Apple w końcu udowodnił, że miliardy pobrań z App Store mają znaczenie

05.03.2012
Apple w końcu udowodnił, że miliardy pobrań z App Store mają znaczenie

Apple odtrąbił hucznie fakt pobrania przez klientów sklepu App Store 25 miliardowej aplikacji. I choć z jednej strony liczba ta musi robić wrażenie ze względu na swoją nieprawdopodobną wielkość, to z drugiej coraz więcej osób traktuje kolejne rekordy pobrań aplikacji ze sklepu Apple’a z przymrużeniem oka. Nic bowiem konkretnego do tej pory z nich nie wynikało poza zbiorowym orgazmem zagorzałych fanów Apple’a próbujących tłumaczyć rekordami wyższość platformy iOS nad czymkolwiek wokół.

Zanotujmy jednak z blogerskiego obowiązku – w sklepie Apple’a jest już 550 tys. aplikacji, które zostały pobrane ponad 25 mld razy na iPhone’y i iPady w ciągu zaledwie 4 lat od powstania sklepu. To przechwałki Apple’a. Google ma podobne, tyle że zamiast liczby pobrań aplikacji woli posługiwać się liczbą dziennych aktywacji urządzeń z systemem Android. Dokładnie tydzień temu szef Androida w Google’u, Andy Rubin rzucił – jak to ma w swoim zwyczaju – na Twitterze informację o tym, że w Android Markecie jest już ponad 450 tys. aplikacji, a liczba aktywacji sprzętu z Androidem wynosi 850 tys. urządzeń dziennie.

Wychodzi więc na to, że w samych dwóch największych mobilnych sklepach z aplikacjami jest już równo 1 milion aplikacji. I co z tego? Jak próbowaliśmy dowodzić kilka miesięcy temu: sytuacja stała się lekko absurdalna – z jednej strony mamy gigantyczną liczbę miliona dostępnych aplikacji, z których zapewne 90% jest kompletnie nieprzydatna, z 50% totalnym chłamem, a z drugiej przesyt aplikacji, których naprawdę potrzebujemy. Z trzeciej strony za wolno postępuje transformacja świetnych rozwiązań interfejsów mobilnych na stacjonarne, komputerowe rozwiązania.

W końcu jednak Apple postarał się o podanie kilku konkretnych przykładów co wielki rozkwit segmentu aplikacji znaczy dla całego rynku. Już wcześniej Apple podawał wartość wypłaconych tantiem za sprzedaż aplikacji w App Store. To pierwszy ważny konkret, który został właśnie uaktualniony – do tej pory Apple wypłacił deweloperom 4 mld dol.

Warto przy okazji policzyć ile zarobił przy okazji Apple. Skoro Apple pobiera 30% prowizji, to wychodzi na to, że do tej pory pobrano 1,7 mld dol. Wydaje się dużo? Niekoniecznie. Można zasugerować, że Apple dopłaca do tego interesu, bo roczny koszt funkcjonowania sklepu iTunes, w ramach którego funkcjonuje App Store wynosi okrąglutki miliard dolarów. Oczywiście iTunes to nie tylko aplikacje, ale także muzyka, filmy wraz z wypożyczalnia, książki, podcasty, materiały edukacyjne, więc tylko część kosztów generuje obsługa sklepu z aplikacjami, ale warto pamiętać, że przez 4 lata funkcjonowania App Store, Apple wydał ok. 4 mld dol. na zarządzanie iTunesem. Nie jest to więc core-business Apple’a. Tak, jak w przypadku sklepu muzycznego, który miał za zadanie napędzać sprzedaż wysokomarżowych iPodów, tak i App Store jest jedną z głównych zalet marketingowych iPhone’ów i iPadów.

Jeśli więc nie Apple, to kto zarabia na aplikacjach? „Gospodarka, głupcze” – można by zakrzyknąć cytując klasyka. Kilka dni temu Apple opublikował kilka promocyjnych danych na temat wymiaru swojej działalności dla amerykańskiej gospodarki. Uwzględniono tam kilka ciekawych danych związanych właśnie z „app economy”. Według Apple’a, aplikacje na system iOS pozwoliły stworzyć 210 tys. miejsc pracy w USA. Co więcej, rynek ciągle poszukuje nowych specjalistów, bo w agregatorze ofert pracy Indeed.com wciąż ogłaszanych jest ponad 5 tys. ofert dla programistów iOS. W samych Stanach Zjednoczonych zarejestrowanych jest 248 tys. deweloperów aplikacji na iOS.

I tak sobie myślę, że to właśnie te dane powinien Apple ogłaszać na stronie głównej i odliczać do kolejnych rekordów. Oczywiście są to liczby o nieco mniejszym potencjale PRowym, ale za to pokazują realny wymiar „ekonomii aplikacji”.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement