Mam wizję jak powinien funkcjonować rynek aplikacji mobilnych

20.05.2011
Mam wizję jak powinien funkcjonować rynek aplikacji mobilnych

Po ostatniej krótkiej, ale intensywnej przygodzie z najnowszym hitem wśród Androidów – Samsungiem Galaxy SII przyszedł mi do głowy pomysł i już podpowiadam go regulatorom, co by mieli o co walczyć z hegemonią imperiów mobilnych za lat kilka – deweloperzy powinni być ‚zmuszeni’ do przygotowania aplikacji cross-platformowych, a poszczególne platformy mobilne powinny uwzględniać możliwość łączenia chmur i przenoszenia licencji.

O co konkretnie chodzi? Przypuśćmy, że grasz w Angry Birds na iPhonie. Przeszedłeś 245 z 250 poziomów i skuszony świetną ofertą Samsunga, zmieniłeś platformę na Androida. Tam odpalasz Angry Birds, które wygląda identycznie jak na iOS, logujesz się do swojego cross-platformowego konta ‚game center’ i zaczynasz w tym samym momencie, w którym skończyłeś. Nie jest to wcale odległa wizja, bo przecież konfigurując Gmaila czy to na iPhonie, czy Androidzie, a nawet Windows Phone, mamy dostęp do najnowszej wersji zarówno samego narzędzia, jak i aktualizacji stanu naszej poczty. Tak samo z Dropboxem, Kindle’em, czy Instapaper.

Specyfika UI poszczególnych mobilnych platform niekoniecznie sprzyja unifikacji wyglądu aplikacji, ale patrząc na przykład niektórych programów widać, że spokojnie da się przygotować dzieła o bardzo zbliżonej ergonomii. Na przykład jeden z moich nowych wielkich faworytów wśród aplikacji mobilnych Feedly wygląda identycznie na iOS i Androidzie. Nie ma więc żadnego problemu z natychmiastowym odkodowaniem nawigacji aplikacją po przesiadce z jednej platformy na drugą. Innym dobrym przykładem są oficjalne aplikacje Twittera na iOS i Androida – oba uwzględniają nieco inne specyfikacje UI obu platform, ale obie są bliźniaczo do siebie podobne, co wcale nie jest takie proste do osiągnięcia patrząc na to jak wyglądają dziesiątki zewnętrznych aplikacji obsługujących Twittera.

Problem unifikacji aplikacji będzie wkrótce sporym wyzwaniem. Według najnowszego raportu Flurry, aktualnie na rynku mamy już ponad pół miliarda aplikacji, a to dopiero początek boomu, bo przecież na rynku mamy aktualnie zaledwie dwie wielkie platformy z aplikacjami liczonymi w setkach tysięcy (iOS i Android, no.., trochę Ovi – a przepraszam – Nokia Store) i wkrótce dołączą szybko rosnące ekosystemu Microsoftu, RIM i HP. Za chwilę może stać się tak, że przejście z platformy na platformę będzie niezwykle trudne (dla niektórych już tak jest). Nie dość, że możemy mieć problem z rozpoznaniem aplikacji usług, z których korzystaliśmy na innej platformie, to po kilku latach posiadania iPhone’a i wydaniu kilkuset dolarów na aplikacje w AppStore trudno będzie je ot tak porzucić i wydać kolejne kilkaset dolarów na te same aplikacje na Androidzie.

Dlatego w niedalekiej przyszłości będzie potrzebna regulacja, która będzie uwzględniała interesy konsumentów. Przecież powinno być tak, że raz kupiona licencja na aplikację powiedzmy w AppStore powinna rozciągać się na inne platformy. Dlaczego miałbym płacić za tą samą grę dwa razy tylko dlatego, że chciałbym w nią pograć na iPhonie i Androidzie, albo dlaczego deweloper Things każe mi płacić za wszystkie klienty zewnętrzne swojego programu na poszczególne platformy mobilne?

Chmura ma szansę być dobrodziejstwem na miarę ‚nowego internetu’ – jeśli uda się tylko zunifikować usługi i aplikacje na różne platformy (niekoniecznie mobilne) oraz jeśli uda się stworzyć cross-platformowy system przenoszenia licencji. Ale zdaje się, że bez stosownych regulacji prawnych nie ma co na to liczyć.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement