Zabrałem nowy komputer do piekła. Surface Laptop – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja/Sprzęt 19.06.2017
Zabrałem nowy komputer do piekła. Surface Laptop – pierwsze wrażenia Spider’s Web

W środę firma Microsoft Polska zaproponowała mi wypożyczenie na dwa tygodnie Surface Laptopa celem testów i recenzji. Nie mogli trafić na lepszy moment, potrzebowałem bowiem komputera, który wytrzyma wszystko.

Piszę ten tekst z chylącego się już ku końcowi DreamHacka, na który zostałem zaproszony przez firmę Blizzard. To jedno z najsłynniejszych LAN-party (sic!) na świecie. Tak, LAN-party. Bo te wszystkie Poważne Mistrzostwa E-sportowe są tylko dodatkiem do tego, że ludzie z całej Szwecji (i innych krajów) przyjeżdżają na imprezę z własnymi pecetami do grania, by wspólnie się zabawić grając w przeróżne gry.

Tego typu wielodniowe imprezy są dla pismaków dość trudne. Nie bez kozery w tytule zawarłem „piekło” (choć sama impreza jest super). Cały dzień na nogach, z kamerami, mikrofonami. Tu konferencja, tam wywiad, tu coś jeszcze innego. Hałas, zgiełk, harmider, cały czas w biegu. No i nadal „zwykła” praca, a więc zlecenia, na które czekają klienci. Innymi słowy, to impreza wymagająca bardzo niezawodnego sprzętu. I dobrej kondycji fizycznej, zarówno od komputera, jak i od pismaka.

Microsoft Surface Laptop wrażenia

Jako że pojechałem na nią razem z kolegą Tomkiem, postanowiłem zaryzykować i wziąć ze sobą sprzęt, którego za dobrze nie znam i o którym planuję robić materiały. A więc Galaxy S8+ z samsungowym Androidem Nougat i Microsoft Surface Laptop z Windows 10 S Creators Update na pokładzie. Wyszliśmy wszyscy z tego cało, a nawet przywieziemy fajne materiały. Nie wszystko jednak poszło gładko.

Surface Laptop na pierwszy rzut oka budzi kilka wątpliwości.

Przyznam, że nie podzielałem entuzjazmu Łukasza na temat Surface Laptop, choć to on, a nie ja, jako pierwszy ze Spider’s Web miał okazję mieć go w rękach. Nie obawiałem się nawet ograniczeń Windows 10 S. Sprzęt ten budził moje wątpliwości z paru innych względów. Nie tylko z uwagi na fakt, że w przeciwieństwie do Pro 4 to nie hybryda i nie ma gdzie w niej schować rysika.

Microsoft Surface Laptop wrażenia

Po pierwsze, liczba portów. Jest ich jeszcze mniej niż w moim Surface Pro 4, a ten i tak jest na granicy przyzwoitości. Można mu to jednak wybaczyć, bo jest kompaktową hybrydą. Surface Laptop tymczasem ma jedno złącze Surface Connect, jedno USB 3.0, jedno miniDisplayPort, jeden jack 3,5 mm i… tyle. Zabrakło nawet czytnika kart microSD dostępnego w Pro 4.

Na dodatek niepokój budzi materiał wykończeniowy Laptopa. To tworzywo Alcantara, które na zdjęciach sprawia wrażenie bardzo eleganckiego, przyjemnego w dotyku i… podatnego na zniszczenie za jakiś czas.

Microsoft Surface Laptop wrażenia

Ogólnie Surface Pro 4 jest świetny, ale jego piętą achillesową jest czas pracy na akumulatorze. Z Pro 4 nie wyciśniemy więcej jak 4-5 godzin. Microsoft obiecuje ponad 10 godzin dla Laptopa, co mnie bardzo przekonuje.

Pierwszy kontakt z Surface Laptop? „Cześć, kocham cię”.

Microsoft Surface Laptop wrażenia

Surface Laptop jest po prostu prześliczny. Smukły, zgrabny, wykonany z materiałów najwyższej jakości. Jest też zdumiewająco dobrze wyważony. Jest ciut cięższy, niż się spodziewałem, jednak i tak – jak na laptopa – jest jak piórko. Podobnie jak Surface Pro 4, jego wyświetlacz ma proporcje 3:2, a więc idealne do pracy. I podobnie jak Pro 4, oferuje niesamowitą jakość obrazu.

Alcantara okazała się w obcowaniu zupełnie inna, niż się spodziewałem. Nie miałem styczności wcześniej z tym materiałem, spodziewałem się więc czegoś podobnego do… sam nie wiem, zamszu? Tymczasem w praktyce przypomina ona bardziej plastik. Tyle że miękki, niesamowicie przyjemny w dotyku i ciepły (w sensie nie tak chłodny jak aluminium). Sprawia też wrażenie bardzo ścisłego i mocnego. Moje obawy związane z tym, że będzie się wycierać i zużywać na skutek normalnego użytkowania zniknęły, choć oczywiście pewność będę miał dopiero po roku, a nie po dwóch tygodniach, a tym bardziej po paru dniach.

Microsoft Surface Laptop wrażenia

Surface Laptop dzięki wspomnianemu wcześniej wyważeniu świetnie leży na kolanach. Jest stabilny, nie sprawia wrażenia, jakby zaraz miał się wywrócić. Zawias jest doskonały, faktycznie można otworzyć klapę jedną ręką, a zarazem korzystanie z panelu dotykowego czy rysika nie odchyla klapy ani samego komputera w żadną stronę. Brawo!

Klawiatura i gładzik to również mistrzostwo świata.

Microsoft Surface Laptop wrażenia

Ta pierwsza nie jest zaskoczeniem, bowiem Type Cover przyzwyczaił nas już do najwyższej jakości. Klawiatura Laptopa jest bardzo podobna, choć różni się dwoma elementami: dodanym przyciskiem zasilania oraz ciut głębszym skokiem klawiszy. Preferuję ten płytszy, ale to też kwestia gustu.

Microsoft Surface Laptop wrażenia

Gładzik jest za to rewelacyjny. Wiele osób chwaliło ten w Pro 4 ku mojemu zdumieniu, bo tak jak jest on faktycznie niezły, tak ciut mały. Ten w Laptopie jest w zasadzie idealny. Odpowiednia wielkość, czułość i faktura, obsługa wszystkich gestów w Windows… no nie jestem w stanie się do czegokolwiek przyczepić.

Kultura pracy to kolejny atut Surface Laptopa. Tak jak czas pracy na akumulatorze.

Wypożyczony od Microsoft Polska egzemplarz wyposażony jest w procesor Core i5 „Kaby Lake”, 8 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci SSD. Nie miałem jeszcze okazji przepuścić go przez tak zwane „stess-testy” czy inne benchmarki. To zostawiam sobie na właściwą recenzję tego sprzętu. Jednak opowiem wam, jak korzystałem z tego sprzętu na DreamHacku.

Po pierwsze, kontakt z gniazdkami zasilania był okazjonalny i krótki. Na imprezie byłem od rana do późnego wieczora, a podładować go miałem okazję w ciągu każdego z dni średnio dwukrotnie, za każdym razem przez kilkanaście minut. Był też co chwila usypiany i budzony, będąc w zasadzie cały czas na chodzie. Mimo tego sprzęt wracał do hotelu z grubo ponad 30 proc. naładowania akumulatora.

Microsoft Surface Laptop wrażenia

W żadnym momencie nie miałem problemu z przegrzewaniem się komputera ani nagle obniżoną znacząco wydajnością z uwagi na tak zwany throttling. Jedyny raz, w którym w ogóle usłyszałem pracę wentylatorów, to przed wyjazdem, szykując maszynę do drogi. A więc gdy ta synchronizowała z OneDrive’em kilkadziesiąt gigabajtów danych, pobierając równocześnie ze Sklepu Windows kolejne kilkanaście, podczas gdy ja w międzyczasie skakałem między zainstalowanymi już aplikacjami konfigurując je pod siebie. Wentylatory szybko przeszły na (zdaje się) maksymalne obroty, jednak nie powodowało to znaczącego akustycznego dyskomfortu.

Windows 10 S okazał się problematyczny. Ale z innych powodów niż myślicie.

Zanim pożyczyłem Laptopa do testów, zastanawiałem się, jak bardzo jego zamknięcie będzie mi przeszkadzać. Okazało się jednak, że poza jednym istotnym wyjątkiem, wszystkie aplikacje, których używam albo są już dostępne w Sklepie Windows, albo spokojnie mogę się bez nich obejść. Tym istotnym wyjątkiem był pakiet Adobe Creative Cloud, a konkretniej aplikacje Photoshop, Lightroom i Premiere Pro.

Surface Laptop wrażenia
Najważniejsze do pracy. Na szczęście już jest, choć w wersji beta.

Podoba mi się wizja systemu, który dzięki swojemu zamknięciu działa równie sprawnie (albo i – dzięki późniejszym aktualizacjom – jeszcze sprawniej) co pierwszego dnia, który jest bezawaryjny i odporny na złośliwe oprogramowanie. I który, w razie potrzeby jego „otwarcia”, można przekształcić – z oczywistych względów permanentnie – w otwartego Windows 10 Pro w jeden restart komputera. Dlatego też przed wyjazdem postanowiłem szukać zamienników.

Premiere Pro niestety nie znalazł swojego odpowiednika. Na szczęście na DreamHacku to Tomek obsługuje techniczną część wideo, więc machnąłem na to ręką. Zostały zdjęcia. Postanowiłem, że dostępny w Sklepie Windows program Adobe Photoshop Elements powinien wystarczyć. Wyjąłem więc ciut niechętnie kartę płatniczą i zapłaciłem te 322,49 zł za tegoż uproszczonego Photoshopa. „W imię nauki”. Wiedziałem też, że mój Spotify ma dostępną wersję webową.

Wszystko gra, prawda?

Na miejscu okazało się, że łatwo nie będzie. Windows 10 S wymaga kilku poprawek, a błędy są wręcz kompromitujące.

Zanim zacznę, chciałbym zaznaczyć jedno. Z ciekawości przejrzałem recenzje Surface Laptop na amerykańskich portalach. Żaden recenzent nie skarżył się na problemy prezentowane poniżej. Nie wykluczam, że moja maszyna jest w jakiś sposób software’owo uszkodzona. Nie mogę jednak nie wspomnieć o poniższych problemach.

Oto bowiem mam w rękach najnowszy, bardzo drogi sztandarowy laptop Microsoftu, na pokładzie którego mam sztandarowy system operacyjny Microsoftu w jego najnowszej wersji. Wszystko powinno śmigać, nieprawdaż? Być idealnie zestrojone. Tymczasem Laptop wyraźnie sprawia wrażenie jakby miał źle dopasowany sterownik graficzny. A tak przynajmniej sugeruje pobieżne przeszukanie Google’a.

Zaczęło się grubo. Oto co się dzieje, jak spróbuję uruchomić zakupionego za niemałe pieniądze Photoshopa:

Surface Laptop wrażenia
Motyla noga

Ups. Sorry Tomek, będziesz musiał się zająć podrasowaniem moich fotek, bo moje ponad 300 zł, wybaczcie łacinę, wpizdu.

„Ciekawie” też reagują niektóre (co ciekawe, nie wszystkie) kafelki na kliknięcie na nie. Zgadnijcie, w które tu kliknąłem:

Surface Laptop wrażenia

(Dla niewprawnych oczu: Muzyka Groove i Pogoda).

To może posłuchamy muzyki? Po pierwszym wyczerpującym dniu miałem ochotę zasnąć przy jednej z moich list odtwarzania na Spotify. Odtwarzacz webowy działa na bazie Flasha, ale na szczęście Edge go obsługuje. Od Creators Update warunkowo, ale dodałem Spotify do białej listy.

Surface Laptop wrażenia

Niestety, musiałem polegać na piratach umieszczających albumy na YouTube. Edge (oraz Internet Explorer) nie uruchamiały wtyczki, mimo iż ta była aktywna. Na szczęście aplikacja Spotify ma się niebawem pojawić w Sklepie Windows w wersji dla PC i tabletów (na telefony jest dostępna od dawna).

Z Internet Explorera musiałem też korzystać, by umieścić tę notkę w naszym CMS. Po Creators Update przeglądarka Edge ma śmiesznego buga, który objawia się tylko przy przeklejaniu tekstu z Worda do WordPressa, polegającego na „krzaczeniu” polskich znaków.

Windows 10 S uważam niezmiennie za świetny pomysł, a Windows 10 Pro bez wahania za najwygodniejszy, najbezpieczniejszy i najlepszy system operacyjny na rynku. Wersja S na razie jednak wymaga kilku łatek. I uzupełnienia kilku braków w Sklepie Windows.

Testowanie trwa nadal.

Microsoft Surface Laptop wrażenia

Kolejne 1,5 tygodnia testowania przed nami. Zdaję sobie sprawę, że powyższą notkę zakończyłem relatywnie ostro. Oprogramowanie Laptopa mnie zawiodło, narzekałem też na ilość portów. Tyle że nie mam żadnej wątpliwości, że problemy z systemem znikną w przeciągu kilku tygodni, a Adobe – partner Microsoftu – również wyraził duże zainteresowanie obecnością w Sklepie Windows.

Pod każdym innym względem Surface Laptop sprawował się powyżej oczekiwań. Wytrzymał okrutne traktowanie, pozwolił na wydajną i sprawną pracę i gdyby nie wywalający się przy starcie Photoshop Elements (co jestem pewien, że zostanie załatane), jego „zamkniętość” nie jest problemem z uwagi na coraz bogatszą ofertę aplikacji w Sklepie Windows, w tym klasycznych pulpitowych aplikacji Win32.

Surface Laptop wrażenia

Pamiętajcie proszę, że to nie jest recenzja, a pierwsze wrażenia z użytkowania sprzętu w jednym, konkretnym scenariuszu. Tę planuję opublikować za kilkanaście dni, jak już w sposób wyczerpujący przetestuję ten komputer i jego oprogramowanie przez wszystkie moje scenariusze użytkowania.

Te pierwsze wrażenia są jednak bardzo, bardzo pozytywne. Wygląda na to, że to znakomicie zaprojektowany sprzęt. Nie jestem pewien czy to najlepszy laptop na rynku (moim faworytem do tej pory była najnowsza wersja HP Spectre x360). Na pewno jednak zapowiada się na godnego pretendenta.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement