Google Fuchsia, czyli nadchodzi wielki koszmar Microsoftu

News/Oprogramowanie 15.08.2016
Google Fuchsia, czyli nadchodzi wielki koszmar Microsoftu

Jeden system operacyjny dla wszystkich urządzeń. Jedna aplikacja, która zadziała na każdym z nich. Proste, solidne, otwarte i bezpieczne środowisko uruchomieniowe. Windows 10? Tak. Między innymi.

Microsoft dokonał prawdziwego przełomu prezentując system operacyjny Windows 10. Platformę, której do doskonałości jeszcze daleko. Ale prawdziwe uniwersalną, rewolucyjną platformę. Oto bowiem powstał jeden system operacyjny, który pasuje do każdego rodzaju sprzętu. I na każdym sprawuje się znakomicie. Zarówno sam system, jak i uruchomione na nim aplikacje. Windows 10 ostatecznie też udowodnił sens urządzeń hybrydowych i dał Microsoftowi olbrzymią przewagę nad konkurencją.

Ale ta nie śpi.

Przynajmniej nie Google, bo w Apple’u chyba nadal debatują nad odcieniem fioletu w iOS 11. Firma, która stanowi dla Microsoftu śmiertelne zagrożenie w kwestii skuteczności przetwarzania danych i rozwijania sztucznej inteligencji, jeżeli wierzyć doniesieniom OSNews, zamierza uderzyć Microsoft tam, gdzie go bardzo zaboli. Udostępnienie aplikacji androidowych na Chrome OS to dopiero początek.

Google Fuchsia, czyli system na każde urządzenie

Fuchsia to platforma, która najprawdopodobniej w tej bardziej odległej przyszłości ma zastąpić Androida i Chrome OS i która ma się pojawić w przyszłym roku. To system, który będzie dynamicznie się dostosowywał do rodzaju urządzenia, na którym jest zainstalowany i do peryferiów, które aktualnie są wykorzystywane przez użytkownika. Tak jak Windows 10, Fuchsia zadziała na komputerach, telefonach, tabletach czy urządzeniach Internetu rzeczy.

Technicznych szczegółów znamy na razie bardzo niewiele, by nie napisać wcale. Jak donosi Hacker News, nad systemem pracują, między innymi, Travis Geiselbrech i Brian Swetland. To współtwórcy takich systemów, jak NewOS, BeOS, Danfer, iOS czy webOS.

Sam system ma wykorzystywać dwa kernele: LK i Magenta. Pierwszy z nich będzie wykorzystywany na najprostszych, najmniej wydajnych urządzeniach (przede wszystkim IoT). Drugi zaś będzie rozszerzeniem pierwszego i będzie wykorzystywany na wydajnych urządzeniach, takich jak nowoczesne telefony czy hybrydy. Magenta rozszerzy LK o tryb użytkownika, obiektowość czy segmentację uprawnień kodu.

Wiemy też, że Fuchsia będzie oferowała widżety (renderowane przez silnik Flutter i wykorzystując język Dart). Grafika 3D będzie programowalna poprzez OpenGL lub Vulkana. Z kolei środowisko uruchomieniowe o nazwie Mogo przewiduje obsługę aplikacji w Dart, Go, Java, JavaScript, Python i Rust.

Fuchsia będzie miała jedną przewagę: telefony komórkowe

Jak zawsze, entuzjaści i fanboje zaczną się obrzucać nawzajem wadami i zaletami Microsoftu i Google’a i jak zawsze pozostanie to strasznie nieistotne dla realiów. Bo i tak to Android ma miażdżącą przewagę nad konkurencją na rynku telefonów komórkowych, a Windows na nim praktycznie nie istnieje.

Co oczywiste, to działa w drugą stronę (Windows dominuje nad konkurencją na PC i hybrydach, Android i Chrome OS tam praktycznie nie istnieją), ale trendy rynkowe jasno wskazują, że bazową platformą stał się telefon, a wszystkie inne są jego uzupełnieniem. Sukces Windowsa na PC i hybrydach nie przełożył się na sukces na rynku mobilnym. Sukces Androida może jednak dać Google’owi mocną pozycję również na innych rodzajach urządzeń. No i nie zapominajmy o diabelnie istotnym rynku IoT, na którym na razie ani Microsoft, ani Google większych sukcesów nie odnoszą, mimo starań.

Na razie to jeszcze nie oznacza w zasadzie nic. Fuchsia to wielka niewiadoma, by wieścić jej olbrzymi sukces, na dodatek projekt jest w na tyle wczesnym etapie, że w każdej chwili może być anulowany. Microsoft jednak jest zagrożony byciem „tą firmą od Excela”. Bezsprzecznie niesamowicie dobrego, niezastąpionego właściwie od dekad narzędzia.

Dopóki i jego ktoś w końcu nie zastąpi.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement