„Przekrój” o tym, na czym zarabiają dziś muzycy

25.01.2011
„Przekrój” o tym, na czym zarabiają dziś muzycy

W najnowszym wydaniu tygodnika „Przekrój” znajduje się kapitalny tekst Mariusza Hermy pt. „Niech żyje muzyka bez nośnika”. Tekst jest wnikliwą, wyczerpującą odpowiedzią na pytanie w jakim kierunku zmierza rynek sprzedaży muzyki w kontekście rosnącego znaczenia streamingu. W artykule pojawia się również moja wypowiedź.

– Słuchamy coraz więcej muzyki, ale coraz rzadziej za nią płacimy. I wiele wskazuje na to, że wkrótce możemy być na bieżąco ze wszystkimi nowościami, nie wydając nawet złotówki. Jak to możliwe? Streaming to radio XXI wieku. Rozwiązanie, które odsyła do historii nie tylko tradycyjne płyty, ale też cały rynek mp3 – zaczyna z wysokiego „c” Mariusz Herma. Potem jest jeszcze lepiej, szczególnie wtedy, kiedy o sprawie wypowiadają się czołowi polscy muzycy, tj. Artu Rojek z Myslovtiz, czy Wojciech Waglewski z Voo Voo.

Siłą tekstu Mariusza Hermy są właśnie bardzo dużo mówiące wypowiedzi muzyków żyjących ze swojej muzyki. – Nie żyjemy ze sprzedaży płyt, nasze utwory chętnie grają stacje radiowe, piszemy muzykę filmową, teatralną, mówiąc kolokwialnie: zapieprzamy od rana do wieczora. Może to zabrzmi jak herezja, ale każdy z nas zarabia coraz lepiej. Mnie najbardziej interesują występy na żywo. Gdyby do kryzysu fonograficznego doszedł marazm koncertowy, to byłaby groza – mówi „Przekrojowi” Waglewski doskonale oddając meritum zmian na współczesnym rynku sprzedaży muzyki.

Dziś muzyka w formacie „płyta” jest towarem reklamowym i formą promocji tego, co do zaoferowania ma artysta. A wytwórnie fonograficzne? No cóż, dzisiaj koncentrują się na sprzedawaniu muzyki do reklam, filmów i jako dzwonki telefoniczne?

Ja w tekście w „Przekroju” wypowiadam się na temat dlaczego wciąż nie ma iTunesa w Polsce. Oto co powiedziałem:

Dwa lata temu przyciśnięty przez Komisję Europejską rzecznik Apple pisał w specjalnym oświadczeniu: „Powód, dla którego sklep iTunes nie jest dostępny w każdym państwie Unii Europejskiej, jest taki, że wiele krajów nie oferuje wystarczająco dużego rynku, by uzasadnić koszty i wysiłek potrzebne do sprzedaży w danym kraju”.

To kluczowy argument – Polska nie jest dla Apple’a wystarczająco dużym rynkiem, aby się o niego starać. Po drugie, w Unii Europejskiej brak jest jednolitych zasad dysponowania prawami autorskimi. W Polsce mamy ZAIKS, a w Niemczech, Wielkiej Brytanii, czy Francji jego lokalne odpowiedniki. Apple musi więc negocjować z każdym dysponentem praw autorskich z osobna. To żmudne i trudne. A ponieważ rynek polski jest mały, nie warto się o niego starać.

(tyle pojawiło się w tekście; poniżej jeden akapit, który się nie zmieścił)

Mimo to, jestem przekonany, że iTunes w końcu pojawi się w Polsce. Nokii udało się dojść do porozumienia z polskimi wydawcami i od pewnego czasu zarządza z sukcesem sklepem Ovi Muzyka. Dosłownie kilka dni temu Google podpisał umowę z ZAIKS na legalną dystrybucję muzyki w serwisie YouTube. Coś więc pozytywnego dla polskiego rynku muzycznego zaczyna się dziać. Pytanie jak szybko Apple uzna, że nasz rynek „uzasadniałby koszty i wysiłek potrzebne do sprzedaży tu muzyki”.

Całość tego wielce interesującego tekstu w kioskowym, fizycznym wydaniu tygodnika „Przekrój” lub w wydaniu cyfrowym ze sklepu eGazety (także na tablet iPad). Jak zapewnia mnie autor tekstu Mariusz Herma, artykuł będzie również dostępny online na stronie „Przekroju” za około tydzień.

O zmianach na rynku sprzedaży muzyki pisałem w „Newsweeku”:

Słuchaj, ale nie pobieraj

Prawo do odsłuchu

Ten temat często gości również na łamach Spider’s Web:

Streaming

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement