Asus TF101 Transformer – może zagrozić ChromeBookowi (test Spider’s Web)

07.07.2011
Asus TF101 Transformer – może zagrozić ChromeBookowi (test Spider’s Web)

Prezes Google’a kupując kilka lat temu mobilny system Android zapewne nie przypuszczał, że już w 2011 roku będzie to najpopularniejsza platforma smartfonowa na świecie. Liczba producentów, którzy nie tylko dołączyli do Open Handset Alliance, ale przede wszystkim wyprodukowali urządzenia napędzane zielonym robotem zdziwiła wszystkich analityków rynku mobilnego. Dziś żaden operator nie wyobraża sobie, żeby nie mieć w swojej ofercie telefonu z Androidem.

Urządzenie z małym ekranem dla sporej części osób to za mało, żeby pracować wygodnie, a zwłaszcza konsumować treści internetowe. Właśnie dlatego iPad odniósł niesamowity sukces rynkowy. Google nie chciał być w tyle i zaproponował producentom darmową platformę systemową na większe od telefonów urządzenia. Kiedy w Barcelonie w lutym tego roku oglądałem Motorolę Xoom, interfejs wydawał mi się skomplikowany i mało intuicyjny. Wszystko zmieniło się kiedy w moje ręce wpadł Asus TF101 Transformer, jeden z najnowszych tabletów napędzanych Androidem 3.1 – systemem specjalnie stworzonym do tego sprzętu.

Asus stworzył swój tablet w oparciu o najlepsze jakościowo komponenty. Trzymając go w dłoni ma się wrażenie jakby wyszedł z tej samej fabryki, w której produkuje się sprzęt Apple i spod ręki tego samego projektanta. Wszystkie elementy idealnie do siebie pasują, a fakturowana obudowa z tyłu urządzenia pokazuje, że sprzęt jest z najwyższej półki.

10-calowy ekran stworzony w technologii IPS (tej samej co iPad) ma idealny rozmiar do przeglądania sieci i oglądania filmów. Wyświetlacz oczywiście obsługuje multitouch, który wykorzystywany jest w Mapach, Galerii i wielu grach. To właśnie gry powinny być najmocniejszym elementem tego tabletu, gdyż pracuje on na dwurdzeniowym procesorze Nvidia Tegra 2. Wydajność jednostki widać na każdym kroku, ale tak naprawdę gry 3D pokazują jego całą moc. Niestety ciekawych pozycji w Markecie nie jest zbyt wiele. Nie pomaga nawet dedykowana aplikacja Tegra Zone promująca ciekawe tytuły. Platformie Android jeszcze daleko do iOS i bogatej biblioteki tytułów.

Na obudowie urządzenia nie znajdziemy zbyt wielu klawiszy. Większość operacji obsługiwana jest z poziomu dotykowego ekranu. Na krawędziach tabletu znajdziemy jedynie włącznik, przyciski głośności, gniazdo microSD, audio oraz mini HDMI. Na spodzie ulokowane jest dedykowane gniazdo Asus, które służy do podłączania kabla USB, ładowania urządzenia i podłączania klawiatury.

Ciekawą rzeczą, której nie mają inni producenci jest właśnie dołączana klawiatura, która z tabletu robi netbook.

Klawiatura, tak jak tablet, stworzona jest z najlepszej jakości materiałów. Jest to w miarę standardowy rozkład QWERTY zawierający dedykowane klawisze do obsługi Honeycomba. Ciekawym rozwiązaniem jest touchpad, który działa dokładnie tak jak w innych netbookach pokazując kursor na ekranie. Niestety podczas pisania warto go wyłączać gdyż jest bardzo czuły i nieraz zdarzyło mi się całkowicie przypadkowe dotknięcie jego powierzchni. Dodatkowo klawiatura to stacja dokująca wyposażona w dodatkową baterię i całą serię gniazd. Znajdziemy tu 2 złącza USB działające w trybie host umożliwiające podłączenie czytników pamięci, zewnętrznych dysków czy napędów DVD oraz urządzeń wskazujących (np. myszka). Podobno można podłączyć też modem 3G, ale wymaga to specjalnych sterowników oraz rootowania systemu.

Warto wspomnieć o pełnym gnieździe SDHC umożliwiającym włożenie np. karty od aparatu cyfrowego. Warto z tego korzystać, ponieważ testowany przeze mnie tablet wyposażony jest w 32GB wbudowanej pamięci flash oraz 16GB pamięci na karcie microSD. Pozwala to na szybkie i proste kopiowanie zdjęć z jednej karty na drugą.

Pierwszy iPad nie miał żadnej kamery dlatego producenci tabletów z Androidem montują najczęściej dwa aparaty. Ten z Asusa nie wyróżnia się w żaden sposób jakością i Samsung Galaxy Tab 10.1 bije go o głowę.

Najważniejszym elementem każdego urządzenia jest system operacyjny. Android 3.1 został stworzony specjalnie dla tabletów i widać to na każdym kroku. Ekran ma wiele elementów, które umożliwiają łatwą nawigację w systemie. Na dole znajdziemy przycisk wstecz, home oraz menedżer zadań, które używane są najczęściej. Ekran domowy podzielony jest na 5 części, które możemy dowolnie zagospodarować. Możemy na nich umieszczać dowolne skróty aplikacji i widgety. Aby zobaczyć wszystkie zainstalowane w urządzeniu aplikacje trzeba wybrać niepozorny przycisk „Aplikacje”, którego większość osób mających pierszą styczność z Asusem nie zauważyła.

Google nie zapomniał o tym, że w sklepie są tysiące ciekawych aplikacji, które powinny działać na każdym urządzeniu. Dlatego właśnie na Asusie uruchomimy sporo programów, których uruchamianie autorzy nie przewidywali na tak dużym ekranie. Ma to swoje wady i zalety. Pozytywnym aspektem jest to, że na starcie mamy sporą bazę ciekawych produktów, ale minusem jest ich interfejs użytkownika całkowicie nieprzystosowany do 10-calowego ekranu. Na szczęście znajdziemy też kilka pozycji, które zostały stworzone wyłącznie na Honeycomba. Szkoda, że Google w żaden sposób ich nie promuje. Tym co wyróżnia dedykowane programy to lokalizacja przycisku menu. Aplikacje dla Androida 2.x mają przycisk w dolnym pasku obok menedżera zadań, a tabletowe w prawym górnym rogu. Ważnym elementem zasługującym na uwagę jest pakiet aplikacji dołączanych do TF101. Znajdziemy w nim Polaris Office – dobry pakiet biurowy, czytnik książek MyLibrary, MyNet do DLNA oraz MyCloud do przechowywania plików w chmurze Asusa.

Dla mnie ważnym elementem tabletu jest bateria. Transformer pozwala na nieprzerwaną pracę przez około 7h, a po podłączeniu klawiatury czas wydłuża się o około 5h. Daleko więc do obiecywanych przez producenta 16h, ale wynik nie jest najgorszy. Wszystko oczywiście zależy od tego w jaki sposób używamy sprzętu, jednak u mnie taki właśnie był średni czas przy trzytygodniowym teście.

Czym tak naprawdę jest nowy Asus skoro ma dotykowy ekran i klawiaturę?

Wszystko zależy od tego, kto i do czego będzie go używać. Dla mnie to idealne urządzenie na wieczorne przeglądanie sieci – odłączam wtedy klawiaturę. Jest świetnym kompanem dłuższych podróży, zwłaszcza gdy podłączę dodatkową baterię, a co za tym idzie klawisze. Bez problemu można na nim pisać teksty, przygotowywać prezentacje czy odpisywać na maile. Nawet ta recenzja została w całości napisana na tym urządzeniu.

Jeśli ktoś szuka uniwersalnego tabletu i netbooka w jednym to właśnie go znalazł. Przy cenie około 2,5tyś. złotych za 32GB wersję, kwota jest do zaakceptowania dla każdego kto szuka takiego sprzętu. Dziwi mnie fakt dlaczego Google chce wypuszczać Chrome OS skoro Android świetnie nadaje się do netbooków. Poza bardo dobrą przeglądarką Chrome mamy dostęp do tysięcy świetnych aplikacji, systemu plików i dużo większych możliwości. W mojej ocenie zakup ChromeBooka mija się z celem skoro na rynku jest Asus TF101 Transformer.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement