Mossberg o Safari 4

08.03.2009
Mossberg o Safari 4

Walt Mossberg świetnym dziennikarzem jest. I cenionym. I opiniotwórczym. Poniżej to, co ma do powiedzenia na temat nowej wersji przeglądarki internetowej Apple – Safari 4 (za Dziennikiem, który z kolei przepisuje z „Wall Street Journal)”.

Zgadzacie się z jego opinią? Je nie ze wszystkimi. Przede wszystkim z krytyką zakładek wyniesionych w nowej wersji Safari na samą górę strony. Dla mnie to rozwiązanie optymalizacyjne, w kierunku większej przestrzeni na treść odwiedzanych stron internetowych.

Przeglądarka Apple’a Safari zawsze wyróżniała się szybkością i innowacyjnością. Choć występuje głównie w komputerach Macintosh, do których jest firmowo dołączona, istnieje także jej wersja dla systemu Windows. Safari stanowi także podstawową przeglądarkę na iPhone’ach.

W zeszłym tygodniu Apple wypuścił nową wersję o numerze 4, dla systemów MacOS i Windows, o której twierdzi, że jest najszybszą przeglądarką na świecie i ma szereg nowych funkcji graficznych ułatwiających surfowanie po internecie. Safari 4 występuje wciąż w wersji beta, można ją ściągnąć darmo z adresu apple.com/safari.

Testowałem tę przeglądarkę na obu systemach operacyjnych, porównując ją z programami Microsoft Internet Explorer, Mozilla Firefox oraz Google Chrome. Doszedłem do przekonania, że jest znacznie szybsza od rywali, ale zmiany w interfejsie użytkownika rozczarowują. Albo są to nieistotne ozdobniki, albo próby dodania funkcji wprowadzonych już wcześniej przez konkurencję, albo wreszcie zmiany, które tak naprawdę utrudniają użytkowanie.

Najpierw pomówmy o szybkości. Testowałem Safari 4 na wielu pecetach i makach pracujących z systemami Windows XP i Vista. Podłączałem się do internetu na trzy sposoby: przez sieć światłowodową, typowe łącze hotelowe i dość powolny modem komórkowy.

Dla każdego rodzaju połączenia mierzyłem czas załadowania wielu popularnych stron, np. Facebooka, serwisów gazet „Wall Street Journal” i „New York Times” oraz ligi San Francisco 2007 r. Prezes Apple Steve Jobs prezentuje przeglądarkę Safari dla systemu Windows Apple wypuścił nową wersję przeglądarki dla systemów MacOS i Windows. Twierdzi, że jest teraz najszybsza na świecie baseballowej. Otwierałem je albo pojedynczo, albo wszystkie naraz w sąsiednich zakładkach.

Wyniki były jednoznaczne. W niemal każdym przypadku przeglądarka Safari 4 była szybsza od innych. W niektórych testach potrzebowała jednej trzeciej lub połowy te -go czasu co pozostałe programy na załadowanie danej strony lub grupy stron, choć wszystko to działo się na tym samym komputerze i przy tym samym rodzaju połączenia z siecią.

Ze szczególnym zaciekawieniem obserwowałem, jak Safari 4 dla Windows kładzie na łopatki Google Chrome’a – choć obie przeglądarki używają tego samego silnika opracowanego przez Apple i udzielanego na licencji innym firmom.

W pewnych wypadkach, gdy przewaga Safari wynosiła kilka sekund, szybkość może wydawać się bez znaczenia. Ale przy otwieraniu wielu stron naraz to naprawdę czyni różnicę. Na przykład podczas testów z najszybszym łączem Safari 4 dla Windows w pełni otworzyło 21 stron serwisów informacyjnych w 43 sekundy, podczas gdy IE8 zajęło to ponad dwie minuty.

Niestety nie mogę równie ciepło wyrazić się o innych zmianach. Najgorszą decyzją podjętą przez Apple’a było przeniesienie zakładek odpowiadających otwartym stronom na górny brzeg okna przeglądarki, powyżej pasków zadań i menu, zamiast pod nimi, gdzie dotychczas się znajdowały.

Krok ten powtórzono za projektantami Chrome’a i zdaniem firmy łatwiej jest teraz dostrzec zakładki, z czym się nie zgadzam. W wersji Apple’a trudniej jest trafić w zakładki na ekranie pełnym innych elementów i są one zbyt oddzielone od stron, które reprezentują. Ten problem jest szczególnie jaskrawy w systemie Vista: przy jego prześwitujących belkach z nazwą okna zakładki stają się prawie nieczytelne.

Kolejny niefortunny wybór to usunięcie paska, który pokazywał, jaki procent strony został już załadowany. Jak twierdzi firma, witryny internetowe są dziś tak złożone, że pasek nie był w stanie dać rzetelnej informacji. Ale wydaje mi się, że użytkownicy lubią wiedzieć, na jakim etapie procesu ściągania strony się znajdują, nawet jeśli tylko w przybliżony sposób. Nie jestem w tym odosobniony. Strony internetowe poświęcone produktom Apple’a, które zwykle bronią każdego posunięcia firmy, już zaczęły publikować porady, jak zmodyfikować program, by przesunąć zakładki we właściwe miejsce oraz odzyskać pasek.

Nowe rozwiązania graficzne są w porządku. Kiedy otwieramy nową zakładkę bez wpisywania konkretnego adresu, Safari wypełnia puste dotychczas miejsce znakomitej jakości miniaturami najczęściej odwiedzanych stron. Wystarczy kliknąć na któraś ze stron, by ją ściągnąć. Program pokazuje też, czy zaszły tam zmiany od czasu ostatniej wizyty.

To przyjemne, ale stanowi kopię rozwiązania obecnego w Chrome. Poza tym nie sądzę, aby większość z nas miała wiele okazji, by to oglądać, bowiem na ogół z góry wiemy, jaką stronę chcemy ściągnąć w nowo otwartej zakładce.

Apple zaadaptowało także funkcję „cover flow” z iTunes (wizualną metodę nawigacji między albumami) na potrzeby organizacji listy ulubionych adresów- teraz widać na niej obrazek z daną stroną. To też jest miły pomysł, ale nic wielkiego. Safari 4 dogoniło rywali, oferując funkcję podpowiedzi, kiedy wpisujemy adres strony lub hasło do wyszukiwania. Działa dobrze, ale nie lepiej niż w innych przeglądarkach.

Tagi: ,

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement