Najgorsza edycja Skype’a to ta dla Windows Phone

23.04.2012
Najgorsza edycja Skype’a to ta dla Windows Phone

Skype’a dla Windows Phone mocno krytykowałem już w fazie rozpoczęcia beta-testów. Zarzucaliście mi wtedy, że wylewam żale nad aplikacją, która nie jest ukończona. Wasza krytyka była zasadna. Dziś jednak Skype jest już dostępny w wersji finalnej. Niestety, dalej jest to śliczne, stabilne, ale upośledzone narzędzie, które na dodatek nie zadziała na każdym telefonie.

Jak tylko usłyszałem, że Skype od teraz jest własnością Microsoftu, to miałem mieszane uczucia. Z jednej strony jako użytkownik wielu produktów Microsoftu (Windows, Windows Phone, Windows Live, Office, Xbox) dla mnie to powinny być dobre wieści. Byłem przekonany, że Skype szybko będzie z tymi rozwiązaniami zintegrowany. To dobry i popularny komunikator, więc dla użytkowników usług Microsoftu to była dobra wiadomość. Z drugiej jednak strony… no właśnie, Skype to dobry produkt. A Microsoft tworzy dobre produkty i kiepskie produkty. Obawiałem się, że w jakiś sposób ta usługa zostanie przez Microsoft „skrzywdzona”.

Tak się na szczęście nie stało. Przynajmniej na razie. Klient jaki jest, taki był, a jego edycje na apple’owskie i linuksowe systemy dalej są rozwijane. Niestety, nie stało się też nic dobrego. Od przejęcia Skype przez Microsoft minęło już wiele miesięcy. A benefitów brak. Dalej produkty Microsoftu opierają się wyłącznie na Messengerze lub Lyncu (taki biznesowy komunikator Microsoftu). Z konsoli Xbox nie przeprowadzę wideorozmowy na wielkim ekranie. Z Windows Phone nie zadzwonię do użytk… a nie, zadzwonię. Właśnie wyszła pełna wersja aplikacji.

Niestety, dziedziczy ona wadę swojej edycji rozwojowej. Nie można jej w żaden sposób skłonić do pracy w tle. Oznacza to, że kiedy jestem poza domem, mimo posiadania zainstalowanej aplikacji Skype, jestem dla moich znajomych nieosiągalny. Aplikacja Skype działa tylko i wyłącznie wtedy, kiedy jest pokazana na ekranie. Kiedy przełączamy się, na przykład, do skrzynki pocztowej, przeglądarki lub czegokolwiek, Skype jest w całości zamrażany. Nie tylko nie można wtedy do mnie dzwonić, ale nawet wysyłać wiadomości tekstowej.

Oznacza to więc, że Skype dla Windows Phone jest użyteczny tylko wtedy, kiedy my chcemy do kogoś zadzwonić. Pukamy w kafelek aplikacji, ta się łączy z siecią, pukamy w kontakt i nawiązujemy połączenie. W drugą stronę to nie zadziała. Ktoś musi nam wysłać wiadomość tekstową lub maila lub na innym komunikatorze (większość na Windows Phone bez problemu działa w tle…) „cho na Skype’a!”, wtedy włączamy i możemy odebrać połączenie. Absurd z czasów pierwszych edycji na iPhone’a.

Jakby tego było mało, Skype jest wymagającą aplikacją. Zadziała co prawda tak samo dobrze na wszystkich obecnych telefonach z Windows Phone, ale nie zadziała na niektórych, które właśnie debiutują na rynku. Chodzi tu o najtańsze urządzenia z 256 MB pamięci RAM. Użytkownika takiego telefonu, przy próbie pobrania komunikatora, pojawi się komunikat, że telefon ma za mało pamięci. Rozumiem tę decyzję: jak to ma działać beznadziejnie, to lepiej, by nie działało wcale. Ale warto być świadomym, że decydując się na, na przykład, Lumię 610, o Skype musimy zapomnieć.

Na szczęście, jak już przejdziemy te ograniczenia, to pozostają same dobre strony. Testowałem Skype’a z dwoma osobami. Jedna z Windows Phone, jedna z klientem na Windows. Z obiema połączyłem się błyskawicznie, wideorozmowa działała również bez problemu w warszawskim 3G (niestety, jednostronna, aktualnie posiadany przeze mnie smartfon nie posiada kamery internetowej), brak „lagów” czy „przycięć”. Mam też dużą słabość do estetyki lansowanej przez Windows Phone i Metro, a Skype jest dobrze zrobiony wizualnie. Powiem więcej, jest po prostu piękny.

Tylko co z tego, skoro nie można do mnie dzwonić?

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement