Samsung Galaxy SII – recenzja Spider’s Web, część 2

18.05.2011
Samsung Galaxy SII – recenzja Spider’s Web, część 2

Samsung Galaxy SII to nie tylko najlepszy aktualnie hardware na rynku. To także najlepszy, a może inaczej – pierwszy smartfon z Androidem – do którego nie można się przyczepić przy podstawowych kwestiach: stabilności działania i przyjemności z użytkowania. Taki działający Android ‚z pudełka’ to realna alternatywa dla iOS, albo inaczej – w wielu względach lepszy system od iOS. Choć jak to Android – wiele w nim dziwnych niepotrzebnych zakamarków, pułapek i zagadek.

Długiego czasu potrzebował Android by dojść do momentu, w którym odpowiednie bebechy technologicznie sprawnie go obsłużą. Dla zdecydowanej większości użytkowników smartfonów, to co dostarcza ‚fabryka’, to to, z czym zostają. Tak jak niewielki procent użytkowników iPhone’ów jailbreakuje swoje urządzenia (choć tu ze względu na simlocki procent jest zawyżony), tak ułamek posiadaczy smartfonów z Androidem rootuje je. Pani Zosia niewiele wie o fragmentacji platformy Android, a jeszcze mniej, żeby nie powiedzieć nic, o poddawaniu systemu operacyjnego odpowiednim modyfikacjom. Smartfonu używa się w większości takiego, jakiego dostarcza go producent. Samsung w Galaxy SII dostarczył Androida w prawie idealnym stanie.

Dotychczas miałem w swoich dłoniach kilka(naście) telefonów z Androidem, praktycznie od wszystkich topowych producentów (także Samsunga) i w każdym bez wyjątku system był ociężały, nieintuicyjny, notorycznie się zawieszał czy to ze względu na brak odpowiedniej ilości pamięci RAM, czy wadliwie działających aplikacji (nie mówiąc już o kiczowatnych w większości przypadków nakładkach producenckich i nic nie wartych bateriach). Na dodatek interfejs użytkownika nigdy nie należał do najpiękniejszych i najbardziej przyjaznych do nawigacji – kanciaste ikony, karykaturalne kolory i wszechobecny chaos nawigacyjny. W Samsungu Galaxy SII jest inaczej – na jego doskonałym ekranie nawet kanciaste ikony wyglądają nieco dostojniej, a podstawowa nawigacja połączona ze świetnie rozegranym systemem powiadomień w końcu czyni Androida dobrym wyborem.


Szybkość

Jednak nie tylko o ekran i jego możliwości tu chodzi. Galaxy SII ma inną porażającą cechę, która po prostu zwala z nóg – szybkość działania, która rozciąga się na dosłownie wszystkie aspekty użytkowania Androida. Przeglądarka jest piekielnie szybka nie tylko pod WiFi, ale także – a może przede wszystkim – przy użyciu przesyłu danych telefonii komórkowych. Praktycznie nie czuć różnicy pomiędzy domowym WiFi, a połączeniem za pomocą telefonii komórkowej.

Przechodzenie pomiędzy poszczególnymi ekranami, aplikacjami i menu jest wręcz niezauważalne, nawet przy działających w tle widgetach. Po prostu przesuwasz palcem i bez choćby milisekundy lagu wszystko masz w zaktualizowanym stanie. Nawet jeśli wypełnisz po brzegi aplikacjami wszystkie siedem ekranów Galaxy SII i wywołasz podgląd ich wszystkich (wygląda niczym Expose na Mac OS X), to przechodzenie pomiędzy nimi, przy jednoczesnym zachowaniu aktualności wszystkich aktywnych widgetów nie powoduje choćby jednego drgnięcia. Szybkość tego urządzenia po prostu miażdży. Jeśli smartfonom potrzeba procesora co najmniej 1,2GHz, to włóżmy im od razu wszystkim 1,5GHz – zapewniam, że wszyscy będą szczęśliwi.

Stabilność działania

Dość powiedzieć, że w trakcie moich kilkudniowych bardzo intensywnych testów Samsung Galaxy SII nie zawiesił się choćby na moment, nie wywalił z aplikacji systemowych choćby raz (zdarzało się z aplikacjami pobranymi z Android Marketu, ale tylko przy wznowieniu ich pracy po wcześniejszym używaniu), ani nie zabrakło mu pamięci RAM (zmora innych Androidów) choćby na ułamek sekundy. Dzięki temu bez przeszkód można wyciągnąć sobie na pulpit wszystkie interesujące nas widgety działające ciągle online i zawsze wszystko będzie działać choćby bez jednej drgawki. Wyobraźcie sobie: pogoda, RSS z najważniejszych dla Was kanałów, najważniejsze wiadomości z Waszego regionu, stream statusów z Facebooka, stream statusów z Twittera, najnowsze notowania giełdowe kilku firm, plus widget z poglądem na żywo Google Analyticsa – wszystko to działające bez czkawki na kilku pulpitach Waszego smartfonu, obok systemu powiadomień bez konieczności przełączania pomiędzy aplikacjami. Marzenie, prawda? To marzenie staje się realne w Samsung Galaxy SII.

Przełączanie pomiędzy aplikacjami i powiadomienia

Apropos przełączania pomiędzy aplikacjami. Dzięki niesamowicie szybkiemu urządzeniu oraz wystarczająco pojemnej pamięci RAM, w końcu przechodzenie pomiędzy aktywnymi aplikacjami w Androidzie to przyjemność. Czy to przyciskiem wstecz, czy wywołaniem dłuższym wciśnięciem przycisku ‚home’ (to jedna z cech TouchWiz 4.0), dostęp do aplikacji jest natychmiastowy. Szczególnie ‚wstecz’ jest przydatny w następującej konfiguracji: przeglądasz sieć, przychodzi powiadomienie, że dostałeś wiadomość e-mail, ściągasz z góry pasek z powiadomieniem, po czym przechodzisz do wiadomości, potem wystarczy wstecz i jesteś dokładnie w tym samym miejscu przeglądania sieci co przed przyjściem powiadomienia. To nie jedyny sposób na obsługę powiadomień. Kiedy wyświetli ci się informacja na pasku menu, będąc w jednych z siedmiu ekranów Galaxy SII można także kliknąć przycisk ‚menu’ i tam wybrać opcję powiadomienia.

Przeglądarka

Systemowa przeglądarka dostarczona z Galaxy SII to demon prędkości. Nie trzeba wcale instalować SkyFire czy Opery Mini, bo to, co prezentuje sobą fabryczna przeglądarka to marzenie każdego użytkownika smartfonu. Prędkość otwierania stron jest fenomenalna. Praktycznie moment po wybraniu adresu strona jest załadowana. Wbudowany moduł GSM obsługujący HDSP+ to coś niesamowitego – strony otwierają się w oka mgnieniu, a przechodzenie pomiędzy typem zasięgu, np. z 3G do H+ nie powoduje żadnych przestojów (jak np. w iPhone’ach). Małym minusem jest to, że niektóre strony – choćby Spider’s Web w wersji niemobilnej – nie są do końca poprawnie renderowane w taki sposób, że justowane są do lewego górnego rogu, a nie odpowiednio do rozkładu treści.

Druga ciekawostka związana jest właśnie z meandrami Androida. Konia z rzędem temu, kto bez przeglądania zasobów sieci będzie potrafił sam znaleźć jak włączyć wyświetlanie zawartości Flash na odwiedzanych stronach… Po tym jak już się z tym uporamy, należy stwierdzić, że Flash chodzi idealnie (tzn. nie zawiesza przeglądarki…).

Trudno również przyzwyczaić się do dwóch kwestii w Samsungu Galaxy SII – szybkość scrollingu jak dla mnie jest za duża i trudno w pierwszym momencie wyczuć jak należy go obsługiwać, żeby strona nam nie uciekała. Druga rzecz to brak szybkiego przejścia na górę ekranu (znany trick z iOS, który niesamowicie ułatwia nawigację – dotknij górnej części ekranu i strona przewinie się automatycznie do góry).

TouchWiz 4.0

W topowym modelu linii Galaxy, Samsung po raz pierwszy dostarczył 4. wersję swojej nakładki na system Google’a – TouchWiz. Kilka rzeczy można o nim powiedzieć, zarówno dobrych jak i złych. Zacznijmy od dobrej – LockScreen wygląda bardzo solidnie: ładnie się animuje (odblokowuje się gestem po przekątnej z prawego dołu do lewej góry), fajnie sygnalizowane są ikonki nieodebranych połączeń czy wiadomości. Aplikacja ‚Kontakty’ już taka intuicyjna nie jest – za dużo tu opcji i możliwości, łatwiej się chyba poruszać po dedykowanych aplikacjach zewnętrznych niż wewnątrz bardzo rozbudowanej aplikacji ‚Kontakty’. Pewnie wiele rzeczy możliwych do zrobienia w tym kombajnie nie odkryłem, ale odkryłem jedno – przesunięcie palcem po danym kontakcie w prawo inicjuje połączenie głosowe, przesunięcie w lewo – wiadomość SMS. Sprytne.

Wirtualna klawiatura, którą dostarczył Samsung w Galaxy SII jest naprawdę świetna. To pewnie zasługa także wielkiego wyświetlacza, ale jak nigdy w przypadku nowych telefonów nie miałem praktycznie żadnych problemów z trafianiem w odpowiednie litery czy symbole. Kompletnie nie czułem potrzeby pobierania z Android Marketu alternatywnych rozwiązań.

Z ciekawszych nowości w TouchWiz 4.0 należy odnotować innowacyjne gesty związane z użyciem sensora ruchu. Można na przykład przenieść aplikację z jednego pulpitu na drugi za pomocą przechylania smartfonu w lewo lub prawo, a przechylając urządzenie w w dół wyłączymy dźwięki w smartfonie (bardzo przydatne). To nie wszystkie możliwości sterowania gestami – można także dwukrotnym stuknięciem w ekran włączyć sterowanie głosowe urządzeniem (przydatne podczas prowadzenia samochdem), a przechylanie urządzenia do góry/w dół podczas przeglądania internetu w takiej pozycji, że dwa palce dotykają ekran to odpowiednik ‚dotknij by przybliżyć’ dla zdjęć na stronach internetowych.

Huby

Razem z TouchWiz, Samsung dostarczył także cztery huby – Muzyka, Gry, Readers oraz Social. Szczerze jednak mówiąc, to oprócz Readers nie można nic ciekawego o nich powiedzieć. Gry, Muzyka i Reeders są sklepami, w których można kupować odpowiednie media, a Social integruje wszystkie media społecznościowe w jednym miejscu, ale w sposób mało atrakcyjny. Readers Hub jest ciekawy o tyle, że daje 6 darmowych pobrań gazet z różnych stron świata. Jako wielki fan mediów wykorzystałem to od razu – strony PDF na wielkim wyświetlaczu Samsunga wyglądają świetnie.

Android Market i aplikacje

Podstawową obawą długoletniego użytkownika iPhone’a jest to, że po pierwsze wydał on już kupę pieniędzy na trylion aplikacji na swojego iPhone’a, a po drugie, że aplikacje na Androida wyglądają dużo gorzej niż na iOS. To ciągle prawda, ale fakt faktem, że istnieje duża grupa topowych aplikacji, które wyglądają i działają identycznie jak na iOS. Gdyby nie brak Reedera (lub czegoś w jego stylu), Instagram, czy Instapaper (!), to mógłbym powiedzieć, że reszta moich topowych aplikacji jest i działa na Androidzie świetnie. Są bowiem: Twitter, Evernote, Pulse, Facebook, Feedly, Kindle plus zdecydowana większość aplikacji prasowych, które regularnie odpalam na iPhonie.

Sam Android Market, mimo że po niedawnej porządnej aktualizacji, jest jednak wciąż chaotyczny i trudno w nim cokolwiek znaleźć. Wyszukiwanie nie jest inteligentne – wpisując słowo, które jest nazwą danej aplikacji wcale nie skutkuje tym, że wyświetli się ona jako pierwsza na liście. Trudno też znaleźć w sklepie te dobre aplikacje w zalewie tych złych. App Store pod tym względem jest dużo lepiej skonstruowany.

Podsumowanie

W podsumowaniu mogę z czystym sumieniem powtórzyć to, co napisałem w pierwszej części recenzji – jedynym, naprawdę jedynym smartfonem aktualnie dostępnym na rynku, którym mógłbym zastąpić iPhone’a na pozycji mojego pierwszego telefonu (używam na co dzień trzech platform) jest Samsung Galaxy SII. Trzy najważniejsze cechy, które charakteryzują ten telefon to: fenomenalny 4,3-calowy wyświetlacz, nieprawdopodobna szybkość działania oraz świetny system powiadomień. Nic więcej mi nie trzeba.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement