Banki a socjotechnika

16.07.2008
Banki a socjotechnika

Po przeczytaniu kilka lat temu książki Kevin Mitnick „Sztuka podstępu” pojąłem znaczenie słowa socjotechnika. Dzięki temu w wielu przypadkach jakie spotykają mnie codziennie wiem jak się zachować i jak odmówić podania danych ciekawych dla rozmówcy pod drugiej stronie.
Dzisiaj właśnie po raz kolejny spotkała mnie sytuacja w której zostałem poproszony o podanie swoich danych osobowych. Nie będę pisać dokładnie o jaki bank chodzi, ale podejrzewam, że większość z nich działa na podobnej zasadzie. Wracając do sprawy. Zadzwoniła do mnie miła pani, która przedstawiła się z imienia i nazwiska i zajmowanej pozycji w banku. Następnie zapytała czy może mi przedstawić indywidualną ofertę. Po mojej zgodzie stwierdziła jednak, że musi mnie najpierw zweryfikować, czy rzeczywiście dodzwoniła się do właściwej osoby. Zgodziłem się, bo nie wiedziałem co mnie czeka. A czekała mnie mała niespodzianka. Pani grzecznie zaczęła od PESELu, a następnie chciała żebym podał jej inne swoje dane. Na moją uwagę, że nie będę przekazywać nikomu swoich danych zareagowała dość dziwnie, z lekkim oburzeniem i stwierdziła, że mogę przecież przeczytać na ich stronie internetowej, że ona pracuje w takim, a takim dziale – Jakby ten kto mógłby się pod nią podszyć nie mógłby najpierw tego sprawdzić w sieci. Na tym zakończyła się moja rozmowa i po raz kolejny nie usłyszałem lukratywnej oferty na kartę kredytową.
Pozdrawiam i pamiętajcie, żeby wystrzegać się podawania danych jak dzwoni (z ukrytego numeru) do ciebie konsultant z jakąkolwiek ofertą.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement