83% Androida 2.+ wcale nie takie pozytywne

06.12.2010
83% Androida 2.+ wcale nie takie pozytywne

Według danych Google z 1 grudnia 2010 roku 83% urządzeń z Androidem posiada system w wersji 2.+. Bardzo ciekawa informacja, która obala mit o ogromnym rozwarstwieniu Androida. Tylko, że w dłuższej perspektywie nie będzie już tak różowo – po wprowadzeniu wersji 2.3 Gingerbread różnice powiększą się i nie ma na to żadnej rady.

Android to najbardziej podzielony system. W ciągu piętnastu miesięcy światło dzienne ujrzały 4 podstawowe jego wersje (1.5, 1.6, 2.0/2.1 i 2.2). Zmiany w każdej edycji były na tyle znaczne i przełomowe dla samego systemu, że często zmieniały oblicze całego telefonu.  Jednak wiele modeli nie dostało aktualizacji, a jeśli już, to z nawet kilkumiesięcznym opóźnieniem. Dlaczego?

Google tworzy jedynie system, a już urządzenia z nim zależą tylko i wyłącznie od producentów. Z ich poziomu widzenia to świetne rozwiązanie – praktycznie sami decydują o wszystkim, mogą tworzyć własne nakładki i dodawać nowe funkcje. Jednak dla użytkownika z dłuższej perspektywy nie jest to idealna sytuacja. Każda aktualizacja zmodyfikowanego przez producenta systemu wymaga zmian i dostosowania, co często skutkuje ogromnym opóźnieniem (choćby SE Xperia X10 czy HTC Hero).

Jest pewne, że tak dobre statystyki odnośnie systemu wynikają z faktu, iż ostatnia premiera nowej wersji systemu miała miejsce już dosyć dawno, bo w maju. Od tego czasu producenci zdążyli dostosować go do swoich urządzeń i udostępnić użytkownikom, chociaż i to nie zawsze. Na papierze więc liczby wyglądają dosyć ładnie. Skąd jednak bierze się te pozostałe 17 procent urządzeń? Jeśli wierzyć danym, to część urządzeń z Androidem w wersji niższej niż 1.6 to tanie, autorskie smartfony i tablety(często produkowane w Chinach, jak np. myPhone A320 NEXT). Reszta z tych 17 procent to prawdopodobnie nieświadomi użytkownicy.

Jest kwestia czysto techniczna – wymagania samego systemu. Na razie urządzenia o gorszej specyfikacji dostają aktualizacje, ale przy nowych wersjach nie wszystkie już, mówiąc kolokwialnie, wyrabiają. Słabsze smartfony nie znikają z rynku wcale tak szybko, jakby chcieli tego producenci. Podnoszą się też standardy, jeszcze niedawno jednogigahercowy procesor dostępny był w smartfonach z najwyższej półki, dziś znaleźć go już można w middle-endach.

Aktualizacja Androida do 2.3 Gingebread zbliża się nieubłaganie, i, jeśli wierzyć pogłoskom, przyniesie co najmniej kilka ważnych zmian. Jednak nie ma szans, by część z obecnych dziś na rynku urządzeń dostała ją nawet za kilka miesięcy. Przepaść między poszczególnymi modelami urośnie, co może odbić się negatywnie nie tylko na producentach, ale i na samym Google?u. Jeśli gigant z Mountain View szybko nie zaradzi temu problemowi, może się okazać, że klienci wybiorą pewniejsze rozwiązania, z gwarancją aktualizacji, jak na przykład Windows Phone 7.

Dołącz do dyskusji

Advertisement