Tydzień z Apple Watchem – dwugłos na temat baterii

Felieton/Sprzęt 13.05.2015
Tydzień z Apple Watchem – dwugłos na temat baterii

Dwa Apple Watche w redakcji Spider’s Web. Dwa modele: 38 i 42 mm. Dwaj różni testerzy. Dwa różne sposoby używania Watcha na co dzień. Oto więc dwie odmienne opinie nt. baterii w Apple Watchu.

grabiec nowePiotr Grabiec: Za jedną z największych wad Apple Watch uznaje się wbudowany akumulator. Ze względu na niewielkie gabaryty tego urządzenia nie ma ona oszałamiającej pojemności. Wiele osób martwi się tym, że na nowym produkcie Apple nie będzie można polegać, a częste ładowanie go będzie najzwyczajniej w świecie upierdliwe. Niestety, przy mojej wersji 38 mm te obawy się potwierdziły – jest po prostu kiepsko.

Apple Watch podtrzymuje stale połączenie Bluetooth z telefonem.

Zegarek wyposażono nie tylko w ekran podświetlany przy każdorazowym spojrzeniu na zegarek, ale też w zestaw czujników monitorujących ruch ręki i co średnio dziesięć minut puls użytkownika. Do tego na prąd łakome są aplikacje – zarówno te od producenta, jak i dodatkowe firm trzecich.

W praktyce zegarek wytrzymuje u mnie na jednym ładowaniu kilkanaście godzin, czyli – mniej więcej – od rana do wieczora. Apple zapewnia, że będzie to godzin 18 dla mniejszego modelu, a jeszcze więcej – nie wiadomo dokładnie ile, sam na swój większy model do porównania jeszcze czekam – dla zegarka w wersji z kopertą 42 mm. Ma to w teorii zapewnić czas pracy na tyle długi, by zegarek nie rozładował się przed pójściem spać.

W teorii to brzmi nieźle, ale w praktyce zdarzyło mi się już dwukrotnie, że zegarek wołał o podłączenie do prądu zanim zdecydowałem się pójść spać. Co prawda prowadzę dość nieregularny tryb życia – Apple Watch odmówił współpracy gdy zdjąłem go z ładowarki o godzinie 8 rano, a zegarek rozładował się o 2 w nocy – ale to i tak niekomfortowa sytuacja.

Apple Watch rozładował się co prawda po obiecanych 18-tu godzinach, ale… nie korzystałem z niego wtedy zbyt intensywnie. Odbierałem tego dnia na Apple Watchu powiadomienia z social media, usuwałem niepotrzebne maile od razu po przyjściu, sprawdzałem kto dzwoni i w sumie nic więcej. Wygląda na to, że właśnie taki sposób korzystania z zegarka zakłada Apple.

W pierwszych dniach, gdy jeszcze testowałem wszystkie funkcje zegarka, bateria potrafiła rozładować się w przeciągu mniej niż 12-tu godzin. Z tym trzeba się liczyć, jeśli chce się korzystać z zegarka do sterowania odtwarzaczem muzyki, rejestrowania treningu biegowego, zamawiania taksówki, przeglądania zdjęć na Instagramie i prowadzenia rozmów przez wbudowany głośnik.

Mam nadzieję, że w przypadku większego modelu będzie nieco lepiej, a druga generacja Apple Watch nas pod tym względem pozytywnie zaskoczy. Na szczęście Apple wpadło na pomysł, jak uchronić się od urealnienia się dowcipów „-Która godzin? -Poczekaj, sprawdzę na telefonie, zegarek się rozładował” trybem oszczędzania energii.

Gdy wskaźnik naładowania spadnie poniżej 10 proc. Apple Watch zasugeruje przejście do trybu oszczędzania energii.

Wyłączy wtedy wszystkie funkcje smart i będzie wskazywał jedynie godzinę. W takim trybie zegarek ma pracować przez około dwa dni. To dobre rozwiązanie, ale potrzebne tylko dlatego, że czas pracy jest zbyt krótki.

Nie krótki czas pracy jest tutaj jednak największym rozczarowaniem, a… czas ładowania. Bateria w zegarku ma pojemność nieco ponad 200 mAh, a to o cały rząd wielkości mniej, niż w smartfonach. Niestety, zegarek prawdopodobnie przez wykorzystanie przez Apple dedykowanej magnetycznej ładowarki potrzebuje być dziennie podłączony do gniazdka przez… bite dwie godziny.

Strasznie szkoda, że Apple nie zdecydowało się na użycie portu Lightning lub microUSB, co mogłoby z jednej strony zapewnić krótszy czas ładowania, a z drugiej… nie wymagałoby od użytkownika noszenia ze sobą przy dłuższych wyjściach z domu dodatkowej ładowarki. Ta zresztą ma aż dwumetrowy kabel. Liczę na jakieś sensowne i znacznie krótsze zamienniki, które mógłbym wrzucić do torby podróżnej.

Zegarek powinno ładować się w nocy, co też nie jest idealnym rozwiązaniem. Wolałbym podłączać go na kwadrans idąc pod prysznic lub pracując przy komputerze, a potem zakładać do spania, dzięki czemu mógłbym wykorzystać wibracyjny budzik – przynajmniej tyle, bo zegarek i tak nie ma trybu monitoringu pracy snu. Niestety, to na razie nie jest możliwe i pozostaje poczekać na drugą generację tego sprzętu.

Mam również nadzieję, że Apple popracuje nad drenażem baterii w iPhonie. Nie jest on dramatycznie wysoki, ale stałe podłączenie przez Bluetooth odbija się wyraźnie na czasie pracy telefonu. Dzięki zegarkowi znacznie rzadziej wyciągam teraz smartfona z kieszeni, ale i tak średnio woła o podłączenie do prądu o godzinę lub dwie wcześniej, niż do tej pory.

przemekspider przemek pająkPrzemysław Pająk:  Ja, w przeciwieństwie do Piotrka, używam modelu 42 mm, który charakteryzuje się nieco lepszymi czasami wytrzymałości na jednym ładowaniu.

Ale zanim szczegółowo o moich doświadczeniach z baterią w Apple Watchu, kilka fundamentalnych stwierdzeń:

  • tak, Apple Watcha trzeba ładować codziennie;
  • tak, zgadzam się, że to potężna jego wada, szczególnie że mówimy o kolejnym urządzeniu, które należy codziennie ładować;
  • tak, zgadzam się z opinią, że dla wielu osób może to być kwestia dyskwalifikująca zakup tego urządzenia.

Teraz o kilku szczegółach oraz moich odczuciach dotyczących codziennego życia z Apple Watchem.

Do ładowania codziennego trzeba się przyzwyczaić. U mnie było to wyjątkowo trudne ze względu na to, że poprzedniego smartwatcha, którego używałem – Withings Activite – nie musiałem ładować w ogóle (trzyma do 7 miesięcy na jednej, zwykłej zegarkowej baterii).

Co najważniejsze jednak – ja nie odnotowałem ani jednej sytuacji, w której Watch rozładowałby się w trakcie dnia. Jeśli więc zaakceptujesz fakt, że urządzenie będziesz musiał ładować każdej nocy, to – o ile wybierzesz model 42 mm – możesz spać spokojnie, nie rozładuje Ci się w trakcie dnia.

I teraz sprawa dla mnie fundamentalna – jeśli akceptujemy fakt, że Watcha trzeba ładować codziennie, to nie ma żadnej różnicy, czy działa on 16, 24 czy 38 godzin na jednym ładowaniu. I tak należy go do ładowarki podpiąć raz na dobę.

Pamiętajcie jednak proszę, że raportuję to, co widzę u siebie. Niestety znam osoby, które mają inne doświadczenia. @Macaztek, człowiek, który prawie codziennie przemierza pieszo lub biega w okolicach 20 – 30 km (w ogóle to niesamowita historia, facet zrzucił połowę swojej masy, z +110 do circa 60 kg w ciągu niecałego roku) raportuje, że jemu Watch (42 mm) przy monitorowaniu takich aktywności pada w ciągu dnia.

Mój scenariusz ruchowy:

– przynajmniej 1 godzina aktywnego ruchu codziennie
– 3 lub 4 x w tygodniu regularne ćwiczenia (biegi 10 km + ostry trening koszykówki)
– 2 x w tygodniu regularne średnio-długie spacery (po 3 – 5 km)

Watch wytrzymuje bez problemu.

Owszem, podczas używania aplikacji Workout bateria drenuje się szybciej (ok 5 proc. na godzinę), to jednak nigdy nie zdarzyło się, abym nie był powyżej 20 proc. baterii na koniec doby, mimo mocno aktywnych dni.

A muszę powiedzieć, że podczas biegania (przypominam, biegam regularnie po 10 km) korzystam z Watcha zarówno w aplikacji Workout, jak i do kontrolowania muzyki oraz regularnego sprawdzania pulsu.

W normalnym codziennym dniu korzystam z Watcha także do kilkukrotnego na godzinę sprawdzania stanu spalanych aktywnych kalorii oraz minut ćwiczeń via aplikacja Fitness, częstego korzystania z powiadomień oraz kilkukrotnego użycia różnych aplikacji (w scenariuszach po 5, 7 sekund każda).

Ale to nie wszystko.

Podczas rodzinnego wyjazdu majówkowego bardzo dużo korzystałem z nawigacji pieszej via Apple Watch, czyli czegoś co przynajmniej w teorii powinno intensywnie żreć baterię. Otóż w moim przypadku zużycie baterii przy nawigowaniu jest podobny, co przy ćwiczeniach – ok 5 proc. na godzinę.

Z kolei podczas wyjazdu służbowego do Warszawy korzystałem nie tylko z nawigacji pieszej (dla mnie to obok Fitnessu drugi killer-ficzer Watcha), ale także z aplikacji MyTaxi, za pośrednictwem której zamawiałem taksówkę, a następnie monitorowałem jej przemieszczanie się na mapie. Bateria w Watchu zachowywała się stabilnie.

Co więcej, wydaje mi się, że Watch ma zbawienny wpływ na baterię w moim iPhonie 6, bowiem nie muszę go aż tak często aktywować, choć w przypadku smartfonu to na wyjazdach zawsze jestem ubezpieczony w postaci powerbanka w kieszeni, z którego niekiedy zdarza mi się korzystać.

Do Apple Watcha na razie power banka nie potrzebuję.

Może trafiłem na jakiś naprawdę wyjątkowo dobry egzemplarz Apple Watcha, może używam go nieco inaczej niż inni (poprzez „nieużywanie”), jednak w moim przypadku bateria Watcha wytrzymuje intensywny dzień korzystania z niego bez żadnych problemów.

Choć powtórzę – doskonale rozumiem tych, dla których konieczność codziennego ładowania smartzegarka jest dyskwalifikująca. Pamiętajmy jednak, że podobnie mówiliśmy wszyscy o smartfonach – gdy ruszał pierwszy iPhone, który miał problemy z wytrzymaniem roboczego dnia na jednym ładowaniu, to miała to być dla niego pogrążająca kwestia, tym bardziej, że ówczesne telefony ładowaliśmy raz na tydzień.

Jak wiemy, nie była.

Apple Watch – wideo recenzja Spider’s Web

W ramach cyklu „Tydzień z Apple Watchem” ukazały się już następujące materiały:

Przypominamy, że na Spider’s Web pojawiło się wcześniej kilka innych materiałów nt. Apple Watcha:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement