Zaraz, zaraz – z tym adblockiem, to wytłumaczmy sobie jedną rzecz

Felieton/Technologie 24.09.2015
Zaraz, zaraz – z tym adblockiem, to wytłumaczmy sobie jedną rzecz

Pod moim tekstem o strajku taksówkarzy, a także pod głośnym tekstem Mata Nowaka o dziwnych praktykach „IT w Edukacji”, jak również pod moim poprzednim wpisem nt. wojny reklamowej, czytam sporo zarzutów w stosunku do mojej osoby, w tym głównie o hipokryzję. No to proszę pozwólcie sobie wyraźnie wytłumaczyć jak to jest u mnie z tym adblockiem.

Przede wszystkim polecałbym rozsądek w dyskusjach na temat blokowania reklam w internecie. Taki ludzki zdrowy rozsądek. Bo jak widzę, że ludzie chwalą Apple’a za systemową możliwość blokowania nie tylko reklam, ale także wszystkich skryptów statystyczno-śledzących i sądzą, że to z myślą o poszanowaniu ich prywatności, to mnie po prostu skręca.

Nie dajcie sobie proszę wmówić jednego – że rzecz idzie tu o jakieś wyższe cele. Oj nie. Tu chodzi o wielkie pieniądze, władzę i kontrolę nad internetem. I z każdej strony aż bucha od hipokryzji.

Nie jestem przeciwny adblockerom.

Takie oświadczenie z ust wydawcy internetowego może wielu szokować, ale tak rzeczywiście jest – nie jestem przeciwny blokowaniu natrętnych reklam; takich, które przeginają pałę.

Nienawidzę audootwarzających się reklam wideo, nienawidzę całostronicowych inwazyjnych kreacji, które zasłaniają całość docelowej witryny, nienawidzę tricków reklamowych z wyłudzeniami klików i – co najważniejsze – nie mam nic przeciwko blokowaniu takich praktyk.

Dlatego też na Spider’s Web i na innych naszych blogach: sPlay i Bezprawnik, nie ma takich reklam. Nie ma i nie będzie.

Ja wiem, że zaraz mi wypomnicie popup z promocją naszego Poradnika Szkolnego (nasz komercyjny projekt oczywiście), który latał do niedawna na Spider’s Web, ale hej, weźcie może sprawdźcie jak popupy funkcjonują na innych polskich serwisach i potem skonfrontujcie to z tym, co od wielkiego dzwona praktykujemy na Spider’s Web. I co najważniejsze – jeśli promujemy w ten sposób rzeczy, to są to nasze produkcje, nasze autorskie dzieła, z których jesteśmy dumni. Komercyjne, owszem, ale na super poziomie wykonania i contentu (sprawdźcie na przykład to: Tak działa Wiedźmin 3 na konsoli). Nie atakujemy popupami z promocjami gier online lub takimi, które od razu przenoszą klikających na zewnątrz serwisu. Klikając w popup na Spider’s Web zostajesz na Spider’s Web. Ba, możesz w ogóle nie klikać w popup, nawet w X zamykający go. Po prostu klikniesz w ekran poza popupem i on znika.

Zresztą ja te akcje z promocją z niewielkim, na ok 15 proc. ekranu popupem, mogę zliczyć na palcach u jednej ręki w historii Spider’s Web.

Nie ma u nas nieoznaczonych reklam wideo w materiałach tekstowych, a tym bardziej autoodtwarzających się reklam wideo. Nie ma zasłaniających stronę nakładek reklamowych, itd. Mamy za to często wielkopowierzchniowe bannery, jak chociażby ten z promocją PlayStation z FIFĄ 16, który świeci się teraz. Ładna, duża kreacja reklamowa nieobciążająca serwisu. Czy komuś to przesadnie przeszkadza, czy jest nad wyraz inwazyjne? Nie, nie jest. Ja takie kreacje lubię oglądać w internecie. I takie, o ile to możliwe, na Spider’s Web sprzedajemy.

Ale wiecie co? Jak się okaże, że większość odwiedzających Spider’s Web blokuje takie kreacje, to… to sobie poradzimy, nie będziemy przesadnie płakać. I poradzą sobie nasi Partnerzy, z którymi na co dzień współpracujemy.

Od lat bowiem głównym źródłem naszego utrzymania są działania natywne. Ba, my promocję natywną stosujemy od czasów, gdy Tomek Machał biegał jeszcze z mikrofonem pod Sejmem dla Polsatu, a nie opowiadał o tym, jak naTemat pionieruje reklamie natywnej na wszystkich konferencjach organizowanych w Polsce.

Nie chodzi o to, że nie zarabiamy na bannerach. Zarabiamy. Ba, tak jest nam łatwiej zarobić, bo mniej się musimy natrudzić, ale uwierzcie mi, zazwyczaj, pewnie w 75 proc. przypadków banner, który pojawia się na Spider’s Web jest pochodną większej akcji.

Przeciwny jestem czemu innemu

Sprzeciwiam się umożliwianiu przez Apple’a blokowania skryptów statystycznych przez użytkowników iOS 9. Raz, że to uderza w media internetowe w znacznie cięższy sposób aniżeli blokowanie reklam. Dwa, nienawidzę hipokryzji w tego typu działaniach, które stosuje Apple.

Sprzeciwiam się promowaniu adblocka w edukacji nauczycieli informatyki w edukacji wczesnoszkolnej. Raz, że to jest promocja niewłaściwych zachowań, przez co legitymizuje się „kulturę oszukiwania”. Dwa, stąd tylko krok do sytuacji, którą świetnie opisała nasza Czytelniczka Ewelina na Twitterze:

Sprzeciwiam się oszukiwaniu wydawców internetowych przez niektórych odwiedzających ich serwisy internetowe. Raz, że jeśli przeczytałeś, odwiedziłeś, a pokazujesz na zewnątrz, że nie przeczytałeś i nie odwiedziłeś, to jesteś zwykłym kłamczuchem. Dwa, że tu naprawdę doszukiwałbym się działań sprzecznych z prawem.

Sprzeciwiam się sytuacji, w której właściciele narzędzi pozwalających blokować reklamy sprzedają wydawcom opcje wyłączenia ich serwisów z blokowania. Bo to już – przepraszam za wyrażenie – kurewstwo najwyższych lotów.

To tyle. Mam nadzieję, że teraz dyskutować o adblocku będzie nam wszystkim na Spider’s Web nieco łatwiej.

* Zdjęcie główne: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement