Najważniejsze w tygodniu: Windows 8.1 – hit czy kit?

Najważniejsze w tygodniu: Windows 8.1 – hit czy kit?

Windows 8.1 – dobry kierunek, który ma szanse odmienić losy Windowsa 8.1 i kafelków, czy jest już na to za późno?

Więcej o Windowsie 8.1 można przeczytać tutaj.

gajewskiMaciej Gajewski: Windows 8.1 należy rozpatrywać w dwóch kategoriach. Po pierwsze: czy to dobry produkt. A po drugie… czy „zwykli” użytkownicy go zauważą. Windows 8.1 musi walczyć bowiem nie tylko o bycie jak najlepszym, ale również o odwrócenie uwagi od negatywnych opinii dotyczących swojego poprzednika.

Windows 8 nie został bowiem najcieplej przyjętym systemem w historii Microsoftu. Wiele rzeczy poszło nie tak, co przypomina czasy Windows Vista. Owa Vista została wydana z nadzieją, że użytkownicy będą kupowali wraz z nią nowe, dwurdzeniowe komputery, pod które została zoptymalizowana. Tymczasem konsumenci pozostawali na swoich komputerach, aktualizowali system XP na swoich jednordzeniowych komputerach, i… czekała ich droga przez mękę.

Microsoft popełnił ten sam błąd z Windows 8. Liczył na to, że konsumenci zaczną kupować hybrydy z dotykowymi ekranami, na których ten system sprawdza się wybornie. Tymczasem, ponownie, pozostali oni na swoich komputerach, nie rozumiejąc sensu Wielkiej Rewolucji w interfejsie użytkownika. A ten, umówmy się, mimo iż w mojej ocenie jest wygodny, tak nie oferuje on wielu korzyści w porównaniu do poprzedniego, jeżeli nie posiadamy ekranu dotykowego, a wymusza na użytkowniku naukę obsługi komputera praktycznie od nowa. Zmiany pod maską nie interesują użytkowników, skoro sam interfejs powoduje, że nie wiedzą jak na swoim komputerze wykonać podstawowe czynności.

Windows 8.1 jest więc tym dla Windows 8, czym Windows 7 był dla Windows Vista. Z tą różnicą, że tym razem Microsoft nie oczekuje dopłaty za licencję na nowy system. Pytanie tylko, czy ten manewr się uda.

Windows 8.1, podobnie jak Windows 7, to nie jest żadna rewolucja. Zmian jest masa, zarówno od strony użytkowej, jak i technicznej. Ale to bardziej dopieszczenie istniejących mechanizmów, niż odważne parcie naprzód. Dokładnie tak, jak to robił Windows 7. Mamy więc dużo bardziej intuicyjnie połączony Pulpit z Modern UI. Mamy dużo bardziej użyteczną wielozadaniowość w Modern UI. Mamy możliwość uczynienia ekranu startowego bardziej użytecznym dzięki nowym rozmiarom kafelków. Mamy zwiększoną wydajność systemu.

Są jednak dwie różnice w przypadku Vista -> 7 kontra 8 -> 8.1. Ta na korzyść, to taka, że aktualizacja jest darmowa. Ta na niekorzyść, to z kolei taka, że Windows 8.1 dalej jest zupełnie inny od tego, co już znamy. Windows XP, Vista, 7 to systemy rozwijające interfejs znany od dekad. Ta nowa, dziwna Vista była jednak czymś nieporównywalnie bardziej „znajomym” od Windows 8. Nawet OS X i Ubuntu mają więcej wspólnego, jeżeli chodzi o UI, z Windows 7, niż „Ósemka”.

Na szczęście, dla Microsoftu, tu też jest szansa. W dniu premiery Windows 8 dotykowe hybrydy były bardzo drogie, na dodatek nie było ich zbyt wiele w sklepach. Ten błąd nie zostanie powtórzony. Na konferencji BUILD można było oglądać na wystawach dziesiątki nowych, dotykowych PC, rodzaju wszelakiego. Przeróżne konstrukcje, specyfikacje, a co najważniejsze, różne ceny. Dostępne były zarówno potężne, piękne i bardzo drogie maszyny, jak i dużo tańsze, proste urządzonka „na każdą kieszeń”. Wśród deweloperów na BUILD panował powszechny entuzjazm wobec tego, co robił Microsoft. A im zależy, bo mają w tym realny interes. Jeżeli Windows 8.1 miałby być klapą, przestaliby zarabiać na tej plaformie.

Mi ów entuzjazm również się udzielił. Windows 8 to bardzo dobry system, który jednak wymagał bardzo wielu szlifów, i który pojawił się na rynku w momencie, w którym sprzęt nie był na niego gotowy. Dokładnie tak, jak Vista. Windows 8.1 pojawi się na rynku jako produkt doszlifowany (a przynamniej na to się zapowiada), w towarzystwie odpowiedniego dla niego sprzętu. Dokładnie tak, jak Windows 7.

jaroszewskiDamian Jaroszewski;: Myślę, że Microsoft wprowadził odpowiednie zmiany późno, ale nie za późno. To była ostatnia chwila, ale jeszcze zdążyli. Widać, że firma z Redmond idzie w dobrym kierunku. Wprowadzone zmiany wydają się słuszne i myślę, że przekonają większą liczbę użytkowników.

Tak, jak napisał Maciej. Windows 8 wyszedł w złym momencie. Zbyt szybko. Był rewolucją, na którą użytkownicy, a przede wszystkim ich sprzęty, nie byli gotowi. Teraz rynek zalewa zdecydowanie większa liczba komputerów z dotykowymi ekranami (duża w tym zasługa Intela i nowego standardu ultrabooków) oraz tabletów z okienkami.

Jeśli użytkownicy dadzą Windowsowi 8.1 szansę, to nie powinni się zawieść. Problemem może być to, jak wielu z nich zmieni komputery na takie z dotykowymi wyświetlaczami?

grabiec nowePiotr Grabiec: Moim zdaniem Windows 8.1 oferuje usprawnienia, które powinny być w ósemce od dnia premiery. Nadal Modern to zupełnie obce środowisko dla użytkowników XP/Vista/7 ale już znacznie przyjaźniejsze. Dobrze, że użytkownicy tacy jak ja, którzy na komputerze świadomie nadal chcą pracować za pomocą klawiatury i myszy mogą Modern niemal całkowicie się pozbyć.

Ale jeśli bym miał być złośliwy, to wspomniałbym o tym, że super duper nowością jest możliwość… Zmiany tapety na własną. Czy naprawdę tego nie mogłoby być w standardzie? Dzięki takiej małej dupereli interfejs Modern już nie jest zupełnie oddzielnym ekranem, a nakładką na znany i lubiany pulpit, a to robi różnicę.

Bardzo podoba mi się wsparcie dla wyświetlania wielu aplikacji jednocześnie i dowolnego zmieniania rozmiaru kolumn. Ale i tak nie dam się przekonać, że podczas pracy jest to wygodniejsze rozwiązanie niż… klasyczne okna. Co zaliczam zaś na bardzo duży plus to dynamiczne skalowanie wielkości elementów interfejsu w zależności od wielkości i rozdzielczości monitora. To po prostu mus w dobie 10 calowych ekranów 1080p.

 

pajak przemyslawPrzemysław Pająk: Można zaklinać rzeczywistość, jak Maciej, który mówi, że Windows 8.1 jest jak Windows 7 dla Visty, można dowodzić, jak Damian, że Microsoft wprowadził odpowiednie zmiany w swoim najnowszym OS, tyle że za późno, ale prawda o Windowsie 8.1 leży gdzie indziej – ta aktualizacja nie mogłaby kogokolwiek mniej obchodzić. Windows 8.1? Who cares!?

Windows to dziś relikt przeszłości. Oczywiście, wciąż jest masowy, wciąż używa go najwięcej ludzi na świecie, ale coraz mniej osób się nim fascynuje, coraz mniej osób czeka z wypiekami na twarzy na to, co przyniesie każda duża lub mała aktualizacja. Dzisiaj fanów technologii oraz rynek rozpalają inne produkty – mobilne systemy operacyjne, smartfony, tablety, gadżety stale podłączone do Sieci. Wystarczy spojrzeć na to, jak internet reaguje na nowy iOS, jak podnieca się wersjami Samsunga Galaxy S4 i HTC One z czystym Androidem, jak wiele osób wyczekuje Nokii z tzw. pełną technologią Pure View, żeby zrozumieć, że czasy fascynacji Windowsem minęły. Minęły, bo dziś komputery PC, a przy okazji ich hybrydy, które udają, że chcą być przy okazji tabletami, są passe. Potrzebne – jasne; sam nie wyobrażam sobie pracy na niczym innym tylko na moim MacBooku (choć oczywiście na alternatywnym w stosunku do Windowsa systemie operacyjnym), ale to nie oznacza, że ludzie chcą się dzisiaj nimi podniecać, dyskutować o nich.

Tak więc, to czy Windows 8.1 przywraca opcje, których niby brakowało w Windowsie 8 i że to niby ma przywrócić blask popularności systemu Microsoftu, naprawdę mało kogo dzisiaj obchodzi. Jaki będzie scenariusz losów Windowsa 8.1? Podobny jak Windowsa 8. Serwisy i blogi tech zrecenzują, niektóre wychwalą, niektóre zganią, trochę poczytamy o tym, jak to ciągle sprzedaż komputerów PC spada, a Windows 8.1, który miał wrócić sprzedaż na odpowiednie tory jednak tego nie czyni, potem będą przecieki, że Steve Ballmer planuje kolejne restrukturyzacje w Microsofcie, i… zapomnimy o Windowsie 8.1 do czasu Windowsa 8.2. W międzyczasie podniecać się będziemy wszyscy jak cholera nowym iOS, nowym Androidem, będziemy się martwić o los BlackBerry, porównywać będziemy, który smartfon robi dziś najlepsze zdjęcia, a nowy iPad będzie wydarzeniem na skalę nieporównywalnie większą aniżeli Windows 8.2.

Ja powoli przyzwyczajam się do sytuacji, w której Microsoft staje się spółką równie obojętną fanom technologii użytkowych jak Oracle, IBM, czy SAP. Oczywiście, nie da się za bardzo wyobrazić rynku technologicznego bez tych gigantów, ale to nie o nich teksty będą rozpalać komentarze na blogach.

 

 

Maciej Gajewski: No cóż, Facebookiem też już się nikt tak nie „ekscytuje”, jak kiedyś. Co nie zmienia faktu, że około miliarda osób z niego korzysta i dla tych osób nie ma alternatywy. My na blogach, w mediach, lubimy ekscytować się ciekawostkami. Takie ciekawostki to również Windows RT czy Windows Phone. Ekscytowaliśmy się WebOS-em, płaczemy nad Czytnikiem Google. Bo nas to kręci. Ale to my, nisza, wąska grupa, a nie gros konsumentów. Windows natomiast jest jak Facebook. Ma mnóstwo wad, ale dla milionów użytkowników nie ma lepszej alternatywy.

Co do spadku sprzedaży PC, należy się zastanowić czym właściwie jest PC. Komputer z procesorem Intela? Komputer bez ekranu dotykowego? Ta granica coraz bardziej się zaciera. Stoją obok mnie Surface Pro i Iconia W3. Jedno nazywam notebookiem, drugie tabletem. Wprowadziłem tę systematykę tylko dlatego, że jedno ma procesor Core i5, drugie Atoma. Ale czym te komputery się różnią? Czy oba są z „post PC”? Prawdę powiedziawszy, sam nie wiem.

Na obu jest zainstalowany Windows 8. System, o nieporównywalnie większych możliwościach, niż iOS i Android. To działa. Pierwsze z urządzeń, to zabawka dla entuzjastów. Drugie to niedrogi produkt masowy. Tego drugiego zabrakło przy premierze Windows 8. Zaległość została nadrobiona. Widząc w sklepie taką Iconię za 1200 złotych będzie ona łakomym kąskiem dla każdego Kowalskiego.

I serio uważasz, że poza naszym wąskim gronem ktokolwiek czeka na wersję HTC One z czystym Androidem? Ale tak serio, serio?

lalikEwa Lalik: Dziwny to stan, w który wprowadził się sam Microsoft. Po dużym szumie wokół premiery Windowsa 8, premiery nieudanej przecież, nadszedł czas weryfikacji planów i strategii. Strategii, jakby nie patrzeć dobrej, choć mocno desperackiej – Microsoft nie miał wyjścia, musiał zaryzykować wejście z całym impetem w rynek pecetowo-mobilny, bo i tak już zaspał. Tylko, że jak to w Microsoftcie nie mierzono chyba sił na zamiary i nie wzięto pod uwagę, że ludzie mogą Windowsa 8 po prostu nie polubić, nie zrozumieć, albo co najgorsze nie mieć potrzeby używania go. Windowsa 8 czy wszelkiej maści hybryd, convertible i 2 w 1.

Windows 8 nie powinien ujrzeć światła dziennego w postaci, w jakiej je ujrzał. Niedorobiony, nieprzemyślany, bez wielu funkcji, ze skomplikowanym i momentami nielogicznym interfejsem, na dodatek w tle ciągnący gdzieś całkiem innego RT. Windows 8, tak, jak pierwsze Windows Phone’y, to były bety. Za które oczywiście płacił użytkownik nie tylko pieniędzmi, ale też czasem spędzonym na naukę nowego systemu i nerwami, gdy okazywało się, że niektórych funkcji mu po prostu brakuje, ale tak naprawdę pod ładną powłoczką Modern kryje się ten sam, miejscami skomplikowany i wymagający sporych umiejętności do bardziej zaawansowanej obsługi Windows.

Kurz wokół Windowsa 8 opadł – może nie jest on porażką, ale średnia sprzedaż całkowicie nowych kategorii urządzeń i niezbyt ciepłe przyjęcie na rynku masowym nie napawają optymizmem. Teraz Windows 8.1, który wprowadza trochę zmian na lepsze, zmian które powinny być w Windowsie 8 od początku, ma trudniejszy start. To przecież aktualizacja, a nie całkowita nowość, nie zmieni filozofii korzystania z samego systemu i ciężko będzie wytłumaczyć klientom, że to „lepszy system”.

Windows 8.1 doskonale pokazuje to, co zobaczyliśmy przy okazji zmiany podejścia do Xboksa One – Microsoft patrząc mocno i słusznie w obiecującą przyszłość zapomina trochę o teraźniejszości i o tym, że rynek wciąż dojrzewa i trzeba go oswajać powoli, z kompromisami. Microsoft chciałby mieć wszystko „na hurra”.

Windows 8.1 nie obejdzie zbytnio nikogo. Za jakiś czas może zbierze żniwa w postaci bardziej zadowolonych użytkowników, ale to nie będzie proste. Kiepski Windows 8 zostawił już głęboką rysę na wizerunku Modern i nowej rewolucji.

Dawid Kosiński: Zarówno Maciej, jak i Przemek mają rację. Sam bardziej skłaniam się ku opcji Maćka. Korzystam z Windows 8.1 od kilku dni i widzę, że jest to system, którym Windows 8 powinien być od początku. O dziwo najważniejsze i najbardziej irytujące było to, co było w nim niewidoczny, a przez to nieintuicyjne. To nie gorsze działanie czy brak menu Start spowodowały, że system ten był tak bardzo znienawidzony w sieci. Była to wina zupełnego odcięcia się od poprzedniego Windowsa. Większość ludzi nie używa wygodnego Windowsa 8 i ja się im nie dziwię.

Moim, jako dziennikarza, psim obowiązkiem było sprawdzenie Windowsa 8. W trakcie tego się do niego przekonałem i zacząłem go używać na wszystkich swoich komputerach i okazało się, że jest wygodny. A na początku byłem do niego sceptycznie nastawiony. Bo podchodziłem do tego jak kowalski. Gdzie jest Menu Start? Po co te rogi? Jak wyszukać aplikację? Żadna z tych funkcji nie była oznaczona przyciskiem, więc trudno było ją znaleźć. Krótka piłka.

Przemek ma rację, mówiąc, że sieć nie ekscytuje się Windowsem. Ludzie tak samo nie ekscytują się ryżem, a coca-colą. Mimo wszystko jestem w stanie się założyć, że na świecie sprzedaje się więcej ryżu. Nie zawsze najlepsze jest to, co najgłośniejsze.

A jeśli miałbym coś nazwać reliktem przeszłości, to prędzej iOS i częściowo Androida. Każdy widzi, że iOS to nie jest system do pracy, Android również. Tylko w ostatnim przypadku Google stara się, by tak nie było, jestem pewien, że firma z Mountain View będzie starała się zrobić z Androida system konkurencyjny dla Windowsa – światowy standard, na który będą wychodzić wszystkie liczące się aplikacje zarówno do pracy jak też do zabawy. Co więcej, może się to im udać.

Jednak jak na razie to Windows 8 jest jedynym systemem mobilnym, na którym da się zrobić coś więcej niż polubić Twój post na Facebooku, zrobić krótką poprawkę w upośledzonej wersji Photoshopa czy Autocada oraz „strzelić z ptaka”. Tablet z Windows 8 to nie tylko tablet. Jeśli podłączysz do niego monitor, klawiaturę i mysz będzie komputerem. Jeśli zainstalujesz na nim prawdziwego Autocada czy Photoshopa, będzie narzędziem do pracy. Jeśli zainstalujesz na nim grę, będzie świetnym urządzeniem rozrywkowym. To są fakty.

iOS oraz Android to na jak na razie zabawki. A ja z zabawek jakiś czas temu wyrosłem. Wolę używać czegoś, co pozwoli mi i na pracę, i na zabawę. Czymś takim jest jak na razie tylko Windows 8. Jak mało osób by się nim nie ekscytowało i jak wielu geeków by nie wolało Androida, który (jeśli chodzi o pracę) nadaje się głównie do testowana aplikacji pisanych na Androida.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement