Spider's Web

Wpisy z działu: Twitter

Najlepsza sieć społecznościowa to taka, która ma mało ustawień

privacy

Według Barracuda Networks 97% fałszywych kont na Facebooku to konta założone jako kobiety. Dla porówniania na Facebooku tylko 40% prawdziwych użytkowników to kobiety. Jeszcze ciekawiej robi się odnośnie preferencji seksualnych – 6% istniejących kobiet podaje, że jest biseksualne (zainteresowane zarówno kobietami, jak i mężczyznami). Wśród fałszywych, kobiecych kont 58% jest biseksualna. Co to oznacza? W sumie to nic. Dalej będziemy akceptować zaproszenia do znajomych od obcych osób. I przy okazji dawać dostęp do prywatnych danych spambotom i tym podobne.

Na Facebooku panuje podobno zasada, że jeśli dwóch użytkowników ma wspólnego znajomego, to szansa na zaakceptowanie zaproszenia do znajomych wzrasta trzykrotnie. A im więcej użytkownik ma znajomych, tym chętniej zaakceptuje zaproszenie od obcej osoby. Według badaczy z University of British Columbia FIS, czyli Facebook Immune System skanujący każdy klik i wykrywający podejrzane zachowania oraz zapobiegający im, zablokował tylko 20% socialbotów używanych przez nich do pozyskiwania danych przez dodawanie do znajomych. To zadziwiające – sama mam dostęp do prywatnych danych kilkudziesięciu całkowicie obcych i nieznanych mi osób i rodzi mi się pytanie – co jest nie tak z tymi sieciami społecznościowymi i z nami? Jeśli społeczności mają być przyszłością internetu, to muszą rozwiązać podstawowe problemy z prywatnością, bo jeśli nie, to będą to tylko giganci na papierowych nogach.

Internet stał się już jawnym polem walki politycznej

mega

Niebezpieczny absurd goni kolejny niebezpieczny absurd w ostatnich tygodniach. Megaupload został zamknięty, użytkownicy odcięci od swoich plików, a możliwe, że te w czwartek zostaną całkowicie skasowane. Hasła do polskich stron rządowych pobiły wszystkie szczyty banałów i brzmiały mniej więcej tak “admin1”, “jesteśmyniekompetentni2”. Twitter, wielomilionowy serwis uważany dotychczas za nieskrępowane narzędzie, idealne do komunikacji przy ważnych wydarzeniach, nie ma nic przeciw cenzurze i zmienia regulamin dopuszczając blokowanie treści w poszczególnych krajach z “powodów kulturowych”. Protesty przeciwko ACTA, PIPA czy SOPA trwają, ale wiadomo, że legislatorzy nie mają zamiaru odpuścić i jeśli nawet te akty prawne nie wejdą w życie, to pojawią się inne, choć może o mniejszej skali, dzięki czemu łatwiej je będzie wprowadzać.

Przemysł rozrywkowy coraz mocniej naciska na wyszukiwarki internetowe, by te nie wyświetlały w wynikach stron stron takich, jak The Pirate Bay czy isoHunt. W Wielkiej Brytanii odbyło się już nawet spotkanie w tej sprawie, na której przedstawiono listę żądań. Ludzie, którzy chcą kontrolować internet, nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć jego istoty, ludzie, którzy w ogóle nie znają podstawowych zasad sieci, w zasadzie tworzą ją i ośmieszają się, a wielkie koncerny udowadniają, że nie liczą się z użytkownikami, na których zarabiają. Cudowne czasy nastały dla internetu i chyba jesteśmy świadkami pierwszych tak poważnych, bo dotyczących samej istoty sieci, zmian i… cichej wojny o internet.

Facebook i Twitter kontra Google – ogromne pokłady hipokryzji

twitt

Wokół Google i Google+ oraz funkcji wyszukiwania opartej na serwisie społecznościowym Google’a narasta coraz więcej kontrowersji. W zeszłym tygodniu Larry Page poinformował, że na Plusie zarejestrowanych jest już 90 milionów osób, z czego 60% aktywnych dziennie, a 80% tugodniowo. Jednak aktywność na Google+ oznacza używanie w ogóle usług giganta internetu, a nie zalogowanie się na plus.google.com. Podniosły się głosy, że tak liczona aktywność to błąd, ale z drugiej strony Plus jest już niemal wszędzie – w reklamach, w wyszukiwarce, w Gmailu, na zewnętrznych stronach czy w Android Markecie, więc jest to jakaś forma interakcji. Google+ rezygnuje z konieczności publikowania nazwiska i wprowadza pseudonimy. Przy zakładaniu konta Google lub uruchamianiu Androida 4.0 użytkownik skłaniany jest do założenia konta na Plusie.

To wszystko wywołało falę krytyki ze strony mediów, konkurencji i wzmocniło oskarżenia o… faworyzowanie własnych usług przez Google’a. Trzeba trochę naprostować to wszystko, bo bardzo łatwo wpaść w pułapkę dezinformacji, zwłaszcza, że Google jest, jak to Facebook i Twitter go przedstawia, “tym złym”. Właśnie Facebook, MySpace i Twitter połączyły i stworzyły “Focus On the User”, czyli nakładkę na wyszukiwarkę Google, która ma dostarczać “bardziej odpowiednie wyniki wyszukiwania”.

Polski marketing w internecie w 2012 roku

marketing_image

Z roku na rok polskie firmy coraz bardziej skłonne są prowadzeniu kampanii promocyjnych ze wsparciem internetowym. Również z biegiem czasu przedsiębiorcy coraz bardziej zdają sobie sprawę, że byt firmy w przestrzeni wirtualnej jest konieczny, bo kto nie istnieje w internecie ten nie istnieje prawie w ogóle. Ubiegły rok niewątpliwie upłynął pod znakiem społeczności internetowych, a dokładnie prawie tylko i wyłącznie Facebooka. Serwis społecznościowy z Palo Alto wkracza w życie większości przedsiębiorców, powstają liczne polskie agencje specjalizujące się w mediach społeczenościowych. Niektóre z nich, jak Socializer wkraczają nawet na giełdę NewConnect, potwierdzając realną potrzebę klientów chcących budować swoją pozycję w społecznościówkach. Co będzie się działo w tym roku, jakie można przewidzieć trendy i nowe narzędzia budowania przewagi konkurencyjnej przez firmy w internecie?

Nie da się zaprzeczyć, że polskie firmy prowadzą mocną ekspansję na Facebooku. Serwis społecznościowy Marka Zuckerberga jest jednym z najczęściej wybieranych platform komunikacji firmy z konsumentami. Bycie na Facebooku jest tanie, efektywne i zapewnia masę cennych informacji zwrotnych od klientów. W tym roku Facebook jeszcze szerzej wejdzie na salony. Mijają czasy, gdy sama obecność na Facebooku jest innowacją. Firmy będą skłonne inwestować coraz więcej w rozwiązania, dzięki którym wyróżnią się wśród innych. Kampanie marek, które już się mocno pozycjonują będą coraz mniej standardowe, będą zaskakiwać i przykuwać uwagę (taki przynajmniej będzie zamysł). Polski konsument regularnie korzystający z Facebooka powoli przyzwyczaja się do niekonwencjonalnych konwencji i pomysłów, więc przykucie uwagi będzie wymagało nowych rozwiązań. Na Facebooku będą pojawiać się coraz ciekawsze i bardziej angażujące akcje wykorzystujące mechanizmy serwisu, aplikacje wbudowane w Facebook. Mocno wzrośnie integracja sfery wirtualnej z rzeczywistą. Będą to akcje i konkursy, które będą wymagać różnego rodzaju aktywności poza Internetem, aby móc realizować dalszą zabawę w sieci. Tym, o czym firmy muszą pamiętać to fakt, że sam kontakt z publiką i landing page zachęcający do kliknięcia Lubię to nie wystarczy.

Medialny magnat, który nie radzi sobie w internecie

ruper_murdoch

Rupert Murdoch ostatnio jest znów na świeczniku. Konserwatywny magnat medialny, głowa News Corp., osiemdziesięcioletni biznesmen, założył konto na Twitterze i chyba postawił sobie za cel wywoływanie jak najwięcej kontrowersji. Jeśli jednak nie jest to celem, to Murdoch po raz kolejny pokazuje, że nie rozumie internetu. I przykro (albo i nie) to mówić, ale Murdoch nie nadąża za nowymi mediami. Gigant, który stworzył wielkie imperium medialne, nie do końca odnajduje się w nowej rzeczywistości i choć ma na koncie internetowe sukcesy, to porażki, łącznie z obecnością na Twitterze, przytłaczają.

Imperium Murdocha to przede wszystkim prasa i telewizja. Jak wiadomo, wszystkie media przenoszą się do sieci i jest to naturalny, choć czasem mniej lub bardziej bolesny trend. Murdoch postanowił jednak, oprócz podążania za widocznymi trendami, wykreować nowe. Stąd wzięło się The Daily, stąd niegdysiejsze plany wprowadzenia płatności w sieci za wszystkie treści od podmiotów News Corp., stąd kupno MySpace. I nie ma co wierzyć Murdochowi, że nauczył się wiele z porażki MySpace’a. Ten człowiek to rekin “starych” mediów, który nie radzi sobie w większości z sieciową rzeczywistością.

Głośny debiut pierwszej damy USA na Twitterze

Dziś, niecałą dobę od pierwszego tweeta udostępnionego na oficjalnym kanale Michelle Obama, żona prezydenta USA ma już ponad 230 tysięcy śledzących.

Media społecznościowe są mocnym elementem kampanii Obamy. Prezydent USA jest obecny w takich serwisach jak Twitter czy Google+, posiada też bloga na Tumblru. Najwyraźniej obecność pierwszej damy USA została przez prowadzących kampanię uznana za zasadną. Sądząc po tempie, w jakim rośnie liczba śledzących Michelle Obama w serwisie mikroblogowym można stwierdzić, że była to słuszna decyzja.

Wprowadzenie Google+ do wyszukiwarki jest logiczne, a ludzie dalej będą używać Google

Zrzut ekranu 2012-01-12 12:41:49

Google uruchomił chyba najważniejszą usługę od czasów samej wyszukiwarki i systemu reklamowego. Chodzi o opcję spersonalizowanego, społecznościowego wyszukiwania – Search plus Your World. W branży zawrzało, pojawiły się setki komentarzy popierających i krytykujących. Do tych drugich podłączył się Twitter, który w dość mocnym oświadczeniu stwierdził, że wyszukiwanie oparte o Google+ będzie złe dla wszystkich. Google wykonał bardzo niebezpieczny ruch, dając świetny argument oskarżycielom o monopolistyczne praktyki, jednak z punktu widzenia firmy jedyny rozsądny i nieunikniony. Search plus Your World wcale nie jest takie tragicznie, a wręcz odwrotnie. Wyszukiwanie personalne jest bardzo przyjemne i dopóki Google pozostawi przełącznik między Search plus Your World a “tradycyjnym” wyszukiwaniem” nie powinno być tak problematyczne. A że wyświetla boks z treściami z Google+? Gdy w tym miejscu były reklamy trzecie to nikt nie robił problemów…

Bliżej o tym, czym jest Search plus Your World – to opcja wyszukiwana mocno oparta na własnych społecznościowych kontaktach. Wyniki opierają się w niej o konto na Google+, elementy, którymi dzielą się osoby w kręgach, o znajomych znajomych i konta, zarówno te prywatne, jak i firmowe. Google wprowadził przełącznik między widokami wyników wyszukiwania. Każdy wynik personalny oznaczony jest odpowiednią ikoną. Dodatkowo również niezalogowani, nieużywajacy Plusa użytkownicy dostaną wyniki z Google+ w bocznym boksie. To w znaczny sposób zmienia pojmowanie wyszukiwania, jakie znaliśmy do te pory. Jeśli chcemy, wyniki mogą dotyczyć kręgu naszych zainteresowań, dostaniemy też podpowiedzi odnośnie osób.

Nowy narcyzm, czyli media społecznościowe tworzą „Pokolenie Ja”

narcara2

Oglądam kolejną reklamę kolejnego narzędzia do obsługi sieci społecznościowych. Oczywiście, oprócz pięknego obrazka szczęścia rodzinnego, który ma poruszyć emocje, drugim najważniejszym motywem jest łatwość dzielenia się. Podziel się swoimi wspomnieniami. Podziel się zdjęciami. Podziel się ze znajomymi informacją, gdzie jesteś, z kim jesteś i jak świetnie spędzasz czas. Pokaż się światu. Włącz się w coraz widoczniejszy trend narcystycznego, skupionego z każdym dniem bardziej na sobie społeczeństwa.

Niektórzy mówili na to “Pokolenie Ja” (“Generation Me”), co bardzo trafnie opisuje kierunek, w którym idą media społecznościowe. Dziś Mike Arrington napisał, że Facebook jest zatłoczony, zaszumiony, i że projekty takie, jak Path czy Just.me (w które Arrington inwestuje) są lekarstwem na ten szum. No są, fakt, bo spychają element interakcji gdzieś na bok, skupiając się na czystej potrzebie zaspokajania narcystycznych popędów do kreowania własnego wizerunku i tworzenia wrażenia, że liczę się tylko ja (just me, o ironio).

Życie prywatne i praca w mediach społecznościowych – sami prosimy się o zakazy

fb_1

Media społecznościowe zacierają granicę między życiem prywatnym a zawodowym. Który użytkownik Facebooka czy Twittera nie spotkał się z wpisami na temat pracy? To bardzo niebezpieczne, bo niestety rozsądek nie jest mocną stroną części społeczeństwa. Kiedyś głośna była sprawa pracownicy która rzekomo miała problemy zdrowotne a firma ubezpieczeniowa przyłapała ją na przebywaniu na wakacjach – wszystko dzięki zdjęciom na Facebooku, które kobieta wrzucała sama. Wiadomo też, że część pracodawców przy przyjmowaniu kogoś do pracy sprawdza jego profile w społecznościówkach, a coraz więcej firm określa zasady zachowania w internecie (np. Apple). To konieczne, bo jak się okazuje ludzie nie traktują jeszcze internetu jako poważnego medium, które może narobić szkód.

W Wielkiej Brytanii za aktywność na Facebooku zdyscyplinowano 150 policjantów, dwóch zwolniono, a co najmniej 7 skłoniono do opuszczenia pracy. Problemem były komentarze i zdjęcia umieszczane na największym serwisie społecznościowym. Organy kontrolujące zaznaczyły “niebezpieczne rozmycie granic między życiem prywatnym i zawodowym, nieodpowiednie zachowanie, umieszczanie w sieci zdjęć i informacji z operacji policyjnych czy nagabywanie innych”. Aktywność angielskich policjantów w sieciach społecznościowych jest już monitorowana.

Twitter po polsku – Polacy w końcu mogą się w nim bezproblemowo odnaleźć

Twitter

Tłumaczenia anglojęzycznych, specyficznych serwisów społecznościowych są zdradliwe. Wątpliwości takie dotyczyły zwłaszcza Twittera z racji wytworzenia własnych określeń na czynności i aktywności. Jednak od dziś polskojęzyczna wersja serwisu jest już ogólnodostępna. Choć nie obyło się bez błędów i czasem niejasnych sformułowań, to jednak trzeba przyznać, że w końcu Twitter będzie miał szanse na zaistnienie w Polsce, bo tłumaczenie rozjaśnia sens istnienia serwisu dla Polaków, którzy nie radzą sobie z angielskim lub z powodów ideologicznych nie korzystają z anglojęzycznych stron. Twórców tłumaczeń czeka jeszcze wiele pracy, ale już teraz należą im się gratulacje – w ramach bezpłatnej pomocy wykonali kawał dobrej roboty.

Najważniesze tłumaczenia w kontekście zwiększenia popularności Twittera w Polsce wykonane są wzorowo – proces rejestracji konta od początku do końca jest łatwy, a początkowe przedstawienie możliwości i działania Twittera powinno zapoznać każdego nowego użytkownika z podstawowymi funkcjami.

Kolejny rekord Twittera – ponad 25 tysięcy tweetów na sekundę

Twitter Comms poinformowało o największej w historii Twittera aktywności użytkowników.

Nowy rekord, 25 088 tweetów na sekundę, związany jest z projekcją telewizyjną filmu animowanego „Castle in the sky” Hayao Miyazakiego (pol. „Laputa – podniebny zamek”). Poprzedni rekord sprzed zaledwie pięciu dni, związany z informacją o ciąży piosenkarki Beyonce, był prawie 3-krotnie niższy od obecnego (8 868 tweetów na sekundę).

Charlie Sheen omyłkowo udostępnił swój numer telefonu na Twitterze

New York Post poinformował o przygodzie Charliego Sheena, który użył funkcji publicznego tweeta myśląc, że wysyła prywatną wiadomość do Justina Biebera.

Były gwiazdor sitcomu „Dwóch i pół” pisał do Justina Biebera wiadomość o treści: „310-954-7277 Call me bro. C,”. Zamiast jednak wysłać ją jako prywatną, udostępnił ją w formie tweeta na swoim profilu. Sheen szybko zorientował się jaki błąd popełnił i usunął wpis. Zanim jednak to zrobił, część spośród 5.5 milionów fanów śledzących jego profil zdążyła retweetować wiadomość. W przeciągu kolejnych kilku minut aktor dostał około 1800 SMSów i telefonów, w których ludzie przedstawiali się jako Bieber.

Przełącz do wersji mobilnej