Wady Nexusa 7 i Androida na nim, przez które lubię swojego smartfona jeszcze bardziej

16.10.2012
Wady Nexusa 7 i Androida na nim, przez które lubię swojego smartfona jeszcze bardziej

Lubię Androida, zwłaszcza w czystym wydaniu Jelly Bean, i mocno oczekiwałam na powrót mojego Nexusa 7 z naprawy. Myślałam, że przekonam się do tabletów, że Google i ASUS w połączonych siłach stworzyli naprawdę ciekawe urządzenie, jednak na razie rozczarowania są większe, niż zachwyty. Nexus 7 to nie jest urządzenie idealne i ma sporo mniejszych lub większych wad, zarówno systemowych, jak i sprzętowych.

Aktualizacja do Androida 4.1.2 sprawia, że Nexus 7 staje się w końcu używalny. Wszystko dzięki dodaniu trybu poziomego do pulpitu: wcześniej można było obsługiwać go tylko w pionie, przez co używanie widżetów, które naprawdę dają spore możliwości, było niewygodne. Na szczęście to zostało poprawione, tryb poziomy działa w porządku, jednak inne denerwujące rzeczy pozostały.

Jeśli chcecie wgłębić się w wady czystego Androida na Galaxy Nexusie, polecam ten tekst: jest zbiorem dokładnie wszystkich okropności i niedoróbek Jelly Beana, i podpisuję się pod nim wszystkimi kończynami. Na Nexusie 7 oprócz tych, mniej lub bardziej ważnych – zależy od potrzeb – wad pojawiają się jeszcze inne. Czasem absurdalne.

Po pierwszym włączeniu Nexusa 7 zauważycie, że nie działa autorotacja. Wejdziecie w aplikacje, które powinny się obracać, na przykład galerię ze świeżo zsynchronizowanymi zdjęciami z chmury, a tu okaże się, że zdjęcie w podglądzie nie obraca się do poziomu. Inne aplikacje to samo. Nie, to nie Wasza wina. To Google domyślnie zablokował autorotację i trzeba ją włączyć rozwijając powiadomienia. Nie mam zielonego pojęcia, czemu ma służyć domyślna blokada rotacji, ale nie jest to zbyt inteligentny pomysł, no chyba, że Google chce w ten sposób nauczyć każdego użytkownika, gdzie jest przełącznik. Siłowo. Nie dojdziesz do tego sam albo nie wygooglujesz (hej, nie tylko geeki używają tabletów!), nie będziesz miał autoobracania.

Android 4.1 Jelly Bean jest systemem uniwersalnym, zarówno do smartfonów, jak i tabletów. Wiele rzeczy jest spójnych, jednak niektóre szczegóły się różnią. Na przykład przyciski i ich położenie. W Galaxy Nexusie obracając smartfona do poziomu, nieważne, w którą stronę, przyciski zawsze znajdują się na prawej, krótszej krawędzi ekranu, obracają tylko wyświetlane ikonki.

W Nexusie 7 pasek z przyciskami jest zawsze na dole, nieważne, w jaki sposób trzymamy tablet. Czyli w trybie poziomym pasek wydłuża się, rozciąga na całą szerokość ekranu, wyświetlając tylko na środku trzy ikonki. Jest to zasadnicza różnica w stosunku do Jelly Beana w smartfonach, więc musiałą zostać wprowadzona po przemyśleniach i celowo. A że jednocześnie traci się mnóstwo miejsca, na i tak dosyć wąskim ekranie?

Ekran Galaxy Nexusa ma ekran o rozdzielczości 1280×720 pikseli, o proporcjach 9:16. Nexus 7 to 1280×800 pikseli i proporcje 8:5. Oczywiście ciężko porównywać możliwości wyświetlania ilości treści na ekranie, bo wielkość ekranu i gęstość pikseli jest diametralnie różna, jednak nie od dzisiaj chwali się iPada za proporcje ekranu 4:3. Wprawdzie przy oglądaniu wideo 16:9 iPad musi zaczerniać górę i dół, jednak przy innych czynnościach proporcje te skutkują wygodniejszym odbiorem treści – w poziomie widać większą część strony internetowej, tekstu itp. Tablety innych producentów często krytykuje się za nienaturalne, niewygodne przy korzystaniu w poziomie proporcje ekranu. Jest w tym sporo racji, a przekonać się o tym można na przykładzie Chrome’a. Odpalając Chrome’a na Nexusie 7 w poziomie mamy od góry poszczególne elementy: pasek powiadomień i stanu, karty, pasek adresu, powierzchnia użytkowa na wyświetlanie treści, a na samym dole przyciski.

Czarny pasek z przyciskami na dole

Nie mam pojęcia, jak Google doszedł do wniosku, że umieszczenie tego czarnego paska z trzema przyciskami po środku i zmarnowanie dwa razy tyle powierzchni po dwóch stronach paska ma być wygodne. Przecież w najważniejszej, będącej sercem urządzenia aplikacji, jaką jest przeglądarka, w poziomie na treści zostaje długaśny, wąski pasek! To bezsens.

Przyciski w Nexusie 7 powinny działać tak samo, jak w Galaxy Nexusie. Przy obracaniu powinny pozostać na prawej krawędzi ekranu, zwężając nieznacznie i tak ogromną szerokość, jednak powiększając tym samym zbyt małą wysokość. Nie tylko w Chrome’ie byłoby to wskazane – zyskałaby na tym każda aplikacja posiadająca tryb poziomy. Bo skoro jest to możliwe w Galaxy Nexusie, to dlaczego nie w Nexusie 7? Rozumiem, że Nexus 7 ma o 80 pikseli pionowej szerokości ekranu więcej, niż Galaxy Nexus, jednak to i tak niewiele i nie tłumaczy przenoszenia przycisków na dół.

Tak zachowują się przyciski w trybie poziomym na Galaxy Nexusie

Pomijam już nawet to, że jeśli trzymamy Nexusa 7 w dłoniach, to te zazwyczaj układają się o obu stronach urządzenia. W tym przypadku użycie przycisku znajdującego się na krawędzi byłoby o wiele łatwiejsze, niż przenoszenie dłoni na dół ekranu. To ma sens tylko, gdy Nexus leży poziomo na płaskiej powierzchni lub na jakiejś podstawce.

Aplikacje na Nexusie 7 to taka sama bolączka, jak na każdym innym tablecie z Androidem. Gros nie ma wersji tabletowych, przez co jest tylko rozciągniętymi wersjami ze smartfonów. Nawet te niezwykle popularne, jak Facebook czy Twitter, nie dostosowują się do tabletów. To nie do końca wina Google’a, a na pewno nie Asusa, ale mam wrażenie, że Google nie zrobił za wiele by zmienić stan rzeczy.

Zmarnowana przestrzeń? Gdzieżby tam!

W momencie, w którym Google nie dość, że tworzy system do tabletów, to jeszcze wypuszcza swój własny tablet, powinien postarać się potrójnie, by aplikacji tabletowych było więcej. Tak, jak Microsoft wydaje ogromne sumy na wsparcie pisania aplikacji na Windows Phone, tak Google powinien mocno zastymulować deweloperów – w końcu powinno mu zależeć na zadowoleniu klientów i odkąd Nexus 7 jest najlepiej sprzedającym się tabletem z Androidem odpowiedzialność spada na niego.

Tymczasem w Google Play nie ma nawet specjalnej kategorii “tablety” grupującej aplikacje tabletowe. Przydałaby się taka, a zamiast tego mamy “Staff Pics for Tablets”. Byłoby to w porządku, gdyby nie fakt, że w tej zakładce znajdują się niemal same gry! Tak, Google’u, rozumiemy – Nexus 7 to świetne narzędzie do grania. Pokaż nam jednak narzędzia i aplikacje rozrywkowe wykorzystujące potencjał 7 calowych ekranów, gry możemy znaleźć sobie sami w, cóż, zakładce gry.

Typowo tabletowe aplikacje na tablet

Część z aplikacji posiada wersje tabletowe, m.in. Pocket czy Sketchbook, i korzystanie z nich to przyjemność. Wciąż jednak większość jest rozciągana, a wpisywanie w Google Play fraz typu “tablet”, “Twitter tablet”, “Nexus 7” nie wyrzuca zbyt wielu wyników z aplikacjami na tablety. Jak jako użytkownik mam nie spojrzeć z lekką zazdrością na użytkowników iPadów, którzy cieszą się tysiącami dopracowanych, tabletowych aplikacji?

Rozciągnięte? Eee, gdzie tam…

To tylko część z bolączek Nexusa 7. Sprzętowo też mam kilka problemów. Mimo, że mój tablet został naprawiony, to wciąż nie widzę tej bardzo dobrej jakości ekranu, o której mówi wiele osób. Więcej: ekran jest słaby. Może to moje skrzywienie, bo uwielbiam SuperAMOLEDy – są kolorowe, żywe, dają świetne kąty patrzenia. ISP z Nexusa 7 jest słaby z kilku powodów.

Kąty patrzenia są marne. Tzn. gdy tablet leży, a ja go odblokuję tylko, żeby zerknąć czy są jakieś powiadomienia (tak, brak diody dobija. Wiem, że to tablet, ale dlaczego nie wrzucić do niego diody?), to patrząc pod kątem ekran wydaje się pokryty białą warstwą. Nie jest to wada dyskwalifikująca, ale nie jest też jedyna.

Daleka jestem od opisu kolorów jako “żywe”. Nie są. Uważam, że od urządzenia mobilnego, jakim jest smartfon czy tablet, nie powinno się wymagać świetnego odwzorowania kolorów (zresztą tego Nexus 7 też nie ma), ale przyjemnego nawet podkolorowania wszystkiego, by było po prostu miłe dla oka. Pokazując znajomym zdjęcia na Nexusie 7 chcę, żeby wyglądały one atrakcyjnie. Jednak trawa nie jest wystarczająco zielona, niebo nie jest wystarczająco niebieskie itp. Oczywiście, szczegółowość ze względu na rozmiar ekranu jest lepsza, niż w Galaxy Nexusie, ale kolorystycznie to dwa różne światy.

No i na koniec wyrazistość. Jak już wspominałam rozdzielczość ekranu Nexusa 7 to 1280×800 pikseli i jest to sporo na tę przekątną. Mam jednak wrażenie, że ekran jest lekko ziarnisty – tekst, zwłaszcza mniejszą czcionką, np. w GTalku (który notabene mógłby zostać przystosowany do tabletu, na przykład przez podział okna rozmowy na rozmowę i listę osób, i nie straszyć białymi przestrzeniami) jest poszarpany i nieprzyjemny w odbiorze. Krawędzie są lekko rozmyte i poszarpane. Łapię się raz po raz na tym, że przez to moje oczy szybciej się męczą. Wszystko to sprawia, że mam mocno mieszane odczucia. Wprawdzie biel jest bielsza niż w SuperAMOLEDzie, jednak całość jest mocno ziarnista. Wiem – to podobna rozdzielczość, ale całkiem inna gęstość. Nie zmienia to faktu, że często rezygnuję z użycia Nexusa 7 na rzecz smartfona, bo na nim wygląda to przyjemniej.

Do tego dochodzę inne kwestie – na przykład zbyt bliskiego umieszczenia przycisku blokady od kontrolek głośności itp. Wiem, że Nexus 7 nie będzie moim ulubionym urządzeniem mobilnym, a jego wady – z pozoru może drobne, jednak z czasem denerwujące – sprawiają, że jeszcze bardziej zżywam się ze smartfonem. Wiem, że to urządzenie z niższej półki, wiem, że nie powinnam oczekiwać zbyt wiele, ale jednak i tak jestem rozczarowana.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement