Kalendarze na Androidzie i MobileMe
Podesłał Czytelnik Spider’s Web, Tomasz Stafiński: Pamiętam, że na Twitterze pisałeś kiedyś, że masz problemy z ożenieniem kalendarza google z MobileMe. Wczoraj znalazłem rozwiązanie:
Podesłał Czytelnik Spider’s Web, Tomasz Stafiński: Pamiętam, że na Twitterze pisałeś kiedyś, że masz problemy z ożenieniem kalendarza google z MobileMe. Wczoraj znalazłem rozwiązanie:
W ciągu ostatnich kilku lat można zaobserwować rosnącą popularność usług w technologicznej chmurze. Nowa moda przechowywania wszystkiego na zewnętrznych serwerach wtargnęła siłą do naszych domów. Czy tego chcemy, czy nie zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym. Jak zawsze zaczyna się niewinnie. Konta do przechowywania plików, zdjęć, czy elektronicznych książek to dopiero przedsmak tego, co nas czeka w przyszłości. Takie rozwiązanie ma jedną podstawową zaletę – jeśli nasz komputer ulegnie zniszczeniu, albo nie mamy go w pobliżu, zawsze możemy odzyskać dane jeśli tylko będziemy mieć dostęp do internetu. Coraz częściej i chętniej korzystamy z usługi Dropbox, Amazon Cloud, czy Apple iDisk. Najwięksi gracze na rynku: Amazon, Google i Apple próbują uczynić to samo z muzyką.
Do niedawna przeniesienie muzyki do chmury obliczeniowej było mocno utrudnione. W ciągu kilku ostatnich tygodni Google i Amazon zaprezentowały swoje usługi, które pozwalają na przechowywanie i dotwarzanie plików mp3 na różnych urządzeniach. Żaden z nich nie oferuje jednak w pełni funkcjonalnego produktu. Ani Amazon ani Google nie potrafią dojść do porozumienia z wytwórniami muzycznymi. Problemem jest ustalenie zasad licencjonowania muzyki, jak również pobieranie opłat za jej odtwarzanie z chmury obliczeniowej. Ta kwestia może być ostatnim krokiem do powstrzymania, a na pewno ograniczenia piractwa.
Usługi w internecie, czyli coraz częściej w tzw. technologicznej chmurze to przyszłość internetu – to wiemy wszyscy. Z czego jednak nie wszyscy zdajemy sobie sprawę to to, że wbrew pozorom nie są to tanie usługi. Łącznie nie są tanie, bo kilka dolarów miesięcznie za każdą z usług z osobna nie wydaje się często wygórowaną kwotą. Jeśli jednak policzyć wszystko, to rocznie możemy wydać równowartość nowego iPada 2 w najbardziej wypasionej wersji.
Sprawdziłem ile zapłaciłbym dziś gdybym zechciał przejść na usługi premium wszystkich tych narzędzi i usług, z których na co dzień korzystam i bez których za bardzo nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Wyszła niemała sumka, bo prawie 910 dol. rocznie w pełnej opcji. Jeśli ograniczyłbym wydatki do absolutnego minimum, to i tak wyszłoby 330 dol. rocznie. Ciągle dużo.
Za kilka miesięcy minie równo dwa lata od debiutu usługi MobileMe. W ciągu tych niecałych dwóch lat rynek usług „technologicznej chmury” dla użytkowników indywidualnych przeszedł duże zmiany. Dziś synchronizacja poczty e-mail, kontaktów oraz kalendarzy pomiędzy komputerami i smartfonem iPhone wydaje się być niewystarczająca do tego, aby Apple bez wstydu mógł wyciągać rączki po 99 dolarów rocznie (79 euro dla klientów w Europie). Co więc powinno być dodane do funkcjonalności MobileMe, aby opłacało się przedłużyć subskrypcję? Apple ma kilka doskonałych pomysłów pod nosem?
Problemy wieku niemowlęcego
Twoja roczna subskrypcja serwisu MobileMe automatycznie odnowi się 18 czerwca 2009 r. – mail o takiej treści właśnie do mnie dotarł. Czy w niecały rok po automatycznym przetransferowaniu z usługi dotMac, włączając w to 90 dni rekompensaty od Apple za pełne niedociągnięć działanie w pierwszych tygodniach, warto zapłacić 79 euro za kolejny rok z MobileMe? Przeanalizujmy.
MobileMe to usługa, która z założenia miała być spełnieniem marzeń wielu użytkowników (w tym moich), którzy w domu używają Maka, w pracy PC, a telefon wybrali ten od Apple. Miała oferować pełną synchronizację poczty e-mail, kontaktów oraz kalendarzy pomiędzy tymi urządzeniami. Dano również dostęp do wersji webowej usługi, która dodatkowo umożliwiała synchronizację zakładek internetowych, publikację zdjęć oraz udostępniała 20 gigabajtów przestrzeni dyskowej w tzw. „cloudzie„.
Federal Trade Commission (FDC), czyli odpowiednik polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdza czy Apple i Google nie łamią zasad uczciwej konkurencji – donosi „New York Times„.
Chodzi o CEO Google, Erica Schmidta oraz byłego menedżera Geventech Inc., Arthura Levinsona, którzy zasiadają w zarządach obu wyżej wymienionych firm. Według amerykańskiego urzędu antymonopolowego może to rodzić podejrzenia zmowy dotyczącej ograniczenia konkurencji. Nic więcej o sprawie na razie niewiadomo. Nikt z przedstawicieli biur prasowych obu firm nie chciał się wypowiadać na ten temat do prasy.
Na targach w Barcelonie sporo się dzieje. W tym roku producenci telefonów komórkowych zapłonęli gorącą miłością do pomysłu Apple na model sklepu z aplikacjami. Nokia ogłosiła powstanie Ovi Store z aplikacjami na nowe modele Nokii, a Microsoft ogłosił powstanie Windows Marketplace prezentując jednocześnie nowy system operacyjny dla smartfonów – Windows Mobile 6.5.
Windows Mobile 6.5 będzie miał kompletnie nowy interfejs dotykowy oraz kilka nowych funkcjonalności z nową wersją przeglądarki IE na urządzenia mobilne, która ma nie odbiegać poziomem od innych mobilnych przeglądarek już znajdujących się na rynku. IE będzie obsługiwać format Adobe Flash oraz Flash Video.
Do historycznego – bo ostatniego i to bez Steve’a Jobsa – spotkania Apple z mediami i fanami podczas MacWorld Expo pozostało nieco ponad dwa tygodnie. Okres przedświąteczny sprzyja przeciekom, plotkom i rozlicznym spekulacjom na temat tego co Phil Schiller przedstawi na keynote. Rozpiętość doniesień jest ogromna – od iPhone’a nano, poprzez nowe iMaki oraz Maki mini, po nowy system operacyjny Snow Leopard.
iPhone nano
We wczorajszej bezpiecznej dla jednych i niebezpiecznej dla drugich paczce z uaktualnieniem systemu operacyjnego Mac OS X 10.5 do wersji 10.5.6 znalazły się gruntowne poprawki do usługi MobileMe. Usługi, która wprowadzona 11 lipca 2008 roku do tej pory nie oferowała tego, co miała oferować – pełnej obsługi technologii push.
Owszem push działał w stronę iPhone (lub Web) => Mac (lub PC), ale na przebycie tej samej drogi z powrotem: Mac (lub PC) => iPhone (i Web) informacja potrzebowała piętnastu minut. Teraz według zapewnień Apple „kontakty, kalendarze oraz zakładki na Maku automatycznie synchronizują się w ciągu minuty po zmianie na komputerze, innym urządzeniu lub w sieci pod adresem me.com”. Czyli, tłumacząc na język użytkownika, „push” to zmiana „w ciągu minuty”. Ok, może być.
Rok powoli zbliża się do końca. Czas więc na podsumowania, analizy i rankingi. Wybierzmy razem najważniejsze wydarzenie dla Apple w kończącym się 2008 roku. Poniżej znajdziecie przygotowaną przeze mnie listę dziewięciu wydarzeń oraz krótkie uzasadnienie ich wyboru. Kolejność nominacji jest przypadkowa.
Jeśli uważacie, że na liście powinny się znaleźć jeszcze inne wydarzenia, piszcie w komentarzach. Dodam je do listy. Obok mojego awatara znajdziecie sondę, w której możecie oddać głos na wydarzenie roku dla Apple. Głosujemy przez miesiąc: od 8 grudnia do 7 stycznia. Ja oddaję swój głos na AppStore.
Debiut MacBook Air
Już prawie wszyscy dywagują nad tym, co Steve Jobs pokaże w styczniu podczas konferencji MacWorld 2009. A że coś pokaże to raczej pewne bazując na doświadczeniu dwóch ostatnich lat. Dwa lata temu na MacWorld 2007 Apple zaprezentowało światu iPhone’a. Rok temu w styczniu Jobs wyjął z koperty najcieńszego notebooka świata. Skoro wszyscy mogą spekulować, to pospekuluję i ja…
Steve Jobs to prawdziwy mistrz ceremonii. Jego keynotes, czyli najważniejsze „przesłanie” podczas danej konferencji, to coś więcej niż zwykła prezentacja nowych produktów. To swojego rodzaju spektakle, których siła wykracza daleko poza ramy normalnych spotkań firm z mediami. Chyba żadna inna firma nie może cieszyć się taką atencją mediów całego świata – od Uralu po Andy – przed i po swoich konferencjach. Niesie to ze sobą również zagrożenia, ponieważ media i konsumenci oczekują od Apple i Steve’a Jobsa nowych pokładów magii podczas każdego publicznego ich wystąpienia.
W 2008 roku Apple zaktualizowało linię iPodów oraz przedstawiło nową linię MacBooków. W obu przypadkach był to raczej lifting aktualnego portfolio produktów, niż agresywny ruch w kierunku nowych pokładów rynkowych. Styczeń 2009 roku powinien więc przynieść bardziej zdecydowane ruchy produktowe Apple. Przy czym należy mieć na uwadze fakt, że stan gospodarki amerykańskiej nie napawa konsumentów zbytnim optymizmem i chęcią wydawania pieniędzy. Apple musi więc dobrze zastanowić się nad timingiem wprowadzania na rynek nowych produktów, aby po prostu nie spalić premiery. Chociaż sukces iPhone’a pokazuje, że mimo nienajlepszej ogólnej kondycji rynkowej Apple potrafi notować spore wzrosty.
Najbardziej naturalne byłoby myślenie o odświeżonych liniach iMaków oraz Mac Mini. Tyle, że to znowu byłoby raczej działanie defensywne Apple wynikające z dostosowania do dynamicznie zmieniających się uwarunkowań rynkowych. Do podobnych ruchów należałoby zaliczyć potencjalne odświeżenie linii Mac Pro czy pokazanie nowego siedemnastocalowego MacBooka Pro.
Dobra i zła wiadomość. Zła jest taka, że Apple najprawdopodobniej nie planuje poszerzyć funkcjonalności iPhone’a o wbudowaną aplikację, dzięki której można byłoby łączyć się z iDisk w MobileMe. Gdyby planowali, to z pewnością nie zaakceptowaliby aplikacji MobileFiles do dystrybucji w AppStore . Dobrą wiadomością natomiast jest właśnie fakt pojawienia się w AppStore aplikacji MobileFiles.
MobileFiles to doskonały program dla wszystkich posiadaczy kont MobileMe przygotowany przez Quickoffice. Dzięki niemu posiadacze iPhone’a lub iPoda touch z oprogramowaniem co najmniej 2.1 w każdej chwili mogą uzyskać dostęp do plików umieszczonych na wirtualnym dysku iDisk. Aplikacja daje możliwość przejrzenia wszystkich plików na naszym iDisk oraz pobrania i pozostawienia ich na iPhone do odczytu offline. Jedynym minusem (i to dużym) programu MobileFiles jest brak (na razie) obsługi plików iWork.
Aplikacja działa doskonale i stabilnie. Przy tym jest niezwykle prosta i intuicyjna. Układ folderów jest identyczny z tym, jaki widzimy po zalogowaniu się do MobileMe w wersji „Cloud”.
To może być hit zapowiadany przez szefa finansów Apple, Petera Oppenheimera, na koniec 2008 roku. Według anonimowego informatora serwisu MacDailyNews, Apple zorganizuje specjalne wydarzenie medialne na koniec września, podczas którego zaprezentuje szereg rewolucyjnych nowości.
Najważniejsze z nich to rozwój MobileMe o nowe usługi dla iPhone’a oraz iTunes Unlimited, pierwszy serwis abonamentowy na pliki muzyczne w historii Apple.
- Mobile Me, iPhone, iPod Touch
a) tryb pracy dysku dla iPhone’a i iPoda touch
b) dostęp do folderu iDisk podczas pracy w trybie dysku
c) aplikacja iDisk dla iPhone’a i iPoda touch
d) synchronizacja zdjęć iPhone’a z MobileMe
f) debiut w październiku
Serwis ArsTechnica donosi, że wczoraj wieczorem Steve Jobs wysłał wiadomość e-mail do wszystkich pracowników firmy Apple, w którym przyznaje się do błędów we wprowadzeniu na rynek usługi MobileMe.
Steve Jobs przyznaje, że MobileMe zadebiutowało za wcześnie i „nie spełniało standardów Apple”. Prezes Apple wylicza również co powinno być lepiej zrobione: więcej testów przed wprowadzeniem usługi, jak również inny timing wprowadzania – najpierw synchronizacja iPhone’a, później aplikacje Web jedna po drugiej (Poczta, Kalendarz, itd.).
Nie ma drugiej takiej aplikacji, na którą czekałbym z większym wyczekiwaniem niż na MobileMe. Nie nowe oprogramowanie fabryczne iPhone’a – 2.0, nie nowy iPhone 3G, nie AppStore, ale właśnie MobileMe. Kiedy Apple prezentowało możliwości i zastosowanie swojego nowego serwisu zastępującego wysłużone dotMac, czułem, że MobileMe będzie spełnieniem moich oczekiwań. Byłem bowiem idealnym przykładem użytkownika, do którego Apple kierowało swój nowy wirtualny serwis: w domu – Macintosh, w pracy – Windows, a w kieszeni iPhone. Niestety, pierwsze dwa tygodnie użytkowania MobileMe jest dla mnie koszmarem i powodem nieustających frustracji.
Przypomnijmy, MobileMe oferuje funkcje synchronizacji danych na poziomie korporacyjnym, dzięki technologii Push, dla użytkowników indywidualnych. MobileMe synchronizuje pocztę e-mail (konta mac/me), kalendarze oraz kontakty. Dzięki tej usłudze można również skorzystać z wirtualnego dysku oraz użyć aplikacji on-line do obsługi maila, kalendarza, kontaktów oraz galerii zdjęć i zakładek w przeglądarce internetowej Safari.
Rzeczywistość nie wygląda jednak tak różowo, jak przedstawiało to Apple w swoich przekazach reklamowych. Problemy z działaniem MobileMe przy debiucie aplikacji można uznać za wypadek przy pracy i nie zaliczać ich do listy aktualnych błędów, chociaż spora liczba użytkowników serwisu ciągle skarży się na niedziałającą usługę e-mail. Gorzej, że aplikacja jest bardzo niestabilna, a błędy i ciągle pojawiające się wpadki grożą utratą osobistych danych.