Jobs i co dalej?

20.06.2008
Jobs i co dalej?

Świat współczesnego biznesu jest bezwzględny i nie do końca racjonalny. Jak inaczej bowiem ocenić fakt, że akcje firmy Apple po ważnym wystąpieniu Steve’a Jobsa, charyzmatycznego prezesa firmy, na którym zaprezentował bardzo oczekiwany produkt, iPhone’a 3G, spadły zamiast wzrosnąć. Dlaczego inwestorzy giełdowi zdecydowali się sprzedawać walory Apple zamiast podbijać ceny ich kupna po tym, jak rynek dostał to, czego oczekiwał ? unowocześniony multimedialny gadżet, który szturmem zdobywa serce i portfele klientów na całym świecie, a analitycy rozpływają się nad jego świetlaną przyszłością?
Wszystko to przez wygląd Steve’a Jobsa podczas wystąpienia na konferencji Worldwide Developers Conference. Jobs wyglądał na wychudzonego, mniej energicznego i bardziej zmęczonego. Komentarze na temat kondycji fizycznej Jobsa pojawiły się równolegle z doniesieniami o nowym iPhone. Historia nabrała rozpędu na tyle, że oficjalne siły PR firmy Apple w postaci rzecznik prasowej Katie Cotton zdementowały oficjalnie plotki o nawrocie choroby nowotworowej szefa Apple, tłumacząc kiepski wygląd Jobsa ?przeziębieniem?. Wielu osobom takie wytłumaczenie jednak nie wystarczyło i spekulacje nabrały na sile, co znalazło negatywne przełożenie na wycenę wartości firmy Apple na giełdzie (4,1% w dół w dwa dni po wypowiedzi rzecznik prasowej z Apple).
W pewnym sensie Steve Jobs sam jest winien takiej sytuacji. W 2003 roku nie poinformował opinii publicznej o chorobie nowotworowej, na którą cierpiał. Przez 9 miesięcy, kiedy prezes Apple próbował alternatywnych metod leczenia, władze spółki ukrywały informację o jego chorobie. Dopiero po udanej operacji usunięcia złośliwego raka trzustki 31 lipca 2004 roku, świat inwestorów i fanów firmy poinformowany został o zagrożeniu życia jednej z najbardziej wpływowych osobistości w świecie nowych technologii. Wtedy też dowiedzieli się o tym sami pracownicy Apple.
„W ten weekend przeszedłem udaną operację usunięcia raka z mojej trzustki”, napisał Jobs w e-mailu do pracowników Apple. „W sierpniu będę dochodził do siebie; oczekujcie mnie w pracy we wrześniu”. 
Świat nowych technologii zamarł i po raz pierwszy zaczął zastanawiać się nad tym, czy „istnieje życie bez Steve’a Jobsa w Apple”. Uświadomiono sobie, że ten najbardziej charyzmatyczny wizjoner branży nowych technologii jest osobą śmiertelną. Kult, który otacza współzałożyciela Apple, nie zapewni mu bowiem fizycznej nieśmiertelności. Próżno rozglądano się za kimś, kto mógłby go z powodzeniem zastąpić jako szefa najbardziej innowacyjnej firmy technologicznej na świecie. Jobs zbyt zdominował nie tylko firmę Apple, którą wydobył z finansowej zapaści po powrocie w 1996 roku, ale również rynek, który nieustannie oczekuje od niego nowych wspaniałych rozwiązań technologicznych. Jobs utożsamiany jest z firmą Apple i jej powodzenie na rynkach finansowych oraz konsumenckich zależy głównie od tego, co powie, jak się zachowa i co zaprezentuje Steve Jobs.
Steve Jobs powoli się zmienia. Już nie dominuje sceny w 100% podczas słynnych keynotes (prezentacje szefa Apple podczas konferencji Macworld i WWDC, które relacjonowane i komentowane są niczym kazania religijnych guru). Pozwala przejąć na chwilę atencję mediów i fanów innym top menedżerom firmy Apple, po to, aby świat bliżej ich poznał i być może pokochał. Żaden z nich nie posiada tak dalece rozwiniętego daru charyzmy jak Steve Jobs. To powoduje, że temat sukcesji po Jobsie jest ciągle otwarty, a na horyzoncie nie widać odpowiedniego kandydata.
A mógłby nim być Jonathan Ive, główny projektant firmy Apple, którego projekty (iMac, iPod, iPhone) z miejsca stają się ikonami masowej popkultury. Żaden z pozostałych wiceprezesów Apple nie cieszy się takim uznaniem mediów i fanów jak właśnie Ive. Niektórzy nazywają go nawet „małym Stevem Jobsem”, choć wydaje się, że na wyrost. Jonathan Ive nie ma bowiem drygu medialnego, chęci i umiejętności promocji własnej osoby w środkach masowego przekazu. Woli komunikować się ze światem za pomocą swoich projektów, które stają się wyznacznikami rozwoju branży w następnych latach. Jonathan Ive nie ma chyba nawet ambicji zostania numerem 1 w Apple. Anglik z pochodzenia kupił właśnie posiadłość w swojej ojczyźnie i chyba z nią wiąże swoją przyszłość.
Najbardziej naturalnym, ale zarazem najmniej oczekiwanym przez rynek i media kandydatem jest numer dwa w Apple, jej szef operacyjny, Tim Cook, który z powodzeniem zarządzał firmą podczas nieobecności Steve’a Jobsa w 2004 roku. Cook wydaje się być namaszczony przez samego Jobsa:
„Ludzie mówią: o Boże, gdyby Jobsa przejechał autobus, Apple miałoby kłopoty. Nie sądzę, żeby tak było. Mamy w Apple wspaniałych ludzi. Zrobiłem Tima Cooka szefem operacyjnym i oddałem mu dywizję Maka. Radzi sobie wyśmienicie?”, mówił niedawno Jobs w wywiadzie dla NBC.
Problem w tym, że Cook wydaje się być kompletnym przeciwstawieństwem Jobsa. Mało przebojowy, z kiepską aparycją, nie przekonujący podczas wystąpień publicznych, czasami wręcz przynudzający. Tim Cook zapewne radzi sobie doskonale w zamkniętych szczelnie przed opinią publiczną biurach Apple, ale przy porywającym tłumy Jobsie wypada niezwykle blado.
Nie Jonathan Ive, nie Tim Cook, więc kto? Wśród top managerów Apple wymienić można jeszcze:
Daniela Coopermana (szef administracji);
Tony’ego Fadella (wiceprezesa odpowiedzialnego za dywizję iPoda);
Scotta Forstalla (wiceprezesa odpowiedzialnego za oprogramowanie iPhone’a);
Rona Johnsona (wiceprezesa odpowiedzialnego za rynek detaliczny);
Boba Mansfielda (wiceprezesa odpowiedzialnego za inżynierię sprzętu komputerowego Mac);
Petera Oppenheimera (szefa finansowego);
Phila Schillera (szefa marketingu);
Bertranda Serleta (wiceprezesa odpowiedzialnego za inżynierię oprogramowania);
Sina Tamaddona (wiceprezesa odpowiedzialnego za aplikacje).
Na pewno na uwagę zasługuje Scott Forstall, nowy wiceprezes odpowiedzialny za oprogramowanie iPhone’a. Jego rola w Apple ciągle rośnie, a zważywszy na fakt, iż według analityków za dwa lata iPhone może generować 30% przychodów koncertu z Cupertino, w najbliższych latach Forstall może wyrosnąć na naturalnego następcę Jobsa. Podczas keynote wypada zaskakująco dobrze, choć ciągle brakuje mu niekonwencjonalnych zagrań, zaskakujących zwrotów akcji, które porywałyby tłumy wielbicieli Apple.
Steve Jobs może mieć jeszcze przed sobą długie lata życia i przewodnictwa firmie Apple. Ma dopiero 53 lata, a samo Apple ma świetlane perspektywy wobec problemów Microsoftu z nieakceptowanym systemem operacyjnym Vistą oraz iPhone’owi, który stoi na progu globalnego boomu porównywalnego z iPodem w pierwszych latach 21 wieku. Jego kiepska kondycja podczas niedawnego keynote w czasie konferencji WWDC może rzeczywiście być związana z chwilową niedyspozycją. Utrata wagi może być czymś naturalnym dla kogoś, kto przeżył raka trzustki. Według niemieckich naukowców, każdy kto przeszedł operację usunięcia raka trzustki może przechodzić cukrzycę, refluks, wrzody żołądka, nietolerancję dla dużych posiłków, a nawet awersję do różnego rodzaju pokarmu. Pacjenci po raku trzustki tracą od 5 do 10% procent masy ciała, a waga stabilizuje się dopiero po kilku latach od zabiegu.
„Jest niewielka grupa pacjentów, którzy po zabiegu mają notoryczne problemy z utratą wagi i energii. Często trudno jest nawet stwierdzić dlaczego”, mówi Dr Filip Perek z Uniwersytetu Południowej Karoliny, który wykonał ponad 100 operacji raka trzustki metodą „Whipple” (tą, którą operowany był Jobs). „Ale jeśli będą aktywni i dobrze zarządzali swoją dietą, nie ma przeszkód, żeby prowadzili normalne życie”.
Jobs nigdy publicznie nie wypowiadał się na temat swojego życia po operacji usunięcia raka trzustki. Nie ma więc pewności, czy jego aktualne problemy mają z nią związek. Nie ma również podstaw, aby stwierdzić, czy jego choroba nowotworowa nawróciła się, czy nie. Warto jednak stawiać pytania o ewentualną sukcesję po Steve’ie Jobsie. Apple jest bowiem spółką publiczną, której wyniki zależą w głównej mierze od charyzmatycznego prezesa. Wybór następcy Jobsa będzie dużo większym problemem Apple w nadchodzących latach niż powodzenie jakiekolwiek jej produktu. 
Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement