Apple i Google mają… rosnący problem z Google’em na iPhonie

Artykuł/Biznes 15.08.2017
Apple i Google mają… rosnący problem z Google’em na iPhonie

3 mld dol. – tyle ma płacić Apple’owi Google za to, żeby to jego wyszukiwarka była tą domyślną na iPhonie. To oznacza, że obaj giganci technologicznego biznesu mają rosnący problem z coraz większą zależnością od siebie.

Apple kontra Google, iPhone kontra Android – to główne osie rywalizacji we współczesnym technologicznym świecie. Nie da się wokół nich przejść obojętnie, także na poziomie użytkowników – albo jesteś za iPhone’em i pomysłem Apple’a na rozwój kategorii smartfonów albo za Google’em i jego otwartym Androidem. I za nic w świecie nie zmienisz obozu. Dla wielu to jak przynależność do odpowiedniej grupy społecznej, a nawet religijnej.

Tymczasem nie wszyscy wiedzą, jak mocno oba obozy ze sobą współpracują. Ba, zmuszone są do tej współpracy okolicznościami – ani Apple nie może sobie pozwolić na pozbycie się najważniejszych usług Google’a z iPhone’a, ani Google nie może pozwolić na to, by na iPhonie obecnym nie być.

Co ciekawe, ta konieczna współpraca dochodzi do momentu, w którym staje się niebezpieczna dla obu podmiotów.

Toni Sacconaghi, analityk Bernstein, który od lat zajmuje się analizą rynku mobilnego, donosi, że według jego obliczeń, Google płaci dziś Apple’owi ponad 3 mld dol. rocznie za to, by jego wyszukiwarka była domyślnie instalowana w iPhone’ach (i nie jest to analiza z czapy – warto wczytać się w jej metodologię, bo zrozumieć, że na 100 proc. jest bliska prawdy). Co ciekawe, kontrakt z Google’em ma być tak rozpisany, że gwarantuje Apple’owi stały wzrost tej kwoty. Google miał się zgodzić na to, by 34 proc. przychodów z reklamy mobilnej przy wynikach wyszukiwania na iPhonie oddawać Apple’owi.

3 mld dol. może wydawać się niewiele w skali biznesów obu firm, ale… to aż 5 proc. całego zysku operacyjnego Apple’a w skali roku. Ta płatność od Google’a ma też stanowić 25 proc. wzrost zysku operacyjnego Apple’a w ostatnich kwartałach. A to już poważna sprawa, tym bardziej, że gwiazdą ostatnich odczytów finansowych firmy z Cupertino nie jest sam iPhone, lecz dział usługi, czyli tam, gdzie Apple raportuje sprzedaż dóbr cyfrowych za pośrednictwem swoich smartfonów.

Mówimy tu o segmencie, który stanowi już 13 proc. przychodów całej firmy. I, co ciekawe, na przestrzeni 10 kwartałów z ostatnich 11 zaraportowanych przez Apple, pierwszym lub drugim najważniejszym czynnikiem wzrostu przychodów i rentowności segmentu Usługi są przychody z udzielanych licencji, czyli właśnie tam, gdzie Apple zlicza płatności od Google’a. Można więc śmiało postawić diagnozę, że to w dużej mierze Google stoi za wielkim sukcesem Apple’a w Usługach.

No i właśnie – ta rosnąca zależność obu podmiotów od siebie to… obusieczny miecz.

Dla Apple’a tak potężne uzależnienie finansowe bardzo ważnego działu przychodowego od głównego biznesowego konkurenta to niezręczność. Co będzie, gdy Google pod wpływem nacisku własnych inwestorów odnośnie kosztów pozyskiwania mobilnych przychodów, po prostu zrezygnuje z płacenia za domyślną wyszukiwarkę na iPhonie? Czy Apple zrezygnuje wtedy z wyszukiwarki Google? Klienci w wielu częściach świata, w tym także w Polsce, dostaną wybrakowany produkt, bo żadna inna wyszukiwarka nie jest tak dobra, jak ta od Google’a. A może zostawi Google’a za darmo? Tyle, że wtedy zakrzykną udziałowcy Apple’a pytając – hej, skąd te spadki przychodów w segmencie Usługi?

No i wtedy Apple wyszedłby na leszcza.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement