Internet – gdzie każdy chce wyglądać jak Facebook

Felieton/Social media 10.06.2014
Internet – gdzie każdy chce wyglądać jak Facebook

Era copy-catów. Tysiące klonów Flappy Bird i 2048 to tylko pokłosie tego, co dzieje się w świecie społecznościowo-rozrywkowym. Duzi kopiują małych, mali dużych, a co gorsza duzi dużych. Oznacza to mniej więcej tyle, że wszystkie najpopularniejsze sieci społecznościowe wyglądają i działają prawie identycznie.

Facebook. Profil to duże zdjęcie w tle, małe z twarzą. Google+ – duże zdjęcie w tle, małe z twarzą, tyle że okrągłe. Twitter – duże zdjęcie w tle, małe z twarzą. LinkedIn – duże zdjęcie w tle, małe z twarzą. Tak, nawet LinkedIn dołączył do tego trendu i w nowej wersji serwisu profile wygladają dokładnie tak, jak wszędzie.

facebook

google plus

twitter

Najpierw był awatar. Wszędzie. Potem Facebook dorzucił zdjęcie w tle, skopiował to Google, zmieniając tylko kształt awatara, potem Twitter, potem LinkedIn. Pomysł z cover photo okazał się tak trafiony, że dziś jest standardem.

Nie dlatego, że jest najlepszy, bo ciężko stwierdzi co takie jest. Głównie dlatego, że wszyscy przyzwyczaili się do profili Facebooka. A jesteśmy leniwi. Niesamowicie leniwi, więc chcielibyśmy odnajdować się w serwisach społecznościowych natychmiastowo. Twitter miał problem z ludźmi, którzy zakładali konta i szybko je opuszczali, głównie dlatego, że nie chcieli poświęcić czasu na poznanie serwisu. Facebooka się zna, po co więc coś nowego, zajmującego czas na uczenie się interfejsu?

linkedin

Z prostego podglądu profilu na Twitterze zrobiło się skupisko informacji, co ma pewnie napędzać ruch, ale dla tych którzy pokochali “starego” Twittera ten staje się chaosem. Tylko że i tak prawie wszyscy korzystamy z fejsa więc odnaleźć się łatwiej.

W każdym popularnym serwisie panuje zasada wyświetlania postów w strumieniu, od góry do dołu. W każdym z nich wpisy znajomych, współpracowników, celebrytów, firm i innych nieznajomych. Wpisy można polubić czy zagwiazdkować, polecić albo dać +1. Wszystko to to samo. Można wpisy podać dalej (o ile zezwalają na to ustawienia prywatności), skomentować… Praktycznie w każdej sieci można wysłać prywatną wiadomość, odnaleźć znajomych znajomych i łączyć się z “markami i stronami.

Doszliśmy do momentu, gdy przyzwyczajenie ponad miliarda użytkowników bierze górę nad świeżością, ulepszaniem i nowościami. Stajemy się tak masowo leniwi, że każdy, kto odważy się stworzyć coś świeżego, może nawet lepszego w dalekosiężnej perspektywie, przegra z niechęcią do uczenia się i poznawania nowych rzeczy. Sama chętnie wypróbowałabym MySpace’a na dłużej, nawet pomimo muzycznego ukierunkowania, ale nikt ze znajomych go nie używa. “Bo po co, bo co to takie dziwne?”

Nadzieja na poprawę tego stanu tkwi w mobilności. O ile w wersjach desktopowych wydaje się, że nie ma już miejsca na świeżość w sieciach społecznościowych, o tyle w aplikacjach mobilnych pozostało go jeszcze trochę. Głównie dlatego, że nie ma jeszcze jednego, twardego standardu, a użytkownicy używają wielu całkowicie różnych usług i aplikacji. Jednak na smartfonie nie można pozwolić sobie na kompletnie świeże nowości głównie przez ograniczenie miejsca.

Każdy kopiuje Facebooka, ale nikogo to już nie razi. Nie dość, że jesteśmy leniwi to jeszcze dajemy przyzwolenie na kopiowanie. Gier, formatów, muzyki, tekstów. Wszystkiego. Zamiast dążyć do nowego wolimy zostać przy obecnym.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement