Volvo pokazało właśnie, że pędzi w stronę autonomicznych samochodów

News/Motoryzacja 06.09.2016
Volvo pokazało właśnie, że pędzi w stronę autonomicznych samochodów

Jeszcze nie tak dawno temu sporo osób patrzyło na Volvo jako na zawodnika grającego raczej w cieniu największych gwiazd tego rynku. Przejęcie przez Chińczyków też w oczach wielu nie wyglądało najlepiej. A teraz? Teraz Volvo pokazuje, że doskonale odnajduje się we współczesnych warunkach. Współczesnych i być może przyszłych.  

Odstawmy na chwilę na bok mocne silniki, bezpośrednie układy kierownicze i inne tego typu rzeczy, nierozłącznie związane z motoryzacją. To, co w najbliższym czasie będzie się liczyć coraz bardziej, a w końcu – być może – będzie najbardziej istotne, to to, ile samochód jest w stanie zdziałać bez żadnej pomocy kierowcy. I Volvo doskonale to wie.

Nie tak dawno temu nawiązana została potężna współpraca z gwiazdą nowego rynku – Uberem. Amerykanie do spółki ze Szwedami będą pracować nad technologiami autonomicznej jazdy i autonomicznymi samochodami, które Uber od Volvo odkupi (a następnie wyposaży i oprogramuje według własnych potrzeb) i które Volvo będzie też wykorzystywać do własnych celów. W sumie projekt pochłonie około 300 mln dol. Ale to nie koniec.

Dziś Volvo nawiązało współpracę z Autoliv.

Czym jest Autoliv? Oczywiście zaskoczeń nie ma. Firma, przynajmniej według komunikatu prasowego, jest „światowym liderem w dziedzinie autonomicznych systemów bezpieczeństwa”. I faktycznie, lista klientów wygląda imponująco. Ford, Mazda, Renault, Hyundai, Kia, Volkswagen, Fiat, Daimler, BMW, Honda – a to nawet nie wszyscy z długiej listy.

Obie korporacje, jak łatwo się domyślić, w ramach spółki joint-venture będą miały na celu stworzenie nowej generacji oprogramowania dla autonomicznych samochodów.

Nowa firma, powstała w wyniku związania tego partnerstwa, będzie miała swoją siedzibę w Szwecji, gdzie początkowo zatrudnionych będzie 200 pracowników. Stopniowo liczba zatrudnionych będzie się zwiększać aż do 600, a pierwsze działania rozpoczną się już na początku przyszłego roku.

Oprócz środków finansowych i inżynierów, dziecko tego związku otrzyma także dostęp do ogromnej bazy wiedzy, tj. do dotychczasowych osiągnięć, rozwiązań, patentów i technologii obydwu firm. Częściowo właśnie na tej podstawie mają powstać kolejne, jeszcze bardziej zaawansowane produkty z zakresu wsparcia kierowcy.

Na razie wiele więcej o nowej firmie nie wiemy.

Nie ustalono na razie nawet nazwy nowej firmy. Pewne jest tylko, że będzie ona projektować i przygotowywać zarówno systemy z zakresu zaawansowanego wsparcia kierowcy (czyli wszelkiego rodzaju rozwiązania pomagające np. utrzymać pas ruchu, etc.) oraz tej najbardziej nas interesującej, w pełni autonomicznej jazdy.

Pierwsze owoce tego partnerstwa powinniśmy zobaczyć już w 2019 roku. Dwa lata później, w 2021, gotowe powinny być pierwsze rozwiązania dotyczące autonomicznej jazdy.

Kto na tym zyska? Wszyscy… chętni.

Ani Volvo, ani Autoliv nie zamierzają bowiem zatrzymywać wszystkich osiągnięć wyłącznie dla siebie. Nowe technologie będą sprzedawane wszystkim zainteresowanym za pośrednictwem Autoliv. Wyjątkiem jest Volvo, które dostęp do nich uzyska oczywiście bezpośrednio od firmy powstałej w ramach joint-venture.

Cóż, kto wie – na razie niemal wszyscy gracze z rynku motoryzacyjnego wyrażają przynajmniej śladowe zainteresowanie technologiami autonomicznej jazdy. W końcu komuś uda się przełamać technologiczną barierę i stworzy oprogramowanie oraz osprzęt, które pozwolą nam na dobre zapomnieć o trzymaniu rąk na kierownicy i nóg na pedałach. A reszta będzie musiała go gonić.

Albo kupić od niego to, co jest mu potrzebne.

Czytaj również: Właśnie przejechałem kilkaset kilometrów prawie nie dotykając kierownicy

Dołącz do dyskusji

Advertisement