Ciężko było mi zabrać się za opis HTC Titan z co najmniej kilku powodów. Windows Phone 7, nawet w wersji Mango, okazał się systemem niedopracowanym i nienadającym się kompletnie do jakiejkolwiek pracy. Samo urządzenie z ekranem i przekątnej 4,7 cala jest wykonane bardzo dobrze, jednak w połączeniu z mobilnym systemem Microsoftu tworzy karykaturę tego, co zwykliśmy nazywać smartfonem o dużych możliwościach dla biznesu. Postanowiłam więc wziąć pod uwagę cenę i pozycjonowanie Titana i opisać go właśnie z tej perspektywy.
Bo Titan to górna półka, przynajmniej cenowo. Urzędzenie jest bardzo drogie, a mówiąc bardzo mam na myśli więcej niż topowe smartfony innych producentów (oprócz iPhone’a 4S, którego ceny w Polsce są wręcz śmiesznie wysokie). W kwestii jakości wykonania wiemy, za co płacimy – Titan jest zrobiony bardzo solidnie od szkła pokrywającego ogromny ekran przez przyciski głośności czy blokady ekranu po spasowanie poszczególnych elementów. Smartfon ma niecały centymetr grubości, jest za to stosunkowo ciężki (wszystko przez wielkość). Jasność i czułość ekranu jest dobra, jego rozdzielczość 480×800 pikseli jest o wiele za niska w stosunku do wielkości ekranu, dźwięk podczas rozmowy jest całkiem czysty, zasięg też łapie dobrze. Aparat ma 8 megapikseli, nagrywa wideo w HD 720p a cały telefon napędza Snapdragon 1,5 GHz i 512 MB RAM. Na tym, czyli na dostarczeniu i złożeniu podzespołów wliczając w to 16 gigabajtów pamięci wewnętrznej itp. właściwie skończyła się rola HTC. Jedynie obudowa wykonana jest z marteriałów, które nienaturalnie kochają kurz. Za wszystko inne, co złe w zasadzie odpowiada Microsoft dostarczając Windows Phone 7.5 Mango.