Lepszy stary flagowiec niż nowy średniak

Lepszy stary flagowiec niż nowy średniak

Wybierając dla siebie kolejny telefon mam zawsze jeden problem. Spośród nowych te, które mi się podobają są przeważnie w abstrakcyjnych cenach, natomiast te, na które mógłbym sobie pozwolić bez żalu to raczej średnia lub niższa półka. Nie mam wprawdzie żadnych uprzedzeń do tej drugiej kategorii sprzętów, ale jest jeden prosty powód, dla którego rzadko po nie sięgam.

Ten jest dość oczywisty. Producent, mając na uwadze konieczność obniżenia ceny swojego produktu w stosunku do sprzętów z wyższych półek w swojej ofercie musi z czegoś zrezygnować. Czy są to zastosowane materiały, jakość montażu, podzespoły, czas życia (w rozumieniu dostępności aktualizacji), czy cokolwiek innego – zawsze jest coś, do czego w modelach ze średniego i niskiego przedziału cenowego można się przyczepić.

Mogą być przyzwoite, dobre lub bardzo dobre, a może i nawet świetne, ale nigdy nie będą doskonałe. Bo i doskonałe być nie muszą.

iPhone5s-5Up_Features_iOS8_2-PRINT

Z drugiej strony stoją oczywiście urządzenia z najwyższej półki, ale tutaj przeglądając ceny można się złapać za głowę. Ponad 3000 zł w zdecydowanej większości przypadków, jest dla mnie kwotą całkowicie bezsensowną.

Niekoniecznie dlatego, że nie mógłbym jej przeznaczyć na zakup telefonu. Prawdopodobnie bym mógł, ale tutaj pojawia się kolejny problem – nie dość, że nie chcę, to jeszcze przy moim użytkowaniu telefonu byłyby to pieniądze wyrzucone w błoto. Z telefonem zawsze biegam, zabieram go ze sobą na wypady w góry, sprawdzam nowe wiadomości tuż po (albo w trakcie) myciu naczyń, wynoszę ze sobą na ogródek, często kładąc go na ziemi, a w samochodzie bezczelnie wrzucam na dno schowka, żeby nie zwracał na siebie mojej uwagi w trakcie jazdy.

Jest więc narażony na wszystkie możliwe „krzywdzące” czynniki zewnętrze. Nie wyobrażam sobie nawet, żebym mógł specjalnie przejmować się tym, gdzie odkładam telefon (czy bawił się w szpetne pokrowce i dodatkowe obudowy), czy wyciągam go w czasie deszczu, czy mam idealnie czyste i suche dłonie, kiedy z niego korzystam, albo umierał na zawał zawsze, kiedy przypadkiem wypadnie mi na podłogę. Dodajmy do tego psa i koty i żadne miejsce nie jest tak naprawdę bezpieczne dla telefonu.

iPhone 5c_6

Przy okazji nie uważam takiego braku troski o smartfon za cokolwiek złego. To narzędzie, które ma się dostosowywać do naszych wymagań, a nie my do niego. Musiałbym naprawdę mocno upaść na głowę, żeby przejmować się tym, co się dzieje z moim telefonem, przynajmniej dopóki działa i znośnie wygląda.

A jednak właśnie to powstrzymuje mnie przed zakupem nowego urządzenia. Przy zakupie nówki częściowo płacimy ekstra właśnie za to, że nie nosi on na sobie absolutnie żadnych śladów użytkowania, jest dokładnie taki, jaki opuścił fabrykę. I niezależnie od tego, jak byłaby nam obojętna jego fizyczność, pierwsza ryska boli. Kolejne często też. W końcu właśnie tracimy to, za co zapłaciliśmy.

Nie wspominając już w ogóle o sytuacji, kiedy nasz nowy, kupiony za pełną cenę telefon po prostu się zniszczy. Upadnie pod złym kątem, wpadnie pod przejeżdżający samochód czy utopi się w jeziorze. Wszystko to zrobi przy okazji w taki sam sposób co używany telefon, tyle że często za dwukrotność ceny tego drugiego. A efektów specjalnych nie będzie żadnych.

Jest też inny powód, dla którego „inwestycję” w kolejne smartfony ograniczam do minimum. Przyznaję po prostu, że niespecjalnie mnie już kręcą. Mało które nowe urządzenia w jakikolwiek sposób przekonuje mnie do zakupu, mało który nowy gadżet czy dodatek sprawia, że szybko sprawdzam stan konta i klikam „Kup to”. Dodając do tego krótki czas, jaki mija pomiędzy radością z zakupu, a spowszednieniem nowej zabawki, po prostu poszedłem po rozum do głowy.

iPhone 5c_ikona

Tak naprawdę to nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek – z wyjątkiem dwóch zakupów w ramach abonamentu – kupił fabrycznie nowy telefon. Czy było to jeszcze BlackBerry, czy sprzęty na Androidzie, czy – tak jak ostatnio – iPhone, zawsze były to telefony używane, aczkolwiek zawsze takie, które w momencie premiery zaliczały się do najlepszych modeli w ofercie tego producenta.

Powód jest znów prosty – lubię porządne rzeczy, lubię ładne rzeczy i lubię rzeczy dopracowane oraz odpowiednio długo wspierane. I w przypadku smartfonów jest podobnie jak w przypadku samochodów (choć przedział czasowy jest wyraźnie krótszy) – kupując używane auto klasy wyższej zawsze dostaniemy dużo więcej, niż kupując nowe auto klasy średniej lub miejskiego malucha, nawet jeśli ceny obydwu w danym momencie będą podobne.

To samo jest z telefonami, z tym wyjątkiem, że odpadają wysokie koszty utrzymania luksusowego samochodu. Mój obecny telefon kosztował kilkaset złotych i w swoim czasie był najlepszym modelem tego producenta, a jego cena w sklepach z okładem przekraczała 2500 zł. Co teraz kupiłbym za kilkaset złotych tak, żeby z jednej strony otrzymać produkt porządny, a z drugiej strony taki, że nawet totalne zniszczenie go nie wzbudziłoby we mnie żadnych emocji. Szukałem, szukałem i nie znalazłem absolutnie nic takiego.

iPhone 5s by Spider's Web vs. iPhone 5, 3

Tak, zdziwiło to już raz niektórych Czytelników i czasem dziwi nawet moich znajomych, ale telefonem, który całkowicie świadomie wybrałem i chyba nieprędko opuści moje dłonie i kieszenie jest… iPhone 4S, model z końca 2011 roku.

Dlaczego? Ze względu na fakt, że spełnia absolutnie wszystkie moje wymagania. Nie jest przesadnie drogi (w stosunku do ceny początkowej jest wręcz śmiesznie tani), więc nie szkoda byłoby mi całkowicie go przypadkiem zniszczyć. Nie boli mnie też ani jedna nowa ryska czy upadek, bo trudno mi określić, które są moim dziełem, a które dziełem poprzedniego właściciela,

Ba, nawet rozbicie tylnej szybki niespecjalnie mną poruszyło. W końcu do tak leciwego modelu części na rynku jest od groma, a do tego kosztują grosze, co zresztą jest kolejną z zalet byłych już flagowych urządzeń.

I przy tym wszystkim, przy całej swojej „promocyjnej” cenie, nadal mam urządzenie, które oferuje mi satysfakcjonującą (przy moim użytkowaniu) wydajność, fantastyczną jakość wykonania, rewelacyjne materiały i projekt, który – może poza masą niewykorzystanej przestrzeni z przodu – po prostu nie chce się w moich oczach zestarzeć. Gdyby tego było mało, nie tak dawno temu zainstalowałem aktualizację do iOS 8.3. W tym samym czasie, co posiadacze 6 i 6 Plus. Na prawie czteroletnim telefonie.

iPhone 5s, ikona

Oczywiście pojawiały się w mojej głowie myśli o zmianie telefonu na nowszy, ale nie potrafiłem tak naprawdę znaleźć jakiegokolwiek argumentu, który uzasadniałby takie posunięcie. Nowszy, większy, lepszy, szybszy, ładniejszy nie znaczą nic, kiedy – przy moim sposobie użytkowania – telefon ląduje na kaflach i rozbija się w drobny mak, a nam pozostaje jedynie żal i pustka w portfelu.

Nie, nie będę się martwił o telefon, niech będzie taki, żeby po zniszczeniu można było kupić kolejny. Najlepiej taki sam.

Gdzie sprzedać/kupić sprzęt Apple?

spidersweb-mbazaar

Przy zakupie mojego 4S popełniłem właściwie tylko jeden błąd – kupiłem pierwszy lepszy egzemplarz, sprawdzając jedynie legalność pochodzenia. Szybko okazało się, że do wymiany jest ekran dotykowy oraz akumulator, co znacząco podniosło koszt cieszenia się „nowym” sprzętem. A można było tego uniknąć…

Stali czytelnicy już wiedzą, oferty sprzedaży produktów Apple można znaleźć we współpracującym ze Spider’s Web serwisie mBazaar, a za pośrednictwem tegoż serwisu można również sprzedać używany sprzęt. Pracownicy mBazaaru sprawdzają wszystkie urządzenia, którymi użytkownicy na jego łamach handlują i upewniają się, że oferowane telefony, tablety i komputery są zgodne z opisem sprzedawcy.

Naturalnie ceny w mBazaarze są zwykle nieco wyższe niż na tych najbardziej korzystnych aukcjach na Allegro , jednak zakup w mBazaarze to też dodatkowa gwarancja, że jeśli użytkownik będzie miał słuszne zastrzeżenia co do jakości produktu, to serwis go wymieni inny, wolny od wad.

Czytaj również:

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement