Znamy pierwsze gry w Windows Store
Microsoft szykuje się do udostępnienia szerokiej publiczności swojego sklepu z aplikacjami dedykowanego najnowszemu systemowi operacyjnemu, Windows 8. (więcej…)
Microsoft szykuje się do udostępnienia szerokiej publiczności swojego sklepu z aplikacjami dedykowanego najnowszemu systemowi operacyjnemu, Windows 8. (więcej…)
To nie może być prawda, to zapewne jakaś pomyłka – legendarny przycisk Start w systemie operacyjnym Windows znika z najnowszej systemu Microsoftu – donosi PCBeta.com, który dorwał się do zbliżającej się wielkimi krokami wersji „Consumer Preview Windows 8″. (więcej…)
David Cutler, człowiek-legenda w firmie Microsoft, współtwórca systemu Windows NT, przeniósł się do nowego działu. Zajmie się… rozwojem konsoli Xbox. (więcej…)
Windows Store zadebiutuje z wersją beta systemu Windows 8. Jak udało nam się dowiedzieć, od początku będzie otwarty na Polskę. W naszym kraju będzie można od razu, zarówno kupować, jak i sprzedawać aplikacje. I rozliczać się w złotówkach.
Od co najmniej kilku lat każdy kolejny rok ma być “rokiem Linuksa”. Żaden nie jest. I nic nie zapowiada, żeby w końcu te bardziej życzenia, niż obietnice, się ziściły. Według Net Applications od lipca do grudnia 2011 roku udział Linuksa w rynku systemów desktopowych stabilnie wzrósł od 0,97% do 1,41%. Ile badań, tyle danych, jednak te od Net Applications wydają się być wiarygodne. Udział Linuksa wciąż jest mały, jednak wzrost w ciągu pół roku robi wrażenie. Ale nie ukrywajmy – 2012 nie będzie rokiem Linuksa. Za to Linux może mieć całkiem sensowny rok zwłaszcza, jeśli utrzyma trend wzrostowy (ciężko w to jednak wierzyć).
Jeśli jednak tak by się stało, to do końca 2012 roku Linux miałby 3 procent udziału w rynku desktopów. Choć to mało realne, to kto wie? Skąd w ogóle wziął się taki wzrost? Z pewnością wpływ ma tu kilka czynników – najważniejszymi są ekspansja w biznesie, a z punktu widzenia rynku konsumenckiego… Ubuntu i jego mocna ekspansja, w dodatku w porozumieniu z Dellem, zwłaszcza w Chinach. Myślenie życzeniowe każe mieć nadzieję, że Linux będzie rósł, bo rynkowi potrzeba trzeciego sporego gracza na masowym rynku.
Możemy się spierać, czy Windows 8 to hit, czy kit, ale nawet najlepszy system będzie zupełnie bezużyteczny bez fajnych aplikacji. Czy programiści polubią Metro? Czy zechcą pisać aplikacje niekompatybilne z Windows 7 i XP? Nie jest to takie pewne i z pewnością jest to niemały zgryz dla Microsoftu. Pomoc nadeszła z zupełnie nieoczekiwanej strony.
Piotrek niedawno przyjrzał się sklepowi Windows Store z bliska. I z większością jego wniosków się zgadzam: zapowiada się on rewelacyjnie. Jest jednak jedno „ale”: siłą Windows od dawna była kompatybilność wsteczna. Pisząc pod Windows 7, miałeś lub miałaś pewność, że twój program zadziała na Viście. Pisząc program dla Visty, można było założyć, że zadziała na XP. Nie jestem programistą, nie potrafię stwierdzić, że nie trzeba było stosować czasem jakiś sztuczek w kodzie (będę wdzięczny za naprostowanie w komentarzach), ale od strony użytkownika końcowego, wiadomo było, że prawie wszystkie programy, z jakich ów użytkownik korzysta, bezboleśnie przejdą na nową wersję Windows. Z Windows 8 jest nieco inaczej.
Według wielu komentatorów, ostatni „duży” występ Microsoftu na Consumer Electronics Show był dość rozczarowujący. Spodziewaliśmy się fajerwerków, przełomowych faktów na temat Windows 8, Windows Phone, Windows Marketplace. Spodziewaliśmy się rewolucji, czegoś co powali nas na kolana, a jeśli nawet nie, będzie i tak tematem wystarczającym do dyskusji przez długi czas po zakończeniu konferencji.
Ostatecznie jednak okazało się, że z wyjątkiem zaledwie kilku naprawdę interesujących informacji, nie dowiedzieliśmy się praktycznie niczego nowego i większość nowości nie była dla nas żadnymi nowościami. Ot po prostu przedstawicie Microsoftu potwierdzili po raz kolejny to, co mówili już wcześniej, poopowiadali o tym, w czym pokładają największe nadzieje, zaprezentowali kilka ultrabooków z nowym Windowsem, ogłosili rozpoczęcie przedsprzedaży Kinecta dla PC (co akurat JEST ważne), powspominali jak było kiedyś na CES i… zakończyli konferencję. Teoretycznie więc nuda, ale w rzeczywistości nie był to po prostu dobry okres na prezentację, a do tego większość nowych produktów giganta z Redmont jest już tak mocno wyczekiwana przez klientów, że zdołają się one „obronić” bez robienia wokół nich dodatkowego zamieszania.
Windows, w przeciwieństwie do konkurencyjnych systemów, tuż po instalacji to system ubogi. Dlatego wielu z nas szuka dodatkowych aplikacji, co przy braku zintegrowanego sklepu z aplikacjami jest tym bardziej utrudnione. Poniżej znajdziecie „niezbędnik Windowsiarza”, czyli minimalistyczny zestaw programów, które posiadać powinien każdy.
Niedawno na Spider’s Web mieliśmy wspaniały pokaz nagości. Ewa Lalik pokazała nam swoje najintymniejsze oblicze… prezentując swój niezbędnik do przeglądarki Chrome. Pójdę w jej ślady, aczkolwiek nawet nie śmiem tak kusić, jak nasza szanowna Pani Redaktor. Nie jest to przegląd najfajniejszych aplikacji, dzięki którym rozszerzymy i tak już rozbudowane możliwości naszego komputera. To wybór takich programów, bez których właściwie nie mamy co robić przed komputerem z Windowsem. Taki szwajcarski scyzoryk, do samodzielnego zmontowania, od Spider’s Web. By nasz Windows choć trochę dorównał funkcjonalnościom OSX czy Ubuntu „out-of-the-box”.
System operacyjny Microsoftu, który zadebiutował w sierpniu 2001 roku w grudniu 2011 roku odnotowuje 46.5% udziału w rynku.
Od czasu pojawienia się systemu XP Microsoft wydał dwie kolejne odsłony Windowsa (Vista i 7). Windows 7 szybko zyskał popularność (37% na grudzień 2011 roku) nie tylko dzięki znacznemu ulepszeniu względem wcześniejszej Visty, jak również przez bycie preinstalowanym systemem na komputerach wielu producentów. Jego popularność wciąż rośnie, wraz ze spadkiem użytkowania XP. System z 2001 roku jest jednak nadal najczęściej używanym systemem spośród wszystkich istniejących alternatyw pomimo 12% spadku popularności od grudnia 2010.
Jeśli komuś nie przypadły do gustu rozmowy za pośrednictwem komunikatora Facebook przez przeglądarkę lub inne aplikacje, umożliwiające integrację tego rozwiązania, dzisiejszy dzień przynosi mu świetną nowinę. Do internetu nieoficjalnie dostał się plik instalacyjny oficjalnego komunikatora Facebook w wersji dla systemu operacyjnego Windows.
Program nie różni się zbytnio funkcjonalnością od tego, do czego dostęp mamy za pomocą przeglądarki internetowej, jednak jego zaletą jest z pewnością to, że jeśli przypadkiem zamkniemy przeglądarkę, nie zakończymy tym samym pasjonującej rozmowy prowadzonej na Facebooku.
Jedną z największych dotychczasowych bolączek Windows Phone jest brak oficjalnego narzędzia umożliwiającego bezprzewodowe wykonanie kopii zapasowej, którą w późniejszym czasie będziemy mogli odtworzyć w przypadku przypadkowego usunięcia wszystkich zgromadzonych informacji lub też kradzieży naszego urządzenia. Na szczęście taka opcja może pojawić się w jednej z kolejnych aktualizacji mobilnego Windowsa, na co dowodem jest ogłoszenie Microsoftu, który poszukuje osób na stanowiska mające zajmować się rozwojem właśnie takiego projektu.
Android na pierwszym miejscu – w tym przypadku nie ma najmniejszych wątpliwości, iPhone na silnej drugiej pozycji (choć daleko za „Zielonym Robotem”), za nimi Windows Phone (choć już z wynikiem o wiele mniej efektownym niż prognozowano jeszcze kilka miesięcy temu), a reszta rynku podzielona pomiędzy BlackBerry OS, Symbiana oraz niedobitki webOS, rozwijanego już wtedy wyłącznie przez społeczność, pod pilną kontrolą HP. Tak według ekspertów Digitimes ma wyglądać krajobraz w świecie smartfonów pod koniec przyszłego roku i choć wydawałoby się, że największym zwycięzcą jest tutaj po raz kolejny Android, który zawładnąć ma prawie 60% całej puli, paradoksalnie przewidywania te są najlepsze dla… Microsoftu i jego mobilnej wersji Windowsa (Phone).
To właśnie ten system ma najwyraźniej wybić się spośród pozostałych i z gracza na razie istotnego głównie marketingowo, stać się graczem o liczącym się udziale i popularności. Zapewnić ma to sprzedaż kwartalna na poziomie około 10 milionów sztuk, dająca w rezultacie mały, choć i tak o wiele większy niż do tej pory kawałek toru – 6,2%.
Przesiadywanie na Windowsie XP wpływa na napływ technologicznych wspomnień. Co prawda o poczciwym staruszku zarówno Microsoft jak i większość pracowników działów IT i wielu użytkowników chciałoby już zapomnieć, to jednak dekadę temu na nowiutkim Windows XP i jego wcześniejszych wersjach zagrywaliśmy się w gry, które dla nas były wielkimi hitami.
Z tego okresu utkwiły mi trzy tytuły w pamięci. Korzystając z smartfona, komputera Dell Optiplex sx270 oraz własnej pamieci postanowiłem powrócić do przeszłości i przypomnieć o tych gierkach. Gdzie dziś są te niezwykłe przeboje ?
Przy podejmowaniu decyzji o zakupie nowego telefonu coraz ważniejszym aspektem staje się w wielu przypadkach kwestia długości wsparcia oferowanego nam przez producenta. Systemy rozwijają się coraz szybciej, o wiele szybciej niż jesteśmy sobie w stanie pozwolić na wymianę telefonu (a przynajmniej tak podpowiada rozsądek). Ledwie zakupiliśmy nowego Androida, a już okazuje się, że tuż za rogiem czai się jego kolejna odsłona. Wracamy do domy ze świeżym iPhone’em, aby po jego konfiguracji przeczytać, że niedługo wychodzi nowy, posiadający sporą ilość nowych funkcji, z których część będzie dla nas niestety niedostępna. Przy tym wszystkim co jakiś czas pojawia się jeszcze inny, według twórców rewelacyjny, system mobilny, którego oczywiście nie spróbujemy, dopóki nie kupimy urządzenia oficjalnie w niego wyposażonego. Pod względem oprogramowania nasze telefony umierają więc teoretycznie nawet szybciej, niż jesteśmy w stanie zamordować je sprzętowo. Są jednak chwalebne wyjątki, które pozwalają nam na wszystko. No, może na prawie wszystko.
Nieoficjalne wgrywanie kolejnych wersji Androida na urządzenia działające pod jego kontrolą od samego początku czy instalacja deweloperskich wersji iOS na iPhone jeszcze przed premierą to nic, w porównaniu do tego, co potrafią dwie telefoniczne legendy. Mowa oczywiście o wyprodukowanym przez HTC jednym z ostatnich urządzeń z Windows Mobile – HD 2 oraz jedynym telefonie Nokii z systemem operacyjnym Maemo – N900.
Każdy z nas przynajmniej raz w życiu instalował system Microsoft Windows na swoim komputerze. Wszyscy wiemy, że operacja ta jest najmniej lubianą czynnością, którą czy chcemy czy nie musimy czasem wykonać. Jeśli zapowiedzi Microsoftu okażą się prawdziwe aktualizacja najnowszej wersji Windows 8 nie będzie wiązać się z utratą cennych godzin.
Z informacji opublikowanych na oficjalnym blogu Microsoftu możemy przeczytać, że programiści odpowiedzialni za rozwój nowego systemu pracują nad znacznym skróceniem czasu instalacji systemu. Proces ten ma zajmować 25 minut i jedynie 11 kliknięć myszką. Domyślna instalacja, dedykowana dla zwykłych użytkowników ma być możliwie jak najbardziej uproszczona. Nie znaczy to jednak, że osoby bardziej obeznane w komputerach i chcący mieć większą kontrole nad procesem instalacji lub aktualizacji systemu zostaną pozbawieni odpowiednich do tego celu narzędzi. Skrócony czas instalacji i uproszczony interfejs to tylko tzw. czubek góry lodowej. Następca ciepło przyjętego Windowsa 7 ma być znacznie odchudzony względem swojego poprzednika. Obecny system, a dokładnie mówiąc jego pliki instalacyjne zajmują 2,32GB miejsca. Na płycie instalacyjnej znajduje się 874 plików ulokowanych w 200 katalogach. Jednym z głównych zadań inżynierów Microsoftu jest opracowanie nowego algorytmu kompresji plików, który w efekcie ma zmniejszyć ich objętość do 1,51GB. Jednak największym wyzwaniem będzie znaczne skrócenie czasu aktualizacji systemu do najnowszej wersji z obecnych 513 minut do zaledwie 52 minut.