Amazon na iPad, czyli intruz na zamkniętej imprezie

23.03.2010
Amazon na iPad, czyli intruz na zamkniętej imprezie

To było raczej pewne – Amazon zaprezentował wersję swojej usługi sprzedaży książek na tablety. I żeby nikt nie miał wątpliwości o co chodzi, to dodał jeszcze „włącznie z iPadem”. Piłeczka odbita wysokim lobem na stronę Apple’a. Czy będzie smecz?

Apple stoi przed nie lada problemem wizerunkowym: jak tu potraktować iPadowego intruza, który chce wtargnąć na zamkniętą imprezę? Wyrzucić go z hukiem narażając się na krytykę całego świata, czy też – za przeproszeniem – olać i pozwolić mu rozłożyć swoje zabawki na cudzym podwórku?

W grze podjazdowej Kindle vs. iPad mamy chyba remis – najpierw Apple zaszokował Amazon nowym typem urządzenia komputerowego, które w bezpośredni sposób uderzało w e-czytnik Kindle, zmieniając przy okazji relacje na rynku sprzedaży e-druku, a teraz Amazon wykorzystuje fakt, że Apple nie zamknął drogi do debiutu usług największej na świecie wysyłkowej księgarni i bezpośrednio po wydaniu aplikacji Kindle for Mac zapowiedział wydanie Kindle for tablet computers.

O co chodzi? Jednym z podstawowych hitów iPada ma być aplikacja iBooks (choć nie będzie to natywna aplikacja; będzie trzeba ją pobrać i zainstalować samodzielnie), dzięki której Apple wejdzie dynamicznie na rynek sprzedaży e-książek. iPad ma być najlepszym urządzeniem do czytania e-druku, gdyż zaoferuje nowy, lepszy sposób obcowania ze słowem pisanym. Apple z pewnością postarało się, aby posiadacz iPada miał dostęp do możliwie najszerszej oferty, podpisując odpowiednie umowy z dostawcami treści. Jak wiadomo, liderem na rynku sprzedaży e-książek jest firma Amazon, która wraz z popularyzacją swojego czytnika Kindle zdołała przebić się z konceptem e-druku do świadomości przeciętnego konsumenta. Kindle jest jednak tylko częścią machiny Amazon, który zarabia głównie na sprzedaży e-książek. W związku z tym Amazon zręcznie poszerza pole swojego rażenia poprzez oferowanie specjalnego oprogramowania na wszystkie możliwe urządzenia komputerowe, na których można czytać e-książki. Stąd i Kindle na iPhone, i ostatnio Kindle na Mac, a wcześniej przejęcie konkurencyjnego produktu na smartfony – Stanza.

– Doceniamy to, co Amazon zrobił dla kategorii e-książek, ale zamierzamy stanąć na ich ramionach i sięgnąć nieco wyżej – powiedział Steve Jobs podczas styczniowego keynote, na którym zaprezentował iPada. Może się jednak okazać, że to Amazon sprytnym ruchem stanie na ramionach iPada, gdyż nic nie stoi na przeszkodzie, aby istniejący już klient księgarni Amazon nie miał wybrać właśnie jego usług na iPadzie.

Pewnym jest jednak, że Kindle na iPad nie pojawi się wraz z debiutem tabletu Apple’a, bo Amazon sam zasugerował, że premiera odbędzie się w późniejszym czasie. To potwierdza fakt, że Apple nie wysłało Amazonowoi iPada do testów i wcześniejszego przygotowania aplikacji, co było udziałem wybranych deweloperów, wśród których na pewno był New York Times, Wall Street Journal i Major League Basketball. To oznacza, że iBooks będzie miało przewagę na starcie, lecz czy to okaże się wystarczające nie wiadomo.

Apple stoi teraz przed dużym znakiem zapytania co zrobić. W pierwszym odruchu na pewno świta w głowach menedżerów Apple’a – nie dopuścić aplikacji Kindle na iPad do AppStore. To jednak byłoby jawne działanie monopolistyczne, które z pewnością odbiłoby się szerokim echem w mediach, nie korzystnie wpływając na wizerunek marek Apple i iPad. W konsekwencji mogłoby to również negatywnie wpływać na decyzje zakupowe potencjalnych klientów iPada. Z drugiej strony można po prostu przemilczeć pojawienie się otwartej konkurencji na platformie iPad, starając się z rozmachem promować własną usługę.

Wydaje się, że szybkie ogłoszenie przez Amazon aplikacji Kindle for iPad to bardzo sprytne posunięcie. Na pewno jednak Apple brał taką ewentualność pod rozwagę i wkrótce poznamy odpowiedź Steve’a Jobsa i spółki.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement