Spóźniłeś się z listopadową aktualizacją Windows 10? Możesz mieć problem

Spóźniłeś się z listopadową aktualizacją Windows 10? Możesz mieć problem

Microsoft niedawno wprowadził do usługi Windows Update nową wersję swojego systemu operacyjnego, oznaczoną jako Windows 10 1511. To pierwsza aktualizacja rozwojowa, którą ma już wielu użytkowników i której, być może, nie otrzymasz.

Windows 10 ma być cały czas ulepszany, a wszystkie aktualizacje mają być darmowe dla każdego użytkownika. I mamy już tego pierwszy efekt: wydana ponad tydzień temu aktualizacja usuwa wykryte do tej pory błędy i usterki, a także wprowadza setki szlifów i nieco nowych funkcji i aplikacji. Zmiany, właściwie wszystkie, są mile widziane. To jednak nie oznacza, że będziesz mógł się nimi cieszyć.

Nie każdy otrzymał omawianą aktualizację z wielu różnych powodów. Przykładowo, osobom które mają zachowaną kopię zapasową poprzedniej wersji systemu w folderze Windows.old (innymi słowy: wykonały aktualizację z innego systemu operacyjnego do Windows 10 w przeciągu ostatnich 30 dni) nie zostanie zaoferowana wersja 1511 aż do minięcia wyżej wspomnianego miesiąca, z przyczyn technicznych. Owa aktualizacja traktowana jest bowiem jako nowy system operacyjny, a to oznacza, że kopia zapasowa poprzedniego (a więc Windows 7, czy Windows 8.1, czy co tam kto miał) zostałaby nadpisana przez „starą wersję” Windows 10.

Były jednak liczne przypadki, gdy aktualizacja nie doszła do skutku z innych względów. Do tej pory, jeżeli Windows Update napotykał problem, można było spróbować ponownie zainstalować poprawki. Jednak aktualizacja do 1511, po pierwszym niepowodzeniu, znikała na dobre i już więcej się w Windows Update nie pojawiała. Co jest dość zagadkowe.

Na szczęście problem ten, do niedawna, można było łatwo rozwiązać. Wystarczyło pobrać narzędzie Media Creation Tool ze strony Microsoftu (czyli instalator Windows 10) i tą drogą ręcznie przejść na nową wersję. Jednak od niedawna Media Creation Tool już nie instaluje wersji 1511, a tą premierową z lata bieżącego roku. Innymi słowy, jeżeli ktoś miał problem z instalacją 1511, właściwie nie ma drogi, by ją uzyskać ponownie.

Co jest jeszcze bardziej zagadkowe. A to nie koniec

Microsoft w oficjalnych komunikatach podkreśla, że aktualizacja do wersji 1511 nie została wycofana, a jedynie usunięta z Media Creation Tool. Jest ona dalej dostępna w usłudze Windows Update. Tak się składa, że akurat w ten weekend na dwóch komputerach instalowałem Windows 10 od zera. Bez poprzedniego systemu. Bez żadnych śmieci czy innych przeszłych zaszłości. Windows Update „nie widzi” dostępnej aktualizacji do 1511 po dziś dzień. A jeden z tych komputerów to Surface Pro.

Rozwiązanie tej zagadki sugeruje pewien post na oficjalnym forum Microsoftu. Jak się okazuje (bo potwierdza to coraz więcej osób), wersja 1511 bardzo dobrze sprawuje się jako aktualizacja, ale ma poważną usterkę przy instalowaniu „na czysto”. A konkretniej, nie działa w niej moduł szyfrujący BitLocker. Czyli, dla wielu firm, jeden z kluczowych elementów Windows.

W teorii, cała ta sprawa to drobnostka. Ot, usterka, która zaraz zostanie załatana i zapewne dzięki temu na serwery Microsoftu wróci do pobrania i ręcznej instalacji wersja 1511. To, co jednak irytuje i frustruje, to brak jakiejkolwiek komunikacji ze strony korporacji. Powyższy powód wycofania tej wersji jest bowiem tylko teorią. Dlaczego już nie można jej instalować? Czemu Windows Update jej nie widzi? Czy komputery, na którym jest już Windows 10 1511 są w jakiś sposób wadliwe? Jeżeli tak, to co powinienem, jako użytkownik, zrobić by się ustrzec przed problemami? A jeżeli wszystko gra, to czemu u licha dwa reklamowane przez Microsoft komputery, w tym jeden jego produkcji, nie chcą przyjąć oficjalnymi kanałami tej aktualizacji? Co jest nie tak?

Przymknąłem oko na rezygnację z opisywania poprawek udostępnianych w ramach Windows Update, bo racjonalizowałem to sobie tym, że wychodzi ich dużo i często i że Microsoft nie ma czasu na opisywanie zmian które każda wprowadza (kiepskie tłumaczenie, wiem). Tu jednak zaczynam się poważnie zastanawiać, czy sprzęt na którym polegam w pracy, i nie tylko, w pewnym momencie nie odmówi posłuszeństwa z powodu jakiegoś poważnego błędu.

Windows, jak każdy jeden system operacyjny na rynku, może sprawiać czasem problemy. Jednak zawsze można było polegać na dokumentacji Microsoftu i szybko ów problem usunąć. W przypadku Windows 10 coraz częściej odnoszę wrażenie, że jest dobrze dopóki wszystko działa, a jak coś się popsuje, to zamiast szukać w wyszukiwarce Bing Google rozwiązania problemu, lepiej znaleźć namiar na egzorcystę.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement