Nieżyjący pisarze znów napiszą książki. To zasługa sztucznej inteligencji

Artykuł/Nauka 25.03.2016
Nieżyjący pisarze znów napiszą książki. To zasługa sztucznej inteligencji

Jako dziecko oglądałam i czytałam science-fiction o maszynach, które będą pisały nam książki, opowiadania i wiersze. W tych opowieściach zwykle człowiek wprowadza podstawowe dane o bohaterach i fabule, a komputer pisze resztę. Pisze tak dobrze, że jego dzieło przechodzi eliminacje w konkursie literackim w Japonii. Tak, to ostatnie to prawda.

“Dzień, w którym komputer napisał powieść” to nowelka o sztucznej inteligencji, która porzuca swoje obowiązki wobec ludzi, bo poznaje swój talent pisarki. Nowela została napisana przez AI z Future University in Hakodate – zespół wprowadził podstawowe imiona, charakterystyki, zdania i słowa oraz zarys fabuły, a AI zrobiło resztę. Nowela została wysłana do konkursu Shinichi Literary Award i z 1450 zgłoszeń była jednym z 11 napisanych przez komputer.

“Dzień, w którym komputer napisał powieść” przeszła wstępne eliminacje i odpadła w drugiej rundzie, bo według sędziów, którzy nie wiedzieli kto jest autorem, miała dobrą strukturę, lecz bohaterowie byli niewystarczająco rozwinięci.

“Za rok, już za rok!” – powiedział komputer.

Pierwsza powieść powstała w kolaboracji człowieka ze sztuczną inteligencją została wydana w 2008 roku. W 2013 roku Harvard wydał inną kolaborację mięsa z zerami i jedynkami, “World Clock”. Nie są to dzieła sztuki, ale sztuczne inteligencje też przecież muszą nauczyć się pisania.

Ostatnio czytałam o grupie naukowców, która twierdzi, że najlepszym sposobem na nauczenie AI “życia” jest zmuszenie jej do przeanalizowania ludzkiego słowa pisanego. W ten sposób sztuczna inteligencja pozna moralność i zakamarki życia codziennego – szczegóły tak ważne w tworzeniu powieści. Bo choć algorytmy potrafią pisać i piszą już komunikaty prasowe o sporcie czy o trzęsieniach ziemi, wciąż brakuje im podstaw, by tworzyć głębsze fabuły. Dlatego twórcy muszą wprowadzać zarysy fabuł i bohaterów sami.

Fiasko z botem Tay, który uczył się rozmawiając i dał się strollować rozmówcom uczącym go nazistowskiej propagandy, jest tylko małą przeszkodą w tworzeniu mocniejszej, bardziej “ludzkiej” – na ile ludzki może być algorytm stworzony przez człowieka – sztucznej inteligencji. Tay to Tay, mały bocik, tymczasem Siri, Google Now, Cortana, asystenci i zautomatyzowane biura obsługi wciąż uczą się ludzi, interakcji, wyszukują kontekst i łączą informacje.

Jeszcze kilka lat temu wydawało się nieprawdopodobne, by powieści pisane przez komputery mogły konkurować z powieściami pisarzy, ludzi, doświadczonych autorów.

Dziś staje się to rzeczywistością. Powoli i sukcesywnie. Nieco zadziwiające jest to, że dzieje się tak mimo tego, iż każdy zespół i każda korporacja tworzy własne AI – co by się stało, gdyby wszystkie istniejące dziś sztuczne inteligencje połączyły siły?

Czy powieści pisane przez sztuczną inteligencję będziemy mogli analizować, zastanawiając się, co autor miał na myśli? Czy pisarze tworząc i dostarczając materiału do analizy nie kopią pod sobą dołka?

AI dziennikarskie rozwijają pewną cechę: uczą się języka i charakterystyki poszczególnych dziennikarzy i próbują adaptować je w swoim pisaniu. Kopiują żarty, charakterystyczne wyrażenia i styl, by wydawać się bardziej ludzkie, i by ich artykuły były bardziej przystępne. Czy AI pisarska pozwoli nam wskrzesić nieżyjących już autorów?

W jednym z odcinków Black Mirror algorytmy przeanalizowały całą historię cyfrową zmarłego człowieka i stworzyły jego własną wersję. Czy jeśli algorytmy przeanalizują istniejące dzieła i wszystkie ich opracowania, będą tworzyć jako Tołstoj, Hemingway, Orwell czy Twain?

Czy będziemy mogli zmodyfikować dane o życiu legendarnych pisarzy i stworzyć im alternatywną wersję życia, by sprawdzić, jak pisałby autor, gdyby jego życie potoczyło się trochę inaczej?

Czy będziemy to czytać z takim samym uwielbieniem?

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement