Niełatwo jest być fanem Windows Phone 7, część 2

25.03.2011
Niełatwo jest być fanem Windows Phone 7, część 2

Niełatwo jest być fanem Windows Phone 7 – oj, niełatwo, szczególnie w Polsce. Próbuję, staram się, wierzę i namawiam innych, ale co tu dużo ukrywać – łatwo nie jest. Powtarzam się? Tak, bo sposób w jaki Microsoft strzela sobie marketingowo-wizerunkowe samobóje woła o pomstę do nieba. Nic się Redmond nie uczy. Nic, a nic. A potem na Walnych Zgromadzeniach Akcjonariuszy dziwią się, że udziałowcy skarżą się na to, że „Microsoftu nikt dziś nie kocha. Kochają za to Apple’a”. No jak mają kochać, skoro skutecznie uda się zniechęcić nawet tak cierpliwych użytkowników jak ja.

O co chodzi? Otóż Microsoft przygotował kluczową aktualizację systemu Windows Phone 7 na smartfony producentów, z którymi ma podpisane umowy. Tak, tą aktualizację, która miała być w listopadzie, potem w styczniu, a na końcu w marcu. To znaczy w połowie marca, a tak naprawdę to w drugiej połowie marca. I ponoć jest – wielce oczekiwana aktualizacja systemu pieszczotliwie nazywana NoDo, która przynosi nie tylko kopiuj/wklej, ale także szereg poprawek niwelujących choćby kilka kompromitujących błędów w Windows Marketplace (nie da się aktualizować darmowych aplikacji?; tak – to nie kawał, nie da się)

Nazwę aktualizacji postuluję zmienić na NoGo. Czemu? Bo ja jej nie widzę na swoim HTC Trophy 7. Podpinam regularnie do programu Windows Phone 7 Connector for Mac, klikam w „check for update” po kilkanaście razy dziennie i nie widzę. Nie ma. Czyli jest, ale nie ma. Gdzie zatem jest? Otóż Microsoft przygotował uroczą stronę internetową, którą nazwał „Gdzie jest aktualizacja mojego telefonu?”. Urocze, prawda? Takie ironiczne, z lekkim przymrużeniem oka. I fazy wdrożenia aktualizacji Windows Phone 7 nawet Microsoft podaje. Jest faza pierwsza „testing”, faza druga „schedulling” i faza trzecia „delivering update”. Rozumiesz, drogi użytkowniku Windows Phone 7 – jednego z najważniejszych mobilnych systemów operacyjnych, w który zainwestowała Nokia? Sprawdź, w której jesteś fazie. Fazie?

Szukam. Polski nie ma, bo w centrali Microsoftu nawet nie wiedzą, że w Polsce mają Windows Phone 7 (tak, dobrze czytacie, nie wiedzą). No to szukam innej opcji. Jest „Global” i podkategoria „Open Market Phones”. Status? Delivering. No jak delivering się pytam, jak nie mam?

I taka jest właśnie różnica pomiędzy Apple’em, a Microsoftem. W przypadku iOS wychodzi Steve lub Scott na scenę i ogłasza całemu światu – podepnijcie swoje iPhone’y do iTunesa i ściągnijcie najnowsze oprogramowanie. Choćby wszyscy w jednym momencie. Proste? Proste, bo piętnastu minutach mój iPhone jest zaktualizowany. Cieszę się nowymi opcjami. Jestem fanem i mogę kochać iPhone’a. Ułatwiają mi to.

Microsoft, mimo iż przecież system ma podobnie zamknięty jak iOS, wybiera fazy aktualizacji. Martw się użytkowniku Windows Phone 7 o swój update sam. Nie ułatwiają mi tego bym i ich pokochał, prawda?

Chciałbym Czytelnikom przybliżyć działanie nowej wersji Windows Phone 7. Chciałbym z Nimi podyskutować o tym, jak dobrze, albo jak źle działa nowa wersja systemu operacyjnego Microsoftu. Specjalizujemy się tu co nieco w mobilności, więc pewnie ci, którzy są zainteresowani systemem WP7 trafią wcześniej czy później na Spider’s Web. Wartość dodana dla Microsoftu sama w sobie, prawda? Jest ktoś, kto ładnie opisze, podyskutuje – słowem: PR zrobi.

Chcesz Drogi Czytelniku poczytać o aktualizacji systemu Windows Phone 7? Niestety, nie u nas. Mi Microsoft systemu zaktualizować nie chce.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement