Spider's Web

Wpisy z działu: wyniki finansowe Apple

Niewyobrażalnie dobry kwartał Apple!

apple-store-fifth-avenue-logo

Niewyobrażalnie dobre wyniki pierwszego kwartału rozliczeniowego 2012 r. (koresponduje z ostatnim kwartałem kalendarzowym poprzedniego roku) podał dziś Apple. Będąc spółką tak dojrzałą jak Apple, o tak wyśrubowanych już wcześniej rekordach wzrostów i jednocześnie pokazać prawie podwojone przychody i ponad dwa razy większe zyski w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej, to sprawa wręcz niemożliwa do powtórzenia.  

We wszystkich najważniejszych aspektach kwartalnych wyników Apple’a widać gigantyczne wzrosty. Sprzedaż iPhone’ów przekroczyła 37 mln sztuk – o 128% procent więcej niż rok wcześniej. Sprzedaż iPadów z kolei zanotowała 111% wzrost do 15,43 mln sztuk. Sprzedaż Maków po raz pierwszy w historii (o ile mnie tu pamięć nie zawodzi) przekroczyła 5 mln sztuk (5,2 mln dokładnie). Jedynie w sprzedaży iPoda nastąpił duży spadek o 21% do 15,4 mln sztuk, ale nie można tego zapisywać na poczet strat firmy Tima Cooka. Apple już dawno wspaniale przeniósł ciężar swojego biznesu na iPhone’a, który jest poniekąd kontynuacją produktową iPoda. Przy okazji wygaszanie linii odtwarzaczy multimedialnych na poziomie sprzedaży 15 mln sztuk kwartalnie wydaje się być wyjątkowo mało problemowe. 

Rozczarowujące wyniki Apple’a w złym momencie

W złym momencie przyszły dla Apple’a gorsze niż oczekiwano wyniki kwartalne. To pierwszy kwartał sygnowany przez nowego CEO Tima Cooka i mimo że najnowsze wyniki finansowe dotyczą okresu, kiedy na czele Apple’a – przynajmniej formalnie i przynajmniej w połowie – stał jeszcze Steve Jobs, to jednak pierwsze od niepamiętnych czasów wyniki poniżej oczekiwań rynku idą niestety na konto Cooka. Jest jednak szansa na to, że to wyjątkowy i jednorazowy problem, bo linia iPhone’ów, która zawiodła najbardziej w ostatnim kwartale powinna się odbić ze zdwojoną siłą w wynikach następnego kwartału. 

Ileż to razy z rzędu analitycy – mówiąc kolokwialnie – nie dowozili Apple’a w swoich estymacjach przed publikacjami wyników kwartalnych? Dziesięć, piętnaście, dwadzieścia? W zasadzie od czasów pierwszego iPhone’a w 2007 r. Apple zawsze szokował rynek bijąc na głowę nawet najbardziej optymistycznych analityków z najbardziej prestiżowych domów analitycznych. Co więcej, to w zdecydowanej większości przypadków bliżej poprawnych wyników byli niezależni analitycy, tacy jak Andy Zaky czy w ostatnim czasie Horace Dediu. Wszystko się jednak kończy i po raz pierwszy zawodowi analitycy przeszacowali Apple’a. Rynek zareagował dość nerwowo, dużo bardziej nerwowo niż na wieść o śmierci Steve’a Jobsa. Zaraz po ogłoszeniu wyników spadły w momencie o 6,7%, czyli 28 dol. na cenie akcji.

Apple – największa (giełdowa) firma świata

Czyż to nie paradoks? Dokładnie dzisiaj, gdy niektórzy wieszczą pęknięcie ‘bańki Apple’a, Apple zostaje największą firmą świata pod względem kapitalizacji giełdowej. Wprawdzie nie wiadomo czy na koniec dzisiejszej sesji firma Jobsa utrzyma tę pozycję – aktualnie trwa swoista przepychanka z poprzednim liderem, paliwowym gigantem Exxon – ale i tak dzisiejszy dzień zapisze się w annałach historii technologicznego biznesu – oto bowiem w zasadzie mała spółka, z bardzo ograniczonym portfolio produktów – zostaje największą spółką giełdową świata. To finalnie sankcjonuje przejście globalnej ekonomii od ery produkcyjnej do ery rozrywki technologicznej.

Wyprzedzenie firmy Exxon na pozycji największej spółki giełdowej świata jest nieuniknione, nawet jeśli nie zdarzy się to dziś. To bowiem Exxon bardziej spada niż Apple patrząc w krótkoterminowym okresie w otoczeniu zawirowań wokół amerykańskiej i globalnej gospodarki. Patrząc w długoterminowym ujęciu – nie można mieć wątpliwości: jeszcze w październiku 2010 r., różnica w kapitalizacjach giełdowych obu firm wynosiła ponad 60 mld dol. W ciągu niecałego roku dystans zmniejszył się do 6 – 8 mld dol. przed ostatnią zawieruchą. W ciągu ostatnich kilku dni dystans zaczął dramatycznie maleć i dzisiaj, po raz pierwszy w historii na moment Apple wyprzedził energetycznego globalnego giganta.

Rafał Hirsch: Apple mógłby sobie kupić… Microsoft

Zapraszam do przeczytania gościnnego wpisu Rafała Hirscha, dziennikarza stacji TVN CNBC i przy okazji aktywnego komentatora wydarzeń giełdowych na Twitterze oraz autora ciekawego bloga na tematy finansowe.

Wyniki Apple są nudne. Co kwartał dynamiki wzrostu większe od wszystkich oczekiwań, tak jakby wszyscy analitycy się zmawiali, że znów nie docenią Appla. To, że Apple pokaże wyniki lepsze od oczekiwań dla mnie stało się już oczekiwaniem nadrzędnym, co prowadzi do sytuacji nonsensownej. Jeśli kiedykolwiek Apple pokaże wyniki tylko zgodne z oczekiwaniami, będzie to dla rynku ogromne rozczarowanie, które wywoła przecenę spółki na giełdzie. Mogę się założyć, że tak będzie. W takiej sytuacji najlepiej już niczego po wynikach Apple nie oczekiwać. Postanowiłem oczekiwać czegoś innego.

Apple jest już dwiema nogami w erze post-PC (analiza wyników kwartalnych)

Kiedy piszemy o erze post-PC, to nie twierdzimy, że konsumenci przestają używać komputerów PC i przerzucają się wyłącznie na urządzenia mobilne, lecz twierdzimy, że dynamika sprzedaży tych pierwszych gwałtownie spada na rzecz tych drugich i że powoli urządzenia mobilne podbierają komputerom PC podstawowe czynności, które wcześniej wykonywane były za pomocą tych drugich. Dziś mamy kolejny przykład na istnienie fenomenu post-PC, nawet jeśli jest on tożsamy jedynie dla jednej firmy, ale za to jakiej – najwyżej wycenianej firmy technologicznej świata. Apple pokazał wyniki, które nie powinny budzić wątpliwości – 70% wszystkich przychodów firmy pochodzi ze sprzedaży urządzeń, które post-PC firmują.

Który to już raz z rzędu Apple zaskakuje in plus wszystkich bez wyjątku analityków giełdowych? Nie pomylimy się zbytnio twierdząc, że Apple jest jedyną firmą technologiczną z topów topów, która praktycznie zawsze jest niedoszacowana – tak jakby rynek nigdy do końca nie wierzył w to, że iPhone’y, iPady i Maki mogły się sprzedawać z kwartału na kwartał lepiej, albo w to, że iPad może być jedynym tabletem na rynku, który buduje nowy rynek w iście kosmicznym tempie.

Wielki sukces Steve’a Jobsa – nikt już o niego nie pyta

Na dzień przed publikacją najnowszych wyników kwartalnych kurs akcji Apple’a na giełdzie osiągnął kolejne historyczne maksimum – 371,06 dol. Dzisiaj i jutro powinno być jeszcze lepiej, bo zdaje się, że Apple zaprezentuje kolejne rekordowe wyniki kwartalne, a w ostatnim czasie tzw. profesjonalni analitycy rynkowi nieco lepiej przewidują wyniki firmy, co z kolei prowadzi do lepszych nastrojów giełdowych inwestorów. Apple wydaje się być na niesamowitej fali niesamowicie pozytywnych wydarzeń dla firmy i co ciekawe, nikt już nie pyta o Steve’a Jobsa. To również pokazuje jak świetnym strategiem jest szef Apple’a.

Giełdowa wycena Apple’a w długoterminowym okresie prze nieustannie do przodu. Firma już jest drugą największą firmą świata pod względem kapitalizacji giełdowej, a coraz częściej mówi się, że wkrótce powinna stać się największą. Aktualnie kapitalizacja Apple’a wynosi prawie 350 mld dol., a Exxon – energetyczny gigant, który od dłuższego czasu jest najbardziej wartościową firmą świata – warty jest niecałe 410 mld dol. Różnica bagatela 60 mld dol. W styczniu 2011 r. kiedy Apple stawał się największą technologiczną spółką świata, różnica do Exxxonu wynosiła 75 mld dol. W ciągu pół roku Apple nadrobił 15 mld dol. Po dzisiejszej publikacji wyników dystans powinien się wyraźnie zmniejszyć.

Czy Apple zabije iPoda? – zapytałem Horace’a Dediu z Asymco

Po ostatnich wynikach kwartalnych Apple’a, w których obok największego zaskoczenia – dużo niższej niż oczekiwano sprzedaży iPada – odnotowano gigantyczny spadek sprzedaży iPodów, zapytałem topowego niezależnego analityka rynku mobilnego Horace’a Dediu z Asymco o przyszłość linii iPod w portfolio Apple’a. W końcu 17 proc. w dół rok do roku to największy w historii spadek sprzedaży tych multimedialnych odtwarzaczy.

Dediu odpowiedział tak: To rzeczywiście wielki spadek sprzedaży. Ja oczekiwałem 10 proc. spadku. Myślę jednak, że udział iPoda touch w ogólnej sprzedaży jest dziś większy niż kiedykolwiek wcześniej. Oceniam go na 55%. W końcu widzimy jednak poważną kanibalizację sprzedaży muzycznych odtwarzaczy przez iPhone’y i iPady. To ma jednak dobre przełożenie na marżę i zyski Apple’a, a poza tym iPhone rośnie znacznie szybciej niż spada iPod. Nie sądzę, żeby Apple zabiło tę linię produktów w najbliższych latach, ponieważ ciągle jest dochodowa.

Bolesny falstart iPada 2 choć wyniki Apple’a tradycyjnie rewelacyjne

Jeśli 2011 rok ma być rokiem iPada 2, a nie rokiem jego naśladowców, to Apple zanotował bolesny falstart w pierwszym kwartale kalendarzowym (odpowiada drugiemu kwartałowi rozliczeniowemu w Cupertino) – sprzedaż tabletu spadła o 36% kwartał do kwartału. I nie ma znaczenia, że poprzedni kwartał był czasem wzmożonej sprzedaży związanej ze Świętami Bożego Narodzenia – w zeszłym kwartale debiutował przecież iPad 2. Jednak w ogólnym ujęciu, wyniki finansowe Apple’a są tradycyjnie rewelacyjne, a sprzedaż iPhone’a po prostu miażdży.*

Który to już raz z rzędu wszyscy bez wyjątku analitycy giełdowi (a wśród nich są tacy, którzy delegowani są tylko i wyłącznie do śledzenia firmy Steve’a Jobsa) niedoszacowali wyników Apple’a (w zasadzie to wiadomo od kiedy – od 2003 r. ani razu analitycy nie pomylili się górę…). Tym razem jednak mają wymówkę – trudno było bowiem spodziewać się, że kwartalny zysk oraz przychody Apple’a mogły się podwoić! Kwartalnie Apple zarabia na czysto – uwaga uwaga – 5,99 mld dol, co daje wzrost o 95% z 3,07 mld rok wcześniej, głównie dzięki temu, że średnia marża brutto na produktach wzrosła z 38,5% do 41,4%. Przychody ze sprzedaży wzrosły z kolei o 83% do 24,67 mld dol. Takich wzrostów nie da się dziś znaleźć wśród największych firm technologicznych świata. Twierdzenie, że Apple wciąż rośnie niczym start-up są jak najbardziej uzasadnione.

Liczby Apple’a nie kłamią

Jak zwykle podczas swoich konferencji Apple podaje kilka ciekawych liczb, które w obliczu większych wydarzeń, jakim wczoraj niewątpliwie była prezentacja iPada 2 (albo jak kto woli etui Smart Cover), mogą umknąć szerszej uwadze. I tym razem warto je jednak zapamiętać i przeanalizować, bo kilka z nich jest bardzo spektakularnych.

200 mln zarejestrowanych kont w iTunes z kartami kredytowymi - gigantyczne osiągnięcie Apple’a, które w obliczu postępującej dominacji ekonomii „połączonych urządzeń” (z ang. connected devices) wydaje się być najważniejszym elementem układanki Jobsa. iTunes Store (traktowany jako sklep z multimediami audiowizualnymi, książkami oraz aplikacjami na urządzenia mobilne) jest nie tylko centrum synchronizacji mediów pomiędzy urządzeniami w rękach konsumentów Apple’a, ale prawdopodobnie także największą bazą kart kredytowych na świecie. To tu należy szukać podstaw wielkiego sukcesu finansowego Apple’a.

Apple sprzedaje rekordowe ilości iPhone’ów, ale traci rynek?

Cytując klasyka polskiej sceny politycznej: dużo ostatnio czytam, poszerzam horyzonty (szczególnie podczas #AlkoTwitter; utrzymuję się więc w konwencji klasyka) i trafiłem niedawno na blog Tomi Ahonena (nie mylić ze skoczkiem narciarskim) „Communites Dominate Brands” a tamże na wpis krytycznie podsumowujący wyniki sprzedaży iPhone’a przez Apple’a, w którym autor dowodzi czemuś zupełnie odwrotnemu niż generalnie się uważa.

Wprawdzie do końca ufać Tomiemu nie można, bo to były pracownik Nokii i z tonu wypowiedzi jasno wynika „nastawienie” do opisywanej kwestii, ale mimo to warto go uważnie przeczytać, bo zwraca uwagę na kilka istotnych tricków, które stosuje Apple w swojej nomenklaturze, co z kolei pozwala producentowi iPhone’a budować PR wokół swojej platformy. Prześledźmy.

Wyniki Apple’a po 1Q: bez żadnego „ale”.

Apple po raz kolejny ogłosił rekordowy kwartał - tym razem to naprawdę najlepszy kwartał w historii firmy. Wrażenie potęgowane jest tym bardziej, że liczby dotyczyły zdecydowanie najlepszego dla sprzedaży kwartału w roku – kwartału świątecznego. Co najważniejsze, tym razem nie ma żadnego „ale”. Jak mówi cytowany w informacji prasowej Steve Jobs – Apple pędzi z maksymalną prędkością. Rzeczywiście wygląda na to, że na razie nic go nie powstrzyma: ani sprawa anteny w iPhonie 4, ani wewnętrzna kanibalizacja sprzedaży pomiędzy poszczególnymi liniami produktów, ani nawet problemy zdrowotne Steve’a Jobsa.

Przychody i zysk Apple’a w ostatnim kalendarzowo kwartale 2010 r., który odpowiada pierwszemu kwartałowi rozliczeniowemu 2011 r. (amerykańskie firmy mają dowolność w wyborze początku i końca roku rozliczeniowego) muszą i robią kolosalne wrażenie – 26,7 mld dolarów obrotów i aż 6 mld dol. zysku. W obu przypadkach to ponad 70% więcej niż rok wcześniej. To oznacza, że jest duża szansa na to, że padnie kolejna symboliczna bariera – po tym jak Apple przegonił Microsoft pod względem kapitalizacji giełdowej, a także wartości sprzedaży, z gigantycznym 6 mld kwartalnym zyskiem może wyprzedzić producenta Windowsa pod względem dochodowości. Microsoft ogłosi swoje wyniki kwartale 27 stycznia. W zeszłym roku Microsoft wygenerował 5,41 mld dol. zysków w kwartale świątecznym.

Apple ma problem, bo Air zjada iPada

Pierwsza moja myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy zobaczyłem, że Apple wprowadza do swojej oferty jedenastocalowego MacBook Air była taka: hej, a jak to się ma do obecności w portfolio iPada 3G? Przecież zakres funkcjonalny obu urządzeń jest bardzo podobny. Dzisiaj, w kilka tygodniu po tym debiucie podobne pytania zadają czołowi biznesowi analitycy. Rodzi się naturalne pytanie: czy nowy Air nie kanibalizuje sprzedaży iPada?

Steve „Wielebny” (jak mawia Tomasz Świderek na Twitterze) Jobs postawił się co nieco pod ścianą, kiedy w styczniu 2010 r. dowodził, że netbooki to kupa (jak mawia Paweł Opydo na Playr) – że słabe, że wyświetlacze kiepskie, że obarczone oprogramowaniem PC. Wtedy było to odważne stwierdzenie – w końcu netbooki były jedną kategorią rynku PC, która pokazywała wzrosty. Nowoczesnych tabletów z nowym pozycjonowaniem marketingowym nie było wtedy w ogóle.

Wyniki potwierdzają problem Microsoftu

Zysk Microsoftu po pierwszym kwartale rozliczeniowym 2011 r. skoczył aż o 51% do 5,41 mld dol., a przychody o 25% do 16,2 mld dol. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że firma Steve’a Ballmera fenomenalnie radzi sobie na rynku. To mylne wrażenie – wyniki Microsoftu coraz bardziej uzależnione są od Office’a i Windowsa. Wynik finansowy Microsoftu nie uwzględnia rosnących rynków ery post-PC: smartfonów, tabletów, e-czytników oraz wyszukiwania w internecie. Linie biznesowe, które odpowiadają inwestycjom w nowe projekty są niedochodowe. Ba, są deficytowe. Bardzo deficytowe.

Wczoraj pisałem na Gazeta.pl Technologie, że Microsoft powoli staje się marką biznesową, tracąc znaczenie jako marka konsumencka. Zaprezentowane wczorajszej nocy (czas polskiego) wyniki kwartalne giganta z Redmond potwierdzają ten fenomen – Microsoft zarabia większość swoich pieniędzy na kontraktach licencyjnych z producentami komputerów PC oraz korporacjach, którym sprzedawany jest pakiet biurowy Office oraz serwery. Z 16,2 mld dolarów w ostatnim kwartale, aż 14 mld pochodzi właśnie z biznesowego kanału (5,13 mld – Business Division (Office), 4,8 mld – Windows & Windows Live oraz 3,55 mld – Server and Tools Business). Przychody z linii konsumenckiej (Xbox, Zune, Windows Phone) wyniosły tylko 1,8 mld dol. Mowa tu o przychodach, bo ta linia biznesu Microsoftu przynosi gigantyczne straty, o czym za chwilę.

Apple po 4 kwartale: skoro jest tak dobrze..

Skoro jest tak dobrze?, to czemu potrzebny był rzadko odwiedzający konferencje finansowe Steve Jobs. Skoro jest tak dobrze? , to czemu wkrótce po ogłoszeniu wyników wycena Apple’a spadła o prawie 6%. W zachwytach nad kolejnym rekordowym kwartałem Apple’a trzeba zauważyć jedno, no może dwa niepokojące zjawiska, które dotyczą kluczowych pozycji w portfolio Apple’a. Mówiąc bez ogródek – sprzedaż iPada rozczarowała, podobnie jak – mimo solidnego wzrostu – sprzedaż Maków. Co również istotne, znacząco spadła marża firmy. Mimo to, Apple ponownie dowiódł, że jest na najlepszej drodze do światowej dominacji. Wczoraj złamał kolejną barierę – zarabia już więcej niż IBM i niewiele mniej od Microsoftu.

Warto spojrzeć na reakcję giełdy na wczorajsze wyniki. W ostatnim czasie kurs Apple’a śrubował rekordy dodając kolejne miliardy do kapitalizacji firmy. Krótko po ogłoszeniu rezultatów za 4 kwartał rozliczeniowy 2010 r. (u Apple’a równa się trzeciemu kwartałowi kalendarzowemu) wycena Apple’a spadła o? 5,7% (18 dol.). To potężne tąpnięcie. Wydaje się, że związane właśnie z rozczarowującą nieco sprzedażą komputerów – Maków i iPadów. I marży brutto oczywiście, która ma największe bezpośrednie przełożenie na zysk firmy.

Apple? drugą co do wielkości firmą świata

Wczoraj Apple na chwilę wyprzedził firmę PetroChina pod względem rynkowej kapitalizacji (w uproszczeniu: liczba akcji w obiegu rynkowym x ich cena), stając się? drugą największą firmą świata. Nie sektora technologicznego, nie wśród amerykańskich firm – ale drugą największą firmą giełdową całego świata.

Pod względem kapitalizacji Apple ulegał jedynie gigantowi energetycznemu Exxon Mobil Corp., który od kilku lat dzierży miano największej giełdowej spółki świata. Po południu Apple spadł z powrotem na trzecie miejsce za PetroChina. Wydaje się jednak, że tylko na chwilę. W ciągu trzech lat Apple ponad potroił bowiem swoją wartość giełdową, podczas gdy rywale stoją w miejscu lub lekko tracą.

Przełącz do wersji mobilnej