Reklama

Wpisy autora: Piotr Barycki

Recenzja: Toshiba Z830 – matowa lekkość bytu

recenzja

Jaki powinien być ultrabook? Jak najlżejszy, jak najcieńszy, a przy tym wykonany solidnie i jak najlepiej wyposażony. Dotychczas testowane przez nas laptopy z tej kategorii były bardzo do siebie podobne – podobny rozmiar, masa, grubość, podobny zestaw portów, parametry i ogólna jakość wykonania. Toshibę Z830 zostawiliśmy na koniec, głównie ze względu na to, że… najmniej rzucała się w oczy. Okazuje się jednak, że pierwsze wrażenie potrafi być często mylne i niektórym sprzętom należy poświęcić nieco więcej uwagi…

Nowa definicja fragmentacji Androida: „zróżnicowanie”

Best-Android-Phones-In-2011

Problem tzw. „fragmentacji” Androida, polegający na braku aktualizacji sporej części nawet stosunkowo nowych telefonów lub tabletów do najnowszych wersji oprogramowania czy nawet premiery całkowicie nowych sprzętów z przestarzałym wydaniem systemu był, jest, będzie i nikt nie stara się w żaden sposób z tym problemem walczyć. Android 4.0, nawet ze swoim wymuszeniem spójności wewnątrz aplikacji, również nie rozwiązuje niczego. Model aktualizacji i podejmowania decyzji o tym, kto jest dostanie jest co najmniej chaotyczny, a w momentach premier nowych wersji oprogramowania producenci zachowują się tak, jakby w ogóle nie wiedzieli co sprzedają i co mają w swojej ofercie. Kto jest w stanie powiedzieć teraz, czy Samsung Galaxy S dostanie Android 4.0 Ice Cream, „Value Pack”, okrojonego Androida 4.0 czy zupełnie nic? Nawet Samsung zdaje się tego nie wiedzieć.

CEO Google, Eric Schmidt podczas CES 2012 starał się zbagatelizować ten problem tak mocno, jak tylko się dało. Według niego to, co dzieje się z Androidem, to nie negatywna „fragmentacja”, a łatwe do przewidzenia w przypadku takich projektów „zróżnicowanie”, pomiędzy wydaniami oferowanymi przez poszczególnych producentów. Tyle, że tak naprawdę trudno uznać, że pomiędzy fragmentacją a zróżnicowaniem w przypadku Androida jest jakakolwiek różnica.

Nowe Chromebooki i Chromebox – pomysł dobry, cena zła

chromeb0

Ku zaskoczeniu wszystkich, pomimo raczej umiarkowanego (mówiąc delikatnie) sukcesu laptopów z systemem Chrome, Samsung podczas tegorocznego CES zaprezentował światu nie tylko nowy komputer przenośny z tym OS, będący naturalnym następcą swojego pierwowzoru, ale również coś, czego można się było spodziewać jeszcze mniej – komputer stacjonarny (choć w wersji mini). Teoretycznie żadnemu z tych urządzeń niczego nie brakuje – wyglądają efektownie, mają parametry wystarczające do płynnej pracy z autorskim system Google, Chromebook posiada przy tym możliwość obsługi sieci 3G, a Chromebox jest na tyle mały, że znajdzie się dla niego miejsce praktycznie w każdym miejscu – i na biurku, pełniąc wtedy rolę normalnego komputera i przy telewizorze, będąc go w stanie tym samym wzbogacić o funkcje „Smart”.

Problem jest tylko jeden, ale za to bardzo poważny – cena. Zarówno Chromebook, jak i Chromebox zostały wycenione po raz kolejny jak komputery ze zwykłym, o wiele potężniejszym przecież systemem operacyjnym, większymi możliwościami i lepszymi parametrami – 499$ za laptopa z 3G, 399$ za wersję WiFi i tyle samo za wydanie „pudełkowe”.

Aparat z Androidem to już lekka przesada

polaroid-sc1630-1

Ten dzień musiał kiedyś nadejść. Po Androidzie w urządzeniach teoretycznie mu dedykowanych – smartfonach mniejszych i większych oraz tabletach, nieco bardziej oryginalnych – telewizorach czy specjalnych przystawkach do telewizorów czy nawet komputerach, przyszedł czas na niszę, w której raczej nikt się Androida nie spodziewał. Podczas jednej z wczorajszych prezentacji odbywających się w czasie targów CES, Polaroid zaproponował coś, co można z grubsza określić jako… aparat z Androidem.

Model SC1630 posiada bowiem dwa zupełnie różne oblicza. Z jednej strony (dosłownie) wyglądem nie różni się teoretycznie od przeciętnego smartfona z przestarzałym systemem operacyjnym – wyświetlacz o przekątnej 3,2”, kilka przycisków funkcyjnych pod nim i w zasadzie nic więcej. Z drugiej jednak strony (ponownie dosłownie), urządzenie niczym nie różni się od… przeciętnego (choć może nico ładniejszego) cyfrowego aparatu, oferując m.in. matrycę o rozdzielczości 16MPX oraz zoom optyczny. Do tego wystarczy dodać WiFi i Bluetooth i mamy ciekawą „fotograficzną” alternatywę dla iPoda Touch. Jeśli pojawi się wersja z dodatkowym modułem 3G/4G, prawdopodobnie żaden inny producent nie będzie miał odwagi chwalić się już tym elementem swoich urządzeń, a przynajmniej ogłaszać się „najlepszym fotograficznym smartfonem”*. Pytanie tylko, czy faktycznie komukolwiek zależy na aż takim aparacie w smartofnie albo przenośnym urządzeniu multimedialnym?

CES 2012: Microsoft na CES nie pokazał wiele, ale też… wiele nie musiał

event_ces12keynote04_web

Według wielu komentatorów, ostatni „duży” występ Microsoftu na Consumer Electronics Show był dość rozczarowujący. Spodziewaliśmy się fajerwerków, przełomowych faktów na temat Windows 8, Windows Phone, Windows Marketplace. Spodziewaliśmy się rewolucji, czegoś co powali nas na kolana, a jeśli nawet nie, będzie i tak tematem wystarczającym do dyskusji przez długi czas po zakończeniu konferencji.

Ostatecznie jednak okazało się, że z wyjątkiem zaledwie kilku naprawdę interesujących informacji, nie dowiedzieliśmy się praktycznie niczego nowego i większość nowości nie była dla nas żadnymi nowościami. Ot po prostu przedstawicie Microsoftu potwierdzili po raz kolejny to, co mówili już wcześniej, poopowiadali o tym, w czym pokładają największe nadzieje, zaprezentowali kilka ultrabooków z nowym Windowsem, ogłosili rozpoczęcie przedsprzedaży Kinecta dla PC (co akurat JEST ważne), powspominali jak było kiedyś na CES i… zakończyli konferencję. Teoretycznie więc nuda, ale w rzeczywistości nie był to po prostu dobry okres na prezentację, a do tego większość nowych produktów giganta z Redmont jest już tak mocno wyczekiwana przez klientów, że zdołają się one „obronić” bez robienia wokół nich dodatkowego zamieszania.

Przyszłość ultrabooków rysuje się coraz piękniej

1326062161

Pierwsza partia ultrabooków, którą w dużej mierze można określić jako „próbną” trafiła na rynek. Lenovo, Asus, Acer, Toshiba, HP oraz inni najwięksi producenci zaprezentowali już swoje debiutanckie urządzenia, tworzone przy dość rygorystycznych wytycznych ze strony Intela, który przewodzi temu projektowi, chcąc znów przywrócić blask laptopom, które klienci powinni kupić nie tylko dlatego, że muszą, ale też dlatego, że chcą – bo są ładne, szybkie, lekkie, efektowne, pracują długo na pojedynczym ładowaniu i posiadają wszystkie najnowsze technologie.

Zanim jednak na dobre zdołaliśmy oswoić się z pierwszą falą utrabooków, Intel, podczas trwających w Las Vegas targów CES, zaprezentował już kolejne, mniej i bardziej standardowe pomysły na rozwój tej linii urządzeń i po tych prezentacjach (oraz zapowiedziach kolejnych producentów) nie można mieć raczej wątpliwości co do tego, że to właśnie „ultrabook” będzie nowym standardem wśród laptopów – nie netbook, Chromebook, „zwykły” laptop czy tablet, a właśnie ultrabook.

5 lat iPhone – od telefonu do smartfona

1314390408-leaked-iphone-4s-chasis-shows-some-antenna-changes-11

Dziś minęło dokładnie 5 lat od chwili, w której świat po raz pierwszy ujrzał telefoniczne oblicze Apple – iPhone oraz jego pierwszy mobilny system operacyjny – iPhone OS, przemianowany później na iOS. Niektórym z nas w dalszym ciągu wydaje się, jakby to było wczoraj, ale fakt jest taki, zę rewolucja, której skutki obserwujemy do dziś zaczęła się na samym początku 2007roku, w momencie kiedy Steve Jobs zaprezentował urządzenie skazywane przez wielu na całkowitą porażkę. Brak wielu podstawowych funkcji, przy jednocześnie bardzo wysokiej jak na tamte czasy cenie, sprawiał, że iPhone’a zlekceważyli najwięksi konkurenci, którzy niedługo później musieli przyznać jednak Apple rację i samemu zaczęli tworzyć kolejne, mniej lub bardziej zbliżone wyglądem i UI telefony.

iOS i iPhone nie odniosłyby jednak takiego sukcesu, gdyby w ciągu tych 5 lat nie uległy zmianom. Część z nich była wyszydzana jako uzupełnienie podstawowych braków, natomiast część z nich (zarówno jeśli chodzi o oprogramowanie, jak i sprzęt) okazała się na następne lata wyznacznikiem i wzorem do naśladowania. Co takiego wydarzyło się więc przez ostatnie 60 miesięcy, od wydania pierwszego, aż po wydanie piąte, oznaczone jako 4S?

Zwykłe telefony wciąż ważne dla Nokii

smarter

Trudno nie dostrzec o czym od dłuższego czasu mówi (i pisze) cały świat zainteresowany telefonami komórkowymi i na czym skupiają się producenci – smartfony, smartfony i jeszcze raz smartfony. Coraz szybsze procesory z coraz większą ilością rdzeni, większe ekrany z rozdzielczością, która w wielu przypadkach dawno przekroczyła już rozdzielczość naszych niedawnych komputerów czy gigantyczne zasoby pamięci RAM, ukryte w urządzeniach, które mieszczą się w naszej kieszeni. Być może właśnie to rozpala wyobraźnię klientów oraz w dużej mierze napełnia konta firm zajmujących się produkcją telefonów, ale nie można zapomnieć o jednym – rynek nieco już dziś pogardzanych „zwykłych” telefonów komórkowych jest w dalszym ciągu gigantyczny, a smartfony – cóż, w najbardziej rozwiniętych krajach ich udział wynosi maksymalnie około 50% (co i tak jest wynikiem wyjątkowym i rewelacyjnym), a w większości przypadków nie przekracza 20-30%.

Owszem, być może kiedyś doczekamy się dnia, kiedy przychodząc do operatora lub sklepu z elektroniką, nie będziemy mieć już w ogóle wyboru pomiędzy telefonem „smart” a „nie-smart” i wybierać będziemy wyłącznie pomiędzy smartfonami z wyżej lub niższej półki cenowej. Na razie jednak nic nie zapowiada, aby stało się to faktycznie w najbliższej przyszłości, o czym nie zapomina część producentów, w tym m.in. Nokia, która swoim najnowszym przejęciem stara się zapewnić swoim produktom skierowanym do mniej wymagających użytkowników, jak największą popularność i najwyższą pozycję na rynku.

Recenzja: Acer Aspire S3 – taniej, ale czy dobrze?

logowanie

Ultrabook tu, ultrabook tam – każda licząca się firma produkująca komputery musi mieć w swojej ofercie przynajmniej jeden model, który można w ten sposób określić, a jeśli zdarzy się tak, że jeszcze nie jest on dostępny w sprzedaży, najprawdopodobniej jego premiera będzie miała miejsce w najbliższej przyszłości. Jednym z najszybszych graczy na rynku był Acer, który jako pierwszy zaprezentował światu swoją wizję ultrabooka – Aspire S3.

Tym, co najmocniej przykuwało uwagę była cena, która od samego początku była wyraźnie niższa niż w przypadku MacBooka Air o podobnych wymiarach, a także niższa od innych komputerów z tej kategorii, pracujących pod kontrolą Windowsa. Od momentu premiery cena spadła jeszcze dodatkowo, dzięki czemu najnowszy produkt Acera wydaje się być całkiem ciekawym zakupem. Czy jednak na pewno?

Dlaczego nikt nie lubi już starszych systemów?

smartphone4

Symbian? Zły. BlackBerry OS? Zły. W obydwu przypadkach użytkownicy, media, analitycy i eksperci praktycznie wymogli na ich producentach najbardziej drastyczną zmianę – całkowitą zmianę systemu operacyjnego, który do tej pory wyróżniał ich telefony oraz smartfony na rynku i przez kilka długich lat zapewniał im nieprzeciętne sukcesy. Teraz jednak, po premierach iOS czy Androida, obydwa okazały się być wolne, nieintuicyjne, nieprzystosowane do oczekiwań klientów. W skrócie: nie mające absolutnie żadnej przyszłości, a jedynym ich miejscem jest śmietnik historii (kto w końcu chce korzystać na co dzień z „archaicznego” systemu?). W praktyce zdaje się to potwierdzać przynajmniej częściowo cały rynek, który według rezultatów większości badań odchodzi od „starych” aby dać miejsce „nowym”.

Jako że (przynajmniej teoretycznie) jestem przedstawicielem tej grupy użytkowników, którzy powinni w najbliższym czasie „zmienić otoczenie”, muszę jednak z przykrością (a może z radością) stwierdzić, że nie jestem w stanie w pełni zrozumieć tego, dlaczego starsze systemy spotykają się z takim brakiem sympatii z praktycznie wszystkich stron, prowadzącym do wniosków, że jeśli firma „X” nie zmieni całkowicie swojego systemu (najlepiej w ogóle na inny, a jeszcze lepiej – na Androida), prawdopodobnie w najbliższym czasie upadnie.

Tani iPad odpowiedzią na Kindle Fire? Raczej mało prawdopodobne

kindle-fire-release

Świat obiegły wczoraj dwie istotne informacje dotyczące obecnego i… przyszłego tabletu produkowanego przez Apple. Z jednej z nich mogliśmy się dowiedzieć, że w świątecznych planach sprzedażowych dotyczących właśnie tego urządzenia mocno namieszał nowy tablet od Amazonu – Kindle Fire, natomiast według drugiej, (częściowo) w odpowiedzi na jego premierę i szokująco niską dla większości cenę, w przyszłym roku doczekamy się nie jednej, a dwóch nowych odsłon iPada. Pierwsza z nich, najprawdopodobniej z ekranem o podwyższonej rozdzielczości i nowych procesorem ma być produktem z najwyższej półki w ofercie Apple, natomiast kolejny, wraz z wyraźnie przecenionym iPadem 2, mają zaspokoić potrzeby klientów mniej wymagających lub mniej zamożnych, a ich ceny powinny wynosić w przypadku wersji najuboższych 299$ i 399$.

W ten sposób Apple miałby powalczyć na „całej szerokości rynku” – od niemal bezpośrednich starć z Kindle Fire i jego naśladowcami, którzy być może pojawia się w przyszłości, średniakami (lub po prostu nieco przecenionymi tabletami konkurencji) oraz pierwszą ligą, której członkowie charakteryzują się najlepszymi parametrami i przy tym stosunkowo wysoką ceną. W obydwu przypadkach wypada mieć jednak co najmniej bardzo poważne wątpliwości, zanim uwierzy się w faktyczną wartość tych informacji.

Panoramiczny świat błyszczących ekranów komputerowych

glossy

Testując kolejne ultrabooki (których trafiło do naszej redakcji całkiem sporo) i mając jednocześnie świadomość, że tak właśnie będzie wyglądać przyszłość komputerów osobistych, naszła mnie refleksja, którą pod recenzją Lenovo U300s najlepiej wyraził jeden z czytelników – dlaczego wszystkie najnowsze modele laptopów (przynamniej te, o których jest głośno) praktycznie zawsze mają coraz bardziej panoramiczne i na dodatek błyszczące matryce?

W przypadku U300s i właściwie wszystkich ultrabooków stosunek długości krawędzi ekranu wynosi „telewizyjne” 16:9 i jedynym urządzeniem, które w jakikolwiek sposób wyróżnia się z tego tłumu jest… 13-calowy MacBook Air (11” posiada już proporcje 16:9). Teoretycznie różnica pomiędzy innym, mniej popularnym już dziś standardem – 16:10 jest niewielka, ale zestawiając ze sobą dwa laptopy o takiej samej przekątnej i różnych proporcjach ekranu, doskonale widać na czym ona polega, nie wspominając już o sytuacji, w której do porównania dodalibyśmy praktycznie całkowicie martwe 4:3. I niestety te dwa czynniki (błyszcząca matryca oraz rozmiary ekranu), zdają się być dla przynajmniej części z użytkowników jedną z największych bolączek podczas wyboru nowego komputera.

Recenzja: Lenovo U300s – ultrabook prawie kompletny

theme

Cel ultrabooków jest prosty – dominacja. Przy projekcie rozwijanym przez Intela z praktycznie wszystkimi największymi producentami PC nie ma miejsca na żadne wątpliwości – ultralekkie i ultrawydajne laptopy mają w przyszłości stanowić o istocie wszystkich komputerów przenośnych. Na chwilę obecną nie widać jeszcze wprawdzie gigantycznego zainteresowania klientów, ale nie powinno to chyba nikogo dziwić – urządzenia są stosunkowo nowe i nieznane, ich ceny nadal można umiejscowić raczej w okolicach „wyższej klasy średniej”, a część z potencjalnych właścicieli może po prostu nie odczuwać potrzeby ich posiadania. Wszystko jednak zmienia się w momencie, kiedy weźmiemy ultrabooka do ręki lub popracujemy z nim kilka-kilkanaście dni, w ciągu których prawdopodobnie nabierzemy trwałego wstrętu do zwykłych, grubych laptopów.

Na samym początku muszę zaznaczyć, że w tym przypadku, w większości aspektów, laptopem wzorcowym nie będzie MacBook Air, a wprawdzie kilkuletni, ale w dalszym ciągu praktycznie niedościgniony ThinkPad X300, w roli przedstawiciela „starszej generacji ultrabooków” oraz T410, jako przedstawiciel Grubasów. Do dzieła!

Telefon pełen sprzeczności – recenzja Nokii Lumii 800

Nokia Lumia 800 stock

Przyznaję się od razu – z produktów Nokii nie korzystam już od kilku dobrych lat, a po przygodzie z modelami takimi jak 5110, 5510 czy (ostatnim w mojej karierze) 6630, nowe urządzenia praktycznie w ogóle nie zwracały na siebie mojej uwagi. Z drugiej strony, z Windows Phone korzystałem całkiem niedawno już na kilku telefonach, choć do momentu dłuższej przygody właśnie z najnowszym produktem fińskiego koncernu nie miałem jeszcze wyrobionego dokładnego zdania na jego temat. Do testu Nokii Lumii 800 podszedłem więc bez sentymentu, ale też bez praktycznie żadnych uprzedzeń – ani specjalnie nie szaleję (ani nie szalałem) za Nokią, ani nie zraził mnie do siebie Windows Phone. Po prostu „coś nowego”.

Jednocześnie mam świadomość, że jest to jedna z najważniejszych recenzji (które przyszło mi napisać), dotycząca przecież najważniejszego produktu Nokii, która właśnie od niego planuje rozpocząć walkę o odzyskanie korony największego producenta smartfonów na świecie. Czy całkowita zmiana systemu operacyjnego, nowy wygląd i nowe funkcje są wystarczające, aby pokonać konkurentów tworzących urządzenia z Windows Phone i czy (przede wszystkim) Nokia Lumia 800 jest w stanie przekonać do siebie miliony obecnych użytkowników smartfonów z innymi systemami operacyjnymi? Przekonajmy się!

2011 – rok tabletów, iPada, Androida, ultrabooków i nie tylko!

topimg_6382_smart_phone_600x400

Do końca roku pozostało już zaledwie kilka dni – zbyt mało czasu, aby nawet w tak dynamicznej branży, jaką są ogólnie pojęte technologie mobilne stało się coś, co będzie w stanie zaskoczyć cały świat. Producenci również wydają się oszczędzać siły na początek przyszłego roku, pozwalając, aby klienci wykupili to, co do tej pory trafiło na sklepowe półki. Z czystym sumieniem można więc zabierać się za przynajmniej ogólne podsumowanie wszystkiego, co zdarzyło się w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy i tego, co miało największy wpływ na to, jaki będzie technologiczny rok 2012 (choć według niektórych ma on zostać przemianowany na 2011S).

Oczywiście niesamowicie ciężko byłoby ująć w takim zestawieniu wszystko, co wydarzyło się do tej pory, dlatego też poniżej znajdą się wyłącznie wydarzenia, które (według subiektywnej oceny) odegrały rolę najistotniejszą.