Microsoft otwiera własne sklepy. Dobrze, czy źle?

13.02.2009
Microsoft otwiera własne sklepy. Dobrze, czy źle?

Microsoft pozazdrościł sukcesu sklepów detalicznych Apple i zamierza otworzyć linię sklepów pod własnym szyldem. Z jednej strony dziwna to decyzja, bo przecież wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu z elektroniką a produkty wyposażone w oprogramowanie MS będą leżały na każdej półce. Z drugiej jednak strony dobrze wyglądające i profesjonalnie zarządzane sklepy Microsoftu mogłyby naprawić niezwykle niekorzystny wizerunek firmy w ostatnich latach.

Apple zdecydowało się na wprowadzenie linii własnych sklepów na początku 21 wieku. Głównie dlatego, że nie było zbyt wielu miejsc, w których klienci mogli kupić sprzęt oraz oprogramowanie Apple. Co więcej, brakowało w tych miejscach przeszkolonego personelu, który mógłby doradzać klientom przy wyborze Maka, czy innych produktów Apple. Dzisiaj wiceprezes Apple Ron Johnson zarządza siecią 251 sklepów i – jak twierdzi Jim Goldman z CNBC – zamierza otworzyć kolejnych 20 w najbliższych miesiącach. Sukces sklepów detalicznych Apple jest niepodważalny, chociaż kiedy powstawały mało kto dawał im szansę na przetrwanie. W ostatnim czasie Apple użyło nawet argumentu popularności swoich sklepów tłumacząc decyzję o rezygnacji z wystawiania się na targach MacWorld od przyszłego roku.

Sytuacja Microsoftu w dniu ogłoszenia decyzji o stworzeniu linii własnych sklepów jest zgoła odmienna. Wszędzie na świecie komputery osobiste w 90% przypadkach kupowane są z systemem operacyjnym Microsoftu. Kupując laptopy Della, HP, Toshiby, czy Sony kupujemy je wyposażone w preinstalowany system operacyjny koncernu z Redmond. Dystrybucja ważona pakietu biurowego Microsoftu jest pewnie bliska 100%, a i inne produkty giganta technologicznego – Xbox, odtwarzacze Zune, czy smartfony wyposażone w Windows Mobile ocierają się pewnie o 80% dystrybucję numeryczną. Po co więc Microsoftowi własne sklepy detaliczne?

Można powiedzieć, że Microsoft jest zakładnikiem swojego sukcesu. Co bowiem począć jeśli ma się 90% rynku? Można prowadzić jedynie działania defensywne próbując zminimalizować skutki antymonopolowych krucjat, czy dynamicznie rosnących konkurentów. Na dodatek nie ma chyba innej wiodącej firmy technologicznej, która miałaby tak niekorzystny PR. Wszystkie ostatnie ruchy marketingowo-reklamowe Redmond wyglądają na albo przestrzelone, albo spóźnione. Prezes firmy Steve Ballmer to ulubiony obiekt żartów nie tylko antyfanów Microsoftu, ale także wszechmogących dzisiaj mediów. Ostatnie produkty Microsoftu są obiektem złości rozżalonych użytkowników (case Visty). Mało kto wierzy w hurraoptymistyczne zapowiedzi przedstawicieli Redmond o oczekiwanym sukcesie na jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziś rynkach hi-tech – smartfonów. Salwami śmiechu traktowane są także buńczuczne zapowiedzi rychłej detronizacji Google na rynku wyszukiwarek internetowych. Duże nadzieje wiąże się z planowanym najprawdopodobniej na przyszły rok nowym systemem operacyjnym Windows 7, ale jedynie umiarkowanie optymistyczne komentarze użytkowników wersji beta oraz pohukiwania na użytkowników starego systemu operacyjnego XP, którzy za nic w świecie nie chcą przesiadać się na nowe jego wersje, nie wróżą oszołamiającej zmiany wizerunku Microsoftu w nadchodzących miesiącach.

Może właśnie kopia pomysłu Apple na linię sklepów detalicznych sygnowanych własną marką będzie odpowiedzią Microsoftu na problemy z wizerunkiem. Wydaje się jednak, że harmonijnego przekazu, który powinien być tożsamy na wszystkich płaszczyznach komunikacji marketingowej nie buduje się jednym ruchem. Niemniej jednak pierwszym krokiem odbudowywania nadszarpniętego wizerunku Microsoftu mogłyby być świetnie przygotowane i wyposażone własne sklepy detaliczne.

Tymczasem kto wie, czy kopiując pomysł Apple Microsoft jak zwykle nie będzie o krok do tyłu. Wieść bowiem niesie, że Apple planuje gruntowną reorganizację wyglądu swoich sklepów detalicznych. Główny nacisk ma być teraz położony na oprogramowanie kosztem sprzętu. W sklepach Apple ma być podkreślana opozycja pomiędzy Makami a PC głównie za pomocą specjalnych promocyjnych wystawek pakietów iLife i iWork.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement