki i OLPC
A co jeśli Nokia naprawdę zacznie produkować laptopy ?
Będzie chciała się bić o złotą patelnię z Dellem, HP, Acerem i resztą? Jassne.
A co jeśli Nokia naprawdę zacznie produkować laptopy ?
Będzie chciała się bić o złotą patelnię z Dellem, HP, Acerem i resztą? Jassne.
Shanzhai to chińskie słówko, które oznacza ?górską fortecę?. Chodzi o opór słabszych wobec silniejszych (państwa); pierwotnie – w znaczeniu militarnym (partyzantka?). Ostatnio jednak, karierę robi nieco inne znaczenie shanzhai. Opór ciągle jest gdzieś tam w tle, ale zmieniły się pole walki, wrogowie, broń i motywacje.
Współcześni partyzanci shanzhai to mali producenci dóbr wszelakiego rodzaju (głównie elektroniki), którzy walczą z wielkimi, światowymi koncernami wypuszczając na rynek podróbki ich produktów. Trafiliście kiedyś na Allegro na Noklę N95 albo HiPhone? To właśnie shanzhai.
Zastanawiałem się ostatnio, jak nazwać urządzenia, które wyewoluowały z telefonów komórkowych. Trudno wrzucać do jednej kategorii Nokię 2110 i Androida/iPhone. Nie chodzi o liczbę funkcji czy rozmiary, tylko o przeniesienie punktu ciężkości z rozmów na mobilnych dostęp do usług internetowych. Słowo smartfon średnio mi tu pasuje, bo kojarzy się z jakimś przedpotopowym Pocket PC z włożoną kartą GSM. Albo z symbianową Nokią, która dla przeciętnego użytkownika jest po prostu zwykłym telefonem, tylko trochę lepiej wyposażonym, większym i ze słabszą baterią.
Jak to zwykle bywa, okazało się, że drzwi są otwarte i wcale nie trzeba ich wyważać. Pojęcie third screen (trzeci ekran) funkcjonuje od dobrych 10 lat, tylko jakoś nie może się przebić. Może dlatego, że dotąd opisywało nie realnie istniejące urządzenia, ale mgliste wizje na ich temat. Poza tym, do niedawna wszyscy podniecali się przede wszystkim Web 2.0 i user generated content.
Poglądy Janusza Korwina Mikke i Wojciecha Cejrowskiego, legalizacja marihuany, światowy (albo europejski – zależnie od wersji) spisek ekologów przeciw Świętemu Postępowi, dokonania generała Pinocheta, piractwo (nie, nie to piractwo), wyższość Linuksa nad Windowsem oraz X (podstawić dowolny model telefonu) nad iPhone – oto lista tematów do niekończących się, jałowych dyskusji.
Polecam na suto zakrapiane imprezy, na których jest sporo nowych osób w wieku internetowym (a zwłaszcza – neostradowym). Próbujcie wszystkich po kolei, na pewno któryś zaskoczy i nie wyjdziecie na socjopatów (uwaga – słabo działa w przypadku kobiet – nie, nie sprawdzałem, naprawdę nie trzeba). Na trzeźwo – odradzam. To po prostu nudne słyszeć po raz 345 te same argumenty.
OK, to prawda, większość (mój generator losowych statystyk podpowiada, że jakieś 93%) aplikacji z App Store to kompletny crap. Już nawet nie chodzi o iFart i spółkę, ale ile można potrzebować do szczęścia programów w stylu ?niespecjalnie wygodny w obsłudze edytor maili z dużą klawiaturą QWERTY? albo ?program do rozpoznawania mowy, którego i tak nie będziesz używał, bo nie rozumie po polsku i nie da się go uruchomić przyciskiem w samochodowym zestawie głośnomówiącym? ?
Jasne, iPhone ma ograniczenia i to naprawdę spore. Ale mimo to, da się stworzyć na niego naprawdę przydatne aplikacje. Proszę bardzo, o to przykłady – moje, prywatne top 5 absolutnie genialnych programów, których używam praktycznie codziennie.
Gdyby nie telefonia komórka, nikt i nic nie zmusiłoby nas do noszenia stale przy sobie komputera, który mieści się w kieszeni. Z resztą spójrzcie na ?sukces? palmtopów. Albo tych potworków Microsoftu, co to były za duże do kieszeni, a za słabe by zastąpić laptopa. Odtwarzacze MP3? Apple sprzedał w ciągu 7 lat coś koło 180 milionów iPodów. Czyli trochę więcej niż Nokia sprzedaje telefonów. W jeden kwartał.
Ale nie chodzi nawet o liczby. Chodzi o kosmiczną skalę zmiany. Praktycznie każdy ma dziś w kieszeni mały, elektroniczny gadżet. I to przez cały czas.
Drogi Święty Mikołaju, na najbliższą gwiazdkę chciałbym dostać GPSa, który ma:
Miłej lektury!