TKW iPhone’a, czyli ile Apple zarobi na modelu 3G

25.06.2008
TKW iPhone’a, czyli ile Apple zarobi na modelu 3G

iPhone 3G oficjalnie pojawi się w sprzedaży 11 lipca 2008 roku. Początkowo będzie dostępny na 24 rynkach, z czasem do końca 2008 roku pojawi się w ofercie ponad 70 państw. Według zapowiedzi Steve’a Jobsa podczas konferencji WWDS 9 czerwca, iPhone 3G będzie dostępny za połowę ceny aktualnego modelu – 199 dolarów za model 8GB.
Wiadomo jednak, że ta cena dotyczy jedynie umów z operatorami, którzy zaoferują iPhone’a 3G. Cena niesubsydiowanego modelu ma być dużo wyższa i według różnych doniesień wahać się będzie od 600 do 800 dolarów za model 8GB. Z drugiej strony europejskie sieci mobilne dostały ponoć zielone światło od Apple na oferowanie nowego iPhone’a za 1 euro, pod warunkiem podpisania wysokiego miesięcznego abonamentu.
Steve Jobs zdecydował się rozluźnić niezwykle restrykcyjną politykę dystrybucji iPhone’a pierwszej generacji, co owocowało niezbyt okazałą sprzedażą w Europie oraz dało podstawy do powstania wielkiego podziemnego rynku złamanych (jailbreak) telefonów Apple. Niektórzy analitycy rynku telefonii komórkowej zastanawiają się gdzie leży przysłowiowy „haczyk” w nowej strategii cenowej Apple. Skupiono się głównie na odkryciu technicznego kosztu wytworzenia (TKW) iPhone’a 3G.
Kilka dni po ogłoszeniu iPhone’a 3G przez Apple, niezbyt znana firma analityczna w świecie makowym, Portelligent doniosła, że koszt wytworzenia iPhone’a 3G to jedynie 100 dolarów. To mniej niż model pierwszej generacji, którego TKW według tego samego źródła wynosiło 170 dolarów. Mimo, iż nowymi elementami w iPhone są chipsety 3G oraz GPS, Apple zdecydowanie oszczędza na innych komponentach, np. na wyświetlaczu, którego cena spadła z 60 dolarów, w przypadku pierwszego modelu iPhone’a, do 30 dolarów w modelu 3G. Apple żąda również 100 dolarów dopłaty za model 16GB, chociaż tak naprawdę sama ponosi koszt jedynie 20 dolarów za większą pamięć.
Wkrótce po rewelacjach Portelligent, ceniony analityk firmy Piper Jaffray, Gene Munster, ustalił, że Apple wynegocjowało cenę 399 dolarów z partnerami, z którymi zaoferuje iPhone’a 3G. To oznaczałoby, że Apple zarobi 200 dolarów na każdym sprzedanym modelu iPhone’a 3G w cenie 199 dolarów. Gdyby dodać do tego pełne subsydia u telekomów europejskich, Apple może zarobić na jednym modelu nawet 400 dolarów! Jeśli te dane rzeczywiście się potwierdzą, iPhone 3G może być najbardziej dochodowym produktem w historii Apple.
W ostatni wtorek, 24 czerwca, znana firma analityczna z Kalifornii, iSuppli, zweryfikowała dane podane przez Portelligent. Według wyliczeń iSuppli, pełen techniczny koszt wytworzenia iPhone’a 3G to 173 dolary. Na tą sumę składają się:
– koszt komponentów: 126,84 dolary
– koszt produkcji/złożenia: 9 dolarów
– inne niesprecyzowane koszty: 37,16 dolarów
Według iSuppli, Apple musi jeszcze zapłacić około 45 dolarów tantiem za technologię 3G. Większość tej sumy z każdego sprzedanego egzemplarza iPhone’a trafi do firmy Qualcomm, która posiada patenty technologii WCDMA użytej w chipsetach 3G. Co ciekawe, wśród beneficjentów tantiem mogą znaleźć się również Ericsson oraz Nokia. Dodatkowo Apple musi zapłacić swoim tajwańskim partnerom, u których iPhone’y 3G są składane. 
Mimo to, według iSuppli, Apple zdołało wyprodukować nowego iPhone’a o 23% taniej niż poprzedniego (według iSuppli TKW iPhone’a pierwszej generacji wynosił 226 dolarów), a sprzeda go sieciom mobilnym za podobną cenę co iTelefon pierwszej generacji, czyli 499 dolarów (cena 199 dolarów plus subsydiowane 300 dolarów). Jeśli akurat te doniesienia się potwierdzą, Apple będzie mogło pochwalić się 56% marżą. Według „BusinessWeek” to dużo więcej niż ogólna marża brutto firmy Apple, która w pierwszych sześciu miesiącach tego roku fiskalnego wyniosła 34% (wzrost o 1 punkt procentowy w ciągu roku).
Te kalkulacje obalają teorie, że Apple drastycznie obniża ceny iPhone’a ze względu na słabą sprzedaż. Dzięki zmianie sztywnych reguł sprzedaży iPhone’a pierwszej generacji, Apple zarobi na nowym modelu dużo więcej niż wcześniej. Kto wie, czy Steve Jobs, mistrz w negocjacjach z partnerami biznesowymi, od początku nie założył właśnie takiego rozwoju wydarzeń: pozwolić iPhone’owi pierwszej generacji stać się kultowym gadżetem, co zręcznie podsycane było jego trudną dostępnością na całym świecie, aby w pełni wykorzystać naturalnie wytworzony marketing szeptany do wydarcia od sieci mobilnych gigantycznych pieniędzy za nowy model.
Warto powoli przyzwyczajać się do faktu, że firma Apple główny nacisk kładła będzie na rozwój w segmencie urządzeń mobilnych, a nie w komputerach czy systemie operacyjnym. Symptomatycznym jest fakt, iż od momentu pojawienia się iPhone’a w 2007 roku wszystkie keynotes Steve’a Jobsa zdominowane są przez iPhone’a i usługi z nim powiązane (np. MobileMe). Najprawdopodobniej Jobs uznał, że przyszłość Apple tkwi właśnie w tej niszy świata nowych technologii. A przy okazji nowi klienci i fanatycy urządzeń mobilnych Apple (iPod, iPhone) będą mieli więcej szans na poznanie i przejście ze swoich PC na Maki. 
Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement