Tydzień z Apple Watchem – kontekst, czyli klucz do zrozumienia smartwatcha od Apple

Felieton/Sprzęt 12.05.2015
Tydzień z Apple Watchem – kontekst, czyli klucz do zrozumienia smartwatcha od Apple

Pisałem to już po pierwszym dniu korzystania z Apple Watcha, a po dwóch tygodnia utwierdziłem się w przekonaniu, że nie jest urządzenie, które powiela funkcje smartfona jak większość konkurencyjnych smartwatchy na czele z zegarkami z Android Wear, czy Pebble.

W tym sensie Apple Watch to zupełnie pionierskie urządzenie na rynku, którego odpowiednio ocenić może tylko ten, kto go będzie używał. Wszelkie dywagacje, porównania i komentarze tych, którzy widzieli go tylko na zdjęciach, w materiałach medialnych, czy nawet na prezentacji w Apple Store’ach są w gruncie rzeczy bezwartościowe. No bo jak można oceniać coś, co jest nowe na rynku tylko o tym czytając? No, nie da się.

W poprzednim wpisie napisałem też zdanie, które wzbudziło sporo kontrowersji wśród Czytelników:

Jeszcze do końca nie potrafię tego zwerbalizować i dokładnie opisać, bo spędziłem z Watchem za mało czasu, ale dzisiaj przez krótki moment wyraźnie to poczułem. Zrozumiałem wtedy, że wszelkie porównania funkcjonalne do smartfonów, tabletów i komputerów PC są bez sensu.

smartwatch

Już wiem co to jest i bynajmniej nie są to glances (z ang. skróty), jak sugerowałem wcześniej. To coś to:

kontekst użycia Apple Watcha.

Wszelkie porównania do smartfonów, tabletów, czy PC są bez sensu, bo w przeciwieństwie do tamtych urządzeń Watcha używa się tylko (lub aż) wtedy, gdy występuje odpowiedni kontekst do tego. To nie zamiennik smartfona, to nie przedłużenie smartfona, to nie urządzenie, które zastąpi PC, to też nie gadżet, który aktywuje się, by sprawdzić co tam nowego, co słychać u kumpli, lub by zabić nieco wolnego czasu.

Chciałbym to jasno wytłumaczyć – Watch to urządzenie, którego się „nie używa”. Ono może być czasami przez większą część dnia nieaktywne, po prostu rezydować na nadgarstku, by od czasu do czasu spojrzeć na niego jak na zegarek (wbrew pozorom, to, że informacja o czasie nie jest podświetlana przez cały czas, to nie wada, a wręcz zaleta w tym kontekście – w ten sposób urządzenie nie rozprasza nas). Staje się użyteczne dopiero wtedy, gdy nadarza się odpowiedni kontekst. To kontekst decyduje o tym, czy Apple Watch w ogóle powinien być użyty, nie odwrotnie. Jeśli to użytkownik chciałby decydować: o, teraz poużywam sobie trochę Watcha, to nic w nim nie znajdzie, może się wydawać nieprzydatny, wręcz zbędny.

Takim kontekstem mogą być na przykład:

  • automatycznie generowany przegląd stanu codziennej aktywności z informacją ile nam brakuje do realizacji planu,
  • alert ze zmianą wyniku w trakcie trwania meczu piłkarskiego, którego nie możemy na żywo oglądać w telewizji lub na stadionie,
  • informacja o liczbie kalorii, które możemy jeszcze spożyć w danym dniu, by utrzymać się w reżimie zaplanowanej diety,
  • informacja o odbiegającym od normy odczycie pulsu,
  • konieczność sprawdzenia na szybko prognozy pogody przed wyjściem lub nawet w trakcie spaceru,
  • ważne wydarzenie w mediach społecznościowych, które rozgrzewa twoich znajomych do czerwoności

Rozumiecie? Żaden z tych kontekstów nie zakłada „używania” Apple Watcha, lecz odbiór informacji z otoczenia. Każdy z tych kontekstów zakłada użycie Watcha przez nie więcej niż kilka sekund i wykonania nie więcej niż dwóch, trzech dotyków urządzenia.

I nie o to chodzi, że większość tych informacji dostaniemy też na smartfonie. Różnica jest taka, że po pierwsze, sposób użycia jest inny: na smartfonie inicjatorem akcji jest użytkownik, a na Apple Watchu otoczenie via Watch, a po drugie, że kontakt z urządzeniem trwa nieporównywalnie krócej na Watchu, niż na smartfonie.

To niezwykle istotne z punktu widzenia oceny Apple Watcha. Tutaj wszelkie porównania czysto techniczne – ten smartwatch ma tyle RAM-u, a ten tyle, ten ma taki wbudowany dysk twardy, a ten taki, na tym można robić to, a na tamtym nie, są kompletnie bez sensu.

Jedyne porównania jakie powinniśmy czynić oceniając smartwatche to na ile konstrukcja ich oprogramowania i filozofia działania oddają odmienne konteksty ich użycia.

Jak do tej pory Apple Watch jest jedynym smartwatchem na rynku, który nie jest de facto smartfonem na nadgarstku. Wszystkie pozostałe, w tym smartwatche na systemie Android Wear, czy Tizen od Samsunga, czy Pebble, tworzone zostały koncepcyjnie z poziomu smartfona.

Nie twierdzę, że to źle. Ba, trudno mnie, jako zapalonemu geekowi, na przykład nie kochać Pebble’a, który był (jest) niczym pierwszy zegarek z pełną fizyczną klawiaturą kalkulatora – niby koncepcyjnie absurdalny, ale jednak jaki fajny. Twierdzę, że Apple Watch jest pierwszym smartwatchem, który w swojej podstawowej filozofii nie wychodzi od smartfona. Mimo iż potrzebuje iPhone’a, by w ogóle działać.

Apple Watch – wideo recenzja Spider’s Web

W ramach cyklu „Tydzień z Apple Watchem” ukazały się już następujące materiały:

Przypominamy, że na Spider’s Web pojawiło się wcześniej kilka innych materiałów nt. Apple Watcha:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement