Xbox One Scorpio może być ostatnią konsolą

Felieton/Gry 03.03.2017
Xbox One Scorpio może być ostatnią konsolą

Xbox One jest czymś zupełnie innym, niż Xbox 360. Platformie tej bliżej do PC niż nawet za czasów pierwszej konsoli Xbox. Nie bez przyczyny. Bo już niedługo możemy zadać sobie pytanie – po co właściwie nam konsola do gier?

Po tym jak Phil Spencer przejął stanowisko szefa działu Xbox, w markę udało się tchnąć nowe życie. Dzięki atrakcyjnym grom i bardzo przyjaznej polityce względem graczy, ci zaczęli puszczać w niepamięć fatalną premierę Xboxa One a wręcz na nowo angażować się w tę konsolę.

Teraz jednak czas prawdziwej próby przed Spencerem. Umowy na wyłączność ze studiami zewnętrznymi się pokończyły, więc te wydają gry również na PlayStation. Należące do Microsoftu studia gier wykonują bardzo dobrą, choć niezupełnie inspirującą pracę, a konkurent to wykorzystuje, pokazując – zamiast jak Microsoft, dopalone sequele – coraz to nowsze i bardziej porywające superprodukcje.

No i jest jeszcze kwestia nowego sprzętu. Gdzie jest Xbox One Scorpio?

Rozczarowujący sprzętowo PlayStation 4 nie tylko otrzymał dopalonego starszego PRObrata, to jeszcze wprowadził do sprzedaży zupełnie nowe PlayStation VR, które, co prawda, może skończyć jak Kinect, ale też rodzi wielkie nadzieje.

project scorpio 2

Tymczasem dopalona wersja Xboxa One pojawi się dopiero na Święta i najpewniej dlatego Microsoft nie zapowiada gier, bo chce je pokazać już na nowej konsoli. A kosmetycznie odświeżona wersja „S” z obsługą multimediów UHD i gier HDR również, tak jak PlayStation 4, wydajnością nie grzeszy. Microsoft wyprztykał się z sequeli swoich znanych marek, nie zapowiada nic nowego. Nadal na każdego sprzedanego Xboxa One przypadają dwie sprzedane konsole PlayStation 4.

Spencer nie chce jednak walczyć na zasadach wyznaczonych przez rywala.

Choć wielokrotnie podkreśla, że Nintendo i Sony są dla niego wielką inspiracją, jego uwaga wyraźnie jest skupiona na Valve i platformie Steam. I wyraźnie się uczy na jej historii. Zarówno na jej sukcesach, jak i porażkach.

Spencer dzięki Steamowi rozumie, jak ważna jest społeczność. Stąd inwestowanie w dobrodziejstwa dla abonentów Xbox Live Gold, zgodność z grami z Xboxa 360, inicjatywa Xbox Play Anywhere czy niedawne wprowadzenie potencjalnie rewolucyjnego Xbox Game Pass.

Szef Xboxa widzi też jak Valve, na razie bez powodzenia, stara się stworzyć ekosystem urządzeń zorientowanych wokół Steama, takich jak HTC Vive czy licencjonowane Steam Machines. I patrząc w którą stronę prowadzi Xboxa, chce zrobić coś podobnego. Tylko w odwrotną stronę.

Jak się nad tym zastanowimy, to przecież jest oczywiste.

Xbox One został przebudowany od strony oprogramowania, podmieniono mu system operacyjny z niestandardowej wersji Windows 8 na Windows 10. Sieć Xbox Live i związane z nią usługi trafiły już na komputery PC, a wraz z aktualizacją Creators Update usługi Xbox będą bezpośrednio zintegrowane z systemem operacyjnym.

xbox one zrzut ekranu 3

Microsoft dąży też do tego, by każda gra zakupiona na jakiekolwiek urządzenie związane z marką Xbox działała na każdym urządzeniu tej marki. Jeszcze tego nie osiągnął, bo nie ma na tyle dużego przebicia by wymusić to na wszystkich zewnętrznych wydawcach, ale z kwartału na kwartał jest coraz bliżej.

A Xbox One „Scorpio”, tak jak PlayStation 4 Pro, nie jest zupełnie nową konsolą, a szybszą wersją poprzedniej. Gry tworzone na PlayStation 4 Pro i Xboxa One „Scorpio” zachowują zgodność z, odpowiednio, PlayStation 4 i Xboksem One. Jest jednak jedna różnica między PS 4 Pro a X1 Scorpio. Pierwsza konsola to relatywnie nieznaczna aktualizacja, tymczasem druga to znaczący przyrost mocy.

Urządzeniom Xbox One coraz bliżej do bycia pecetami, a pecetom coraz bliżej, dzięki wysiłkom Microsoftu, Nvidii i AMD, do bezproblemowości i wygody konsol. Microsoft nawet tego nie kryje, podkreślając wręcz coraz więcej wspólnych cech obu rodzajów urządzeń.

Od tego do odpowiednika Steam Machines już bardzo niedaleko.

Microsoft wyraźnie jeszcze nie rozgryzł wszystkiego, jest już jednak coraz bliżej sprawienia, by urządzenie takie, jak Xbox One „Scorpio” było tym dla rynku urządzeń do grania z Windows 10, czym Surface dla hybryd czy HoloLens dla gogli mieszanej rzeczywistości. Urządzeniem mającym inspirować innych i wyznaczać standardy. Ale niekoniecznie jedynym na rynku.

Istnieje coraz mniej przeszkód, by firmy takie, jak Dell, HP czy Lenovo wprowadziły na rynek własnych wersji konsol do gier z Windows 10 i usługami Xbox, tak jak tych przeszkód jest coraz mniej by właściwie każdy komputer PC z Windows 10 stał się jakąś odmianą konsoli Xbox.

Steam Machine
Steam Machine marki Alienware (Dell)

Coś jak Steam Machines, tylko zamiast z Linuxem na pokładzie, to z dobrze znaną twórcom gier platformą Windows 10, XboxOS i chmurą Xbox Live. Wtedy znaczenie Sony zmalałoby do znaczenia Nintendo. Istotnego gracza z uwagi na bogate tradycje i uwielbiane przez graczy serie gier, ale jednak, z uwagi na swoją zamkniętość, relatywnie niszowego.

Microsoft, dzięki swojej działalności w prawie że każdym segmencie informatyki, ma narzędzia do swojej dyspozycji i alternatywne możliwości zarabiania na Xboksie, o których Sony i Nintendo mogą tylko pomarzyć. Spencer może nie sprzedać nawet ani jednej konsoli Xbox One, a i tak odnieść sukces. Wystarczy, że Microsoft będzie pobierał prowizje i opłaty za chmurę Xbox Live wykorzystywaną na dowolnym urządzeniu partnera sprzętowego.

Prawdziwym rywalem dla Microsoftu jest więc Steam.

Co ciekawe, Valve z uwagi na klapę jaką były Steam Machines, nadal musi polegać na Microsofcie jako partnerze. To będzie jednak coraz chłodniejsza i chłodniejsza przyjaźń. Zintegrowanej bezpośrednio z Windows 10 i dostępnej na wielu komputerach i konsolach do gier platformie znacznie łatwiej pozyskać użytkowników niż takiej, którą trzeba sobie skądś pobrać i zainstalować. Teoretycznie.

Na szczęście dla nas wszystkich, Steam jest za duży, za bogaty i ma zbyt liczne grono zadowolonych klientów i partnerów, by się obawiać o swoja przyszłość. Największy pojedynek w branży będzie więc starcie Microsoftu z Valve, z którego obie firmy wyjdą relatywnie nietknięte, z podzielonym pomiędzy sobą rynkiem.

A Sony i Nintendo? Z pewnością też im się nic nie stanie, z powodów wyżej wskazanych. Nie miejmy jednak żadnej wątpliwości. Choć sam Spencer twierdzi coś innego, jestem przekonany, że to Gabe Newell, a nie Kazuo Hirai, jest dla szefa Xboxa głównym konkurentem. I to właśnie między tymi panami niedługo zacznie się najciekawsza rywalizacja w branży od lat.

Dowiedz się więcej: Co z nową konsolą? Gdzie nowe gry? TOP 12 faktów z rozmowy z szefem działu Xbox

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement