W Apple Watchu brakuje jednej rzeczy, którą miały wszystkie poprzednie produkty Apple’a

Felieton/Sprzęt 06.05.2015
W Apple Watchu brakuje jednej rzeczy, którą miały wszystkie poprzednie produkty Apple’a

Apple Watch towarzyszy mi już od ponad tygodnia. Zdążyłem się przez ten czas przyzwyczaić, że kawałek elektroniki rezyduje przez cały dzień na nadgarstku. Nadal jednak nie wiem, czy i jak mógłbym zachęcić kogoś do zakupu takiego urządzenia dla siebie, a Apple tego nie ułatwia. Zabrakło tej jednej cechy, która odróżniałaby Apple Watch od zegarków konkurencji.

Nie mam w interesie namawiania kogokolwiek do zakupu Apple Watcha. Ba, na chwilę obecną jest to naprawdę zbędny gadżet, którego potrzeby zakupu nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Najwięksi fani firmy z Cupertino się pewnie w niego wyposażą, ale reszcie konsumentów Apple nie przygotowało jasnego przekazu:

Dlaczego ktoś powinien kupić Apple Watch?

apple-watch

Apple udało się już zredefiniować kilka kategorii produktowych i firma z Cupertino jest na tym polu starym wyjadaczem. iPod nie był pierwszym odtwarzaczem muzycznym, ale to dopiero odtwarzacz marki Apple był urządzeniem, które “zmieści 1000 piosenek w Twojej kieszeni”.

Na bazie sukcesu odtwarzacza iPod powstała aplikacja iTunes, która przeobraziła się w sklep z cyfrowymi kopiami materiałów multimedialnych, gdzie oprócz muzyki w ofercie znajdują się seriale telewizyjne i filmy udostępniane w modelu VOD.

Kolejną branżą, w której Apple pokazało swoją siłę były telefony komórkowe.

iPhone nie był pierwszą komórką łączącą się z internetem – ba, jego pierwsza inkarnacja nie pozwalała na instalację aplikacji! – ale nikt z perspektywy czasu już nie wątpi, że ten niepozorny sprzęt wykreował współczesny rynek smartfonów.

W przypadku telefonu Apple też postawiło na jednego marketingowego konia. Już nie tylko “tysiąc piosenek w Twojej kieszeni”, ale też „ekran bez klawiatury z technologią multitouch”. W obu przypadkach to co pokazało Apple było faktycznie przełomowe.

Apple Watch taki nie jest.

Apple Watch, space gray, 8

Kolejne produkty Apple pokazują, że firma stawia zwykle na jedną zaletę dobudowując do niej narrację marketingową. iPady od początku proponują użytkownikom możliwość wygodnego przeglądania sieci na kanapie. Najnowszy iMac w nazwie ma informację o fenomenalnej rozdzielczości. Ostatni MacBook to pokaz siły udowadniający, że Apple jest w stanie stworzyć prawdziwie mobilny komputer.

Apple Watch nie pokazuje nic podobnego. To urządzenie będące de facto akcesorium do telefonu, dodatkowym ekranem do iPhone’a. Aplikacje z App Store na Apple Watch to część aplikacji ze smartfona, na którym to wykonywane są obliczenia. Problem też w tym, że Apple ma konkurencję, a Apple Watch nie jest od niej w żadnym aspekcie wyraźnie lepszy.

Poprzednie produkty się wyróżniały, Apple Watch jest przy tym mocno nijaki.

Zegarek Apple to jak na razie tylko obietnica. Jestem przekonany, że kolejne generacje zegarka w połączeniu z nienapisanymi jeszcze aplikacjami pozwolą Apple zaistnieć w kategorii wearables pod względem użytkowym. Jak na razie to jednak tylko… bajer. Fajny, ciekawy, ale jeszcze mało użyteczny.

Nie zmienia to faktu, że to co dzisiaj potrafią smartzegarki to kosmos. Jeszcze kilka lat temu cieszyłem się, że mogłem uruchomić Gadu Gadu w telefonie. Dzisiaj z nadgarstka mogę sterować serwisem VOD na telewizorze i odtwarzaczem w telefonie, który podpina się do słuchawek przez Bluetooth i głośników w domu przez AirPlay.

Nie robi to jednak większego wrażenia, bo rewolucji w naszym postrzeganiu technologii mobilnych dokonały smartfony. Zegarki to tylko kolejny krok, który w obecnej formie wcale nie jest specjalnie imponujący.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement