Kompromitująco mało nowości w nowym macOS, ale jest jedna pierdółka, dla której warto go zainstalować

Kompromitująco mało nowości w nowym macOS, ale jest jedna pierdółka, dla której warto go zainstalować

Nowa wersja macOS przynosi niezwykle mało nowości. Kompromitująco mało, powiedziałbym nawet, jak na na zupełnie nową wersję systemu operacyjnego, który na dodatek zyskał przecież zupełnie nową nazwę.

Jest jednak jedna mała pierdoła, dla której warto go zainstalować. To możliwość odblokowywania Maka Apple Watchem.

Tak – nie żartuję. To najważniejsza dla mnie nowość w macOS Sierra. Wszystkie pozostałe z tych, które reklamuje Apple, są dla mnie (prawie) bezużyteczne. No, może poza nowym interfejsem i nawigacją po Apple Music.

W tym roku odpuściłem wszystkie bety nowych systemów operacyjnych Apple’a, których na co dzień używam, czyli: iOS, macOS i watchOS. Zainstalowałem dopiero wersje GM, czyli Golden Master. To na 99 proc. te wersje pojawią się jako finalne do instalacji przez wszystkich użytkowników.

Nie żałuję, szczególnie w przypadku macOS. Tu nowości jest jak na lekarstwo. To dla mnie wyjątkowo przykre, bo macOS to wciąż mój ulubiony system operacyjny, a MacBook Pro zdecydowanie ulubiony komputer. To smutne, że mocne spowolnienie Apple’a dotyczy nie tylko linii iPhone’a, ale także tzw. dużego systemu operacyjnego.

Prześledźmy najważniejsze nowości w macOS Sierra i zastanówmy się nad ich przydatnością.

macOS sierra

Siri? Nawet nie chodzi o to, że nie działa w języku polskim. Gorzej, że nie działa u nas większość usług Siri, które oferowane są na innych rynkach. Ta nowość jest więc prawie zupełnie nieprzydatna.

Uniwersalny schowek – kopiujesz na iPhonie, wklejasz na Maku. Lub odwrotnie. Niby fajne. Dalszy rozwój świetnego konceptu Continuity. Ale jak często będzie nam to potrzebne. Raz na miesiąc? Pewnie rzadziej.

Automatyczny zapis plików z Biurka i Dokumentów w iCloud – nie włączyłem nawet. Mam Dropboksa. Używam go od wielu lat. Płacę za niego niemałe pieniądze. Jestem bardzo zadowolony mimo ostatnich fatalnych wpadek z bezpieczeństwem. Mam teraz zmieniać system przechowywania i dostępu do plików w chmurze, na dodatek na ten mniej zaawansowany? Wolne żarty.

Optymalizacja pamięci masowej – Mac automatycznie wywali do chmury stare pliki, z których nie korzystam. W ten sposób oszczędzi miejsce na komputerze. No niby ok. Tyle że ja nigdy nie miałem problemu z zapełnionym dyskiem twardym MacBooka Pro. Ma 256 GB. W zupełności mi wystarcza.

Nowa aplikacja Zdjęcia. Lepsza. Bardziej logicznie ułożona. Znacznie przejrzystsza. I tyle. Zdjęcia jak zdjęcia.

mac os zdjęcia

Nowa aplikacja Wiadomości? Tak, tu jest sporo nowości, które znacznie zmieniają sposób jej używania. Nowe, fajniejsze emoji, odtwarzanie filmików, podgląd wklejanych linków. Super. Tyle że z Wiadomości (iMessage) korzystam w 90 proc. na iPhonie. Na Maku niezwykle rzadko.

Nowe Apple Music. Zdecydowanie na tak. Zupełnie nowa linia graficzna, przypominająca nieco protoplastę Apple Music, czyli aplikację Beats. Dużo lepsza nawigacja po usłudze, zdecydowanie bardziej logiczne rozłożenie akcentów. Łatwo się tu połapać. Tyle że tu również – z Apple Music korzystam głównie na iPhonie. A na Maku to przez Sonosa, więc i tak niewiele z nowego interfejsu Apple Music będzie mi dane obserwować na co dzień.

I tak dochodzimy do najważniejszego.

oblokowania-maka

Jedyną nowością w macOS Sierra, która rzeczywiście nieco zmienia sposób, w jaki korzystam z systemu operacyjnego Apple’a jest możliwość odblokowania Maka Apple Watchem. Jedyna, która przynosi realne udogodnienie. Jedyna, która rozwiązuje realny problem. Jedyna, z której będę korzystał codziennie.

Mam taki nawyk, że odchodząc od komputera zawsze aktywuję blokadę ekranu. Mam to tak ustawione, że wystarczy najazd kursorem na prawy górny róg ekranu i Mac blokuje ekran.

Do tej pory za każdym razem musiałem wpisywać hasło, które ze względów bezpieczeństwa jest trudne i długie. Mimo iż po tylu latach wpisywania go doszedłem do szybkościowej perfekcji, to jednak zdarzały się denerwujące pomyłki. Nie zawsze podchodząc co kompa mam też wolne dwie ręce, żeby szybko wpisać hasło. Generalnie wiadomo – wpisywanie hasła po kilkanaście razy na dobę jest uciążliwe.

Aby aktywować możliwość odblokowywania Maka Apple Watchem trzeba spełnić kilka warunków.

Przede wszystkim… trzeba mieć Apple Watcha. Poza tym trzeba mieć najnowsze wersje operacyjne trzech apple’owych OS-ów, czyli: macOS Sierra, iOS10 oraz watchOS 3. Ponadto trzeba w Apple Watchu ustawić blokadę ekranu. I jeszcze na dodatek trzeba włączyć dwuetapowe uwierzytelnianie.

Uff, sporo tego. Ale naprawdę warto. Teraz Mac odblokowuje się sam zawsze wtedy, gdy siadam do komputera. Dzieje się to automatycznie, gdy sygnalizuję chęć odblokowania ekranu (np. przesunięciem kursora, dotknięciem gładzika, czy wciśnięciem jakiekolwiek klawisza na klawiaturze). Trwa od 2 do 4 sekund. Po odblokowaniu dostajemy sygnał wibracyjny na nadgarstku.

To naprawdę tyle jeśli chodzi o nowy macOS. Mało, wiem. Kompromitująco mało, wiem. Ale przynajmniej jest jedna pierdółka, która naprawdę ułatwia życie.

macOS będzie dostępny dla wszystkich 20 września.

PS Tak, planuję podobne teksty nt. iOS10 oraz watchOS 3.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement