Spider's Web

Wpisy z działu: iWork

Chmura produktywności coraz bliżej

Aktualizacja aplikacji z pakietu iWork na tablet Apple’a oraz zapowiedź Google’a o rychłych udogodnieniach dla mobilnych użytkowników Google Docs sygnalizują bardzo ważny fenomen – urządzenia mobilne stają się coraz bardziej produktywne. To kolejny istotny krok w kierunku uczynienia z tabletów oraz smartfonów urządzeniami, które w pełni zastępować będą mogły komputery stacjonarne i notebooki. Następny krok – szybki rozwój wielozadaniowości.

Dwa dni temu Apple uaktualnił Pages, Numbers oraz Keynote - czyli trzy aplikacje z pakietu biurowego iWork na iPada. Zmiany są iście rewolucyjne. Teraz każdy edytowany dokument na tablecie Apple’a może być zapisywany w iDisk – wirtualnym dysku dla posiadaczy usługi technologicznej chmury dla użytkowników indywidualnych – MobileMe. Co więcej, w najnowszej wersji iWorka wcale nie trzeba pracować na Apple’owych formatach dokumentów, bo obsługiwany jest także zestaw rozszerzeń bezdyskusyjnie najważniejszego pakietu biurowego na świecie – Microsoft Office.

Microsoft a iPad

Dla niektórych debiut iPada to największy w historii atak Apple’a na hegemonię Microsoftu na rynku komputerów osobistych. Inni ogłaszają śmierć Findera, co ma oznaczać nowy sposób zarządzania zasobami zgromadzonymi na komputerach. Jeszcze inni widzą w iPadzie pioniera zmian na rynku PC. A co na to Microsoft? Jak na lato – można by rzec parafrazując popularną piosenkę grupy „Sami” – czyli mówiąc oględnie – ignoruje iPada.

Przez chwilę wznieciła się dyskusja, czy aby Microsoft nie planuje wydania wersji Microsoft Office na iPada, która mogłaby być niezłym app-killerem dla specjalnie przygotowanej na potrzeby tabletu wersji pakietu Apple’a iWork (mówi się, że to najważniejsza aplikacja na iPada, uwiarygadniająca jego potencjał w środowisku biznesowym). W wywiadzie dla Bloomberga jeden z prominentnych menadżerów Microsoftu, Stephen Elop, wykluczył taką możliwość w najbliższym czasie.

Polityka ciszy

Po raz kolejny bez organizacji konferencji prasowych oraz przedstawień medialnych Apple wprowadza na rynek odświeżone wersje ważnych pozycji ze swojego portfolio. Po nowych komputerach stacjonarnych tydzień temu, wczoraj w sklepie online Apple pojawił się nowy iPod shuffle. Czy to tymczasowa zmiana strategii PR w oczekiwaniu na powrót Steve’a Jobsa, czy jednak nowy sposób komunikacji nowych produktów?

2009 rok obfituje w nietypowe wydarzenia w Apple. Najpierw przedstawiciele firmy ogłosili, że Apple po raz ostatni bierze udział w targach MacWorld, na których od powrotu Jobsa aż do 2008 roku działy się rzeczy niesamowite. Na ostatnim MacWorld z udziałem Apple wiceprezes ds. marketingu Phil Schiller nie zaprezentował spektakularnych nowości, bo trudno takowymi nazwać odświeżone pakiety iLife i iWork. Tydzień później Steve Jobs poinformował, że bierze pół roku urlopu zdrowotnego i oddaje stery zarządzania w ręce szefa operacyjnego Tima Cooka. Oczekiwane przez rynek nowe iMaki oraz Maki mini pojawiły się w marcu bez żadnego specjalnego wydarzenia medialnego (nie licząc narastających lawinowo plotek i przecieków na kilka dni przed premierą). Tydzień później Apple – bez żadnego rozgłosu – dodało do swojej oferty nowego iPoda shuffle.

Microsoft otwiera własne sklepy. Dobrze, czy źle?

Microsoft pozazdrościł sukcesu sklepów detalicznych Apple i zamierza otworzyć linię sklepów pod własnym szyldem. Z jednej strony dziwna to decyzja, bo przecież wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu z elektroniką a produkty wyposażone w oprogramowanie MS będą leżały na każdej półce. Z drugiej jednak strony dobrze wyglądające i profesjonalnie zarządzane sklepy Microsoftu mogłyby naprawić niezwykle niekorzystny wizerunek firmy w ostatnich latach.

Apple zdecydowało się na wprowadzenie linii własnych sklepów na początku 21 wieku. Głównie dlatego, że nie było zbyt wielu miejsc, w których klienci mogli kupić sprzęt oraz oprogramowanie Apple. Co więcej, brakowało w tych miejscach przeszkolonego personelu, który mógłby doradzać klientom przy wyborze Maka, czy innych produktów Apple. Dzisiaj wiceprezes Apple Ron Johnson zarządza siecią 251 sklepów i – jak twierdzi Jim Goldman z CNBC - zamierza otworzyć kolejnych 20 w najbliższych miesiącach. Sukces sklepów detalicznych Apple jest niepodważalny, chociaż kiedy powstawały mało kto dawał im szansę na przetrwanie. W ostatnim czasie Apple użyło nawet argumentu popularności swoich sklepów tłumacząc decyzję o rezygnacji z wystawiania się na targach MacWorld od przyszłego roku.

Na MacWorld 2009 Steve Jobs przedstawi

Już prawie wszyscy dywagują nad tym, co Steve Jobs pokaże w styczniu podczas konferencji MacWorld 2009. A że coś pokaże to raczej pewne bazując na doświadczeniu dwóch ostatnich lat. Dwa lata temu na MacWorld 2007 Apple zaprezentowało światu iPhone’a. Rok temu w styczniu Jobs wyjął z koperty najcieńszego notebooka świata. Skoro wszyscy mogą spekulować, to pospekuluję i ja…

Steve Jobs to prawdziwy mistrz ceremonii. Jego keynotes, czyli najważniejsze „przesłanie” podczas danej konferencji, to coś więcej niż zwykła prezentacja nowych produktów. To swojego rodzaju spektakle, których siła wykracza daleko poza ramy normalnych spotkań firm z mediami. Chyba żadna inna firma nie może cieszyć się taką atencją mediów całego świata – od Uralu po Andy – przed i po swoich konferencjach. Niesie to ze sobą również zagrożenia, ponieważ media i konsumenci oczekują od Apple i Steve’a Jobsa nowych pokładów magii podczas każdego publicznego ich wystąpienia.

W 2008 roku Apple zaktualizowało linię iPodów oraz przedstawiło nową linię MacBooków. W obu przypadkach był to raczej lifting aktualnego portfolio produktów, niż agresywny ruch w kierunku nowych pokładów rynkowych. Styczeń 2009 roku powinien więc przynieść bardziej zdecydowane ruchy produktowe Apple. Przy czym należy mieć na uwadze fakt, że stan gospodarki amerykańskiej nie napawa konsumentów zbytnim optymizmem i chęcią wydawania pieniędzy. Apple musi więc dobrze zastanowić się nad timingiem wprowadzania na rynek nowych produktów, aby po prostu nie spalić premiery. Chociaż sukces iPhone’a pokazuje, że mimo nienajlepszej ogólnej kondycji rynkowej Apple potrafi notować spore wzrosty.

Najbardziej naturalne byłoby myślenie o odświeżonych liniach iMaków oraz Mac Mini. Tyle, że to znowu byłoby raczej działanie defensywne Apple wynikające z dostosowania do dynamicznie zmieniających się uwarunkowań rynkowych. Do podobnych ruchów należałoby zaliczyć potencjalne odświeżenie linii Mac Pro czy pokazanie nowego siedemnastocalowego MacBooka Pro.

Wkrótce internetowa wersja Microsoft Office. Także na Safari

Microsoft zapowiedział wydanie lekkiej wersji swojej suity biurowej „Office”, której aplikacje będą obsługiwane poprzez przeglądarki internetowe. Aplikacje typu web Microsoft Office będą współpracowały również z najpopularniejszymi przeglądarkami na Maka: Safari i Firefox. Jaka będzie odpowiedź Apple?

Microsoft ogłosił swoje plany odnośnie nowego systemu operacyjnego Microsoft 7 oraz pakietu biurowego Office podczas konferencji „Professional Developers Conference”. Lekka, internetowa wersja Office’a ma przynieść „odchudzone” wersje Word, Excel, PowerPoint oraz OneNote. Podczas pracy z Office w Internecie będzie możliwość stworzenia, edytowania i zapisywania dokumentów, ale aby cieszyć się pełną funkcjonalnością Office’a będzie potrzebne zakupienie wersji desktopowej. Aplikacje web nie będą bowiem miały swojej wersji offline. Jednocześnie internetowe wersje dokumentów Office’a będą automatycznie synchronizowane z ich wersjami desktopowymi. Usługa ta nosić będzie nazwę Office Live i oparta będzie na modelu subskrypcji. Jednocześnie flagową wersja Office’a pozostanie wersja desktopowa.

Przychody ze sprzedaży Office’a stanowią lwią cześć 65 miliardowych (w dolarach) obrotów Microsoftu. W ostatnim czasie pakiet biurowy Office zmagał się z dwoma dynamicznymi przeciwnikami: Google Apps oraz Open Office. Google Apps to jedno z podstawowych narzędzi walki Google z Microsoftem o dominację na komputerach użytkowników, obok Gmaila z kalendarzem, przeglądarki Chrome oraz wydanym niedawno mobilnym systemem operacyjnym Android. Open Office z kolei to realna, poważna i darmowa alternatywa dla MS Office. Najnowszą wersję darmowego pakietu biurowego 3.0 pobrano już ponad pięć milionów razy ze stron producenta w ciągu niecałych trzech tygodni dostępności produktu. Nie będąc wstanie powstrzymać niezwykle dynamicznego rozwoju aplikacji online, Microsoft sam będzie teraz oferował swoje aplikacje biurowe poprzez PC (lub Maka), telefon i przeglądarkę internetową.

Przełącz do wersji mobilnej