Zrozumieć ogrom współczesnych informacji

11.12.2010
Zrozumieć ogrom współczesnych informacji

Totalny natłok informacji bezustannie docierających do nas z każdej możliwej strony, to charakterystyczna cecha współczesności. Internet i nowe technologie zmieniły dosłownie wszystko: media drukowane przenoszą się do sieci, Google zeskanował ponad 15 mln książek i wrzucił je do swojej wyszukiwarki, każdego dnia bombardują nas: portale, RSS, blogi, Facebook i Twitter, a nowy typ gadżetów elektronicznych rzuca nam informacje z całego świata w czasie rzeczywistym.

Coraz częściej pojawiają się naukowe dysertacje, które wieszczą kryzys poznawczy współczesnego człowieka. Nieustanny potok informacji z cyfrowego świata zmienia sposób funkcjonowania tych, którzy z takimi informacjami żyją na co dzień. W swojej głośnej książce „The Shallows”, Nicholas Carr dowodzi, że współczesny sposób konsumpcji mediów zmienia zdolności umysłowe człowieka – ogrom informacji, z którym codziennie mamy do czynienia powoduje, że jesteśmy stale zmuszani do pobieżnego skanu tekstów i w konsekwencji gubimy zdolność do utrzymania uwagi na dłużej, rozumienia tekstu czytanego oraz zapamiętywania tego, co chłoniemy. W konsekwencji jesteśmy otępiali i – mówiąc bez ogródek – głupsi.

W swoim pesymizmie, Carr posuwa się nawet do twierdzenia, że współczesny wymiar technologii konsumenckiej powoduje problem, który obowiązująca dziś kultura oraz nasze mózgi nie są w stanie rozwiązać. Stoimy ponoć na skraju ery braku kognitywizmu poznawczego – ery, jakiej żadne pokolenie wcześniej nie doświadczyło.

Tyle Carr. Czy ma rację? Pewnie wielu stwierdzi, że tak – już dziś znajdziemy przecież wiele osób, dla których codzienny stream Facebooka, Twittera, kanałów RSS (spróbuj opuścić ze dwa dni?), informacji z portali to za dużo – strata czasu lub konieczność totalnej selekcji czytanych źródeł. Z drugiej strony są i tacy, dla których wynalazki typu przeglądarka internetowa RockMelt to rozwiązanie problemu centralizacji wszystkich źródeł, z którymi żyją na co dzień, nie do końca potrafiąc opuścić choćby dzień bez chłonięcia miliona informacji.

Twierdzenia Carra są mocne, ale nie uwzględniają odniesienia do historii ludzkości, która – jeśli uwzględnić aspekt możliwości poznawczych człowieka – jest historią akumulacji informacji. Patrząc na dynamiczny rozwój ery Web 2.0, ery społecznego internetu, który cechuje się bezprecedensowo wielkim strumieniem informacji – w końcu dziś każdy może publikować w internecie, czy to blogu, czy na mikroblogu – nie sposób odrzucić paraleli do czasów minionych epok. Wynalezienie druku w XV w. przez Gutenberga musiało być przecież skokiem na miarę ery Web 2.0. Nagle w ciągu bardzo krótkiego jak na tamte czasy czasu, „na rynku” pojawiło się tysiące książek i informacji, które skonsumować było tak samo trudno jak dziś to, co w internecie i na gadżetach.

Skok był tak samo gigantyczny jak dziś – przed Gutenbergiem książki kopiowało się ręcznie, co niejednokrotnie zajmowało kilka lat. Nagle kopiowanie stało się masowe i szybkie, więc „do przeczytania” było o kilkaset tysięcy procent więcej książek dla znacznie większej liczby osób niż zaledwie kilka lat wcześniej. Ba, w jednym momencie było więcej książek niż jedna osoba była w stanie skonsumować w ciągu swojego życia, czyli dokładnie tak jak dzisiaj z RSS, Twitterem, Facebookiem i Google’em.

Skoro nagle pojawił się nowy ogrom wiedzy, szybko należało nauczyć się jej katalogizacji. W okresie renesansu powstawały więc pierwsze gigantyczne zbiory wiedzy: biblioteki, skrypty, katalogi, knigi ze spisami treści i przyspieszacze pozwalające na odszukanie potrzebnej informacji. Dziś mamy to samo – mamy Google’a, który archiwizuje, kataloguje i pozwala przeszukiwać wszystko to, co ludzkość wrzuciła do globalnej sieci. Tylko od umiejętności szukającego zależy to, czy daną informację odnajdzie w pięć minut, czy pięć godzin (jeśli w ogóle).

Wraz z rozpowszechnianiem się wiedzy na nośnikach drukowanych zwiększało się również zapotrzebowanie na zapamiętywanie ważnych informacji. W XVII w. ludzkość zaczęła budować pierwsze encyklopedie – kompendia wiedzy na temat wszystkiego. Pierwsze z nich były oparte na zwykłym „kopiuj-wklej” – wycinano najważniejsze informacje z książek i wklejano je do innej książki katalogującej wiedzę. Pisano także notatki na kartach, co z czasem nabrało instytucjonalnego wymiaru i stało się indeksowymi kartami w bibliotekach. A przenosząc się do całkiem nieodległych czasów, to warto przypomnieć, że jeszcze do niedawna co najmniej dwunastotomowa encyklopedia w centralnym miejscu gabloty z książkami była wymogiem każdego szanującego się domu.

Dziś z jednej strony mamy technologiczną chmurę a w niej choćby Dropbox, czy Evernote – gdzie zbieramy i katalogujemy wiedzę na własne potrzeby, a z drugiej Wikipedię i Google’a, które skatalogowały całą wiedzę i znają odpowiedź na każde nasze pytanie. Ba, Google zna odpowiedź na nasze pytanie nawet wcześniej niż zdążymy je Google’owi wyartykułować.

W ten sposób nie różnimy się zbytnio od człowieka, który żył w erze Gutenberga – stoimy przed dokładnie tymi samymi problemami. Większość wyszukań w Google’u przyniesie nam więcej informacji niż jesteśmy w stanie skonsumować w ciągu naszego życia. Ale tak jak człowiek ery renesansu nauczył się wybierać z potoku wiedzy elementy dla niego istotne, tak my współcześni nauczyliśmy się selekcji poznawczej otaczających nas kanałów informacji. Można więc zaryzykować twierdzenie, że sposób radzenia sobie z ogromem informacji nie zmienił się zbytnio od średniowiecza: ciągle musimy wybierać, streszczać i katalogować wiedzę.

Zmiana jest tylko jedna – era Web 2.0, era like’ów Facebooka, skróconych za pomocą bit.ly linków Twittera, czytnika Google Readera wnosi erę dzielenia się wiedzą na nowy wymiar. Web 2.0 to era demokratyzacji naszych zdolności kontrybucji wiedzy do uniwersalnej encyklopedii doświadczenia i informacji. To taki nas – współcześnie żyjących – wkład w rozwój cywilizacji.

Da się żyć, Panie Carr, da się.

Tekst inspirowany artykułami na Boston.com oraz Harvard Business Review.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement