E-mailowe odpowiedzi Jobsa to przejaw geniuszu marketingowego

25.03.2010
E-mailowe odpowiedzi Jobsa to przejaw geniuszu marketingowego

Krótkie odpowiedzi Steve’a Jobsa na e-maile od użytkowników sprzętu Apple’a to przejaw jego geniuszu marketingowego. W dobie pełnego rozkwitu mediów społecznościowych takie akcje prezesa trzeciej co do wielkości amerykańskiej spółki publicznej urastają do rangi bardzo ważnych działań promocyjnych.

Jakie pole rażenia mają odpowiedzi Steve’a Jobsa na maile od klientów Apple’a świetnie unaocznia przykład w artykule z dzisiejszego wydania „New York Times”. Jezper Soderlund, producent muzyczny ze Szwecji, zapytał Jobsa w e-mailu, czy będzie mógł połączyć swój plan taryfowy w iPhone z iPadem. Odpowiedź od Steve’a Jobsa przyszła po 30 minutach i brzmiała „Nie”. Soderlund nie omieszkał pochwalić się swoim szczęściem – mimo negatywnej odpowiedzi – serwisowi 9to5Mac. News, jak to news ze Steve’m w roli głównej, podchwyciły inne blogi i serwisy apple’owe. Spirala przetoczyła się przez mikroblogi, Facebooki i fora na całym globie. Napisała także lokalna gazeta w Szwecji, a internetowa strona Soderlunda przeżyła oblężenie odwiedzających – w 12 godzin wygenerowanych zostało więcej wizyt niż wcześniej w ciągu całego roku.

To tylko jeden przypadek odpowiedzi Steve’a Jobsa na maila od konsumenta i jej konsekwencji z kilku w ostatnim czasie. W ostatnich dniach Jobs odpowiadał także na pytania dotyczące skrzynki pocztowej w iPhone, aktualizacji linii MacBooków Pro oraz ewentualnego wspierania aplikacji Google’a Picasa na iPadzie. Wszystkie te przypadki uzyskały podobny rozgłos do tego, które było dziełem maila do Jezpera Soderlunda: twittowano, blipowano, dyskutowano i facebookowano na ich temat przez większość dnia, w którym się pojawiły. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Steve nie korzysta z najnowszej wersji oprogramowania fabrycznego iPhone’a, na część e-maili odpowiada z iPada, a w ogóle to w zakładkach internetowych ma popularne amerykańskie blogi technologiczne.

Nie wiadomo oczywiście, czy zaangażowanie Steve’a Jobsa w konwersacje z klientami to wyraz przemyślanej strategii marketingowej, czy też po prostu „ludzki” odruch prezesa firmy, który za cel stawia sobie maksymalne zadowolenie konsumentów z korzystania z jego produktów. Wychodzi jednak na to pierwsze, bo marketingowe pole rażenia powodowane krótkim „nie” od Steve’a Jobsa przekłada się pielęgnowanie wizerunku marki Apple, co? na niecałe dwa tygodnie przed najważniejszym debiutem produktowym od 2007 r. z pewnością bardzo się przydaje. Apple nie schodzi bowiem z krzykliwych tytułów w prasie biznesowej, a Steve Jobs – najbardziej rozpoznawalna twarz technologii, a jednocześnie jedna z najbardziej mitologizowanych postaci na świecie – nigdy nie był „bliżej człowieka”. Apple, iPad i Steve Jobs są na ustach wszystkich i wszędzie.

Ta bliskość ze Steve’m – co może zabrzmi dość naiwnie – może zaowocować przekonaniem do zakupu iPada. W końcu jeśli nawet nie jest się do niego do końca przekonanym, to przecież w przypadku problemów czy wątpliwości „Steve pomoże”. Tak – ten Steve – jeden z najbogatszych ludzi w Stanach Zjednoczonych, człowiek stojący na czele trzeciej największej amerykańskiej firmy publicznej, jedna z najbardziej charyzmatycznych i rozpoznawalnych postaci na świecie – może odpowiedzieć na mojego maila.

To emocjonalna wartość nie do przecenienia.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement