Nie podoba mi się kierunek, w którym Apple rozwija OS X

20.02.2012
Nie podoba mi się kierunek, w którym Apple rozwija OS X

Tylko na pierwszy rzut oka zaskakująco szybko pojawiła się aktualizacja systemu operacyjnego Mac OS X, jednocześnie pod nową nazwą OS X. Jak skrzętnie wyliczył Fortune, na rynku OS X 10.8 (Mountain Lion) pojawi się najpóźniej 22 września 2012 r., czyli co najwyżej 219 dni po premierze poprzedniej wersji systemu Apple’a – Mac OS X 10.7 (Lion), na którego przyszło z kolei czekać 283 dni po debiucie 10.6 (Snow Leopard). 10.1, 10.2, 10.3 – wszystkie pojawiały się na rynku dużo szybciej, bo w ok 100 dni po premierze poprzedniej wersji systemu. Nie terminarz jest więc najbardziej zaskakujący, ale to, w którym kierunku rozwija swój OS Apple.

OS X może być w mojej ocenie zdecydowanie najlepszym systemem operacyjnym na rynku, ale nie podoba mi się kierunek rozwoju prac nad nim. Już aktualizacja do Liona przynosiła raczej więcej frustracji i mało przydatnych, wręcz psujących pracę na komputerze Mac rzeczy i zanosi się na to, że kolejna wersja systemu pójdzie jeszcze o krok dalej w nieudogodnieniach.

Po równo 9 miesiącach od czasu, gdy Mac OS X 10.7 zawitał na moim komputerze mogę pokusić się o podsumowanie przydatności nowości, które przyniósł. Z 12 głównych rzeczy z ponad 250, które wymienia Apple jako najważniejsze dla aktualizacji OS X Lion w pełni zadowolony jestem jedynie z jednej – nowej wersji aplikacji Mail, którą uważam za rewelacyjnego klienta poczty internetowej. Korzystam też ze sklepu z oprogramowaniem Mac App Store i generalnie cieszę się, że w jednym miejscu skupiono zdecydowaną większość oprogramowania na Maki, ale zauważam też problemy – głównie w przypadku aplikacji, które wcześniej kupowałem w innych miejscach sieci. Niektóre próbują na mnie wymusić płatne aktualizacje, inne nie chcą się przenosić do sklepu.

Zdecydowanie z większej liczby rzeczy nie korzystam prawie w ogóle: tryb pełnoerkanowy? Bardzo sporadycznie – zazwyczaj tylko gdy przeglądam zdjęcia rodzinne. Mission Control? Dokładnie w taki sam sposób jak wcześniej gest czterema palcami w dół; nic się nie zmieniło. Launchpad? Prawie w ogóle, bo od lat w docku mam folder z aplikacjami, który działa na podobnej zasadzie, a i tak aplikacje najczęściej uruchamiam ze Spotlight. Resume? Najbardziej wkurzająca rzecz ze wszystkich nowości w Lionie – jeśli przypadkiem zapomnę odhaczyć przywrócenie stanu pracy przy uruchomianiu systemu ponownie, to czekam kilkanaście minut na pełną kontrolę nad systemem. Automatyczne zachowywanie plików? Kolejna upierdliwa i wręcz niebezpieczna rzecz dla pracy (szczególnie na tekstach). Cieszę się, że moja wersja Office for Mac 2008 jeszcze nie wdrożyła tego rozwiązania. AirDrop? Nie mam z kim używać.

iCloud? I tu zatrzymajmy się na chwilę. Istotą nowej wersji systemu OS X 10.8 jest integracja z iCloud, czyli technologiczną chmurą. iCloud ma sprawić, że wszystko co robimy na urządzeniach komputerowych o różnych rozmiarach ekranu jest automatycznie synchronizowane w taki sposób, że jakakolwiek czynność wykonana na jednym z nich jest automatycznie odtwarzana na pozostałych. I choć jest to odważny krok w kierunku, w którym podążać będą inne systemy operacyjne na czele z najważniejszym z nich – Windowsem, to jednak we sposobie wdrożenia tego przez Apple’a tkwi istota jego problemu – iCloud działa tylko i wyłącznie w pełnym ekosystemie Apple’a. Dla osób takich jak ja – ze smartfonem z systemem Google Android w kieszeni oraz MacBookiem Pro na biurku, iCloud zaczyna być problemem, szczególnie jeśli zdam sobie sprawę z tego, że kolejnym etapem w rozwoju systemu będzie zastąpienie Findera (aplikacja do przeglądu plików na komputerze) chmurą i nawet jeśli nie nastąpi to w najbliższej przyszłości, to i tak ktoś taki jak ja będzie cierpiał – najgorszy element systemu OS X, czyli właśnie Finder, po raz kolejny został pominięty w aktualizacji systemu.

Notes

Jeśli chodzi o system plików w chmurze, to dużo lepszym rozwiązaniem od iCloud dysponuje Dropbox – nie dość, że wciąż fizycznie pozwala trzymać pliki na komputerze nadpisując jedynie zmiany wysyłane do naszej chmury z dowolnego podpiętego do niej urządzenia, dzięki czemu jest szybciej i bezpieczniej (do plików mamy dostęp także wtedy, gdy nie mamy połączenia z internetem). Na dodatek Dropbox nie zamyka się na jeden ekosystem urządzeń i systemu operacyjnego i działa tak samo na wszystkich platformach. W coraz większym stopniu to właśnie Dropbox jest głównym elementem mojego Findera.

Mogę zrozumieć taką strategię w ujęciu biznesowym. Najczęstszą konfiguracją sprzętową będzie zapewne konsument z iPhone’em (i lub bez iPada) z komputerem PC z Windowsem 7. Smartfon Apple’a osiągnął znacznie większy sukces aniżeli komputery Mac, więc na rynku jest zdecydowanie więcej osób, które wprawdzie korzystają z urządzeń mobilnych Apple’a, ale komputer w domu lub w pracy mają od innego dostawcy. To powoduje, że nie mogą korzystać ze wszystkich dobrodziejstw iCloud. Taką obietnicą dostają tylko ci, którzy mają zarówno smartfon, jak i komputer od Apple’a, więc bezpośrednim przełożeniem oparcia nowego systemu OS X na iCloud, Apple wymusza niejako zakup komputera Mac.

Notification centre

Nowości z OS X Lion, obok samej bliskiej integracji wszystkiego z iCloud, trudno nazwać nad wyraz poważnymi. To w większości przypadku cukierkowe aplikacje przeniesione z iPada. Przypomnienia, Notatki, iMessage czy Notification Center (które notabene skutecznie wygoni z Maków świetną aplikację firmy trzeciej Growl), czy Game Center mogłyby być zaoferowane przez Apple’a nie jako główne marketingowe lokomotywy nowego systemu, ale jako naturalne dodatki do aktualnej wersji OS X. Na dodatek wydaje mi się, że nowe aplikacje i tak nie zastąpią mi tych, których używam aktualnie, bo poziom ich zaawansowania jest znacznie niższy od aplikacji firm trzecich.

W znacznej większości nowy OS X przyniesie więc nowości, których albo nie będę używał prawie w ogóle, albo które wręcz niosą ze sobą kolejne utrudnienia w używania komputerów Mac. Chyba czas przyjrzeć się bliżej temu, co w nowej wersji Windowsa zaproponuje Microsoft.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement