Gdzie są zdrapki?

Gdzie są zdrapki?

Borykamy się w Polsce z problemami związanymi z wdrożeniem cyfrowych treści na rynek i wyrobieniem wśród klientów nawyku płacenia za tego typu dobra. Co ciekawe problem ten częściej dostrzegamy w App Store i Google Play niż w lokalnych serwisach. To duzi gracze mają problem, ponieważ nie oferują nam takich samych rozwiązań jak w innych krajach.

Problem z płatnościami to nie tylko piractwo, choć ono istnieje i często jest społecznie akceptowane. W końcu zawsze znajdzie się ktoś kto powie, że to na własny użytek, że to nie udostępnianie itd.. Jednak istnieje spora grupa osób, która chciałaby zapłacić, ale nie chce korzystać z przelewów, kart płatniczych, a tym bardziej kredytowych. Dla wielu jest spora bariera wynikająca z bardzo różnorodnych przesłanek. Będąc pewnego razu w iSpocie spotkałem parę, która chciała zapłacić obsłudze gotówką za ściągnięcie nawigacji na ich iPada.

Z tego powodu większość polskich serwisów np. VOD umożliwia płatności również SMSem. Konto w SkyCash można doładować podczas zakupów w Żabce czy innym sklepie. Ruch i Empik sprzedają kody na e-booki w sklepach stacjonarnych. A gdzie giganci?

Będąc po drugiej stronie Odry widokiem normalnym są tzw. Gift cards, czyli przedpłacone karty do iTunes i innych usług nawet do wykorzystania w aplikacjach na Facebooku. Rozwiązanie to zwłaszcza w przypadku iTunes w Niemczech jest wszechobecne, podobnie zresztą sprawa ma się w wielu innych krajach. Przy kasie w Rossmanie kupując szampon możemy bez problemu doładować nasze konto na 25 euro. Tymczasem w Polsce alternatywą dla tradycyjnych kart są doładowania od znajomych lub bankowe karty przedpłacone.

Brak zdrapek od dużych graczy uważam za znaczące zaniedbanie i niedopatrzenie. Zapewne większość z nas zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę jesteśmy ignorowani i nasz rynek wciąż nie wydaje się być atrakcyjny. Jednak Apple czy inne duże firmy niewiele robią, by to zmienić. Obecność kart przedpłaconych w markecie to także pewne budowanie świadomości marki wśród tzw. maruderów. W końcu Kowalski zacznie się zastanawiać, co to za stojak z błyszczącymi kartami. Co więcej to właśnie osoby, które raczej nie przepadają za nowościami są skłonne zapłacić za treści ponieważ często nie zostały „skażone” erą pirackiego internetu.

Czasem aby pójść dalej trzeba zrobić krok wstecz. Polski rynek wciąż raczkuje, mamy problemy z płaceniem w sieci, ale za to pokochaliśmy płatności zbliżeniowe a także wykazujemy duże zainteresowanie płatnościami mobilnymi. Jeśli firmy chcą, abyśmy kupowali cyfrowe treści to powinny ułatwić to maksymalnie i udostępnić szeroki wachlarz metod płatności.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement