Piękny, wspaniały laptop. Szkoda tylko, że są lepsze. Surface Laptop – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 04.07.2017
Piękny, wspaniały laptop. Szkoda tylko, że są lepsze. Surface Laptop – recenzja Spider’s Web

Długo nie mogłem zebrać się do napisania tej recenzji. Oto bowiem mam przed sobą komputer posiadający zbyt wiele niedociągnięć, by być obiecanym wzorem dla wszystkich laptopów. A i tak mi się ten Surface Laptop cholernie podoba. I jak ja mam wam to teraz wytłumaczyć?

Surface Laptop to najdziwniejsze ze wszystkich urządzeń z linii Surface. Paradoksalnie z uwagi na fakt, że jest relatywnie… zwyczajne. Nie jest to hybrydowy tablet, desktop, telefon czy jakiś inny Transformers. Ot, notebook. Tak po prostu.

Microsoft, odpowiadając na pytanie jednego z europejskich dziennikarzy (zabijcie mnie, nie mogę znaleźć linku źródłowego), po co powstało to urządzenie, odparł „bo nasi klienci się tego domagali”. Chcieli klasycznego laptopa, pięknie zintegrowanego z Windows 10. Laptopa wysokiej, luksusowej klasy.

No i dostali.

Problem w tym, że zestawiając Surface Laptopa z jego ceną i konkurencją ze strony partnerów sprzętowych Microsoftu, okazuje się, że choć to urządzenie bardzo dobre, to nie wycina rywali z kapci. Nie tylko z uwagi na klasyczną formę.

Surface Laptop recenzja

Surface Laptop – specyfikacja.

Testowany przeze mnie egzemplarz wyposażony jest w procesor Intel Core i5-7200U Kaby Lake, 8 GB RAM, 256-gigabajtowy SSD i pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Windows 10 S. Dostępne są też wersje z innym procesorem (wszystkie modele już w generacji Kaby Lake) i innymi ilościami obu pamięci.

Do komputera dorzucona jest 12-miesięczna licencja na Office 365 Personal, trwa też promocja na darmową aktualizację Windows 10 S do Windows 10 Pro, która potrwa do końca roku. Tu od razu muszę zaznaczyć, że Microsoft Polska – firma wypożyczająca mi sprzęt – nie zezwoliła na przejście na wersję Pro. To oznacza, że niektóre elementy mojej recenzji będą niekompletne.

Całość uzupełnia znakomity, 13,5-calowy wyświetlacz dotykowy Pixel Sense o idealnych dla laptopa (choć nadal rzadko spotykanych) proporcjach 3:2, kamera do wideorozmów zgodna z Windows Hello i układ TPM.

Porty zostawiłem sobie na koniec, bo już tu zaczynam mieć pewien problem z Surface Laptopem. Oprócz Surface Connect do ładowania i dedykowanych akcesoriów, mamy tu jeden pełnowymiarowy USB 3.0, jeden miniDisplayPort i złącze słuchawkowe. To ciut mało…

Surface Laptop recenzja

Obudowa i forma? Cudo, jak zawsze w Surface.

Obudowa laptopa została wykonana w aluminium w formie unibody. Nie znajdziemy na niej żadnych elementów do montażu lub demontażu, żadnych wkrętów, zatrzasków, niczego. Surface Laptop to jednolita, piękna bryła, która nie zbiera zabrudzeń czy odcisków palców. Choć w jednym przypadku życzyłbym sobie pewnego kompromisu.

Klapa laptopa faktycznie skonstruowana jest tak, by móc ją otworzyć jedną ręką. Zawias chodzi tu idealnie. Przydałoby się jednak jakieś wyżłobienie na jej górnej krawędzi na palec, by jeszcze łatwiej było chwycić tę klapę celem otwarcia.

Surface Laptop recenzja
Surface Pro 4 (po lewej) i Surface Laptop

Otwory wentylacyjne znajdują się na dolnej części laptopa, z tyłu. To oznacza, że nie ma żadnego niemiłego nawiewu ciepłego powietrza na dłonie. Nie ma też żadnych LED-ów czy innych rozpraszających lampeczek, jest czysto i estetycznie. A całość uzupełnia Alcantara.

Alcantara jest przemiła, ale bywa też kłopotliwa.

Surface Laptop wykończony jest Alcantarą, co powoduje, że pisze się na tym komputerze, wybaczcie kolokwializm, milusio. Materiał jest bardzo przyjemny w dotyku, miękki i ciepły. Nigdy nie miałem do czynienia z równie wygodnymi palmrestami, co w Surface Laptopie.

Surface Laptop recenzja
Na tym zdjęciu widać przebarwienia w miejscach, w których opieram dłonie. Najrzadziej co dwa tygodnie Alcantarę trzeba szorować.

Alcantara sprawia też wrażenie trwałej. Nie powinna się ścierać czy w inny sposób zużywać, choć zaznaczam, że to wrażenia po dwóch tygodniach użytkowania. Łatwo się ją czyści, choć… czyścić trzeba. Tuż przed oddaniem komputera firmie Microsoft Polska zacząłem wycierać swoje „ślady użytkowania” w postaci delikatnych, ciemniejszych odbarwień. Schodzą łatwo, choć sama sucha szmatka nie wystarczy.

Wyświetlacz to oczywiście pierwsza klasa. A lepszych głośników w laptopie nie słyszałem.

Urządzenia z linii Surface od zawsze imponują jakością swoich wyświetlaczy, nie inaczej jest z Surface Laptopem. Mamy tu do czynienia z ekranem pracującym w rozdzielczości 2256 x 1504 pikseli (201 ppi) typu Pixel Sense. Rzecz jasna, jak w każdym nowoczesnym komputerze, z wbudowanym panelem dotykowym.

Jakość obrazu jest fenomenalna. Pod każdym względem. Czy to kontrast, jasność (automatycznie regulowana na bazie czujnika oświetlenia) czy kolory, nie da się do czegokolwiek doczepić. Zapewnia przy tym 100-procentowe pokrycie palety sRG i 80-procentowe AdobeRGB. Panel jest też dostosowany do współpracy ze sprzedawanym osobno rysikiem Surface Pen, a zawias laptopa jest na tyle sztywny, by móc komfortowo z tego rysika korzystać.

Surface Laptop recenzja

Niesamowite wrażenie robi system dźwiękowy Surface Laptopa. Głośniki ukryte zostały pod klawiaturą i są zespolone z alcantarową powłoką, która jest wykorzystywana jako dodatkowy element przenoszenia dźwięku. Nie czułem żadnej potrzeby parowania Laptopa z głośnikiem Bluetooth. Do muzyki, a nawet do filmów, nadają się świetnie.

Surface Laptop to również znakomita klawiatura. Gładzik jest przemiłą niespodzianką.

Ponownie, do tego już nas Surface’y przyzwyczaiły. Jest prawie identyczna co Type Cover z Surface Pro 4 (choć z oczywistych względów doszedł dodatkowy przycisk – ten od zasilania), różni się jednak nieco głębszym skokiem klawiszy. Type Cover z Surface Pro 4 ma 1,3-milimetrowy skok, podczas gdy klawiatura Laptopa 1,5-milimetrowy. Osobiście, preferuję ten płytszy, ale wiele tu zależy od preferencji użytkownika.

Surface Laptop recenzja

To, co jednak mnie szczególnie cieszy, to gładzik. Te w Type Coverach były poprawne, podczas gdy model w Surface Laptop jest po prostu znakomity. Duży, pokryty szkłem, obsługujący gesty, z odpowiednim klikiem przycisków i bardzo wysoką precyzją. Nie ma tu niczego, do czego moglibyśmy się doczepić.

A o wydajności sprzętu i akumulatorze opowiem wam „na czuja”.

A to dlatego, że – jak wspominałem na samym początku tego testu – nie mogłem przejść na Windows 10 Pro, a dla Windows 10 S aplikacji testujących wydajność komputera w zasadzie nie ma. Nie jestem więc w stanie zestawić Surface Laptop z innymi modelami komputerów. Napiszę więc tylko kilka uwag.

Jedyne, co hamowało ten komputer, to jego pamięć masowa. Układy scalone i RAM radziły sobie w zasadzie z każdym zadaniem, jakie zleciłem Laptopowi, bez zadyszki i bez problemów. W granicach rozsądku oczywiście, mobilny Core i5 raz-dwa wyłoży się na montażu filmów UHD, a jego moduł graficzny na wymagających grach. Typowa praca biurowa czy graficzna nie przysporzyły jednak żadnych problemów. Co więcej, mimo wielu otwartych aplikacji komputer rzadko (a wręcz prawie wcale) uruchamiał swoje wentylatory, nigdy też się nieprzyjemnie nie nagrzewał. Kultura pracy jest tu wręcz wzorowa… z jednym wyjątkiem.

Surface Laptop recenzja

Największą kulą u nogi Laptopa jest jego pamięć masowa. Nie jestem w stanie zmierzyć jej dokładnej wydajności, ale komputer dostawał mocnej zadyszki przy intensywnej pracy na dysku (na przykład zapis wielu małych plików). Wtedy też zwalniał, a wentylatory zaczynały się odzywać. Nie było to dla mnie żadnym problemem, bo bardzo rzadko na laptopie wykonuję tak intensywne operacje na plikach, dla innych jednak – jak podejrzewam – będzie to cenna informacja.

Akumulator za to działa tak, jak reklamowano. 14 godzin przy wyłączonej łączności bezprzewodowej i z odtwarzanym w sposób zapętlony wideo. W praktyce komputer będziemy ładować co jakieś 8-10 godzin, przy włączonej sieci, pracy wielozadaniowej i automatycznej jasności ekranu. Wynik w pełni satysfakcjonujący.

Windows 10 S to problem. Ale nie z tego powodu, co myślicie.

W tym miejscu nie mam nic do dodania po moich pierwszych wrażeniach z użytkowania. Dla waszej wygody zacytuję najważniejsze wnioski z tamtego wpisu. Zanim pożyczyłem Laptopa do testów, zastanawiałem się, jak bardzo jego zamknięcie będzie mi przeszkadzać. Okazało się jednak, że poza jednym istotnym wyjątkiem, wszystkie aplikacje, których używam albo są już dostępne w Sklepie Windows, albo spokojnie mogę się bez nich obejść. Tym istotnym wyjątkiem był pakiet Adobe Creative Cloud, a konkretniej aplikacje Photoshop, Lightroom i Premiere Pro.

Surface Laptop wrażenia
Najważniejsze do pracy. Na szczęście już jest, choć w wersji beta.

Podoba mi się wizja systemu, który dzięki swojemu zamknięciu działa równie sprawnie (albo i – dzięki późniejszym aktualizacjom – jeszcze sprawniej), co pierwszego dnia, który jest bezawaryjny i odporny na złośliwe oprogramowanie. I który, w razie potrzeby jego „otwarcia”, można przekształcić – z oczywistych względów permanentnie – w otwartego Windows 10 Pro w jeden restart komputera.

Niestety, Windows 10 S wymaga kilku poprawek, a błędy są wręcz kompromitujące. Zanim zacznę, chciałbym zaznaczyć jedno. Z ciekawości przejrzałem recenzje Surface Laptop na amerykańskich portalach. Żaden recenzent nie skarżył się na problemy prezentowane poniżej. Nie wykluczam, że moja maszyna jest w jakiś sposób software’owo uszkodzona. Nie mogę jednak nie wspomnieć o poniższych problemach.

Oto bowiem mam w rękach najnowszy, bardzo drogi sztandarowy laptop Microsoftu, na pokładzie którego mam sztandarowy system operacyjny Microsoftu w jego najnowszej wersji. Wszystko powinno śmigać, nieprawdaż? Być idealnie zestrojone. Tymczasem Laptop wyraźnie sprawia wrażenie, jakby miał źle dopasowany sterownik graficzny. A tak przynajmniej sugeruje pobieżne przeszukanie Google’a.

Zaczęło się grubo. Oto co się dzieje, gdy spróbuję uruchomić Photoshopa:

Surface Laptop wrażenia
Motyla noga

„Ciekawie” też reagują niektóre (co ciekawe, nie wszystkie) kafelki na kliknięcie na nie. Zgadnijcie, w które tu kliknąłem:

Surface Laptop wrażenia

(Dla niewprawnych oczu: Muzyka Groove i Pogoda).

Windows 10 S uważam niezmiennie za świetny pomysł, a Windows 10 Pro bez wahania za najwygodniejszy, najbezpieczniejszy i najlepszy system operacyjny na rynku. Wersja S na razie jednak wymaga kilku łatek. I uzupełnienia kilku braków w Sklepie Windows.

To piękny, wspaniały laptop. Problem w tym, że są lepsze.

Testowany przeze mnie egzemplarz kosztuje w sklepie 6500 zł. W zamian otrzymujemy wygodny, śliczny sprzęt ze wspaniałym wyświetlaczem, przyzwoitymi czasem pracy na akumulatorze i wydajnością, świetnie wykończony, z bardzo dobrą klawiaturą i gładzikiem, i znakomitym systemem dźwiękowym. Nic, tylko brać, prawda?

Problem w tym, że partnerzy Microsoftu oferują więcej za mniej. Co prawda żaden z nich nie ma Alcantary czy wyświetlacza o tych proporcjach, ale mają za to wydajniejsze podzespoły, więcej portów a na dodatek są tańsze. Jako wzorcowy przenośny komputer nadal uważam HP Spectre x360 i Surface Laptop, niestety, go nie detronizuje.

Surface Laptop recenzja

Dla kogo jest więc Surface Laptop? Po pierwsze, dla osób zamożnych. A więc tych, którzy nie przeliczają każdej wydanej złotówki na funkcjonalność. Suface Laptop jest piękny i wyjątkowy. Czym się różni zegarek Tag Heuer za 10 000 zł od opaski Fitbit za 1000 zł? Przecież ta druga oferuje więcej funkcji? Tak samo możemy porównać Surface Laptopa do innych komputerów. Są takie, które oferują więcej za tę cenę. Żaden jednak nie oferuje stylu, wykończenia i formy Surface Laptopa.

No i na pewno spodoba się osobom, które rozważają ucieczkę z MacBooka. Tak jak komputer Apple’a, Surface Laptop jest perfekcyjnie wykonany, nieprzyzwoicie drogi, wybrakowany względem mniej luksusowej konkurencji i – no właśnie – luksusowy.

Surface Laptop to świetne urządzenie dla fanów Microsoftu i dla tych, którzy preferują styl i komfort nad użytecznością. Reszta powinna kupić HP Spectre x360. Albo innego Della XPS 13.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement