Spider's Web

Wpisy z działu: Mac

Niewyobrażalnie dobry kwartał Apple!

apple-store-fifth-avenue-logo

Niewyobrażalnie dobre wyniki pierwszego kwartału rozliczeniowego 2012 r. (koresponduje z ostatnim kwartałem kalendarzowym poprzedniego roku) podał dziś Apple. Będąc spółką tak dojrzałą jak Apple, o tak wyśrubowanych już wcześniej rekordach wzrostów i jednocześnie pokazać prawie podwojone przychody i ponad dwa razy większe zyski w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej, to sprawa wręcz niemożliwa do powtórzenia.  

We wszystkich najważniejszych aspektach kwartalnych wyników Apple’a widać gigantyczne wzrosty. Sprzedaż iPhone’ów przekroczyła 37 mln sztuk – o 128% procent więcej niż rok wcześniej. Sprzedaż iPadów z kolei zanotowała 111% wzrost do 15,43 mln sztuk. Sprzedaż Maków po raz pierwszy w historii (o ile mnie tu pamięć nie zawodzi) przekroczyła 5 mln sztuk (5,2 mln dokładnie). Jedynie w sprzedaży iPoda nastąpił duży spadek o 21% do 15,4 mln sztuk, ale nie można tego zapisywać na poczet strat firmy Tima Cooka. Apple już dawno wspaniale przeniósł ciężar swojego biznesu na iPhone’a, który jest poniekąd kontynuacją produktową iPoda. Przy okazji wygaszanie linii odtwarzaczy multimedialnych na poziomie sprzedaży 15 mln sztuk kwartalnie wydaje się być wyjątkowo mało problemowe. 

Aplikacje dla Maka, które musisz mieć (a które niekoniecznie)

mas_icon

Maciek Gajewski, który opisał wg niego najlepsze aplikacje na Windowsa, zainspirował mnie do napisania podobnego wpisu na temat aplikacji na system Mac OS X. Mój przegląd podzieliłem na cztery części: podstawowe oczywistości; używam i uwielbiam; używam, bo muszę; mimo że hity, to nie polecam. Mam nadzieję, że ten spis okaże się przydatny dla Czytelników Spider’s Web używających Maków. Zaznaczam tylko, że jestem dość specyficznym użytkownikiem komputera – prawie w ogóle nie wykorzystuję go do rozrywki: nie gram w gry, nie oglądam wideo.

Zacznę od podstawowych oczywistości. Oczywiście używam najnowszej wersji systemu operacyjnego Mac OS X, czyli 10.7 (Lion). To ważne, bo na przykład systemowa aplikacja Mail jest jednym z moich ulubionych programów w ogóle na platformie Apple’a. Świetny wygląd kolumnowy (od zawsze takiego używam), kapitalne wątkowanie, szybkość działania, dobrze działające sygnalizacje i inteligentne skrzynki. Próbowałem kilkukrotnie używać gorącego zamiennika, aplikacji Sparrow, ale w żadnej mierze nie dorównywała ona systemowej aplikacji do zarządzania pocztą e-mail. Poza Mailem: Chrome (zdecydowanie najlepsza dziś przeglądarka na rynku, choć zgadzam się z tym, że w ostatnim czasie stała się bardzo zasobożerna), iTunes (można go nie lubić za przesadne rozpasanie, ale fakt jest taki, że nie ma lepszego programu do katalogowania muzyki), Microsoft Office for Mac razem z iWorkiem.

Smutne – najlepsze polskie blogi o Apple się wykruszają

fotogena

Kiedy dawno dawno temu odchodziłem z MyApple decydując się na założenie „bloga o Apple” pod adresem przemekspider.com (aktualnie w przepastnych archiwach Spider’s Web), to otoczenie konkurencyjne miałem barwne i szerokie. Blogosfera pisząca o Apple’u była naprawdę przepastna i było na niej wielu świetnie piszących ludzi, którzy na dodatek doskonale się uzupełniali – jeden specjalizował się w felietonach o wymiarze społecznym, inny w marketingu, jeszcze inny wygrzebywał najlepsze newsy. Niestety z przykrością stwierdzam, że polska dobra blogosfera o Apple się kończy. To smutne.

Zdecydowana większość świetnych blogerów piszących o Apple wywodziła się z MyApple – największego polskiego forum o tej amerykańskiej firmie, które w latach 2006 – 2008 przechodziło chyba najlepszy okres swojej działalności. Byli wtedy na nim wszyscy, którzy mieli ciekawe rzeczy do powiedzenia na temat Apple. Poziom zarówno dyskusji na forum, jak i publicystyki na MyApple był o rok świetlny wyższy niż teraz właśnie dzięki tym osobom. Niestety osoby, które zarządzały MyApple skutecznie ich do siebie zraziły, więc odeszli. W rezultacie powstało kilka świetnych blogów o Apple. Dziś niestety także ich już prawie nie ma.

Linux nie ma szans, bo przyświeca mu… zbyt szlachetna idea

Zapraszam do przeczytania gościnnego wpisu Rafała Dubrawskiego, członka zespołu iTraff Technology zajmującego się rozpoznawaniem obrazów i jednego z twórców startupu SaveUp, o którym mieliśmy okazję już kilka razy napisać.

Niedawno na Spider’s Web ukazał się wpis Ewy, który porusza kwestię marginalnej popularności systemów operacyjnych z rodziny Linuksa. Pojawia się w nim teza, że małe zainteresowanie wynika z ksenofobicznej mentalności społeczności związanych z Linuksem i braku poparcia dla zmian. Wydaje się jednak, że jest to bardziej następstwo niż źródło dylematów dystrybucji spod znaku pingwina. Co w rzeczywistości jest największym problemem Linuksa?

Rozczarowujące wyniki Apple’a w złym momencie

W złym momencie przyszły dla Apple’a gorsze niż oczekiwano wyniki kwartalne. To pierwszy kwartał sygnowany przez nowego CEO Tima Cooka i mimo że najnowsze wyniki finansowe dotyczą okresu, kiedy na czele Apple’a – przynajmniej formalnie i przynajmniej w połowie – stał jeszcze Steve Jobs, to jednak pierwsze od niepamiętnych czasów wyniki poniżej oczekiwań rynku idą niestety na konto Cooka. Jest jednak szansa na to, że to wyjątkowy i jednorazowy problem, bo linia iPhone’ów, która zawiodła najbardziej w ostatnim kwartale powinna się odbić ze zdwojoną siłą w wynikach następnego kwartału. 

Ileż to razy z rzędu analitycy – mówiąc kolokwialnie – nie dowozili Apple’a w swoich estymacjach przed publikacjami wyników kwartalnych? Dziesięć, piętnaście, dwadzieścia? W zasadzie od czasów pierwszego iPhone’a w 2007 r. Apple zawsze szokował rynek bijąc na głowę nawet najbardziej optymistycznych analityków z najbardziej prestiżowych domów analitycznych. Co więcej, to w zdecydowanej większości przypadków bliżej poprawnych wyników byli niezależni analitycy, tacy jak Andy Zaky czy w ostatnim czasie Horace Dediu. Wszystko się jednak kończy i po raz pierwszy zawodowi analitycy przeszacowali Apple’a. Rynek zareagował dość nerwowo, dużo bardziej nerwowo niż na wieść o śmierci Steve’a Jobsa. Zaraz po ogłoszeniu wyników spadły w momencie o 6,7%, czyli 28 dol. na cenie akcji.

Przyzwyczajenie największą zaletą systemu operacyjnego

Przyznaję bez bicia – nie jestem ekspertem od oprogramowania, informatykiem, ani programistą. Ciężko mi też określić siebie jako naprawdę zaawansowanego użytkownika komputerów – większość problemów udaje mi się szczęśliwie rozwiązać „samodzielnie” po zadaniu Google odpowiedniej ilości pytań (składających się najczęściej z komunikatu wyświetlanego wcześniej błędu). Przyznaję się też od razu – od początku mojej przygody z komputerem towarzyszył mi Windows – wraz z kolejnymi laptopami (bo nigdy nie miałem niestety stacjonarnego) kolejne jego wersje. Co jakiś czas próbowałem „odmienić swoje życie”, próbując przygody z Linuxem w różnych wydaniach, które teraz ciężko jest już przywołać z pamięci. Zachęcony jednak tekstem Ewy o najnowszym Ubuntu 11.10, postanowiłem jednak zaryzykować po raz kolejny.

System miał być bowiem idealny dla każdego, nawet niezbyt zaawansowanego użytkownika, a za takiego właśnie (jak już widać) się uważam. Zaczęło się oczywiście idealnie – instalacja Ubuntu, niezależnie od tego czy z poziomu Windowsa czy z pendrive była absolutnie bezproblemowa, podobnie jak wstępna konfiguracja. Nie miałem też absolutnie żadnych problemów ze sterownikami czy obsługa przez system wszystkich niezbędnych mi elementów i podzespołów. Przeżyłem nawet drobny szok, w momencie, kiedy okazało się, że poprawnie działa UltraNav z ThinkPada (na poprzednich wersjach trzeba było mocno kombinować). Oczywiście do płynności całego systemu nie mogłem mieć najmniejszych zastrzeżeń – i5 i 4GB RAM powinny przecież bez problemu poradzić sobie z większością systemów.

iOS5 oraz Mac OS X Lion 10.7.2 już dostępne

Przed chwilą Apple udostępnił najnowsze wersje swoich systemów operacyjnych. Najnowszy tzw. desktopowy system oznaczony jest jako 10.7.2, a mobilny jako iOS5. Warto klikać w uaktualnienia, bo nowości jest co niemiara. Oto oficjalne listy od Apple’a:

 

Liczby Apple’a z dzisiejszego keynote

Jak zwykle w przypadku konferencji Apple’a, jej prominentni przedstawiciele mają niezwykle dużo imponujących liczb do przekazania światu. Oto najważniejsze z nich z naszym krótkim komentarzem.

- dwa nowe sklepy detaliczne otworzono w ostatnim tygodniu: Hong Kong oraz Shanghai, które okazały się gigantycznym sukcesem: 100 tys. ludzi odwiedziło sklep w Shanghaiu w pierwszy weekend (kiedy ruszał sklep w LA, 100 tys. odwiedziło w miesiąc), a w Hong Kongu w pierwszym dniu Apple sprzedał najwięcej Maków w historii pojedynczego sklepu; łącznie na świecie jest już 357 sklepów Apple’a w 11 państwach

Reinstalowałem Lwa na czysto

Liona (Mac OS X 10.7) zainstalowałem w pierwszym dniu jego dostępności w Mac App Store, ale zrobiłem to na bazie poprzedniego systemu Snow Leopard, który był strasznie zaśmiecony. To dlatego, że Śnieżnego Leoparda również zainstalowałem na bazie poprzedniego systemu Leopard, który z kolei był moim pierwszym systemem po przesiadce z Windowsa na Maka na początku 2008 r., więc z natury rzeczy – ucząc się nowego systemu – mnóstwo w nim grzebałem i zmieniałem, instalując trylion aplikacji najczęściej w wersjach beta.

Można więc powiedzieć, że przez trzy lata byłem na tym samym systemie operacyjnym aktualizowanym jedynie o nowe elementy kolejnych systemów operacyjnych. Mac ma bowiem to do siebie, że w przeciwieństwie do Windowsa, każda kolejną wersję systemu operacyjnego można bez obawy instalować na bazie poprzedniej. Wadą takiego rozwiązania jest to, że wszystkie śmieci, błędy i niekonsekwencje związane z użytkowaniem systemu operacyjnego przenoszą się na kolejne wersje. W rezultacie, po ponad trzech latach użytkowania Mac OS X system bardzo zamulał; pojawiały się także błędy w działaniu, a biblioteki poszczególnych aplikacji rozsiane były po różnych zakamarkach systemu.

Mac OS X Lion – pierwsze wrażenia: po prostu działa

Jest inaczej – dużo bardziej inaczej niż w przypadku przejścia pomiędzy Leopardem a Snow Leopardem. Lion to prawdziwie nowy system operacyjny Apple’a i choć nie widać tego może w sposób oczywisty na pierwszy rzut oka, to kluczowych zmian tu mnóstwo, z których najważniejsza to widoczny krok w kierunku unifikacji obu systemów operacyjnych OS X i iOS. Kierunek jest jasny – to najlepsze elementy mobilnego OS przenoszone są do ‘stacjonarnego’ OS, a nie odwrotnie. I generalnie jest znacznie lepiej, choć w przeciwieństwie do poprzednich zmian systemu, w przypadku Liona trzeba będzie się kilku nowych rzeczy nauczyć.

Niektóre elementy interfejsu użytkownika wyglądają na żywcem przeniesione z iOS – wygląd i działanie suwaków, instalowanie i odinstalowywanie aplikacji, tryb pełnoekranowy, coraz większe znaczenie nawigacji za pomocą gestów oraz niektóre aplikacje, choćby Launchpad, który jest wierną kopią pulpitów iPada. Jeśli miałbym strzelać, to wydaje mi się, że drugie w kolejności przyszłe aktualizacje obu systemów będą już w zasadzie tym samym systemem, przy czym w przypadku notebooków będzie dodatkowo tryb pracy na klawiaturę fizyczną. Czy to dobrze? Nie wiem. Wiem tylko, że po raz pierwszy od czasu przesiadki z Windowsa na Maka (2007 r.) muszę się znowu trochę zarządzania podstawowymi kwestiami systemu operacyjnego OS X uczyć. I trochę mi się to nie podoba.

Uśmiercenie białego MacBooka sygnalizuje ważną zmianę w ofercie Apple’a

Wraz z premierą OS X Lion premierę miał nowy Mac mini, odświeżono Macbooki Air oraz stało się coś raczej nieprzewidzianego – Apple postanowił uśmiercić białego MacBooka. To koniec pewnej epoki i jasny sygnał, w którym kierunku zmierza Apple.

Nowe Macbooki Air doczekały się szybszych procesorów i podświetlanej klawiatury. Są teraz najtańszymi laptopami oferowanymi przez firmę z Cupertino. Jednak za 999 dol. dostajemy zaledwie 11” wersję MacBooka Air – wszystkie komputery z większymi matrycami, w tym podstawową 13” są droższe. To właśnie wynik uśmiercenia białego MacBooka będącego w ofercie Apple’a od 2006 roku.

Apple jest już dwiema nogami w erze post-PC (analiza wyników kwartalnych)

Kiedy piszemy o erze post-PC, to nie twierdzimy, że konsumenci przestają używać komputerów PC i przerzucają się wyłącznie na urządzenia mobilne, lecz twierdzimy, że dynamika sprzedaży tych pierwszych gwałtownie spada na rzecz tych drugich i że powoli urządzenia mobilne podbierają komputerom PC podstawowe czynności, które wcześniej wykonywane były za pomocą tych drugich. Dziś mamy kolejny przykład na istnienie fenomenu post-PC, nawet jeśli jest on tożsamy jedynie dla jednej firmy, ale za to jakiej – najwyżej wycenianej firmy technologicznej świata. Apple pokazał wyniki, które nie powinny budzić wątpliwości – 70% wszystkich przychodów firmy pochodzi ze sprzedaży urządzeń, które post-PC firmują.

Który to już raz z rzędu Apple zaskakuje in plus wszystkich bez wyjątku analityków giełdowych? Nie pomylimy się zbytnio twierdząc, że Apple jest jedyną firmą technologiczną z topów topów, która praktycznie zawsze jest niedoszacowana – tak jakby rynek nigdy do końca nie wierzył w to, że iPhone’y, iPady i Maki mogły się sprzedawać z kwartału na kwartał lepiej, albo w to, że iPad może być jedynym tabletem na rynku, który buduje nowy rynek w iście kosmicznym tempie.

iMovie Pro – Apple drwi z profesjonalistów

Mieszane opinie o zapowiedziach nowych systemów i usług od Apple to jeszcze nic, w porównaniu z fatalnymi opiniami jakimi jest obdarzany najnowszy program do profesjonalnej edycji wideo Final Cut Pro, który pojawił się jak pozostały soft od Apple tylko w Mac App Store. Jeśli nie pojawi się, szybki update, producent może stracić sporą rzeszę profesjonalistów, którzy od lat korzystali z tego bezkonkurencyjnego produktu.

W komentarzach pod aplikacją w Mac App Store przejawia się przede wszystkim stwierdzenie, że nie jest to odświeżony Final Cut Pro, a podrasowany iMovie dedykowany amatorom. Ten drugi przy zabawach z filmami z wakacji jest wystarczający i znacznie odbiega jakością i funkcjonalnością od Movie Makera dostarczanego wraz z Windowsami. Natomiast Final Cut Pro do tej pory był używany przez najlepszych montażystów z Hollywood czy nawet największe stacje telewizyjne na świecie.

Przełącz do wersji mobilnej