Statystyki z mediów społecznościowych – jak je kontrolować i analizować?

08.04.2011
Statystyki z mediów społecznościowych – jak je kontrolować i analizować?

Jedną z podstawowych potrzeb wydawcy treści w internecie, choćby takiego jak Spider’s Web, jest kontrola skuteczności działań w mediach społecznościowych. Niektórzy mogą się na takie stawianie sprawy wzdragać, ale prawda jest taka, że statystyczna wiedza pozwala nie tylko na lepsze zrozumienie charakterystyki prowadzenia dialogu z własną społecznością, ale również ułatwia decyzję na jakie kanał komunikacji stawiać.

Chciałbym Wam przybliżyć dwa narzędzia, z których jednego używam od dawna, a drugie testuję od niedawna. Oba dają mi bardzo dużą wiedzę na temat tego jaką popularność mają nasze linki ogłaszane na Twitterze i Facebooku. Oba te serwisy to dla wydawców nowy rodzaj kanału dystrybucji treści na wzór RSS i to takiego kanału, który świetnie funkcjonuje w świecie Web 2.0, gdzie to link ma przyjść do użytkownika, a nie użytkownik do linku. Analityczna wiedza na temat skuteczności linku jest równie ważna co wyciąg z Google Analyticsa. Narzędzia, o których mówię to Bit.ly oraz SproutSocial.

Bit.ly to jeden z najpopularniejszych na świecie skracaczy linków. Za pomocą specjalnie skonstruowanego krótkiego linka, w którym zagnieżdżony jest ten właściwy i długi możemy nie tylko ograniczyć liczbę znaków zabieranych z tweeta czy facebookowego statusu, ale również kontrolować skuteczność informacji. Wprawdzie patrząc na domenę .ly (<= domena libijska) można mieć obawy odnośnie bezpieczeństwa naszych danych, ale muszę przyznać, że korzystam z serwisu Bit.ly od bardzo dawna i nigdy nie miałem żadnych problemów.

Skrócony link z Bit.ly tworzymy poprzez na przykład specjalną wtyczkę do przeglądarki będąc na stronie wpisu, który chcemy promować. Z poziomu wtyczki możemy tweetnąć informację na Twittera. Ja robię tak, że po tym jak tweetnę, to kopiuję tweeta i wklejam go jako status fanpage’a Spider’s Web.

Na bieżąco, już w naszym panelu użytkownika serwisu Bit.ly możemy obserwować zachowanie naszego skróconego linka. Widzimy dokładnie liczbę kliknięć w nasz skrócony link, widzimy skąd nastąpił klik oraz jaki buzz wygenerował (np. liczba tweetnięć z nim związanych, like’ów i poleceń Facebooka, a nawet komentarzy na docelowej stronie).

Można także śledzić rozkład kliknięć w linka po godzinach, dniach, tygodniach i miesiącu.

Możemy również dokładnie prześledzić skąd nastąpiły kliki: ile z Facebooka, ile ze strony Twittera, ile z aplikacji obsługujących Twittera, itd. Widzimy także gdzie ulokowani są klikający w nasz link.

Na koniec możemy prześledzić historię tweetów powiązanych z naszym linkiem.

Długoterminowa analiza zachowań skróconych linków daje naprawdę dobre podstawy do tego, aby odpowiednio akcentować rozkład swoich działań promocyjnych w mediach społecznościowych.

SproutSocial z kolei to serwis, który testuję od około dwóch tygodni. Nie jest to serwis darmowy i jeszcze nie zadecydowałem, czy po 30-dniowym okresie próbnym będę uiszczał 10 dol. abonament miesięczny, ale muszę przyznać, że narzędzie robi dobre wrażenie. SproutSocial to swoisty kombajn statystyczny i choć nie przynosi zbyt wiele nowych statystyk – takich, których nie bylibyśmy w stanie znaleźć gdzie indziej, to potrafi skupić je wszystkie w jednym miejscu w bardzo dobry, poglądowy sposób. Nie będę tu opisywał wszystkich narzędzi serwisu, których naprawdę sporo, lecz skupię się na panelu „report center”, które udostępnia analizy działań na Twitterze i Facebooku.

W przypadku Twittera możemy obserwować nie tylko liczbę nowych obserwujących i tych, którzy przestali nas obserwować, ale także liczbę klików z naszych linków, liczbę retweetów naszych tweetów; system oceni także nasze zaangażowanie w dyskusję z obserwującymi oraz ustali poziom „opiniotwórczości” (no…, to już lekko naciągane i megalomańskie). Ciekawie prezentują się statystki samych tweetów: ile z nich zawierało linki, ile było czystym tekstem, w ilu podlinkowane były zdjęcia. Możemy także sprawdzić ile naszych tweetów to odpowiedzi na wzmianki innych użytkowników, a ile zwykłych statusów. Możemy również sprawdzić demograficzny podział naszych obserwujących (choć to nieco podejrzane – w końcu skąd system ma wiedzieć, czy profil instytucjonalny to kobieta, czy mężczyzna?)

W panelu analiz Facebooka, gdzie możemy podpiąć na przykład naszego fanpage’a jest równie ciekawie. I choć w zasadzie do większości danych statystycznych jesteśmy w stanie dotrzeć za pomocą oficjalnych statystyk Facebooka, to tutaj w SociaSprout inteligentnie przedstawiono na jednym ekranie to, co dla nas najważniejsze. Widzimy więc dynamiczne zmiany w liczbie fanów, liczbę odsłon oraz liczbę unikalnych użytkowników. Możemy sprawdzić listę najpopularniejszych statusów oraz dotrzeć do pełnego przekroju demograficznego naszych fanów.

Nie są to oczywiście narzędzia, bez których nie dałoby się żyć w internecie. Jednakże dla tych, którzy lubią statystyki i analizę skuteczności prowadzonych przez siebie działań, wiedza płynąca z Bit.ly czy SproutSocial może być podstawą podejmowanych decyzji.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement